koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie rujnuje

18.04.09, 23:34
piszę tutaj bo chyba żyję na jakiejś innej planecie niż ona, może jestem w
błędzie jeśli tak to proszę oświećcie mnie.

Lokalizacja Warszawa, okradacz skarbonki: moja żona, zakres usług: strzyżenie
(bez żadnego farbowania)

koszt: 135 PLN

moim zdaniem to stanowczo za drogo, spodziewałem się kwoty około 60-70 PLN,
ale słyszę na to że chyba zwariowałem i że to normalna cena w Warszawie. Na
tekst z mojej strony, że zapytam się na forum usłyszałem, że będzie mi głupio
jak zapytam bo ludzie mnie zjadą, że mogło mi do głowy przyjść że strzyżenie
kosztuje mniej.

Z góry dziękuję za informacje gdyż przyznaję nie znam się w temacie... ale coś
mi podpowiada że przepłacamy kosztem domowego budżetu.
    • zawszezabulinka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 18.04.09, 23:43
      tez bym tak zareagowala. ale chyba wawa ogolnie jest droga wiec ta cena mnie
      nawet nie przerazila. moze zona wybiera specjalnie takiego, albo tam strzyza
      porzadnie? albo super salon z super wystrojem i kawka? wybierz sie z ciekawosci
      i zobacz

      dla porownania w miescie 250 tys, za zwyklego prostego fryzjera place tak gdzies
      15 zl, zdarzylo mi sie pierwszy i ost raz zaplacic 18 zl (z rabatem 10%).
      moj facet za ciecie maszynka+ nozyczki placi tak z 12 zl

      cena bez mycia i modelowania.

      a za twoja standardowa cene za strzyzenie - 70 zl, udalo by mi sie znalezc
      fryzjera ktory zrobi mi pasemka i wymodeluje np wyprostuje , przytnie pewnie
      tez, ale jak nie chce to nie prosze o to, na ciecie przychodze oddzielnie

      ja jestem wyjatkowym skapcem :D

      ale wawa to wawa
      • chlukasz Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 09:52
        masz rację:)

        byłem tam kiedyś po nią jest to zwyczajnie salon z super wystrojem i kawką
        podczas czekania
    • disa Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 00:01
      przyklaowe ceny
      papillou.pl/fryzjer.php
      u mojej fryzjerki sa podobne
    • tijuana2 Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 00:18
      No, nie... 135zł chyba bym nie dała. I tak z raz na miesiąc? Jak
      chodziłam do fryzjera w Hotelu Sobieski na pl.Zawiszy, to płaciłam
      ok.65zł, podobnie w Galerii Mokotów (Hair Coif), czy w sieci
      JeanLouisDavid. Teraz trafiłam z polecenia do osiedlowego fryzjera
      na Bemowie/Woli i byłam w szoku, jak na koniec usłyszałam w
      recepcji "35zł". Myślałam, że się przesłyszałam.
      Przypuszczam, że takie albo wyższe ceny są u "sław" fryzjerskich.
      • martadas Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 14:47
        Wlasnie tak jak piszesz. Wiem, bo place :) Ale u tzw slaw cena moze siegac i
        grubych kilkuset pln.
    • the_kami Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 00:46
      Ja za samo strzyżenie (no, z myciem, ale bez modelowania) płacę ~35-40 zł.
    • romy_sznajder Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 01:57

      > Lokalizacja Warszawa, okradacz skarbonki: moja żona, zakres usług: strzyżenie
      > (bez żadnego farbowania)


      Bez farbowania, nie znaczy, ze samo strzyzenie. Modelowanie, moze zabiegi
      dodatkowe. Nie wiem, zalezy od wlosow, od salonu, od tego, jak czesto.

      Jednak cos mi sie zdaje, ze to jakas prowokacja, bo jaki maz powie o żonie, ze
      jest "okradaczem skarbonki"? Przeciez skoro macie wspolny budzet, to ona ma do
      niego rowne prawo? Czemu tak sprawdzac kazda zlotowke i urzadzac przesluchanie?
      i jeszcze wybadywac na forum?
      Nie podoba mi sie to.
      • magdaksp Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 09:42
        "okradacz skarbonki" zabrzmiał dość zabawnie,wiec nie wiem oco ci chodzi:)?
      • chlukasz Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 09:47
        to nie jest żadna prowokacja, źle Ci się zdaje, ubolewam że tekst w stylu
        "okradacz skarbonki" (bo przecież nikt nie jest złodziejem i nie sądzę żeby
        ktokolwiek dorosły korzystał ze skarbonki) czyli lekko prześmiewczy powoduje
        Twoje uwagi o jakiś przesłuchaniach i czepianie się. Trochę uśmiechu proszę. To
        że piszę o tym na forum to chyba nie problem... zdjęcia żony nie daje przecież w
        załączniku.

        Mi się z kolei nie podoba że tyle wydaje na strzyżenie bo jest to przecież
        kosztem czegoś. Już kilka razy widziałem ludzi robiących wielkie oczy jak komuś
        mówi ile to kosztuje i chciałem się upewnić czy rzeczywiście mają oni rację
        (głównie były to osoby spoza W-wy) już się upewniłem.

        Dziękuję
    • garraretka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 10:11
      W Warszawie u fryzjera byłam ostatnio jakieś 1.5 roku temu ale płaciłam podobną cenę.

      Byłam w jednej z sieciówek na Nowym Świecie, róg Ordynackiej - nie pamiętam nazwy.
      Pamiętam, że w zestaw wchodiło:
      mycie,
      ścięcie z długich na krótkie,
      maska
      + suszenie ;)
      Ta przyjemność kosztowała mnie coś koło 140 zł i 90 minut siedzenia na fotelu.
      Bez maski byłoby około 100zł.
      Jak dla mnie cena przeciętna w Warszawie - można to zrobić taniej, można i dużo drożej.

      Twoja żona wybrała złoty środek :)
      • jagoda_pl Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 11:32
        Franck Provost?
        • garraretka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 12:22
          jagoda_pl napisała:

          > Franck Provost?

          O to to! U Franka to było.
    • j0anna1 Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 10:11
      Może w cenę wliczone jest są jakieś kuracje dla włosów - to może kosztować np.
      50 zł
      Ja nigdy nie zapłaciłam za strzyżenie i modelowanie więcej niż 50-70 zł.

      Dlaczego nazywasz żonę okradaczem skarbonki? Zarabia marnie lub wcale i to Ty w
      rzeczywistości płacisz za nią?
      Czy może zarabia na przyzwoitym poziomie, a Ty jej w portfel zaglądasz i
      rozliczasz z osobistych wydatków? W takim wypadku palnęłabym takiego męża w łeb..





      • sankanda Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 11:20
        kurcze, zona chce ci sie podobac, a ty to nazywasz okradaniem
        skarbonki ? !!!!! o 135 zlotych sie pieklisz ? lomatko, a to sie
        znalazl warjot...
        • chlukasz Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 12:50
          odwrotnie.... nie warjot.... tylko nie można wydawać na usługi więcej niż
          człowieka stać
    • paulinaa Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 11:16
      jeśli to 'wypasiony' salon to takie są ceny
      ale na pewno nie każdy fryzjer w warszawie tyle bierze za strzyżenie
    • kasia79a Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 14:11
      jak ktoś wyżej napisał- są w Warszawie salony, gdzie strzyżenie
      kosztuje 30-40zł a są i takie, gdzie ok 150; jeśli żona jest
      zadowolona z tego salonu, to radzę pogodzić się z tym wydatkiem, bo
      zmiana salonu mogłaby skończyć się narzekaniem żony+ kiepską fryzurą
      + ewentualnie poprawką u swojego fryzjera ;) Moja ukochana
      fryzjerka, u której strzygłam się od ponad 5 lat (za ok 90 zł),
      urodziła dziecko i wróciła w rodzinne strony, a ja błąkam się teraz
      od salonu do salonu i nie mogę znaleźć Drugiej Takiej (ani w
      salonach za 30 ani w tych za 150), co skutkuje moim wiecznym
      niezadowoleniem z fryzury... Szczęśliwa żona zadowolona ze swojego
      wyglądu warta każdej ceny ;)
      • rachela25 Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 15:00
        masz bardzo nie gospodarną żone
        • nitulina Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 15:23
          A co ma gosodarność do fryzjera.

          Cena jest normalna jak dobry salon, za ścięcie i farbowanie płacę
          około 380 zlotych.

          • nioma Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 17:20
            a co Ci do ego na co zona wydaje swoje pieniadze?
            rozumie, ze chodzi do pracy i zarabia? jesli tak, to nie Twoja sprawa czy jej
            fryzjer kosztuje 10zł czy 100zł czy 500zł.
            No, chyba ze ona nie pracuje a Ty jej wyliczasz.
            • chlukasz Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 17:33
              czy jak mąż wydawałby na coś 2 razy tyle ile potrzeba to nie byłaby to Twoja
              sprawa.... przecież pieniądze nie biorą się z magicznego koszyka i wydaje się je
              kosztem czegoś - dlatego to jest moja sprawa

              bardzo proste myślenie... to ja teraz mówię wydaję moją kasę jak chcę... no i
              wydałem.... o kurcze na rachunki zabraknie - ale to oczywiście nie problem
              kobiety w Twoim mniemaniu

              już druga z Was napisała tak jakby jej pensa to było jej kieszonkowe, a
              utrzymanie rodziny, domu, samochodu (ów), rachunki to problem faceta

              czy tak trudno sobie wyobrazić że przewalenie miesięcznie na kosmetyki, fryzjera
              i kosmetyczkę kilku stówek miesięcznie ma swoje skutki dla rodziny o dochodach
              poniżej jakiegoś wyższego progu
              • sankanda Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 17:56
                "utrzymanie rodziny, domu, samochodu (ów), rachunki ..."

                no trzymajcie mnie, bo goscia rozerwe na drobne kawalki !!!!!!

                co takiego ? samochod..OW ? Ku... jego mac, macie dwa samochody, a
                stowy na fryzjera zonie skapisz ??? biedna kobieta z mezem "na
                dorobku"...
                • chlukasz Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 18:07
                  żałosne, myślałem że się czegoś dowiem na tym forum, dowiedziałem się ale nie na
                  temat o który mi chodziło, tzn. dowiedziałem się trochę o kobietach

                  tak mamy drugi samochód (stary rupiel), którego utrzymanie to konkretne koszta
                  (na które nas niezupełnie stać) i jest on dla wygody żony wyłącznie dla wygody -
                  nie ma potrzeby jazdy nim do pracy

                  żenada, nie zaglądam więcej do tematu, a Pani powyżej życzę żeby sama się
                  rozerwała - a może niech chwile pomyśli zanim coś napisze
              • goblin.girl Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 18:31

                chlukasz napisał:

                > czy jak mąż wydawałby na coś 2 razy tyle ile potrzeba to nie byłaby to Twoja
                sprawa.

                Hm. Ja raz wydalam 120 zł na strzyzenie w pięknym mieście stołecznym. W cenie
                była owszem, dosć podła kawka i masaz głowy, przy którym mialam wrazenie, ze
                pani masujaca zaraz uśnie. Ale mniejsza o to, gdyby strzyżenie było warte swojej
                ceny, niestety opitolono mnie po prostu bez polotu i pomysłu, tak, ze plujac
                sobie w brodę musiałam czekać, aż włosy odrosną i coś się da z nimi zrobić. Cóż,
                byłam ciekawa, za co sie płaci w tzw. salonach, a nauka kosztuje.
                Drugi raz poszłam do osiedlowej fryzjerki i za 1/3 tamtej ceny zrobiła mi ładną
                fryzurkę. Odtąd juz nie płacę za strzyzenie wiecej niz 40 zł; zatem z mojego i
                tylko mojego punktu widzenia, aby osiągnąć dobry efekt, nie trzeba tyle kasy
                wywalac. Natomiast obiektywnie nie da sie odpowiedziec na pytanie "ile potrzeba"
                i czy w ogóle potrzeba, bo na dobrą sprawę w ogóle nie potrzeba chodzic do
                fryzjera, końcówki mozna podciać w domu i do widzenia. W Twoim przypadku nie
                chodzi o to, ile co kosztuje, tylko o to, ze trzeba ze sobą porozmawiać. Dla
                mnie jest oczywiste, ze jeżeli któres z nas chce wydac extra kase na siebie, to
                ustalamy, czy mozemy sobie na to pozwolić. W zasadzie ja częsciej wydaję na
                swoje przyjemnosci mniejsze sumy, moj facet rzadziej, ale konkretne wydatki. W
                ogólnym rozrachunku wychodzi mniej wiecej po równo i na wszystko nam wystarcza,
                i to chodzi.
              • jop Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 21.04.09, 13:12
                Chłopie, zabierasz się od tego od d... strony.

                Problemem jest nie to, ile wydaje na fryzjera, ale ile (jeśli w
                ogóle) wkłada do wspólnej kasy. Jeśli mniej niż Ty, to macie problem
                z dogadywaniem się co do wydatków domowych, jeśli tyle samo - nic Ci
                do tego, ile wydaje na fryzjera.

                A tak w ogóle - skąd to wiesz?! Mój TŻ nie ma pojęcia, ile ja wydaję
                na swoje osobiste potrzeby (i vice versa).
    • j0anna1 Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 18:52
      Pozostaje tylko współczuć posiadania takiej żony, która wnosząc niewiele do
      domowego budżetu, ciągnie z męża ile wlezie, w sytuacji gdy pewnie ich na to nie
      stać.
      Chyba lepiej jak kolega chlukasz nie zacznie analizować zawartości kosmetyczki
      żony, bo pewnie znajdzie się tam krem za kilka stówek, tusz do rzęs za 150 zł,
      czy puder za 200 :-)
      • sankanda Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 19:08
        i, kto wie, moze podzera miedzy posilkami...
        • dixi Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 19:28
          o wysokości wydatków na fryzjera, kremy, tusze, perfumy czy buty (o,
          buty przede wszystkim ;) itp. męza sie nie informuje; podobnie jak
          nie informuje się żony o cenach gadzetow samochodowych,
          komputerowych czy tez innych nie sluzacych zaspokajaniu potrzeb
          podstawowych; a jezeli druga polowa wie, bo musi wiedziec z powodu
          widocznego ubytku w domowym budzecie albo dlatego ze daje
          kieszonkowe to juz insza inszosc - wtedy trzeba bezwzględnie
          dostosowac wysokosc wydatku do mozliwosci tego budzetu, łącznie z
          ograniczeniem go do zera, albo zapytac o zgode i wspolnie obmyślić
          plan działania w sytuacji kryzysowej;
          • nioma Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 19.04.09, 21:28
            moj drogi, u nas jest tak: ja mam swoja pensje, maz ma swoja, ustalilismy ile on
            doklada sie do domu co miesiac.
            Jest to konkretna kwota przelewana na moje konto.
            Ja robie zakupy, place rachunki, co robie z reszta pieniedzy to moja
            sprawa.Zarabiam i nie mam zamiaru tlumaczyc sie czy wydalam 500zł na torebke,
            buty czy na ksiazki.
            Nie wnikam na co wydaje maz. Nie wiem nawet ile zarabia bo to nie moja sprawa.
            Wieksze wydatki (remont, samochod, urlop) ustalamy wczesniej i sie skladamy.
            Nie wyobrazam sobie, zeby mi moj facet zarzucil, ze za duzo wydaje na siebie.
            Nie po to mam skonczone 18 lat i nie po to chodze do pracy, zeby mi sie ktos
            wtracal jak dysponuje kasa.
            • nitulina Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 00:24

              Super to napisałaś :) Ja też nie wiem ile zarabia mój mąż, nie
              kontroluję jego wydatków, a on moich, co trzeba omawiamy, ale na
              pewno w tych kategoraiach nie mieści się to czy mi wolno czy nie
              wydać tyle a tyle na fryzjera...

              W glowie nie mieści mi sie sytuacja, że np mąż/żona oddaje drugiej
              osobie calą pensję a wydawane jest tylko "kieszonkowe"...
    • monikatres Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 06:49
      chlukasz napisał:

      > piszę tutaj bo chyba żyję na jakiejś innej planecie niż ona, może jestem w
      > błędzie jeśli tak to proszę oświećcie mnie.
      >
      > Lokalizacja Warszawa, okradacz skarbonki: moja żona, zakres usług: strzyżenie
      > (bez żadnego farbowania)
      >
      > koszt: 135 PLN
      >
      > moim zdaniem to stanowczo za drogo, spodziewałem się kwoty około 60-70 PLN,
      > ale słyszę na to że chyba zwariowałem i że to normalna cena w Warszawie. Na
      > tekst z mojej strony, że zapytam się na forum usłyszałem, że będzie mi głupio
      > jak zapytam bo ludzie mnie zjadą, że mogło mi do głowy przyjść że strzyżenie
      > kosztuje mniej.
      >
      > Z góry dziękuję za informacje gdyż przyznaję nie znam się w temacie... ale coś
      > mi podpowiada że przepłacamy kosztem domowego budżetu.


      to przeciętna cena - u jagi hupało małżonka zapłaciłaby pięć razy tyle, u tomka
      wróblewskiego około 300 zł, w dessange'u około 200.
      jesli was naprawdę nie stać, to poszukajcie na forum, są polecani dobrzy
      fryzjerzy do stu złotych.

    • dzikoozka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 09:37
      W salonie w Śródmieściu, ale takim bardziej staroświeckim i a nie
      designerskim. placę 50 zł plus napiwek. W modnym salonie 200 m dalej
      płaciłam 90, a z farbowaniem 210. Fakt, że farby maja tam dobre,
      trwałe i nie niszczące włosów, utrzymujace dłogo połysk :) Ale
      fryzjerka w tym "babciowym" dstrzyże lepiej niż młokos ze "studio"...
      • nitulina Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 11:27
        No i co w zwiazku z tym? oznacza to, że wszystkie ktore płacą więcej
        niż grosze sa frajerkami?
        • sniegotka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 11:36
          W glowie mi sie nie miesci co tu napisales. 135zl ubylo ci z domowej
          skarbonki bo zona ja "okrada"???? To ile tam jest, 150? Chyba wroce
          do bylego meza - ten przynajmniej nie mialby problemu gdybym wziela
          nawet 500, nie chodzi tu nawet o wielkosc dochodow - tylko ze dla
          mojego komfortu i zadowolenia zdjalby mi gwiazdke z nieba. A ty zone
          rozliczasz z marnych stu paru zlotych. Przeciez codziennie do
          fryzjera nie chodzi (chyba ze sie myle). Jesli ma dlugie wlosy - to
          w WAW jest to normalna cena. Przemysl to co napisales bo dla mnie to
          jakis kosmos. Biedna kobieta.
          • dzikoozka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 12:00
            sniegotko chyba troche przeginasz, skoro para zarabia miesiecznie
            razem jakieś 4000 (założmy skromne pensje 80% społęczeństwa?) i
            składaja je do jednej kupki, to ta kwota 135 bynajmniej nie
            jest "parę groszy", to dla niektórych kupa kasy, za tyle mozna
            zrobić spore zakupy na kilka dni.
            Jeśli facet odmawia sobie czegoś (załózmy jest kolekcjonerem lego)
            na rzecz podwyższenia jakości domowego menu, to dlaczego ma sie
            godzic na to, ze żona wydaje TYLE kasy na fryzjera, przez zjedza nie
            łososia na kolacje, a śledzia? To tak uproszczeniu, dla osoby z kupa
            kasy a bez wyobraźni.
            • sniegotka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 12:24
              Nadal uwazam ze 135 zl raz na jakis czas nie zrujnuje chyba nikogo
              (tym bardziej pracujaca rodzine), ale wiem ze sa ludzie ktorzy by
              gowno spod siebie zjedli by zaoszczedzic pare groszy.

              Sniegotka bez wyobrazni
              • sankanda Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 12:37
                trafnie to ujelas :)))))
              • dzikoozka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 21.04.09, 09:17
                Być moze tacy sa, nie masz prawa ich krytykowac, tak jak nie życzysz
                sobie, aby ktoś krytykował to co ty robisz ze swoimi pieniedzmi.
                Nadal twierdze, że dla ludzi zarabiających mało taka kwota to duzo.
                I wcale nei oznacza to, że ja zarabiam mało i dlatego tak się
                wczuwam, wręcz przeciwnie, stać mnie na wiele.
            • romy_sznajder Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 13:44
              > Jeśli facet odmawia sobie czegoś (załózmy jest kolekcjonerem lego)

              Jak na razie widzimy, ze facet kontroluje wydatki zony, poddaje je w watpliwosc i weryfikuje ich zasadnosc na forum. Nic ponadto nie wiemy.
              Ja wole brac strrone kobiet, zwlaszcza kiedy nie znam dokladnie sprawy. Zawsze jednak znajda sie panie, ktore -jako ze same sobie czegos odmawiaja- zidentyfikuja sie z oszczednym panem domu, tak jakby mowily: -Ze mna, moj drogi byloby ci lepiej, bo ja jestem gospodarna i oszczedna.
              A tymczasem pan domu (co juz wiemy z jego wypowiedzi) jezdzi lepszym samochodem - odwozi nim zone do pracy jak rozumiem, i jeszcze w swojej laskawosci zostawil zonie (dla jej wygody) jakiegos starego strupla.
              On sobie poprawia prezencje lepszym modelem samochodu, to ona fryzjerem. A to i tak srednio sprawiedliwe.

              Sprawdzanie na forum i ten "okradacz skarbonki" to cos niebywalego. Tak jakby nie bylo wiadomo, ze dla pan wszystko jest drozsze, buty, ubrania, fryzjer, marynarki.. Do pewnego pulapu, za ktorym drogie jest wszystko.
          • margonka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 22.04.09, 16:11
            "135zl ubylo ci z domowej skarbonki bo zona ja "okrada"???? To ile
            tam jest, 150?"

            135 zl to duzo, moim zdaniem i mysle, ze podobne zdanie podziela
            wiele osob czytajacych to forum. Zwlaszcza, ze za strzyzenie z
            modelowaniem mozna zaplacic znacznie mniej i byc jak najbardziej
            zadolonym z efektu. Dziwi mnie ten pogardliwy ton mowiacy o 150 zl w
            domowej skarbonce...Wyobraz sobie, ze sa ludzie ktorym po oplaceniu
            rachunkow zostaje podobna kwota "na zycie".
            • sankanda Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 22.04.09, 16:30
              Dziwi mnie ten pogardliwy ton mowiacy o 150 zl w
              > domowej skarbonce...Wyobraz sobie, ze sa ludzie ktorym po
              oplaceniu
              > rachunkow zostaje podobna kwota "na zycie".


              ... niestety sa takie rodziny, ale do cholery jasnej czy sa to
              rodziny, ktore dosponuja dwoma samochodami ?
              a poza tym "domowa skarbonka" jest wyjatkowo prostackim okresleniem
              rodzinnego budzetu...
        • dzikoozka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 11:56
          Skąd ten wniosek> chyba nadinterpretujesz.
          Opisałam po prostu moje doświadczenia, to wszystko. A 60 zł to chyba
          nie grosze tylko normalna cena. nie mam nic przeciw osobom, które
          wydają 250 - 500 u stylisty. Niech każdy robi jak uwaza ze swoimi
          pieniedzmi.
    • nihania Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 13:47
      jak to żona cie rujnuje, ustalmy kilka rzeczy:
      -czy żona zarabia?
      -czy żona dokłada się do domowych wydatków?
      -czy wkład żony jest proporcjonalny do jej zarobków? tzn czy wkładacie do
      domowej skarbonki mniej więcej równy procent swoich dochodów? (czyli np. ty
      zarabiasz 10 tysięcy - wkładasz do skarbonki 2 tysiące, ona zarabia 4 tysiące -
      wkłada do skarbonki 800 zł)
      jeśli powyższe warunki są spełnione, współczuje żonie takiego męża, to na prawdę
      nie Twoja sprawa na co ona wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze
      • nihania Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 13:55
        kurcze czy to znaczy że twoja żona pracując i zarabiając własne pieniądze nie
        może wydać 150zł miesięcznie bez konsultacji z tobą?
        • nioma Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 14:48
          tak sobie jeszcze raz ten watek przeczytałam i wiecie co?
          szkoda mi tej jego żony, koszmarne musi być zycie u boku takiego
          faceta.
          Kwiatów pewnie też jej nie kupuje bo rozsądnie pieniądze wydaje.
          Kolacja w knajpce? Po co, jak można zjeść w domu.
          Kino? Ależ kochanie, do gazety był dołączony film, obejrzymy sobie
          na DVD siedząc na naszej wersalce....
          Szare, smutneżycie, gdzie nawet głupiego fryzjera chłop jej wypomina.
          • nitulina Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 20.04.09, 16:22
            Oczywiście wszystko zalezy od sytuacji finansowej, ale forma w
            jakiej to ten gość przedstawił jest obrzydliwa.
            Może byc lepiej , może byc gorzej, ale z takim gościem to tylko brac
            rozwód.
            Okradacz skarbonki... co za pomysł...

            • nemeth Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 21.04.09, 08:10


              Tragedia. Dobrze że mam podobny system rządów pieniędzmi w małżeństwie jak
              nimoa. Nie wyobrażam sobie żeby mąż rozliczał mnie czy nie za dużo wydaję na
              fryzjera.
              On ma swoje wydatki ja swoje a cena 135 zł za fryzjera nie jest wysoka.
              Płacę podobną kwotę i raz mnie podkusiło poszłam do fryzjera osiedlowego i do
              tej pory nie mogę dojść do ładu z włosami.
              Więcej takich oszczędności nie będę robić.
    • rhodeisland Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 21.04.09, 08:13
      Uwazam, ze kazde malzenstwo oprocz wspolnych pieniedzy powinno miec
      tez osobne, do ktorych druga strona nie ma wgladu. Nie ma wtedy
      problemu, ze ktos kogos "rujnuje". Upokarzajace jest gdy trzeba sie
      ze wszystkiego rozliczac.
    • bye-bye Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 21.04.09, 10:30
      Czy w Warszawie można znaleźć fryzjera który strzyże za mniej niż
      100 zł? MOŻNA. Bo chyba o to głównie chodziło.


      Wcale mnie nie oburza to, co opisał autor wątku. Głównie dlatego ,ze
      po kilku wpisach trudno stwierdzić ,ze jest okropnym skapcem co nie
      kocha zony i nie kupuje kwiatów i życie z nim jest szare, bo ktoś i
      o tym wspomniał;-)

      Gdybym nie zarabiała wystarczająco dużo, z pewnością znalazłabym
      tańszego fryzjera.
      • sniegotka Re: koszt fryzjera-strzyżenie (W-wa) żona mnie ru 21.04.09, 11:52
        Pewnie ze mozna. A kolezanka albo mamusia moga przeciez obciac wlosy
        za darmo.
        Wczoraj zapytalam meza czy 135 zl za obciecie to duzo. "Duzo? - Ja
        tyle place a jestem facetem". Na pewno mozna poszukac fryzjerskich
        fast-foodow, zakladzikow na przedmiesciach, promocji, ale tu chyba
        nie o sam fakt obciecia chodzi, tylko ze zona jest zadowolona z
        obciecia u tego konkretnego fryzjera. Gdybym takiego miala
        placilabym i dwa razy tyle.
        • bye-bye sniegotko 21.04.09, 13:04
          Płac sobie i trzy razy tyle. Na zdrowie:-) I nie piszę tego
          złośliwie. Każdemu życzę by było go na to stać.
          Napisałam tylko, że płacenie mniej jest mozliwe.
          I jeszcze zwróć uwagę na jedno. Autor wątku pisze, ze wydawanie zbyt
          wiele na dana rzecz odbywa się u nich kosztem innych potrzeb, czyli
          mamy chyba tu bardzije problem za krótkiej kołdry niż skąpego męża.

          • nioma Re: sniegotko 21.04.09, 13:38
            i rownoczesne pisze, ze zona okrada skarbonke
            traktuje zone jak zlodziejke
            to jest okropne
            • dzikoozka Re: sniegotko 21.04.09, 15:15
              Czy Wy dziewczyny wogóle nie macie poczucia humoru???
              Musicie brać śmiertelnie poważnie kpiąco-ironiczny tekst (napisany
              zresztą w cudzysłowiu) ??? Obrażacie się jak jakieś damulki albo
              śmiertelnie poważne feministki, troche luzu :))
            • bye-bye chyba... 21.04.09, 15:25
              się trochę zagalopowałaś z tą złodziejką:-)))))) albo ja mam probley
              z rozumieniem tekstu.
          • dzikoozka Re: sniegotko 21.04.09, 15:20

            • sniegotka Re: sniegotko 21.04.09, 15:59
              Alez dokladnie o tym napisalam! I to dziala tez w druga strone:
              jesli kobieta placi 135 zl raz na pare tygodni i jest zadowolona ze
              swojej fryzury to nie ma sensu szukac gdzies taniej - bo chytry dwa
              razy placi - jest duza szansa, ze po strzyrzeniu za 60 zl - wroci do
              swojej fryzjerki na poprawki za 135zl. I mozna tak w
              nieskonczonosc.Znalazlas fryzjera za 60 zl - gratulacje! Masz z tego
              powodu kompleksy - niepotrzebnie. Nadinterpretujesz moje posty -
              dowiedzialam sie ze mam waskie horyzonty i brak mi wyobrazni. Wiesz
              ale przynajmniej nie jestem kutwa.
              • dzikoozka Re: sniegotko 22.04.09, 09:59
                To może przeczytaj jeszcze raz swoje posty? Nie jesteś kutwą, i to
                rekompensuje fakt, że zarzucasz oszczędnym życie na fast foodzie,
                taniochę na głowie = bezguście. Tak właśnie brzmią Twoje posty, czy
                się do tego przyznasz czy nie.
                • dzikoozka Re: sniegotko 22.04.09, 10:05
                  Dodatkowo sugerujesz "zjadanie gowna spod siebie", bardzo
                  sympatycznie.
                  To że staram sie wytłumaczyć konkretnymi argumentami, to koniecznie
                  oznacza "mam kompleksy", bo co, bo nie ZGADZAM SIE Z TOBĄ?
                  (ośmieliłam sie nie zgodzić??)
                  Popatrz troche krytyczniej na siebie. Moze naprawdę nie potrafisz
                  spojrzeć na życie z innej perspektywy = masz wąskie horyzonty?
                  • sniegotka dzikoozko 22.04.09, 11:09
                    Traktujesz moje posty zbyt emocjonalnie - a to sugeruje kompleksy.
                    Nigdzie nie pisalam ze ty bys zjadla gowno spod siebie, ale ok -
                    zjesz, nie zjesz - twoja sprawa. Proponuje bardziej sie wyluzowac.
                    • dzikoozka śniegotko 22.04.09, 11:17
                      Pani psycholog - hobbystka? Nie pogrązaj sie już. Emocjonalnie czy
                      nie - nie Tobie oceniać czy "zbyt" czy "dostatecznie emocjonalnie"
                      traktuję cokolwiek. To moja sprawa.
                      Nie pisałaś? A czy ja sugerowałam, że masz wąskie horyzonty w
                      pierwszym poscie na ten te=mat? ależ skąd, pisałam o ludziach...ale
                      OK, twoja sprawa, że masz te wąskie horyzonty czy nie.
                      Sama wyluzuj.



                      pisząc takowe teksty - o ludziach "zjadajacych..."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja