grgkh
05.04.10, 19:39
Znalazłem taki wpis na forum:
A MOJA ŻONA ZMARLA na raka - zaprzestala leczenia po tym jakzaszła w ciąże z trzecim dzieckiem.trudna decyzja, ale do tego ją namawialem - dzieci zabijac nie wolno iwiadomo, ze zycie dziecka przede wszystkim, nie rozumiem ludzi, ktozy zabijajadziecko, zeby ratować żone, przeciez to CZYSTY EGOIZM!!! nie bylo to dlamniełatwe ale drugi raz tak samo bym posiątpil. a teraz najstarsza córka zajmujesię mldoszymi i jakoś to leci. ~kamilo41
Uderzyło mnie nawet nie to że tak postąpili, bo po prostu zaryzykowali i się
nie udało, a taka decyzja jest w jakimś stopniu jeszcze racjonalna, ale to że
gość stawia na jednej szali życie kobiety, żony, matki, a z drugiej strony
regułę "tak trzeba i już". I żadnej kalkulacji. Ślepe posłuszeństwo regule.
Nie zabijaj - czy on nie czuje tego, że uczestniczył w zabijaniu? Dlaczego dla
ludzi w takich sytuacjach przestają się liczyć uczucia? Bóg i koniec.
A tu jest opisanych parę przypadków, kiedy takie ryzyko się powiodło. Ale nie
wszystkim się udaje. No i przecież nie dzięki modłom do bóstwa, ale głównie
dzięki medycynie, lekarzom.
dziecko.onet.pl/43657,0,0,mialo_ich_nie_byc,1,artykul.html
I odwrotna sytuacja... Czytam posty niektórych i oczom nie wierzę...
Tak łatwo wam teoretyzować, tak łatwo wydawać wyrok śmierci na
ciężarną kobietę, tak łatwo wam przychodzi opluwanie, osądzanie, poniewieranie
tych kobiet,które wybrały własne życie a nie płód. Mój dramat z nowotworem
zaczął się 6 lat temu.Dokładnie pamiętam ten dzień,duszny lipcowy poranek,
droga do szpitala,jakieś z pozoru nieznaczące szczegóły-i ten sterylny zapach
poczekalni. Diagnoza-nowotwór złośliwy..wiedziałam,gdy czekałam na wyniki
biopsji- byłam pewna.. Tylko dlaczego ja? 30-latka za miesiąc mamy obchodzić
drugą rocznice ślubu, w domu maleńka creczka.Dlaczego???To pytanie
prześladowało mnie... A jeśli Zuza i Sławek zostaną sami? Beze mnie?
Rozpoczęłam chemię...Te straszne wlewy,osłabienie,wymioty w szpitalnej
toalecie,utrata włosów.Odbicie w lustrze przestało mnie przypominać. I w końcu
wiadomość,która zwaliła mnie z nóg-ciąża..
Trzeba wybrać, nie można kontynuować chemioterapii trzeba przerwać
ciążę. Usunęłam ciążę. Na sali zabiegowej był przy mnie mąż,ściskał mnie za
rękę tak jak przy porodzie..Różnica była taka,że teraz też czekalismy na nowe
zycie-na moje nowe zycie.Na nowe życie naszej rodziny... Wyszłam z choroby,
pokonałam ją!Moja Zuzia ma mamę,mamę która zawsze przy niej będzie by pokazać
świat, utuli gdy córcia obudzi się z krzykiem z koszmaru,pójdzie na szkolny
Dzień Mamy, pocałuje palec gdy się skaleczy, będzie bić najmocniej brawo po
zdanej maturze,bedzie stała przy niej na ślubie, potrzyma za rekę podczas
skurczów porodowych. MAMA BĘDZIE!
Ten przeraźliwy jazgot, wrzask moralistów wtrącających się w życie tych,
którzy z trudem, w bólu podejmują decyzję. Dla nich to się nie liczy.
Publiczny lincz. W imię władzy. Opluć, zabić ich.