Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierzących

17.01.10, 23:23
Synek ma 3,5 roku, nie jest ochrzczony. Chodzi do przedszkola, gdzie
w czasie świąt było wspominane o Jezusie itd. Jak to w święta. W domu
coś tam wspominał o tym, trochę pytał. Tak sobie pomyślałam, że może
powinnam mu wyjaśnić historię Jezusa tylko tak bez boskich elementów,
jedynie jako postać historyczną. I tak będzie się stykał z tą wiarą
mieszkając w polsce. Więc chciałam mu to tak trochę po swojemu
pokazać. Mąż jest przeciwny, dla niego to dziecku tylko w głowie
namieszam, zwłaszcza, że to ja nie chciałam chrzcić małego. A jak Wy
sądzicie, opowiadać czy nie?? ja nie jestem przeciwna jakiejkolwiek
wierze, ale w związku z tym, że my jestesmy niewierzący to hipokryzją
było by chrzcić małego, co nie znaczy, że mam mu zakazać kontaktów z
wiarą.
    • grgkh Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 17.01.10, 23:41
      A czy mu opowiadacie normalne bajki? Czy on już odróżnia rzeczywistość (to, co
      może się z pewnych względów wydarzyć) od bajki (to, co nie ma prawa się z tych
      samych powodów wydarzyć, bo byłoby z nimi sprzeczne)?

      Jeśli tak, to może Jezusa przedstawić jako postać bajkową. Tak jak krasnoludka.

      A co ze "św." Mikołajem, patronem prezentów? Co robicie z tym?
    • broceliande Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 18.01.10, 09:00
      Mój syn ma już ponad pięć lat.
      Historię Jezusa zna, ciężko nie znać, nie przyszłoby mi do głowy,
      żeby o tym nic nie mówić.
      Nawet zagrał Józefa w jasełkach.
      Opowiedziałam, że się urodził, że ludzie się cieszyli, bo sądzili,
      że jest Bogiem i pasterze i któlowie przyszli Go powitać. Że na
      pamiątkę tamtej legendy obchodzimy Boże Narodzenie, Gwiazdkę.
      Potem nauczał, że trzeba być dobrym, ale ludzie ni chcieli takich
      nauk i powiesili Go na krzyżu. Niektórzy uważają, że Jezus żyje i
      mieszka w niebie.
      To ostatnie tłumaczyłam zwiedzając z nim kościoły we Francji. W
      każdym kościele wisi Jezus na krzyżu i ciężko to pominąć.

      Nie mam zamiaru niczego niedopowiadać i tym bardziej zakazywać.
      To może mieć odwrotny efekt.
      Ciężko bym zniosła, gdyby znalazł sobie autorytet u jakiegoś
      katechety, a to bardzo możliwe w tym durnym kraju, gdzie religia
      jest przedmiotem w szkole.
      Na razie chodzi do przedszkola, gdzie religii nie ma, chociaż
      jasełka były.
    • sphinx10 Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 18.01.10, 13:06
      Może odczekać trochę i mu to puścić? www.youtube.com/watch?v=DnQmTQQD-0w
      • lis-a Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 18.01.10, 17:51
        moje dzieci - początek szkoły - też znają historię Jezusa w wersji
        jak napisała wyżej broceliande, sami wyciągają wnioski typu - nie
        no, ta gwiazda to musiał być chyba meteor (serio!, sama byłam w
        szoku jak usłyszałam tak racjonalne podejście własnego dziecka);
        dopóki nie poszły do przedszkola i nie zetknęły się z opowieściami
        innych dzieci o kościele, Jezusku itp, z jasełkami, nauką kolęd
        kościelnych, nie miały pojęcia o tym wszystkim, a na kościół
        spontanicznie mówiły "zamek". Nie są chrzczone, nie mają kontaktu z
        wierzącymi członkami rodziny na tyle zażyłego, aby trzeba było im
        coś szczególnie wyjaśniać. Do tego stopnia, że - gdy pytają o tego
        typu sprawy - to są to pytania typu: a dlaczego są tacy ludzie,
        którzy wierzą w boga, a po co oni wierzą? - bo normą dla nich jest
        niewiara w jakiegos boga


        a tak przy okazji - na kościół powiedziały: o, zamek!, gdy
        jechaliśmy taksówką, taksówkarz był w szoku, zaczął dopytwać, ja
        próbowałam go zbyć, że to dziecięca wyoraźnia - bałam się, że jakiś
        zagorzały katolik zacznie nawracać mnie lub co gorsza, coś nam
        zrobi; facet okazał się świadkiem Jehowy..., zaczął, i owszem,
        nawracać... Nie zapomnę tego szoku w jego zachowaniu, tego
        poruszenia - że ktoś może nie identyfikować kościoła z katolicyzmem
        • billy.the.kid Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 18.01.10, 23:27
          ŻYWOT BRIANA monty pythona poqwien go wyleczyc z głupot- ale to za
          parę lat.
          jak dorośnie-ostatnie kuszenie chrystusa. film -owszem- ale książka
          kazantsakisa-miód na moje serce.
          • 0ffka Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 25.02.10, 22:01
            Billy ja bym dodała Pasję...
            PS
            Może faktycznie jest jakiś film- bajka dla dzieci?
    • bast3 Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 23.01.10, 01:04
      Dzięki Wam za odpowiedzi. Chwilowosprawa ucichła, święta przycichły,
      więc i o religii jakoś mniej słychać. Jednak to powróci to
      nieuniknione, zreszą sami wiecie jak to w tym kraju jest. Chciałam
      mu jakoś toładnie wyjaśnić. Na razie nie rozróżnia fikcji od
      rzeczywistości i wszelkie historie są dla niego prawdziwe, mikołaje,
      elfy i krasnale. A o niebie już rozmawialiśmy, gdy straciliśmy
      ukochanego psa. Wtedy powiedziałam małemu, że mieszka teraz w niebie
      z przyjaciółmi, na nic innego nie wpadłam. Dla niego nawet niebo
      jest rzeczywiste, tylko się złości, że nie może tam wejść odwiedzić
      swojego pieska.
    • znj2 Re: Historia Jezusa dla dziecka rodziców niewierz 23.01.10, 17:00
      Dziecko powinno czerpać wiedzę z różnych źródeł i być informowane o
      wielu sprawach. To ono zdecyduje o swojej drodze życia, gdy
      dorośnie.Może zostanie księdzem? Kto to wie?
      Na marginesie. Słowo Polsce, pisze się z dużej litery.
    • truten.zenobi owoc zakazany... 23.01.10, 19:34
      najlepiej jeśli mu opowiesz Jego historię, przy pokazji mozesz
      zapoznać go z faktem że jest wiele wierzeń i wiele różnych ocen Jego
      osoby

      ( dla żydów był rabinem heretykiem, dla muzułmanów prorokiem, dla chrześcijan mesjaszem i bogiem)
      oczywiście to wiele trudnych terminów dla 3 latka ale kiedyś musisz mu to zacząć tłumaczyć inaczej ktoś zrobi to za Ciebie...
      • bast3 Re: owoc zakazany... 23.01.10, 22:32
        Będę się starać jakoś wytłumaczyć.W ogóle to chciałam mu pokazać
        różne wierzenia, pochodzić po kościołach, synagogach itd. Ale nie
        wiem w jakim wieku i jak zacząć. Chciałabym by moje dziecko
        potrafiło samo myśleć, wybierać, a nie jak katolicy z mojej rodziny
        zachowywać się jak wytresowane szczury.
        • truten.zenobi Re: owoc zakazany... 24.01.10, 21:28
          ja myślę że możesz mu zacząć opowiadać o różnych kulturach, historie
          rozwoju cywilizacji.. a o religii wspomnieć jako o pewnym aspekcie
          naszej kultury.

          zacznij tłumaczyć pojęcie boga na podstawie wierzeń ludów
          pierwotnych, Egipt, rzym... tak żeby wiedziało że nie ma jednej
          doktryny religijnej, i dopiero później przejdź do kręgu naszej
          kultury.
          • bast3 Re: owoc zakazany... 25.01.10, 23:11
            Dobry pomysł, będziemy próbować smile
            • xxara Re: owoc zakazany... 19.02.10, 23:38
              U nas było tak:
              Na pytanie, co to Kosciol, moj maz odpowiedzial, ze to taki pałac w którym
              mieszka Pan i opowiada bajki, a ludzie mu za to płacą. Efekt był odwrotny, bo
              dziecko bardzo chciało posłuchać tych bajek. Mieliśmy fazę chodzenia po
              kościołach, ale szybko się okazało, że te bajki nudne i dorośli, którzy ich
              słuchają niemili - ciągle zwracali uwagę, żeby nie przeszkadzać.

              Potem była bajka "Książę Egiptu" o Mojżeszu, oglądana razem z Mulan i Pocahontas
              - taka sama legenda. Od Mojżesza do Jezusa niedaleko.
              • wolnomysliciel80 Re: owoc zakazany... 24.02.10, 20:19
                Czytanie o tym, jak się gimnastykujecie by dziecku przekazać jedyną rzeczową
                prawdę to niezła zabawa...
                • lis-a Re: owoc zakazany... 25.02.10, 09:55
                  wolnomysliciel80 napisał:

                  > Czytanie o tym, jak się gimnastykujecie by dziecku przekazać
                  jedyną rzeczową
                  > prawdę to niezła zabawa...


                  Wolnomyślicielu, to jak już się pośmiałaś, napisz coś rzeczowego wink
                  albo przynajmniej, co cię tak ubawiło.
                  • wolnomysliciel80 Re: owoc zakazany... 25.02.10, 23:46
                    Bawi mnie to jak za wszelką cenę małemu człowiekowi próbujecie wbić do głowy
                    rzeczy, których do końca pojąć po prostu nie jest w stanie. Są tu nawet tacy,
                    którzy z całą stanowczością zastanawiają się czy dziecko odróżnia bajki od
                    nie-bajek w wieku 3,5 roku! Toż ta osoba nie ma nawet elementarnej wiedzy na
                    temat rozwoju dziecka w tym wieku (oczywiście mowa o przeciętnym dziecku).
                    Staracie się uczyć mnożenia i dzielenia, gdy dziecko nawet nie umie czytać.

                    Rozwiązań sytuacji jest kilka, ale nie widzę potrzeby wskazywania ich wam.
                    • truten.zenobi niektórzy wierzą w bajki do konca życia... 26.02.10, 13:29
                      dziecko uczy się poznawać świat..
                      bajki stanowią ważny element wychowania i rozrywki, ale trzeba uczyć
                      dziecko odróżniać bajki od rzeczywistości

                      ale nie to jest trudne, trudne jest wytłumaczenie dziecku że czasem
                      dorośli nasłuchają się bajek i myślą że to prawda
                    • lis-a Re: owoc zakazany... 26.02.10, 13:35
                      wolnomysliciel80 napisał:
                      Rozwiązań sytuacji jest kilka, ale nie widzę potrzeby wskazywania
                      ich wam.

                      no cóż - żadnych argumentów odnoszących się do konkretów, tylko
                      arogancja;

                      wszak zapytam grzecznie - a dlaczego nie widzisz potrzeby?
                      • wolnomysliciel80 Re: owoc zakazany... 26.02.10, 22:38
                        wszak zapytam grzecznie - a dlaczego nie widzisz potrzeby?

                        więc odpowiem grzecznie - dlatego, że odebrał bym sobie dobrą zabawę z dalszego
                        czytania waszych przemyśleń.
                • truten.zenobi religianci nie mają problemu.. 25.02.10, 11:56
                  bo nawet nie pomyślą że można dziecku starać się przedstawiać świat
                  obiektywnie...

                  nie mają problemu bo ich świat jest czarnobiały
                  oni mają monopol na cąłą prawdę a innowiercy i ateiści to słudzy
                  szatana i całe zło świata tego z którym trzeba walczyć...

                  więc nie trzeba uczyć dziecko samodzielnego myślenia ale nauczyć
                  cytatów prawdy objawionej...
        • broceliande Re: owoc zakazany... 26.02.10, 21:48
          bast3 napisała:

          > Będę się starać jakoś wytłumaczyć.W ogóle to chciałam mu pokazać
          > różne wierzenia, pochodzić po kościołach, synagogach itd.


          Chodzenie po kościołach i synagogach - tak, ale jako pokazanie
          zabytków i informację, że dla wierzących są to ważne miejsca. Nie
          jako tlumaczenie, ze inni wierzą, a my nie.

          Ale nie
          > wiem w jakim wieku i jak zacząć. Chciałabym by moje dziecko
          > potrafiło samo myśleć, wybierać, a nie jak katolicy z mojej
          rodziny
          > zachowywać się jak wytresowane szczury.

          Dziwię się, że intuicja ci tego nie podpowiada.

          Poza tym zachowujesz się tak, jakby dziecko MUSIAŁO wybrać, czy jest
          religijne czy nie.
          Nie musi.
          Jako dziecko ateistów zapewniam, że nic sie nie wybiera. Żyje się
          bez wiary.
          Jeśli uważasz, że Twoje dziecko będzie nieszczęśliwe bez wiary -
          wychowaj w wierze.
          Ja to zrozumiem. Dobro dziecka jest wazniejsze niż istnienie Boga.
          Ja wychowuję racjonalistę, ponieważ uważam, że spełnienie w życiu
          nie wiąże się z tym, czy ktoś wierzy czy nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja