goossia
04.07.09, 22:41
Mam koszmarne wlosy, bardzo geste, grube, puszace sie i falujace.
Moze z opisu to nie wynika, ale zawsze wygladaja niechlujnie,
bylejako :-( Pod wplywem ciezaru na czubku glowy przylegaja do
skory, na dole odstaja od glowy, dzieki czemu wygladam jak malo
uroczy spaniel :-( Probowalam juz roznych fryzur u roznych
stylistow, bez efektu:-( Po myciu stosuje profesjonalne maski,
pozniej wcieram straszne ilosci kremow i olejkow bez splukiwania,
wszystko natychmiast sie wchlania i wlosy juz sa puszyste....
Najlepiej bylo przez miesiac, kiedy to prostowalam sobie je
prostownica, taka jakas tania, z hipera. Po tych prostowaniach wlosy
byly jednak jeszcze bardziej puszace sie, takie po prostu
zniszczone. Ponad rok czekalam, az zetne te prostowane, wygladalam
jak dmuchawiec, hihihi. I w zwiazku z tym mam pytanie : czy jesli
kupie sobie najbardziej profesjonalna, jakas maksymalnie droga
prostownice do wlosow i bede wcierac w nie przed prostowaniem tone
kosmetykow termoaktywnych, to jest szansa, ze nic sie im nie stanie?
Macie jakies doswiadczenia w tym temacie? Bo jak sobie pomysle, ze
bede dobrze wygladac przez kilka tygodni, a pozniej przez rok
jeszcze bardziej koszmarnie, to mi sie ryczec chce, buuuuuuu