mechantloup
15.06.09, 12:45
Tak sobie piszę. Celem wyżalenia.
Obsunęła mnie panna młoda, mam być świadkiem na jej, już tuż-tuż, ślubie.
Poszło o to, że NIE WYBIERAM się do kosmetyczki na makijaż i fryzjerki na
koafiurę. Zdaniem przyszłej mężatki, ja mam OBOWIĄZEK pójścia do ww. I to do
tej, do której ona idzie.
Zapewniam, nie jestem kosmetyczną lebiegą, mejkap i fryz umiem sama sobie
zrobić (i to taki jaki chcę, a nie jak to widzi "stylista fryzur" z bożej
łaski). Nie wiedzę sensu w wyrzucaniu w błoto ze 300 zł, tylko po to, żeby mi
ktoś mnie upacykował (najczęściej z tragicznym skutkiem- sądząc po wyglądzie
znajomych mi kobiet na kilku weseliskach). Tapetę zrobię przecież sobie
dyskretną i delikatną (jak zresztą zawsze na tego typu okazje), nie jakieś
remizowo-dyskotekowe klimaty.
No i tak się kłócimy.
Skończy się na tym, że powiem, że byłam,a zrobię sama ;-)