antylista 'fachowców' od urody

24.02.03, 20:18
czy zdarzyło Wam sie może trafić do zakładu kosmetycznego, fryzjerskiego
itp., którego juz na pewno nigdy więcej nie odwiedzicie?
ja miałam w ostatnim czasie dwa takie przypadki. ponieważ chwilowo (mam
nadzieję) nie "śmierdzę groszem" a o urodę dbać trzeba ;) dlatego tez
skorzystałam niedawno z usług "osiedlowego" fryzjera i kosmetyczki.
do kosmetyczki poszłam na pedicure. zakład całkiem ładny, elegancki nie żadna
dziura. trafiłam na bardzo młodą kosmetyczkę (praktykantkę?)i mam nadzieję,
że to jej wiek a nie zwyczaje w tym zakładzie jest powodem takich pomyłek.
otóż pedicure zaczęło się od moczenia stóp. panna podstawiła mi
taką "wanienkę" (nie wiem jak to się nazywa), która robi bąbelki i
jednocześnie masuje stopy. siedziałam dłuższy czas z nogami w tej maszynce
i... nic! zero masażu zero bąbelków. na moja uwagę pani odpowiedziała,
że "trzeba poczekać, bo musi się rozgrzać". gdy jednak po dłuższej chwili
nadal nie było efektu zawołała szefową. we dwie zastanawiały się dłuższy
czas - w końcu okazało się, że urządzenie nie jest włączone do prądu !!! ;)))
potem nastapiło obcinanie paznokci, piłowanie i...dziękuję! dodam, że
przyszłam na pedicure, gdyż mam problem z grubiejącymi podeszwami u stóp, co
szczególnie pogarsza chodzenie na obcasie i sama nie jestem sobie w stanie z
tym poradzić domowym sposobem. natomiast pedicurzystka usuwa mi to zawsze
taka "skrobaczką" i stópki mam potem jak niemowlak ;)
na moją uwagę, że właśnie na takim zabiegu mi zależy - pani najpierw nie
wiedziała o co mi chodzi! a gdy wyjaśniłam, że to "takie urządzenie z
żyletką" sięgnęła po żyletkę (luźną!) i chciała mi nią ścinać skórę! nie
odważyłam się na taki "eksperyment" i podziekowałam za usługę. Boshe!
przeciez to straszne1 jak to możliwe że są zakłądy (fakt - nie pierwszej
kategorii) gdzi takie numery przechodzą? gdyby to było moje pierwsze pedicure
w życiu pewnie bym nie pomyslała, że można w jeszcze inny sposób zadbać o
stopy klientki. ale pech chciał, że właśnie o ową "skrobaczkę" mi chodziło,
bo obciąć paznokcie i opiłowac potrafię sama!
druga moja "przygoda" odbyła się u fryzjera. poszłam trochę podciąć włosy.
nie była to zmiana fryzury tylko skrócenie końcówek. dla mnie oczywistym jest
że najpierw myje się włosy. pani jednak zaproponowała mi "moczenie" i była
wyrażnie niezadowolona gdy poprosiłam o umycie. w trakcie mycia spytała mnie
kiedy były myte, powiedziałam że wczoraj, bo myje włosy codziennie. pani aż
się za głowę złapała (młoda kobieta, nie żadna babcia) że jak można tak
cżesto myć włosy! na szczęście miałam już szampon na głowie, bo obawiam się ,
że gdyby usłyszała moje "rewelacje " wcześniej nie umyłaby mi chyba tej
głowy :) Kobiety! ona autentycznie była przerażona! dowiedziałam się tez że
włosy takie jak moje *dłuf=gie) powinnam myć góra dwa razy w tygodniu i to
tez na specjalne okazje,a tak normalnie to raz na tydzień. byłam w szoku.
wiem że taki zwyczaje były kiedyś, ale że jeszcze do dziś się uchowały i to
jeszcze w ustach "fachowca". naprawde miałam ochote uciec ale z mokrymi
włosami na mróz to nieszczególnie ;)) na szczęście obcięła mnie przyzwoicie.
uff!
na pewno nie zajrze do obu tych zakładów nigdy więcej.
czy Wam tez zdarzyły się takie historie? nie chodzi mi konkretnie o
jakieś "wypadki przy pracy" ale właśnie o takie zacofane podejście do sprawy
czy brak kompetencji.
pozdrawiam X-laska.
    • iks_laska Re: antylista 'fachowców' od urody 26.02.03, 16:13
      naprawdę nigdy Wam się nic takiego nie przydarzyło???
    • eremka Re: antylista 'fachowców' od urody 26.02.03, 16:56
      Kiedys dawno panna mi robila balejaz mazac po grzebieniu farba, hehe
      • eremka Re: antylista 'fachowców' od urody 26.02.03, 16:57
        Ooops! za wczesnie sie wyslalo - i potem tym grzebieniem mazala mi po wlosach!
        • staua Re: antylista 'fachowców' od urody 26.02.03, 17:03
          Postanowilam sie ostrzyc (wlosy do polowy plecow, rowne, chcialam wystopniowac
          wokol twarzy, zeby te najbardziej na przodzie byly do konca brody. Proste).
          Poszlam do najblizszego z pracy salonu "Tropical Life". Same Brazylijki,
          doprawiajace jedna drugiej sztuczne warkoczyki. Mnie oddaly panu, ktory chyba
          musial miec zaswiadczenie, ze gdzies pracuje i dlatego kolezanka dala mu fuche
          u siebie. Popatrzyl na zdjecie, wysluchal, nie zrozumial, bo nie po portugalsku
          i wystrzygl mnie tak krzywo, ze natepnego dnia zwiazalam wlosy w kucyk,
          przypinajac resztki ogromna iloscia spinek i umowilam sie do malego, wloskiego
          zakladu, gdzie strzyze sie moja kolezanka z pracy. Oczywiscie musialam obciac
          wlosy krocej (w stylu Meg Ryan raczej), ale bardzo ladnie, profesjonalnie,
          ukladaly sie same...od tej pory tylko tam chodze, a mijajac "Tropical Life"
          widze, ze tam nadal atmosfera rodzinna.
    • Gość: Zuzik Jesteś tania i tandetna!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.03, 17:20
      Jesteś tania i tandetna!!!!!!!!!!!!!!!
      Kto chodzi do osiedlowych kosmetyczek i fryzjerek? To już dobrych salonów nie
      znasz? Czy dziadujesz? Ani jedno ani drugie cie nie usprawiedliwia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja