Gość: Debra
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.08.03, 10:39
Nie bardzo rozumiem na czym polega fanomen Galerii Mokotów.
Byłam tam kilka razy i jakoś nie potrafię się zachwycać tymi hektarami
powierzchni, kilkunastoma poziomami parkingu no i oczywiście sklepami w
których jest to samo co wszędzie, ale za to o połowę drożej... Ale może
jestem dziwna.
W porównaniu do innych wielkich centrów (nie mówie tylko o Polsce, bo trudno
tu szukać drugiego takiego molocha:), Galeria jest smutna, bazbarwna i jakaś
taka... mało przyjazna.
Jakoś nigdy nie udało mi się znaleźć w Galerii nic "zwalającego z nóg", no
chyba że mówimy o cenach:))) Mogę sobie pozwolić na drogie ciuchy, ale to co
oferuje Galeria to lekka przesada. Za cenę eleganckiego kostiumu w Galerii
można sopie kupić dwa takie kostiumy np: w Berlinie i jeszcze starczy na
bilet.
I nie mówcie mi proszę, że w Galerii są 70% obniżki w związku z tym się
opłaca, ponieważ obniżki są tylko na część towarów, najczęściej tych gorszych
wzornictwem i jakością, poza tym w Galerii (zresztą nie tylko tam:))) ceny
winduje się niesamowicie w górę, aby potem sprzedać daną rzecz już "w
wyprzedaży" i tak z 200% zyskiem. Pracuję w branży od lat (ze strony
producenta) to wiem:)))
Wytłumaczcie mi więc na czym to polega. Żeby pójść i sobie pochodzić? Otrzeć
się o Wielki Świat? Bo już naprawdę nie rozumiem...
A może odwiedzający Galerie (oczywiście, nie wszyscy - tyko niektórzy) leczą
w ten sposób głeboko ukrywany kompleks prowincji? Hmm?
Zapraszam do dyskusji na ten temat.
debra