jak delikatnie powiedzieć komuś że tkwi w błędzie?

12.10.09, 21:25
mam kumpla, wporzo gość tylko zakręcony na punkcie religii
co roku jeździ na jakieś pielgrzymki, to rzym, to licheń to inne wilna i asyże
jego specjalnością jest medżugorie gdzie był już chyba 8 razy ale jak go
spytałem czy tam coś widział to mówi że nic ale inni tak wink
ba, koleś czytał nawet "boga urojonego" ale stwierdził że to bełkot
mówię mu:
mówię jak można urodzić i być zapłodnioną pozostając dziewicą? - to dogmat,
wierz lub nie
mówię że całun to podróbka, co ostatnio udowodnili studenci z włoch - wierz
lub nie, zobaczysz jak umrzesz co było prawda
mówię że przekład pierwszego zdania biblii jest błedny - odpowiedź jak wyżej wink
mówię mu w końcu - q..wa, ty żyjesz tak jak mówi kościół w każdej kwestii
ludzkiego życia, nie patrząc że jego podstawy i fundamenty kreowały się 2000
lat temu a teraz mamy 21 wiek i trochę więcej wiemy o biologii, fizyce,
historii, etc etc? - wierz lub nie, zobaczysz jak umrzesz co było prawda
prenumeruje koszerna wink, w środy dają chyba dodatki o sanktuariach maryjnych,
zbieram je dla niego. daje mu odcinek o mb gwadelupskiej czy z gwadelupy i on
mi zaczyna nawijać historię o powstaniu jej wizerunku
no czysta science fiction ale on w to wierzy
i co tu z takim zrobić? poradźcie mi bo już mnie nerwy biorą
    • truten.zenobi dać na luz 12.10.09, 22:18
      > i co tu z takim zrobić?
      dać na luz
      fanatyka nie przekonasz... a im bardziej się będziesz starał tym
      bardziej będzie się zamykał w świecie swoich fantazji...
    • lis-a Re: jak delikatnie powiedzieć komuś że tkwi w błę 13.10.09, 12:20
      dla mnie kluczowe byłoby, czy twój znajomy widzi jeszcze coś poza
      religią oraz czy jest po prostu tolerancyjny; jeśli jest tak
      zakręcony na punkcie religii, że wszystko sprowadza do przesłania
      religijnego, wszystko kojarzy mu się tylko z religią, a ty chcesz
      jeszcze o czymś innym rozmawiać, to długo nie wytrzymasz; chyba że
      fascynuje cię taki typ człowieka; z jednym moim znajomym, dawno
      temu, rozmawiało się mniej więcej tak, jak z twoim znajomym, a
      granicą dla mnie było to, jak po wyjściu z kina z "Titanica"
      skomentował: "widać i tym filmie przesłanie od Boga, co się dzieje z
      człowiekiem, jeśli chce być samemu sobie bogiem". Niechby i on
      swięcie w to wierzył (a wierzył), ale nie dalo się już nim o niczym
      innym porozmawiać, jak tylko o religii, Biblii i miłości Jezusa.


      dlatego gdy piszesz, że kumpel jest "dość wporzo" to zastanawiam
      sie, czy jest jakis obszar poza religią, na którym da się z
      porozumieć, choćby pogadać o kinie, czy od razu wszędzie jest morał
      religijny, religia, przesłanie; jeśli tak, to moze powiedzieć mu -
      że nie intersuje cię historia cudownego obrazu, ze wolisz pogadać o
      wrażeniach z filmu, bo fajnie się z nim dyskutuje, a jak będziesz
      coś chciał wiedzieć o religii, to na pewno włąsnie jego, bo się zna
      na tym, zapytasz;




    • pyska32 Re: jak delikatnie powiedzieć komuś że tkwi w błę 14.10.09, 19:18
      Wyobraż sobie ,że na innym forum twój kumpel zadaje to samo
      pytanie , z tą różnicą ,że chodzi o CIEBIE. Oczywiście opis twojej
      osoby będzie adekwatny do sposobu postrzegania niekatolika przez
      katolika. A może by tak po prostu żyć..jeden obok drugiego ..nie
      przekonywać..nie nawracać...szanować przekonania innych...ich wiarę
      lub niewiarę...Polecam.
    • broceliande Re: jak delikatnie powiedzieć komuś że tkwi w błę 14.10.09, 19:44
      Czy to jego tekst: wierz lub nie, zobaczysz jak umrzesz co było
      prawda?
      Bo nie załapałam.
      Jeśli tak, to możesz powiedzieć to samo.
      I spokojnie odroczyc rozstrzygnięcie sporu do tego, co jest lub nie
      po śmierci.
      Rozmawiajcie o książkach, kobietach, sporcie (o czym gadaja faceci?)
      i tak dalej.
      Szkoda zycia na jałowe dyskusje.
    • astrotaurus Re: jak delikatnie powiedzieć komuś że tkwi w błę 15.10.09, 10:08
      vitmik napisał:

      **i co tu z takim zrobić? poradźcie mi bo już mnie nerwy biorą**

      Cóż, jeśli już Cie nerwy biorą, to coś z tym zrób! wink

      Życie składa się z drobiazgów, a diabeł tkwi w szczegółach. Ja wiem ile dobrego dla wolnej myśli uczyniłem w swoim środowisku. Ja jednakże uderzałem w najczulsze miejsca, byle szczegółowo i precyzyjnie.Żeby wroga zniszczyć to trzeba go poznać.

      Jak ktoś był fanem Omatkoboskonaszegopapieża to mordowałem go ochroną pedofilów przez ćwierć wieku pontyfikatu. Dygresje boczne wtrącałem zawsze , ale drążyłem temat pedofilii: a co czuł ze swoim bogiem kiedy uzdrawiał komuś trzustkę, a miał gdzieś krzywdę dzieci...? A dlaczego miał czas na przyjaźń z Pinochetem, a nie miał czasu na pracę ze skrzywdzonymi dziećmi - pisał jakieś debilne encykliki o dwóch skrzydłach, a nie napisał instrukcji jak chronić dzieci przed funkcjonariuszami swojego państwa...?

      Jak znowu ktoś był pobożnie praktykujący to męczyłem go o szczegóły związane z kościołem, mszą, eucharystią. A jak, a po co? A czemu tam, skoro bóg jest wszędzie? A co warta jest ofiara tysiące razy dziennie na świecie, skoro ofiara samego boga była niewystarczająca (już nie mówię, że biblia mówi o jej wystarczalności)? A to ciało pod postacią to co to takiego? A to ciało to penis czy paznokieć...?

      Byle ze szczegółami i coraz bardziej w szczegóły iść!

      Oni są dobrzy w ogólnikach. I wszech- i ach!, i wieczność i transcendencja... a im gorsze głupoty bełkoczą tym bardziej są z siebie zadowoleni.
      Zatem trzeba te ich rozlatane myśli (?!- to eufemizm) osaczać, spychać w szczegóły, konkrety.. zmuszać do myślenia! Bo jak raz pomyślą to otwiera się szansa.

      Wspomniałeś o "Bogu urojonym" - jeśli on go czytał to możesz wykorzystać taką kanwę do rozmowy: jeśli bełkot to gdzie i na czym ten bełkot polega...
      Tylko musisz sam być oblatany w temacie. Inaczej kicha. Zabije Cię żarliwością. wink
Pełna wersja