Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"?

    • jezeli.tylko.ja Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 22.02.09, 22:20
      To ja inne to i ja...

      - wysypiać się trzeba: kładę się o 23, pobudka 6 rano.
      - codziennie:
      * prysznic rano, kąpiel wieczorem, mycie włosów, balsam dla skóry bardzo suchej,
      włosy ułożone na szczotce, dezodorant antyperspiracyjny, perfumki
      * makijaż: podkład, puder transparentny, oczy: kredka, cień/cienie, tusz, róż na
      policzki albo coś brązującego jak makijaż naturalniejszy, na usta to co akurat
      złapie (ten tynk spowodowany tym, że jestem naturalnie blondynką a mam aktualnie
      ciemno brąz włosy wiec muszę oczy mocniej podkreślić)
      - kilka razy w tygodniu: depilacja, peeling do ciała, peeling do twarzy- jak
      często można (chciałabym nie musieć...ale mam kiepską cerę, odżywka do włosów
      (codziennie się nie da bo mi za bardzo obciążają włosy)
      - co jakiś czas: piłowanie pazurów, malowanie jak mam czas, farbowanie włosów
      raz na miesiąc - max półtora, podobnie podcinanie, maseczka na twarz, maska na włosy

      Patrze w lustro i mam ochotę kopnąć własne geny za tak marną skórę :(
    • delfina77 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 22.02.09, 22:40
      Uwazam sie za zadbana kobiete, ale nie spedzam zbyt duzo czasu w lazience.
      Makijaz, jesli go mam, sklada sie z pomalowanych rzes i szminki lub blyszczyka,
      podkladow w ogole nie uzywam. Zima czasem posmaruje twarz samoopalaczem zeby nie
      wygladac zbyt blado i tyle, latem kwestia rozwiazuje sie sama:) Dbam o swoja
      kondycje, czyli duzo spaceruje na swiezym powietrzu, chodze na basen itp. Jestem
      szczupla, fajnie sie ubieram, mam ladne wlosy o ktore dbam o tyle, ze je
      regularnie myje i odzywiam, ale ukladaja sie i schna same. Nigdy nie mialam
      tipsow i uwazam je za obciachowe. Lubie malowac paznokcie ale obecnie przy 2
      dzieci i wielu obowiazkach domowych nie ma to wiekszego sensu bo musialabym to
      robic codziennie. Stawiam na naturalnosc w pozytywnym tego slowa znaczeniu - w
      Polsce sie ono niestety troche zdewaluowalo i nieslusznie kojarzy z
      'zapuszczeniem sie', a przeciez nie w tym rzecz
    • pochodnia_nerona Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 22.02.09, 23:13
      Niektóre osoby w tym wątku nie załapały, o co chodzi. Mnie chodziło o to, żeby
      dziewczyny pisały, co jest dla nich wyznacznikiem zadbania, kiedy się takimi
      czują, co robią, by dążyć do własnego ideału.
      Absolutnie nie chodzi o oceny i nie można mówić, że ta nie depiluje nóg
      codziennie, więc jest zaniedbana, a ta robi to 2 razy dziennie, szkoda, że nie
      3. Nie. Tu chodzi o to, jak różne mamy kryteria bycia zadbaną. Jedna się maluje,
      inna nie. I dobrze, ważne, by być sobą i do niczego się nie zmuszać, oczywiście,
      nie mówię tu o podstawowej higienie, co jest niezbędne.
      A wszelkim prześmiewcom i krytykan(t)kom mówimy stanowcze nie ;-)
    • sugarsweet Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 10:35
      1) Codziennie rano - 20 minut:

      - prysznic: żel z peelingiem, golenie (pachy, nogi), szampon, odżywka z
      silikonami (mam bardzo długie, proste włosy, silikony trzymają je w ryzach i nie
      muszę ich dodatkowo prostować ani układać); po kąpieli balsam lub masło do ciała
      - twarz: specjalny żel, tonik, odpowiedni krem pół na pół z podkładem,
      błyszczyk; przedłużam rzęsy jedwabiem, więc nie muszę ich malować; jeśli mam
      ważne spotkanie - pełen makijaż;
      - włosy - na końcówki serum/olejek/kryształki
      - PERFUMY - koniecznie !

      2) codziennie wieczorem - pół godziny:

      - prysznic taki sam jak rano, z goleniem, szampon, odżywka pielęgnująca
      (codziennie inna, mam 7 rodzajów); po kąpieli balsam do ciała,
      - twarz: demakijaż, spec - żel do mycia, maseczka (na każdy dzień tygodnia
      inna), na noc jakiś specyfik do twarzy: albo z wit. C, albo lekkie kwasy, albo
      czego tam moja skóra potrzebuje,
      - stopy: pumeks, krem; krem na dłonie
      - regulacja brwi, wąsik

      Ubranie: zawsze wyprasowane,czyste, buty czyste - codziennie wysokie OBCASY -
      nawet w głębokim śniegu - 2-3 cm, w lecie 10 - 12 cm (jeżdżę samochodem, więc
      nie mam problemów z bieganiem po mieście i bolącymi nogami), eleganckie i dobrej
      jakości dodatki (kolczyki, biżuteryjny zegarek, elegancki pasek i torebka).

      3) 4 razy w tygodniu aerobik, 3 razy w tygodniu siłownia , od kwietnia do
      września codziennie rano dodatkowo biegam godzinę;

      4) raz w tygodniu, najczęściej w niedzielę : peeling kawowy na ciało, specjalna
      odżywka do skóry głowy, spec odżywka na całe włosy, jakiś zabieg na twarz
      (mocniejsze kwasy itp.)

      5) raz na 3-4 tygodnie: fryzjer - farbowanie odrostów, podcinanie końcówek,
      uzupełnienie żelu na paznokciach u rąk i stóp, uzupełnienie rzęs,

      6) raz na 3 miesiące: ginekolog, stomatolog (żeby usunąć kamień itp.),
      sporadycznie dermatolog (jakiś zabieg).

      Śpię 8 godzin; rzadko zdarza mi się spać krócej.

      W wolne dni - długie weekendy, ferie, święta wyjeżdżam na urlopy zagraniczne.

      Do wiedzy osób, które napiszą, że pewnie mam męża osła, który na to wszystko
      zarabia i nic nie robię całymi dniami: pracuję co najmniej 12 godzin dziennie
      (ale fakt - mam wolny zawód, więc w ciągu dnia mam czas, żeby spokojnie zjeść,
      pójść na ćwiczenia itp.), w weekendy robię kolejne podyplomowe studia itd.

      Mam 28 lat.



    • zewszad_i_znikad Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 10:42
      Jakby co nie roszczę sobie pretencji do bycia kobietą zadbaną.
      Pracuję w domu, jestem absolutnie solo, prawdziwą namiętność
      wywołuje we mnie - zwiedzanie skoczni narciarskich (to również taka
      sugestia: miewam brudne buciory ;)). Ale zadam takie prowokacyjne
      pytanie: czy kobieta z chorą skórą w ogóle ma możliwość bycia
      zadbaną?
      Z powodu uczulenia nie mogę:
      - malować się
      - farbować włosów, chyba że henną (zamierzam drugi raz w życiu
      wypróbować wiosną, natomiast inne środki dają efekt: płukanka -
      zerowy, szampon koloryzujący - śladowy, farba - ropiejące podrapania
      na skórze głowy)
      - nosić ubrań z wełny, jedwabiu lub włókien sztucznych
      ...i nie powinnam:
      - suszyć włosów (każde przegrzanie skóry głowy powoduje swędzenie)
      - używać żadnych żelów ani lakierów do tychże
      - golić nóg (zresztą golenie pół biedy, za to po depilacji mam
      czerwoną wysypkę i mnie swędzi okrutnie. Zaniechałam tego zabiegu)
      Oczywiście byłoby przesadą powiedzenie, że ja chciałabym, ale nie
      mogę - o nie, mój bezmakijażowy i bezdepilacyjny styl to też wyraz
      buntu przeciw Ideałowi Nowoczesnej i Seksownej Kobiety. W każdym
      razie jak widać nie każda kobieta jest doskonała i zdrowa, nie
      każdej zdrowie pozwala na pewne zabiegi pielęgnacyjne.
      • psc0 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 13:02
        Ojoj.. kobitki zazdroszczę czasu i samoorganizacji ;)
        Ja mam troszkę inną wizję kobiety zadbanej.. może mniej rygorystyczną :)
        Oczywiście na pierwszym miejscu higiena, ładny zapach, paznokcie wystarczy, że
        umalowane bezbarwnym lakierem, mogą być krótkie byle schludne, włosy zawsze
        czyste, lśniące i ułożone (3dniowy kucyk nie wchodzi w grę;) ) dyskretny, ale
        ładny makijaż, zdrowo lśniąca cera (żadne fluidy i pudry nie wchodzą w grę!)
        Ubranie zawsze czyste, wyprasowane, dobrane odpowiednio do okazji, nie
        zniszczone buty!!! (to taka moja osobista fanaberia.. nienawidzę i u kobiet i u
        mężczyzn zniszczonych butów, już mniej mnie odrażają powyciągane bluzki czy
        wytarte spodnie;) ) aaa.. podstawowa zasada.. ZDROWE ZęBY:)

        Nie używam codziennie peelingu, nie chodzę do manikiurzystki, włosy farbuję
        kiedy pojawiają się odrosty..
        .. i według mojego kryterium jestem kobietą zadbaną.
        Choć ze wstydem powiem, że zdarza mi się iść na spacer z psem w rzeczach "po
        domu" bez makijażu, z włosami spiętymi w kitkę mówiącą "no co .. ważne, żeby mi
        do oczu nie leciały" ;-)
        Ale chyba każdemu się coś takiego zdarza..

        Aaa.. co do osób mających problemy np skórne, to nie koniecznie taka osoba musi
        być osobą nie zadbaną, to, że nie farbuje włosów, może nadrobić ładnym
        uczesaniem, a i co poniektórym kobietą nie potrzeba makijażu, wystarczy, że
        delikatnie przygryzą wargi, naniosą krem nivea i już pięknie wyglądają.. ;)

        No niestety dzielimy się na te które mogą dbać wyłącznie o higienę i estetykę i
        już wyglądają na piękne i super zadbane, a większość z nas musi niestety troszkę
        nad sobą popracować aby wyglądać naprawdę świetnie :)
      • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 20:22
        Z henny mozna wyczarowac cuda, zajrzyj tutaj:

        www.hennaforhair.com/
        i zobacz np. te mieszanki:
        www.hennaforhair.com/mixes/meredith/
        albo te:
        www.hennaforhair.com/mixes/wendyw/
        • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 20:26
          ten tez jest piekny:
          www.hennaforhair.com/mixes/j/
          Tu mozesz kupic dobrej jakosci henne:
          www.henna-boy.co.uk/
          • big.rabarbar8 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 16:23
            a i jeszcze konsternacja. Smierdzacy przyzwoity czlowiek to nadal brudas i bede
            go unikac. Taka jestem jakas .. pelna uprzedzen..
            rabarbar reklamujacy mydlo;)
          • unabjork jestem kobieta zaniedbana. 04.03.09, 02:24
            mam 30 lat. jedyne co robie to biore rano prysznic i myje glowe
            codziennie (inaczej moglabym z wlosow robic rosol), czasem sie mazne
            kremem, wrzucam tusz na rzesy. dwa razy do roku chodze do
            kosmetyczki i robie tez pedicure. bardzo czasem chodze na saune i
            joge. jezdze duzo rowerem. pracuje i studiuje i na nic innego nie
            mam czasu, a jak bym miala to bym wiecej chodzila na saune i joge,
            ale nie uwazam zeby zaniedbana kobieta byla taka, ktora sie nie
            maluje i nie ma polakierowanych paznokci. wystarczy, ze sa czyste i
            nie obgryzione. owszem jestem zaniedbana, bo nie mam pralki wiec
            spodnie zmieniam co pare dni, a koszulki co drugi dzien i moze bym
            sie tym bardziej przejmowala jakbym sie pocila, ale szzczesliwie nie
            musze nawet uzywac dezodorantu. bardzo chcialabym miec wiecej dla
            siebie czasu, ale na pewno nie spedzalabym godzin przed lustrem jak
            wiekszosc tutaj pan. wole wiecej czasu poswiecac swojej pracy czy
            studiom. to jest moja pasja. aha, i dwa razy do roku chodze do super
            fryzjera.
    • pychu Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 13:24
      -nigdy nie wychodzę z przetłuszczonymi włosami
      -nigdy nie wychodzę bez makijażu - delikatnego
      -ogólnie staram się zawsze "siakoś" wyglądać
      Czasem mam czas na większe zabiegi, a czasem nie i uwielbiam wyyyyysokieee
      obcasy ale to akurat tak na marginesie bo one nie świadczą o dbaniu o siebie;)
    • pgs27 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 15:50
      Mam 30 lat i dwoje dzieci: jedno ma 2 latka, drugie pół roku.

      Wg mnie jestem "kobietą zadbaną" na miarę moich możliwości :-D

      - rano lub w południe prysznic, używam Oillatum/Oillan lub żelu do
      higieny intymnej
      - włosy myję raz dziennie a bywa że raz na dwa dni, zależnie od tego
      jak się przetłuszczają, używam dziecięcych szamponów, po umyciu
      zakładam wałki-rzepy i tak się włosy same suszą na tych wałkach-
      rzepach
      - zęby myję 3-4 razy dziennie, po jedzeniu, siedzę w domku to jakoś
      te minuty znajduję
      - raz dziennie (albo i częściej albo i rzadziej) jak zerknę do
      lusterka i zobaczę, że odrasta jakiś włosek poza linią brwi lub
      wąsik to wyrywam od razu, jednen mały ból jestem w stanie znieść
      - fryzjer raz na kilka miesięcy, mam taką fryzurkę która się sama
      układa a ja teraz zapuszczam włosy więc zbyt częste podcinanie
      niewskazane
      - wieczorem wcieram oliwkę, olej ze słodkich migdałów, oliwkę z
      oliwek, na twarz maść z witaminą A lub inny krem
      - na wyjście zimą na twarz częściej krem na każdą pogodę Nivea niż
      podkład choć błyszczę się po nim okropnie
      - na wyjście z domu (poza pora zimową) kładę podkład, po ciążach
      jakąś mam nieładną cerę, zmywam to poprostu wodą z żelem; na
      większe okazje różowa pomadka do ust, nieważne, że teraz niemodne
      itd itp, wygląda na moich ustach świetnie więc się tego trzymam
      - ubrania, buty, zawsze czyste choć zwykle niewyprasowane, kupuję
      takie które niewymagają prasowania; noszę kolory które lubię, tak
      kupuję ubrania aby mi pasowały do sibie, np do jednych spodni pasuje
      mi ileś bluzek, ileś sweterków itd
      - depilacja tylko latem jak zamierzam pokazać nogi, używam wosku na
      ciepło
      - paznokcie: obgryzam, wiem, wstyd itd ale tak jest poprostu
      - dezodoranty, perfumy nie używam, karmię piersią od baaardzo
      długiego czasu a maluchy nie lubią takich zapachów; mało się pocę i
      tak jakoś "nieśmierdząco"

      Mogłabym wygospodarować więcej czasu na kolejne prysznice, wcierania
      balsamów, mleczek, masełek i Bóg-wie-czego ale wolę dłużej pospać
      rano a wieczorem posiedzieć nad podręcznikiem do angielskiego.
      kwestia priorytetów...
      Męża mam, zakochany po uszy od wielu lat, niewydepilowane nogi, brak
      perfum mu nie przeszkadza :-D Kiedy nie miałam dzieci to więcej
      robiłam dla swojego wyglądu, teraz czas inwestuję w co innego.
    • gnago Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 19:16
      To zależy od otoczenia w którym aktualnie widzę daną damę.
    • belldonna Czysta, gustowna, estetyczna, z klasa 23.02.09, 19:31
      Wedlug mnie nie tylko czysta, a wiec dbajaca o higiene intymna oraz
      wyprana odziez. To w sumie wrecz banalne, bo oczywiste, ze sie myje,
      piore itp.

      Po kobiecie widac czy dba o siebie od razu!

      Niesmacznie wygladaja kobiety po solarium, z odrostami, zebami
      koloru zoltego, wysuszonymi koncowkami, tipsami. Kobiety poubierane
      na ostatni krzyk mody, a wiec cos ma naprawde klase, to styl jaki
      kobieta z klasa potrafila odnalezc i dopasowac do wlasnej osobowosci.
      Plastikowa bizuteria. Zbyt wysokie obcasy, za duzy dekolt, za dlugie
      paznokcie, za duza torba, za blyszcaca szminka... mozna by wyliczac.

      Bardzo wazne sa fryzjer, dentysta, kosmetyczka a wiec, lsniace
      zdrowe wlosy, to samo dotyczy zebow, skory, odziezy...

      Zadbana to takze uprawiajaca sport, jedrne cialo, spokoj wewnetrzny,
      piekny usmiech, wyraz twarzy okazujacy zadowolenie z zycia.

      Kobieta zadbana to kobieta z klasa.
      • afterglow Re: Czysta, gustowna, estetyczna, z klasa 23.02.09, 22:48
        BTW, parę razy pojawił się tu "kucyk" jako przeciwieństwo zadbanej fryzury. Moim
        zdaniem ładnie dobrany do twarzy kucyk robi dużo bardziej schludne wrażenie niż
        włosy rozpuszczone. A jak kobieta ma ładną twarz, to jest to najlepsza metoda
        jej ekspozycji.

        I co ciekawe, zdecydowana większość facetów z którymi na temat włosów
        rozmawiałam, woli tę fryzurę od włosów rozpuszczonych.
    • szarrak Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 23:43
      o bogowie, czuję się kompletnie zaniedbana (choć ja mam w maju maturę, więc
      mogę, bo niby się uczę)
      *codziennie - prysznic (przy okazji codziennie golenie wszystkiego, mam mocne i
      ciemne włosy), potem oczywiście antyperspirant, mycie twarzy żelem z peelingiem,
      woda toaletowa. czyste, świeże ubranie, takaż bielizna (lekki hopel, więc
      przeważnie ładna). przeważnie makijaż - krem nawilżający, lekki puder, tusz do
      rzęs. jak mam ochotę, to jeszcze róż. kiedy wstaję i widzę, że wyglądam jak po
      wybuchu miny lądowej w okolicach twarzy, to transparentny podkład, a kiedy
      czuję, że nie jest źle, to tylko krem i tusz (bez tego wyglądam, jakbym nie
      miała oczu). jeśli spędzam dzień z chłopakiem i jest ładna pogoda (dobry
      nastrój), to w ogóle się nie maluję - widziały gały, co brały... ;)

      *co 2-3 dni - mycie włosów (jestem w trakcie odsianowacania ich, więc jeszcze
      odżywka/maska); gdybym myła je częściej, wyglądałabym jak pudel po wyjęciu z
      pralki; ogółem wolno mi się przetłuszczają. jeśli muszę je wysuszyć, to jeszcze
      jakaś odżywka w sprayu i pianka. chodzę w gładko zaczesanym kucyku, bo moje
      włosy mają dziwną długość i strukturę i tymczasowo nie nadają się do niczego
      innego, poza tym muszę odhodować grzywkę, więc do tego milion wsuwek i lakier,
      żeby to siano się trzymało.

      *jak sobie przypomnę i mam dużo czasu - peeling, coś antycellulitowego,
      manicure, pedicure. jak zauważę - regulacja brwi. jeśli czuję, że mam suchą
      skórę, zmuszam się do nabalsamowania albo proszę chłopaka, to przyjemniejsze,
      choć i tak mam potem uczucie, że się lepię. po oliwce jestem idealnie nawilżona
      i idealnie wybąblona, więc odpada, choć lubię... dlatego zawsze mam dobry żel
      nawilżający pod prysznic. od wielkiego dzwonu ćwiczę, jakoś nie mam samozaparcia...
      ogółem, uważam się za zadbaną w stopniu bliskim dolnej granicy przeciętnej.

      kobieta zadbana to taka, po której nie widać zmęczenia, jak ktoś wyżej słusznie
      zauważył, taka z dobrze zamaskowanymi wadami i podkreślonymi zaletami urody -
      cery, rysów twarzy, figury itd. WAŻNE - dobrze dobrany biustonosz!!! zarówno
      mikroskopijny, jak i wielki biust może dobrze wyglądać przy odpowiednio dobranej
      bieliźnie, a większość kobiet po prostu go sobie rozmazuje wokół całej klatki
      piersiowej. gładka, ładna skóra, to też jest ważne - nie znam chyba "brzydkiej"
      kobiety, która miałaby ładną cerę, a przecież natura nie może być aż tak
      niesprawiedliwa, dlatego sądzę, że skóra to 60% sukcesu.
      • szarrak Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 23.02.09, 23:52
        aha, w całym moim długim poście zapomniałam - ZĘBY. ja mam odporne na WSZYSTKO i
        do stomatologa chodzę tylko na wizyty kontrolne (nic ich przez prawie 19 lat nie
        ruszyło, NIC), ale nie są idealnie białe i nie będą, chyba, że je przemaluję -
        taki odcień kości... jestem więc wyrozumiała jeśli chodzi o biel lub jej brak.
        ale jeśli czyjeś zęby są brudne, zalepione jedzeniem, jeśli komuś śmierdzi z ust
        albo widać mu próchnicę, gdy się śmieje, żadna gładka skóra ani ładne włosy mu
        nie pomogą...
    • zoe125 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 24.02.09, 11:07
      Dla mnie kobieta zadbana po prostu wygląda czysto, świeżo i
      schludnie. Kwestia makijazu to juz sprawa drugorzędna, mozna
      wyglądać na osobę zadbaną i nie mieć ani odrobiny makijazu, jesli
      cera jest czysta i promienna.

      Ubranie schludne, dobrane do okazji, czyste, wyprasowane, buty
      wypastowane i blyszczące.

      Osobiście regularnie biorę prysznic, uzywam deozodrantów, dbam o
      zeby. Nie mam natomiast manii modelowania czy układania włosów,
      najczęściej spinam je w małego prowizorycznego "koczka" i upinam
      klamerką.

      Makijaz - nie robię codziennie, nie jest wymagany w pracy, więc
      maluję się jak chcę.

      Bizuteria, dodatki - nie lubie i nie nosze niczego oprócz obrączki i
      czasem kolczyków.

      Styl - raczej sportowy.

      Perfumy i pomalowane paznokcie - to codziennie, źle się czuję bez
      zapachu perfum czy z niepomalowanymi paznokciami. Wyjść na miasto
      bez tuszu do rzęs - OK, ale bez perfum i zrobionych paznokci - nigdy!

      Żadną seksbombą nie jestem, ale nikt by mnie nie nazwał niezadbaną.
      Najwyżej przeciętną, szara myszka, ale do higieny czy schludności
      nikt się nie może przyczepić.
    • very_berry Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 25.02.09, 07:15
      A ja bezwstydnie powiem ze uwazam sie za kobiete zadbana;) oto moj rezim:)
      DIETA
      raz dziennie swiezo wyciskany sok (marchewka+jablko+pomarancza i co tam jeszcze
      wpadnie)
      poza tym jem to na co mam ochote
      staram sie przynajmniej raz w miesiacu zrobic sobie diete oczyszczajaca ; czyli
      przez dwa/trzy dni jem same rzeczy poprawiajace stan zoladka i jelit;) dziala na
      cere lepiej niz wszystkie kremy swiata
      pije mnostwo wody z cytryna
      UBIOR:
      czysty, dobrany do okazji, buty na obcasach, z bizuterii czasem kolczyki,
      pierscionek, naszyjnik (jak naszyjnik to nie pierscionek itp). styl bardziej
      kobiecy niz sportowy.

      a z rytualow kosmetycznych:
      CODZIENNIE
      -prysznic rano i wieczorem, pumeks do stop depilacja balsam
      -mycie wlosow obowiazkowo, odzywka, ukladaja sie same na szczescie dosc ladnie
      -o zebach, paznokciach i uszach mowic chyba nie musze
      -makijaz; puder, tusz do rzes,czasem jakis cien lub kreski, pod makijaz krem
      -dezodorant, perfumy
      -codziennie na noc zmywam makijaz,nakladam krem
      -do mycia twarzy i ciala uzywam tylko i wylacznie szarego mydla

      PARE RAZY W TYGODNIU:
      -szorowanie calego ciala ostra rekawica + peeling twarzy
      -maseczka do twarzy
      -pilowanie paznokci/usuwanie skorek,(dlonie i stopy) nie uzywam lakieru z
      lenistwa, paznokcie u rak zwykle dlugie
      -maseczka na wlosy, zwykle zoltko+oliwa

      Kiedy trzeba podciecie koncowek, farba na wlosy, wspomniane "oczyszczanie od srodka"
      natura dala mi ladna czysta cere o kremowym odcieniu (b jasna) i dbam o nia jak
      moge, unikam opalenizny jak ognia (wysokie UV)
      wlosy nosze zwykle rozpuszczone, nie znosze kucykow, spinek itp
      regularne odwiedzanie lekarzy

      duzo spacerow
      wysypianie sie
      troche jogi
      duzo milosci
      lekki makijaz
      regularne wizyty u dentysty, gina
      nawilzanie i oczyszczanie skory na pierwszym miejscu
      czysty ubior
      naturalnosc
      to sa dla mnie podstawy:)
      pozdrawiam
    • carolla8 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 26.02.09, 16:08
      nie wiem czy to jest oznaka zadbania, czy nie.
      Jednak umyte włosy, BEZ odrostów, z modną linią cięcia- to mi się kojarzy w
      pierwsze chwili.
      Niby jest to najzwyklejsza oznaka dbania o czystość, to sporo osób chodzi z
      włosami tłustymi i odrostami.

      Co prawda jestem w stanie to zrozumieć, bo wiem jak sie nie chce myć długich
      włosów codziennie.

      - czysta, nowa bielizna (nie taka sprzed iluś tam lat gzdie widac że pamieta
      zapomniane czasy).
      - odzież kompletna,z guzikami itd. bez jakis tam plam, rzopruć, zmechaceń,
      kulek. Nowe albo takie które wyglada jak nowe.
      - buty czyste, dobrane i tez raczej nowsze. Nie jakieś tam rozczłapane.

      Bardzo nie podobają mi sie kurtki skajkowe/skóro podobne/kożuszki ekologiczne i
      biżuteria jarmarczna.
      Wolałabym kupić kurtkę z płotna albo grubej wełny niż nosić coś co udaje ze jest
      prawdziwe.

      -paznokcie,podobają mi się raczej krótkie. Na codzień pomalowane w jasnych
      kolorach, bez odprysków. Ręce zadbane wykremowane.

      Ja zwracam uwagę na szczegóły, bo uważam ze to własnie szczegóły potrafią
      najwięcej powiedzieć o człowieku i jego nawykach.

      ps. pamietam do dziś dziewczynę która weszła do sklepu, pieknie ubrana,
      pachnąca,ze swiezo umytymi włosami. Nagle coś jej spadło an podłogę i sie
      schyliła.Oczom wszystkich pojawił sie stanik-w kolorze sinym. Szokujące.
      • big.rabarbar8 higiena to za malo 26.02.09, 16:49
        Czytajac wypowiedzi Forumek dochodze do wniosku, ze zadbanie utozsamiane jest z
        higiena i schludnoscia. A dla mnie osoba zadbana to jednak ktos, kto wykracza
        poza dopuszczalne minimum. Zawsze kiedy slyszalam o kims, ze jest zadbany -
        wyobrazalam sobie kobiete (lub mezczyzne) wyrozniajacego sie na tle innych.
        Osobe elegancka, o nienagannej (modnej) fryzurze, manikiurze, pedikiurze, o
        idealnej cerze itd. Zadbane sa dla mnie niektore gwiazdy, ale raczej te swiatowe
        niz polskie. Bo trzeba miec zasoby gwiazdy i wsparcie specjalistow, zeby na
        kazdym "froncie" byc zadbanym. Przynajmniej dla mnie. Dlatego kiedy sama
        nazywana bylam zadbana - czulam sie mile polechtana, ale raczej na wyrost. Nie
        jestem w kazdym obszarze idealnie zadbana.

        Troszeczke dziwi mnie, ze tak wiele Forumek piszac o tym z czym wiaze definicje
        zadbania - pisze o higienie osobistej, o czystej bieliznie. Rozumiem, ze tak
        moga rozumowac mezczyzni, co do ktorych higieny, zwlaszcza latem mialabym mase
        zastrzezen. Dla mnie bycie zadbana to przeciwlegly kraniec kontinuum, ktore
        zaczyna sie byciem brudasem, fleja. Osoba zadbana to moim zdaniem ktos, kto
        rowniez sledzi trendy, ale z glowa, ktos modny, powiedzialabym nawet modelowy.
        Ale to sa moje standardy. Nigdy nie powiem, ze jest zadbana o kims, kto na to
        nie zasluguje wysilkiem i praca. No bo jak wowczas mialabym okreslac kogos tak
        skupionego na zewnetrznosci jak np. Madonna? Mysle tez, ze zadbana sie bywa, nie
        jest. Bo spodziewam sie, ze i taka Madonna miewa brudne wlosy, schodzacy lakier
        itd. Kojarzy mi sie tez tutaj Victoria Beckham, ktora jest wlasnie az nadto
        zadbana, poprzerabiana itd. Zadbanie to dla mnie rodzaj obsesji, pedanterii,
        ciezkiej pracy. Sama moge chodzic z odrostami bo mam z natury kolorowe wlosy,
        krecone, bardzo puszyste (az za bardzo) i geste (taki sredni blond z
        refleksami), nikt nie zauwaza, ze nie farbowalam sie juz iles tygodni. Mam stopy
        jak u dziecka, bardzo zadbana twarz, wiec teoretycznie utrzymywanie higieny
        osobistej dla wielu juz by mnie "uplasowalo" na pozycji osoby zadbanej. Mimo to,
        jak pisalam wyzej, zadbany to ktos kto we wszystkie obszary swojej zewnetrznosci
        (no i sprawnosci, zdrowia ciala) wklada duzo wysilku, a ja taka nie jestem.

        Musialam to dopisac, bo regularne mycie czy depilacja to dla mnie wciaz za malo.
        I dziwie sie dosyc mocno, ze jestem najwyrazniej w mniejszosci ze swoimi pogladami.
        rabarbar, naprawde zaskoczony
        • margonka Re: higiena to za malo 26.02.09, 17:04
          big.rabarbar8 napisała:

          Zawsze kiedy slyszalam o kims, ze jest zadbany -
          > wyobrazalam sobie kobiete (lub mezczyzne) wyrozniajacego sie na
          tle innych.
          > Osobe elegancka, o nienagannej (modnej) fryzurze, manikiurze,
          pedikiurze, o
          > idealnej cerze itd.


          Własnie, dla wielu pojęcie bycia zadbanym kojarzy się z piękną cerą.
          Ha! Czy wobec tego osoby, które cierpią na choroby skóry: trądzik,
          łojotokowe zapalenie skóry, zmiany atopowe etc., a tym samym nie
          mają brzodkwiniowej cery, mogą być uważane za zadbane?
          Bo ja, mimo że borykam się od wielu lat z alergią i wiecznie
          pojawiajcymi się pryszczami, mimo wszystko uważam się za kobietę
          zadbaną...
          • big.rabarbar8 Re: higiena to za malo 26.02.09, 18:27
            No, ja moge mowic tylko za siebie. I nie znajac Cie trudno mi zaraz wyrokowac,
            czy bym o Tobie pomyslala "oto zadbana kobieta" gdybys miala na twarzy pryszcza
            czy cos by Ci sie luszczylo. Nie wiem. Ale troche watpie, bo dla mnie zadbanie
            to opanowanie swoich przypadlosci w stopniu takim, ze sa niezauwazalne dla
            otoczenia. Zadbana dla mnie to jednak kobieta "spod igly" (tak sie kiedys
            mowilo, teraz to powiedzenie moze nieco zmienic oryginalny sens). Zadbana to
            nienaganna, ktorej niczego nie moge zarzucic, a wrecz zbija mnie z tropu stanem
            wypielegnowania. Inaczej to normalka. Kobiety sie myja i pielegnuja, a jak sie
            nie myja czy nie pielegnuja to sa flejtuchami. Ale zadbana to moim zdaniem osoba
            naprawde godna podziwu, a nie przecietna, co to jest ok, ale cos jej tam sie
            sypie. Mowie za siebie i tylko za siebie. I raczej po lekturze tego watku mysle,
            ze wiekszosc kobiet ustawia nizej poprzeczke. Nie mam zdanie czy to dobrze, czy
            zle. Wyglada na to, ze mam wysrubowane standardy, ale takie mam i nawet nie chce
            tego zmieniac, tym bardziej, ze lubic moge spokojnie osoby normalne, a nie
            wypielegnowane, bo mnie wystarcza normalny poziom higieny i pielegnacji. Ale
            pytanie bylo o kobiete zadbana, a ta dla mnie jest o oczko wyzej, co chyba dosyc
            jasno juz wylozylam, wiec nie bede dalej przynudzac.
            rabarbar zapatrzony w tecze (na przekor pogodzie..)
            • luclucky Re: higiena to za malo 26.02.09, 23:25
              Kobieta jaka opisujesz to moim zdaniem nie kobieta zadbana, tylko
              jakas pedantyczna nerwoza. IMO.
              Ktos dla kogo absolutnym priorytetem jest wyglad, normalne to nie
              jest.
              • big.rabarbar8 Re: higiena to za malo 27.02.09, 08:25
                Mowisz o normie statystycznej? Bo jesli tak - to rzeczywiscie, normalne to nie
                jest. Wiekszosc kobiet moim zdaniem nie jest zadbanych, mowie tu o Polkach.
                Wiekszosc sie myje, korzysta z solarium (skoro nadal tyle salonow oferuje
                solaria) - co uraga dbaniu o siebie, jakos sie ubiera. Ale czy wychodzac na
                ulice i patrzac na wiekszosc (czyli norme statystyczna) masz wrazenie, ze
                ogladasz kobiety zadbane? Bo ja nie. A mieszkam w 100licy.
                I moze to tylko moje wrazenie, ale mianem "nienormalne" okresla sie raczej cos
                nie zaslugujacego na akceptacje, jakas forme dewiacji. Jesli cos takiego mialas
                na mysli to sie dziwie. Bo ja chetnie ogladalabym wiecej zadbanych, swiadomie
                kreujacych swoj wizerunek kobiet. I nie uwazam, ze musialoby to sie przelozyc na
                jakies ich negatywne cechy psychiczne - jak nadmierna koncentracja na wygladzie,
                plytkosc, brak wyzszych celow. Taka np. pani Penderecka (mimo wieku) kojarzy mi
                sie z byciem zadbana. I nie sadze, zeby uwazala, ze higiena wystarczy.
                rabarbar, milosnik prawdziwych dam;)
                • lashqueen Re: higiena to za malo 27.02.09, 14:25
                  Ty chyba jednak masz na mysli kobiete "wypacykowana". Nie wiem, dlaczego zawsze
                  jako przyklad podaje sie "gwiazdy" - one maja taka a nie inna prace i musza
                  zawsze byc na tip top. A wiele z nich na co dzien przeciez tez sie nie
                  "pacykuje", wygladaja czesto jak zwykle kobiety, dopiero na jakichs galach
                  wygladaja oszalamiajaco.

                  Przypomnial mi sie teraz pewien epizod. Kilka lat temu, gdy pracowalam jeszcze w
                  Polsce w pewnej firmie, mialam taka jedna kolezanke w pracy, ktora zawsze
                  wyrozniala sie wygladem - byla zawsze bardzo zadbana - szalowe ciuchy, modne
                  fryzury, wyperfumowana, zawsze lekko opalona po solarium, dlugie paznokcie etc,
                  taka zawsze na tip top. Pewnego dnia szefowa powiedziala jej ironicznie w twarz,
                  ze chyba meza szuka, bo taka zawsze "zrobiona" (byla faktycznie chyba jedyna
                  singielka wsrod nas). Ja uwazam, ze sa sytuacje w zyciu, okazje, kiedy nalezy
                  owszem byc tak "zrobiona" ale na co dzien preferuje raczej stonowany look...
                  • sankanda Re: higiena to za malo 01.03.09, 11:05
                    lashqueen napisała:

                    > Ty chyba jednak masz na mysli kobiete "wypacykowana".

                    ewentualnie "wymuskana", subtelniejsza wersja wypacykowania :)))
        • carolla8 Re: higiena to za malo 27.02.09, 16:35
          Gdyby w Polsce wszyscy chodzili czysto,kompletnie ubrani i mieli włosy OK itd.to
          byłaby to norma. Ale tak nie jest. Popatrz na ulicę (do pewnego stopnia ja to
          rozumiem).
          I stąd pewnie aż tyle komentarzy zadbanie kojarzy z czystością.
          Dbanie o siebie pochłania duzą ilośc czasu.

          Mnie np.kojarzy się czystośc/zadbanie z białym kolorem ubrania.
          Pewnie dlatego że widac kiedy jest czyste.
          • big.rabarbar8 Re: higiena to za malo 27.02.09, 19:41
            Czy kobieta umyta, ale z przypadkowo obcietymi paznokciami jest zadbana? A umyta
            i uczesana, ale z widocznymi odrostami - jest zadbana? A umyta, uczesana, z
            manikiurem, ale bez pedikiuru - z popekanymi pietami - jest zadbana? A taka,
            ktora umyje sie, uczesze, ufarbuje, bedzie miala pedikiur, manikiur, makijaz i
            ladne ciuchy - jest zadbana? Ok, dla mnie jest. A teraz szanowne kolezenstwo
            zapytam - a wyzej okreslona jako zadbana, ale z próchnica i zarosnietym bikini?
            Chyba juz nie, co? Wiec ja sie pytam - higiena to wszystko? Nie sadze. Zadbana
            kobieta ogladana z kazdej strony, a takze rozebrana - jest zadbana. Jak nie - to
            nie. I ciesze sie, ze wiekszosci starcza higiena, bo na tym tle bede sie plawic
            w niezasluzonych (moim zdaniem) komplementach, ze jestem zadbana.
            rabarbar, czepliwy jak rzep
          • big.rabarbar8 Re: higiena to za malo 01.03.09, 15:34
            Chcialam pociagnac troche temat w strone przynajmniej przyblizenia sie do
            stworzenia definicji zadbania. Czyli - jak chce filozofia - chcialam okreslic
            kryteria konieczne i wystarczajace do powstania pojecia "kobieta zadbana". Ale
            nie chwycilo, za to dostalam strzal w postaci niewielkiej krytyki mojego
            rozumienia definicji "kobiety zadbanej". I nadal sie bujamy. Jest sporo higieny
            oraz wybiorczo traktowane zabiegi pielegnacyjne. Czytanie o tym, ze panie sie
            myja i uzywaja dezodorantu budzi we mnie (bo taka juz jestem) jakas przekorna,
            zlosliwa mysl, ze wlasciwie dlaczego nie pisza, ze sie podmywaja, albo uzywaja
            patyczkow do uszu (tu oczywiscie ile razy w tygodniu np). Patataj, teraz widze
            "scene lazienkowa" z "Dnia świra" z Markiem Kondratem..
            Higiena to za malo i troche mnie zenuje czytanie o niej. Kazda dziewczynke uczy
            mama (babcia, tato, ciocia czy kto tam inny) jak nalezy dbac o nalezy dbac o
            higiene. I to jest jak dla mnie dosyc prywatna sprawa, chociaz swiadczaca o
            poziomie danego czlowieka (nie tylko kobiety). I tak - zadbana kobieta (po
            umyciu sie) nie moze miec dla mnie wasow (czy innego owlosienia, ktorego nie
            powinna miec). A mezczyzna kontroluje wlosy w uszach, nosie i brwi - ktore z
            wiekiem krzaczeja. Zadbanie dla mnie to rodzaj wczucia sie w to, co widza inni
            patrzac na mnie i pilnowanie, zeby widzieli osobe apetyczna. Doslownie. Nie
            chodzi mi o seksualna atrakcyjnosc, ale o bycie kims, z kim chce sie
            porozmawiac, podac reke, usmiechnac sie. Czyli wymaga trojwymiarowego podejscia
            do siebie i zaplanowania co w jakiej sytuacji zobaczy obserwator.
            Kilka dni temu zobaczylam apetyczna starsza pania, jest recepcjonistka w
            miejscu, w ktorym pracuje. Wygladala slicznie, chociaz absolutnie jest satrsza
            osoba. To, co pokazywala ludziom bylo na blysk-dlonie, fryzura, bizuteria,
            sukienka, twarz. A jest "tylko" recepcjonistka. Zastanawialam sie czy i jak ja
            skomplementowac, ale zrezygnowalam. A teraz zaluje.
            rabarbar, czasem madrzejszy po fakcie
      • black_magic_women Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 26.02.09, 18:08
        carolla8

        Oczom wszystkich pojawił sie stanik-w kolorze sinym. Szokujące.


        Jak to spadł?!Staniiki noszę od lat,ale jeszcze nigdy żaden mi nie spadł...
        • iluminacja256 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 27.02.09, 10:03
          Nie. Tam było napisane, ze cos jej upadło , schyliła się i mozna
          było zobaczyć stanik w kolorze sinym.
          Chociaz ja wcale nie byłabym taka pewna, czy to nie był kolor
          stalowy normalnego stanika, który moze wyglądać na "zasyfiony" dla
          osoby myslącej, ze to ma być biale, a ma taki kolor specjalnie.


          Czasem trzeba uwazać z takimi spostrzezeniami, bo swiatlo sporo
          przekłamuje .
          • sankanda Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 11:06
            w ubieglym sezonie byla moda na sino brudne kolory bielizny (np.
            ekskluzywna firma eres)
            • sniegotka Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 11:25
              Zgadza sie. Niedawno przymierzalam stanik Huit z zeszlego sezonu,
              czarny, gladki, mial sliczna kokardke i koronkowe ramiaczka- w
              kolorze brudno-sinym.
              • black_magic_women Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 11:54
                sniegotka napisała:

                > Zgadza sie. Niedawno przymierzalam stanik Huit z zeszlego sezonu,
                > czarny, gladki, mial sliczna kokardke i koronkowe ramiaczka- w
                > kolorze brudno-sinym.

                ja mam stanik w kolorze słabej kawy z mlekiem,czyli BRUDNY beż.I co?
                • princesswhitewolf Re:Megalomania 01.03.09, 14:11
                  jak tak czytam wiekszosc wypowiedzi na tym watku to dochodze do wniosku, ze
                  zamienil sie w watek gdzie odpowiadajace osoby masturbuja sie wypowiedziami o
                  swojej zadbaniu i doskonalosci opisujac szczegolowo wszystkie rytualy
                  kosmetyczne i higieniczne jakim sie poddaja. Zapewne opisujac to z wielkim
                  detalem oczekuja ze ktos padnie z zachwytu czytajac to tudziez otworzy buzie z
                  zadziwnieniem jakie sa wspaniale i jak godne nasladowania lol....
                • sniegotka Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 17:41
                  > sniegotka napisała:
                  >
                  > > Zgadza sie. Niedawno przymierzalam stanik Huit z zeszlego
                  sezonu,
                  > > czarny, gladki, mial sliczna kokardke i koronkowe ramiaczka- w
                  > > kolorze brudno-sinym.
                  >
                  > ja mam stanik w kolorze słabej kawy z mlekiem,czyli BRUDNY beż.I
                  co?
                  >
                  >

                  A to, ze ja bym nim nie machala przed obcymi...
    • gurru to kobieta inteligentna, wyksztalcona, antymodna 27.02.09, 09:45
    • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 19:56
      Wedlug mnie kobieta zadbana to taka, ktora;

      - cwiczy, gimnastykuje sie, ma ladna postawe (a nie garbi sie
      smetnie i byle jak lezie);
      - regularnie chodzi do ginekologa, bada piersi;
      - regularnie chodzi do dentysty, dba o zeby (nie mowie o wybielaniu,
      bo to zazwyczaj bardziej zebom szkodzi, niz pomaga, ale zapobiega
      prochnicy, dba, zeby nie bylo infekcji, usuwa osad etc.);
      - zdrowo sie odzywia (ale nie fanatycznie);
      - ma wystarczajaca ilosc snu, nie siedzi po nocy etc.;
      - nie pali;

      Taka kobieta wiem, ze jest stabilna psychicznie, umie zadbac o swoje
      potrzeby, zna siebie, szanuje siebie, nie ma tendencji
      autodestrukcyjnych i nie robi swojemu cialu krzywdy.

      Nigdy nie bedzie dla mnie zadbana kobieta, ktora siedzi po nocy przy
      kompie (jak ja czasami, hm), jedzac paczki i palac papierosa (nie
      jak ja :-), i byle jak sie poruszajaca, zgarbiona, patrzaca spode
      lba.

      Innym niepokojacym ekstremum jest dla mnie kobieta ZBYT zadbana,
      majaca absolutnie wszystko dopiete na ostatni guzik, skore doslownie
      wyprawiona w kremach - tak, jak ostatnio wyglada Angelina Jolie.
      Owszem, ladnie, ale widac ten wysilek, kobieta wyglada, jakby byla
      zanurzona w lakierze, zbyt wypolerowana. Wyglada to IMHO sztucznie i
      budzi zastanowienie (we mnie przynajmniej) co do priorytetow
      zyciowych takiej osoby, a tym samym jej kondycji psychicznej.
      • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 20:05
        W ogole mysle, ze zyjemy w czasach, gdzie do tzw. zadbania i higieny
        przyklada sie histeryczna wrecz role. Ja rozumiem, ze ludzie powinni
        byc czysci, juz nawet nie dlatego, zeby nie smierdziec, ale zeby
        chronic sie przed bakteriami i tak dalej, ale mysle, ze czasami
        popadamy w paranoje. Nie jest dla mnie normalne, ze czlowiek nie
        pracujacy fizycznie bierze prysznic np. 4 razy dziennie. Nie jest to
        zdrowe dla skory i bardziej kojarzy mi sie z kompulsja niz dbaniem o
        higiene per se.
        • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 01.03.09, 20:07
          Inna sprawa, ze ludzie zaczeli miec jakis paanoiczny lek przed
          byciem 'niezadbanym'; na tym i innych forach jest to najwieksza ze
          zbrodni. Ja tez wole, zeby ludzie wokol mnie sie myli, ale
          generalnie wole, zeby ktos sie nie myl i byl w porzadku czlowiekiem,
          niz zadbana menda. Niepokoi mnie to kompletne przestawienie
          priorytetow. Rozumiem, ze nalezy myc zeby, ale nie warto robic z
          tego religii.
          • big.rabarbar8 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 16:20
            A ja sobie mysle, ze to forum jest wysmienitym miejscem, zeby pogadac o urodzie
            i dbaniu o nia. Wiadomo, ze czlowiek rodzi sie, kocha i umiera, i, ze to wlasnie
            sa sprawy ostateczne, warte najwyzszej uwagi, refleksji i nabozenstwa. Ale poza
            tym czlowiek tez korzysta z wychodka, generuje mase smieci, wyciska sobie krosty
            i miewa lupiez. Stan kondycji ludzkiej w odniesieniu do ontologicznego
            fatalizmu, nieuniknionej samotnosci, wezwania do moralnosci i ewentualna
            transcendencja duszy - to tematyka na inne forum.
            Ale dziekuje Ci Croyance, w Twoim radykalizmie zobaczylam odbicie wlasnego. To
            juz cos. Niemniej nie bede o tym tutaj przynudzac, zostawie to na wlasna terapie.
            rabarbar jak haiku, w poszukiwaniu piekna, nawet jesli trwa tylko chwile..
            • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 18:27
              Pewnie, ze to forum o urodzie, ale najbardziej lubie tu dyskusje,
              nazwijmy to, socjologiczne :-) o roli urody, kanonach piekna, tego,
              co uwazamy za ladne etc.
      • lisy Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 17:49
        Taka kobieta wiem, ze jest stabilna psychicznie, umie zadbac o swoje
        > potrzeby, zna siebie, szanuje siebie, nie ma tendencji
        > autodestrukcyjnych i nie robi swojemu cialu krzywdy.

        Ha no co Ty, przecież zadbanie się wcale nie przekłada na stabilność
        psychiczną samo przez się. Ile jest zadbanych kobiet z problemami
        uu..
        • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 18:27

          No to jest kwestia definicji, dla mnie kobieta z problemami
          (nierozwiazanymi) nie jest kobieta zadbana.
          • big.rabarbar8 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 19:03
            Najbardziej zadbane (w sensie wygladu zewnetrznego) w miejscu, w ktorym
            pracowalam byly dziewczyny cierpiace na bulimie. Bo zreszta w bulimii (miedzy
            innymi) obserwuje sie objaw zwany nadmierna koncentacja na wadze i wygladzie. I
            mimo, ze dziewczyny te cierpialy na ciezka przypadlosc - dla mnie nadal w sensie
            wygladu byly zadbane. Nie szafowalabym tez stwierdzeniem, ze tylko rozwiazanie
            problemow emocjonalnych (a nie ich posiadanie i np praca nad nimi) powinno
            definiowac osoby zadbane. Znam sporo terapeutow wciaz nad soba pracujacych,
            ktorzy wiedza doskonale, ze w rzeczywistosci tzw calkowite rozwiazanie problemow
            to pewien teoretyczny konstrukt, a nie stan mozliwy do jednorazowego osiagniecia
            i utrzymania. Tu juz klania sie przyjecie paradygmatu i zalozen filozoficznych
            (stojacych za kazda forma terapii) oraz dywagacje na temat wlasnie spraw
            ostatecznych. Nadmienie za wielkimi, ze tylko nirwana gwarantuje statyczny,
            idealny stan duszy pozbawionej problemow.. Zejdzmy wiec na ziemie. Jesli
            przyjac, ze sprawy ciala jednak nie koncza sie w blizej nieokreslonym duchowym
            absolucie i, ze mozna zaobserwowac poziom zadbania nie pytajac o stopien
            rozwiazania kompleksu Elektry - dla mnie zadbana kobieta to kobieta swiadoma
            tego, ze w roznych okolicznosciach ludzkim oczom ukaza sie rozne fragmenty jej
            ciala (ubioru) i dbajaca swiadomie o to, co zobaczy obserwator. Dlatego mimo, ze
            wiem jak skonczyla szeroko dyskutowana pacjentka Rogersa (po 8 latach sesji z
            nim) - Gloria - jest dla mnie jedna z wielu zadbanych kobiet lat
            szescdziesiatych. Podobnie moga zadbane byc kobiety nieswiadome choroby
            nowotworowej badz znajdujace sie w roznych jej stadiach (rowniez te po
            mastektomii). Bo istnieja granice uswiadamianego i granice ludzkich mozliwosci.
            Kobieta zadbana dla mnie nie jest istota boska (wszechmogaca, wszechwiedzaca i
            wszechwladna) lub idealna. Kobieta zadbana dla mnie to kobieta pragnaca sie
            podobac w roznych okolicznosciach i pomimo roznych swoich ograniczen.
            rabarbar, co lubi podyskutowac:)
            • croyance Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 20:05
              No bo, jak pisalam, to jest kwestia definicji :-) Ja mam inna
              definicje zadbania niz Ty, wiec DLA MNIE zadbana bulimiczka to
              oksymoron. Kobieta chorujaca na nowotwor np. moze byc zadbana
              (IMHO), poddawac sie terapii etc. Ale jesli ktos ma sklonnosci
              autodestrukcyjne, to dla mnie osobiscie (podkreslam to, bo moja
              opinia to nie prawda objawiona) przeciwstawia sie to mojej definicji
              zadbanie=dbanie o siebie (o cialo, ducha i psyche).
              • black_magic_women Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 02.03.09, 21:11
                Zapytano jakaś gwiazdę filmowa co robi,że zawsze tak pięknie
                wygląda?Odpowiedziała"WSZYSTKO".I to jest chyba odpowiedź;)
    • romy_sznajder "kobieta zadbana"? 03.03.09, 00:42
      > Paznokci nie maluję, bo nie mam czasu, mam dość krótko
      > obcięte, zdarza mi się mieć skórki! /.../
      > Czasem zdarza mi się nie wydepilować nóg!
      > Najważniejsza jest dla mnie czystość ciała i ubrań -




      Kiedys aktorka Malgorzata Pieczynska, piekna, rasowa kobieta powiedziala w "Wieczorze z wampirem" Jagielskiego, ze kiedy ma nowy, czerwony, drogi maniukiur i taki pedikiur, to moze nie miec zrobionych wlosow, a i tak czuje sie zadbana (a wlosy ma piekne, geste, zdrowe i bez odrostow). Ja bym szla tym tropem, ale to nie jest podstawa. To zaczyna sie wczesniej.

      "Kobieta zadbana" to brzmi dumnie. Czuc w tym zwrocie rasowosc, klase i dobry gust. (ale czystosc i zdrowie to bezwarunkowy elementarz). Czyli pani w jasnoniebieskich dzinsach - chocby pachnialy swiezoscia - zalozonych do czarnego plaszcza z flauszu - odpada. Tak jak zbyt dlugie paznokcie, gryzace sie kolory, niewymienione fleki w obcasie, zbyt krotka mini. "Zadbana kobieta" ma dobry gust, moim zdaniem.
      To jest podstawa.

      Popularny zoopsycholog Desmond Morris czesto przytacza badania naukowcow nad pieknem twarzy. Zaobserwowano, ze twarz idealna, to twarz ...przecietna, pozbawiona cech indywidualnych, charakterystycznych, dzis bysmy powiedzieli: plastikowa. To, co nas czyni interesujacymi, to defekty, niedoskonalosci, czyli: cechy charakterystyczne. Jeden warunek, ma byc ich malo.
      Cos, jak niezrobione wlosy Pieczynskiej.

      Ma byc z gustem, klasa, dyskretnie (elegancja nie rzuca sie w oczy), i ma byc jeden niedoskonaly wyroznik. Jesli go nie ma, to kobieta jest dla mnie "zrobiona", a nie "zadbana". "Zrobiona" zaklada pewna pustke wewnetrzna, "zadbana" zaklada klase.

      "Kobieta zadbana" nigdy nie bedzie wyliczac, ze obcina paznokcie i myje wlosy. A jesli nie wydepiluje nog, to nie bedzie o tym opowiadac. "Zadbanie" - zaczyna sie w głowie. "Zrobienie" - jest czysto cielesne, zewnetrzne. A i tak obie wersje zakladaja pewna dawke egoizmu, jesli nie narcyzmu.
      No trudno, co robic...:)

    • kobietek Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 05.03.09, 17:31
      A dla mnie kobietę naprawdę zadbaną wyróżniaja dbanie o siebie "długofalowe".
      Mam na myśli regularny fitness prze4z całe życie (nawet jezeli to jest basen raz
      w tygodniu i spacery do pracy), rozsądna dieta, zero fajek i mało alkoholu,
      zadbanie o mankamenty (wyleczony trądzik, wyprostowane zęby jak natura
      sprezentowała krzywy zgryz itd). Twarz i reszta skóry chroniona w sposób
      przemyślany i systematyczny. Włosy zdrowe.

      Nie uznaję, ze dbanie o siebie sprowadza się jedynie do makijażu, solarium i
      zrobionego manicure. To są zabiegi efektowne, nawet efekciarskie, które jednak
      powinny być dodatkiem do dbania prawdziwego. Jednym słowem zadbana nie równa się
      "zrobiona", ale taka, która po wstaniu z łóżka wygląda dobrze. I ma szanse tak
      wyglądać przez lata.

      A że "tapetka" się przydaje, to inna sprawa :)
    • magda-magda25 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? 09.03.09, 15:47
      dlamnie zadbanie to po 1 higiena!
      ***Czyste wlosy, nie koniecznie wymodelowane i polakierowane ( choc jak ktos lub
      jasne) ale przede wszystkim umyte, zadbane, nie suche koncowki i mega odrosty.

      ***Zadbane cialo, czyste, wydepilowane nogi jak ktos je pokazuje, duza nadwaga
      nie jest oznaką zadbania:(

      ***Zadbana cera, ladna wyleczona jak ktos ma problemy !! ( nie ma dla mnie nic
      bardziej oblesnego niz kobiety ktore maja naprawde duze problemy skorne i nic z
      nimi nie robą, za to uzywaja tony podkladu, przeciez to wyglada zle, problemy
      skorne i tak widac a calosc ble...oczywicie nie kazde schorzenie skory leczy
      sie natychmiastowo, ale dermatolog nie gryzie, a czasami rozwiazania sa naprawde
      na wyciagniecie reki)( ja uzywam kwasow na ujednolicenie kolorytu a nawilzam
      serum; kwas hialuranowy plu olejek plus skwalan-sama sobie je robie i cera jest
      naprawde super:)

      *** makiajz opcjonalnie, dla mnie kobieta be zmakijazu to nadal kobieta i nie
      wiem czemu tak wiele osób uwaza ze kobieta MUSI! MUSI sie mlaowac:/ Widze wiele
      kobiet z tak fatalnym makijazem ze az strach:))) Jak ktos nie potrafi niech sie
      nie maluje lub sie nauczy;)Ale rzeczy takie jak wyregulowane brwi i zatuszowane
      jakies pryszczyki lub cienie to jednak koniecznosc.

      ***zadbane lapki, to samo, nawilzone, zadbane paznokcie ( i niekoniecznie
      pomalowane).
      **czyste ciuch dopasowane do figury i z minimum wyczucia:)))
      tyle podstaw
    • Gość: teddy07 Re: Co rozumiecie pod pojęciem "kobieta zadbana"? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.05.09, 23:30

      Szczupła
Inne wątki na temat:
Pełna wersja