Dodaj do ulubionych

Co po zabiegu kwasów u kosetyczki.?

12.04.07, 15:29
jestem po 6 turze kwasów na buzie i dekolt w salonie kosmetycznym. Pewnie
dziewczyny które robily kwasy, wiedzą, ze kwasy to ani mile, ani fajne, ani
relaks, tylko piecze, syfy wychodzą i wogóle pizza na całego, ale juz jest
lepiej i nawet widać przebłyski pieknej aksamitnej skóry , na jaką mam
nadzieję w całosci (i musze sie spieszyc, bo slonce coraz bardziej
słoneczne). Moja kosmetyczka (i pewnie ma racje) mowi - zostawic nic nie
ruszać, zmywać płynem micearnym, ew. tonikiem, mało (albo nic) kremu, i
wogole nic, nic, nic - samo sie ma goić. Ale moze kochane, znacie jakies
sposoby na te pryszczowe bomby, co pękły (no, moze jak sie im troche
pomogło), zeby je zagoić, wysuszyć miedzy zabiegami (jeszcze mi 2 zostały).
No i generalnie wyrównać strukturę skóry. Głownym problemem jest dekolt - bo
z tym kosmetyczka walczyła - przez hormony przez rok mialam tam sajgon i
dopiero po kwasach sie uspokaja. No więc kochane, może znacie cos lepszego
niż proszek dermatol, polecony mi przez panią w aptece? Pozdrawiam wszystkie
dziewczyny.
Obserwuj wątek
      • marianna32 Re: Co po zabiegu kwasów u kosmetyczki.? 13.04.07, 21:58
        Sok z aloesu, mowisz? To pewnie do dostania w sklepach ze zdrową zywnością
        raczej, niz w aptece i co przemywać tak po prostu jak tonikiem czy nasączać,
        zeby więcej taki pryszcz pokwasowy wchłonął? A masz jakąś sprawdzoną firmę?
        Strasznie dziękuję za radę, jutro pójde w miasto w poszukiwaniu aloesu.
        • annszc Re: Co po zabiegu kwasów u kosmetyczki.? 14.04.07, 07:22
          posłuchaj, sok z aloesu moze byc w aptece ( ja miałam z hiszpanii przywieziony,
          ale to nie ma znaczenia, jaka firma byle by był 100 %) - nasączasz nim wacik i
          przykładasz na chore miejsce, i błagam nic nie dłub !!! Jak rozdłubiesz kroste
          to blizne masz na bank na pare miesiecy i na nic tu kwasy nie pomogą :-(, wiem
          co mówie bo sama tak zrobiłam pare razy -(, sok z aloesu jest wogóle dobry na
          pokwasową buzie, ładnie regeneruje, choc daje uczucie ściągnięcia niestety. Pod
          makijaz sie na pewno nie nadaje :-). :na takie pryscze guzy - oporne dobra jest
          tez nałozona na noc ( pod plaster )tabletka aspiryny rozmięksczonej paroma
          kroplami wody, spróbój , naprawde zmniejsza takie wykwity.
          Pozdrawiam
    • marianna32 Re: Co po zabiegu kwasów u kosetyczki.? 14.04.07, 17:47
      A no własnie dzieki, ze mi przypomniałas o tej aspirynie. Fakt czytałam gdzieś,
      ze to też pomaga, na to własnie co sobie zafundowałam. Wszytskie to znamy. A
      zwłaszcza pokwasowe panienki (!) - "Hmm, tylko ją nacisnę (przeciez widzę, że
      biały czubek przeswieca), zobaczymy, jak cos wyjdzie, to leciukto przemyję wodą
      utlenioną i zapomnę o niej na amen". No i ścisnęłąm, cudo poleciało mi na
      lustro (boże dlaczego ja tego nie nagrywam, na pewno znalazły by się swiry na
      necie, ktore kupiłyby za grubą kasę takie akcje nagrane komórką np..." Ojej,
      mysle sobie, no to docisnę do konca - oczywiscie wchodzi woda, i zaczyna się
      babranie, skóra schodzi i normalnie wietkong+trąd i zastanawiam się czy może
      nie iść do szpitala i poprosić o zastrzyk przecwtężcowy. Mam to cudo na kosci
      policzkowej i boli jak cholera. W poniedziałek mam kosmetyczkę i boje się tej
      wizyty jak odpytki z chemii w liceum (15 lat temu). Pewnie mnie zabije, bo na
      bank się to nie zabliźni a ona nie kupi bajki' Ze to tak samo sie zrobiło".
      Ufff. wygadałam się to mi lepiej. Idę zapodać aspirynkę. dzieki. Jakbys miała,
      kochana, jeszcze jakieś pomysły to ja chętnie
      • annszc Re: Co po zabiegu kwasów u kosetyczki.? 14.04.07, 17:57
        ojejku :-), skąd ja to znam :-), dodam ze jak juz musisz wyciskac to lepiej
        cieniutką igiełką zdezunfekowaną przekuc ale najlepiej nie ruszać naprawde. jak
        juz rozbabrałas ten wulkan :-) to jak juz zniknie stan zapalny ( po aspirynie )
        smaruj moze tormentiolem na zmiane z aloesem :-), szybciej sie wygoi, ja na noc
        przykładałam grubo tormentiol i przyklejałam plasterek, ale najperw zlikwiduj
        stan zapalny tormentilem. Ja sie ciesze ze mam juz wiele serii kwasów za sobą i
        ciesze sie piekną cerą choc czasem cos wyskoczy ale NIE RUSZAM bo sie
        przekonałam ze nie warto. Tobie tez to pokecam :-). pozdrówki raz jescze.
        AniaPS. do lekarki na kwasy tez sie bałam chodzic jak cos wydłubałam ale
        ściemniałam dzielnie ze to samo sie zrobiło :-)), nie wierzyła :-)ale i tak nie
        umiałam sie przyznac. :-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka