Senat ukrzyżowany

12.01.10, 16:37
tiny.pl/hmr9w
W projekcie uchwały, ostatecznie nie głosowanym, znalazł się apel o
"zachowanie dystansu wobec wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka"
"Krzyż stał się symbolem powszechnie akceptowanych wartości uniwersalnych, a
także dążenia do prawdy, sprawiedliwości i wolności naszej ojczyzny"
"krzyż, główny symbol chrześcijaństwa, które przyniosło Europie regułę
poszanowania praw jednostki oraz zasady równości, wolności i tolerancji,
towarzyszył Polsce we wszystkich ważnych chwilach jej dziejów"

Uff. Zobaczcie do czego doprowadza wdychanie dymu z kadzidła i katolicka
indoktrynacja. Podobnych głupot dawno nie słyszałem. Dobrze, że nie głosowałem
na ultrasów z PO. Kojarzy mi się cytat z "Misia": "Ten człowiek w życiu słowa
prawdy nie powiedział".
    • grgkh Re: Senat ukrzyżowany 12.01.10, 18:47
      orald napisał:

      > Dobrze, że nie głosowałem na ultrasów z PO.

      CytatPo wyborze Szmajdzińskiego w dyskusjach nt. charakteru jego kampanii wyborczej powróciły w Sojuszu głosy, że powrót do antyklerykalnej retoryki jest drogą donikąd, gdyż nie trafi to do naturalnych wyborców Sojuszu. Zdefiniowano ich przy tym jako niemal wyłącznie osoby o niskich dochodach i słabo wykształcone. Ich duszami zawładnął PiS i dlatego SLD nie jest w stanie wyjść poza swój stały, około 7-procentowy elektorat, który tworzą rodziny osób związanych z byłą PZPR - twierdzą eksperci. Aby odzyskać tzw. elektorat socjalny, Sojuszowi nie wolno zadzierać z Kościołem i jego wartościami. Dlaczego? Ponieważ ci, którzy w 2001 roku głosowali na ekipę Millera - choć miło wspominają PRL i serce mają po lewej stronie - są jednak pod dużym wpływem kleru. To ostatnie akurat jest prawdą. Niestety, spore grono polityków SLD uwierzyło w mit odbicia wyborców PiS-owi. I stąd ich wysokie miejsca w naszym rankingu na Klerykała roku 2009...

      Większość wyborców, o których toczy się walka, kosztem lewicy zawsze wybierze prawicę socjalną, którą dzisiaj jest PiS. Stąd cały sukces tej partii. I tak będzie, dopóki taka prawica istnieje i pręży pierś, a Kościół jest jej plecami. W swojej karierze duchownego wielokrotnie zetknąłem się z takimi lewicowymi wyborcami ze stałymi miejscówkami w kruchcie. Do Kościoła lgną oni nie z powodu wiary czy przekonań politycznych. Trzyma ich tam siła instytucji, jej powaga; imponuje splendor i blichtr. Jako ludzie cisi, niebogaci i niedouczeni w naturalny sposób szukają dla siebie mocnej opoki, trwałego autorytetu. Oczywiście od tej reguły są wyjątki (patrz: niektórzy Czytelnicy „FiM"), bo od wykształcenia i pieniędzy ważniejsza jest mądrość życiowa, która wielu każe trzymać się z dala od płatnych zaklęć i zabobonów. Ci zawsze będą głosować za lewicą i antyklerykałami. Całą resztę „socjalu" powinny sobie partie lewicowe na razie odpuścić. Po pierwsze dlatego, że nikt w populizmie nie przebije braci Kaczyńskich. Po drugie - zmieniając język przekazu, SLD traci resztę swoich wyborców o przekonaniach socjalno--liberalnych. Co gorsza, w ogóle zniechęca ich do udziału w życiu publicznym. A można ich teraz podebrać Platformie! Z badań wynika, że są to ludzie aktywni, pełniący rolę lokalnych nieformalnych przywódców - ludzie, którzy wyznaczają trendy społeczne. Niemała ich część w 2007 roku wybrała na zasadzie mniejszego zła PO. Tymczasem liderzy SLD, zamiast punktować rząd Tuska za klerykalizm i chaotyczne reformy, postanowili robić interesy z PiS w TVP i Polskim Radiu. I w niczym nie obrażać biskupów, wystawiając jedynie Joasię Senyszyn w podwójnej roli pioruna i odgromnika. Ta spolegliwość i bezideowość ekipy Napieralskiego może do końca pogrzebać tlące się jeszcze poparcie całej reszty tradycyjnych wyborców lewicy (inteligencja, w tym nauczyciele, wykładowcy, drobni przedsiębiorcy, służby mundurowe itp.). Co gorsza, odwrót tych grup od SLD - i, niestety, całej lewicy - eskaluje. Narasta wraz z procesem sekularyzacji społeczeństwa. Zauważa to prawica i próbuje budować organizacje laickiej prawicy. Kolejne roczniki młodych Polaków masowo odwracają się od Kościoła, nawet jeśli od czasu do czasu go odwiedzają. Ankiety potwierdzają, że najczęściej nie ma to nic wspólnego z ich wiarą i przekonaniami.

      Parlamentarna lewica, wyrzekając się antyklerykalizmu, wyrzeka się roli gwaranta świeckości państwa i staje się dla większości Polaków nijaka. A o tym, że ludzie pragną choćby tylko słyszeć antyklerykalny język w debacie publicznej, może świadczyć zwycięstwo felietonistki "FiM" w klerykalnej Małopolsce i Świętokrzyskiem. W matecznikach PiS mandat zdobyta kobieta, która wprost mówi o nadużyciach Kościoła. Zauważmy, że rządząca PO poniosła tam klęskę. A co robi Napieralski? Zamiast przeanalizować wyniki prof. Senyszyn, przesuwa się w stronę ludzi pokroju Kalisza, który opowiada, że krzyż w szkole publicznej to naturalna rzecz, czy też posła Artukłowicza, który uważa, że geje w Polsce nie są dyskryminowani. W normalnych środowiskach lewicowych na Zachodzie za takie poglądy Napieralski przestałby być członkiem partii, a cóż dopiero mówić o funkcji przewodniczącego. Liderzy SLD nie zauważyli także masowego poparcia mieszkańców
      Częstochowy i Łodzi pod wnioskami o odwołanie dwóch klerykalnych prezydentów - Wrony i Kropiwnickiego.

      Błądzą mazowieccy działacze SLD, którzy jako kandydata na prezydenta Warszawy wystawili nijakiego Olejniczaka zamiast popularnej i wyrazistej Katarzyny Piekarskiej. Ci sami radni niemal od 4 lat godzą się na finansowanie przez budżet stolicy Centrum Myśli JPII czy ufundowanie w samym centrum stolicy krzyża-pomnika. W ten sposób za respektowanie umowy koalicyjnej z PO (kilkanaście stanowisk w magistracie) stołeczne SLD oddało coś o wiele bardziej cennego - własną wiarygodność, czyli twarz. 10 lat temu, za czasów prezydenta P. Piskorskiego, lewica także współrządziła miastem z PO, ale skutecznie torpedowała klerykalne projekty, choć była słabsza niż obecnie. Dzisiaj - mając zdolność blokowania wszystkich decyzji Gronkiewicz-Waltz - skapitulowała. Bo tak każe partyjna centrala. A popieranie klerykalnych inicjatyw w stolicy stanowi oczywiście wzór dla działaczy terenowych. I tam, na dole, ludzie SLD - zamiast budować małe ojczyzny racjonalizmu - idą na układy z biskupami i proboszczami. A w Stalowej Woli prawicowy prezydent miasta samotnie walczy z księdzem, który postawił samowolnie krzyż i kaplicę...

      Genezy obecnego upadku SLD należy szukać na początku lat 90., kiedy prawica zaczęła układać pod siebie debatę publiczną. Wtedy to zahukana lewica post-PZPR-owska zaczęła mówić do opinii publicznej językiem klerykałów. Z ust działaczy SdRP mogliśmy usłyszeć Wojtyłowe definicje godności, wolności czy osoby. I jeszcze, że płód to dziecko poczęte, że cierpienie jest darem, a nie faktem, z którym należy walczyć, i że wielkim sukcesem Polski są dobre stosunki państwo-Kościół. Oczywiście kosztem uległości urzędników państwowych wobec sutanny. Kościół bez sprzeciwu osiągnął stan, w którym władza państwowa i samorządowa, szkoła, media publiczne oraz czołowi politycy posługują się jego językiem. Wraz z przyjęciem kościelnej frazeologii ludzie lewicy dali sobie wmówić, że jeśli mają czelność pokazywać publicznie swoje podłe oblicza i startować w wyborach, to muszą pokutować za grzechy PRL-u. Uwierzyli też, że jedyną trwałą władzę w Polsce dzierżą biskupi. JONASZ

      Ciąg dalszy za tydzień


      "Fakty i mity" Nr.2, 14 stycznia 2010
      __________

      Ten skan to w kwestii wyboru partii przewodniej. Wszystkie składają się z tych, których MY WYBRALIŚMY, Polaków, i żadna nie jest wolna od religijnego oszołomstwa. I wybijmy to sobie z głowy - jeszcze długo tak nie będzie. Czy PO? Tam też jest cała zgraja religijnych oszołomów. Ale na pewno nie SLD lub ich klony. Większych populistów i kanciarzy nie ma w Polsce. I gdy już nadejdzie dzień urn, pomyślcie, że od was coś zależy i oddajcie jeden głos. A może wcześniej popracujcie nad waszym otoczeniem, by je uświadomić...
      • truten.zenobi Re: Senat ukrzyżowany 12.01.10, 22:59
        powróciły w Sojuszu głosy, że powrót do antyklerykalnej retoryki jest
        dr
        > ogą donikąd,

        hipokryzja godna ojca malwersanta...

        oczywiście że retoryka antyklerykalna jest drogą do nikąd ale z
        całkiem innych powodów!
        1. juz przekonaliśmy się że sld jest partią klerykalną i nic tego nie zmieni a jej liderzy są ludźmi na tyle głupimi że nie potrafili wyciągnąć wniosków z tego jak skończyła uw
        2. opieranie kampanii wyborczej na antyklerykalizmie świadczy o braku
        czegokolwiek do zaproponowania - potrzebny jest zdrowy rozsądek, pragmatyzm, i daleko posunięta asertywność w kontaktach z KK i jego
        fanatykami bo nie potrzebujemy wojny - potrzebujemy właściwego
        ułożenia stosunków
        3. akurat dla tej formacji antyklerykalizm bardzo źle się kojarzy i
        bardzo łatwo mu zrobić czarny PR
        zresztą poruszanie paru tematów dyżurnych świadczy o tym że dany
        polityk nie ma pomysłu na swoją kampanię na niczym się nie zna więc pewnie łatwo go ośmieszyć - no chyba że "tagertem" jego kampanii są ludzie prości i podatni na socjotechnikę.. ale tu chyba i tak lepiej
        im coś obiecać...
        ...

        -------------------
        jak ma w tym kraju być dobrze jeśli klasa średnia (inteligencja,
        przedsiębiorcy, specjaliści ...) nie tylko że nieliczna to jeszcze się nie potrafi zorganizować...

        za to świetnie się organizują biurokraci, religijne oszołomy,
        nacjonaliści, populiści rożnej maści...

        więc mamy to co mamy.. moim zdaniem jedyne wyjście to presja na
        edukację.. inaczej tego zaklętego kręgu nie da się przerwać!
    • truten.zenobi faktycznie niezłe palą zioła.. 12.01.10, 22:34
      > Uff. Zobaczcie do czego doprowadza wdychanie dymu z kadzidła
Pełna wersja