Otrzymywana pomoc

06.04.11, 19:44
Chodzi o otrzymanie pomocy do naszego życia wiecznego. Taką pomoc oferuje nam KK przez spowiedz uszną. Na tablicy ogłoszeniowej w pobliskim kościele jest informacja, że w związku ze Świętami Wielkanocnymi oraz beatyfikacją JPII może być ogromny tłok do tej pomocy. Jest tam rada, żeby nie odwlekać tego na ostatnią chwilę ale już teraz przychodzić , bo może się tak zdarzyć, że kolejki będą tak duże, że księża nie będą w stanie wyspowiadać na czas wszystkich. Oczywiście nie dotyczy to datków (uwaga moja), tu możemy być spokojni, wszystkie będą przyjęte. Parkuje podczas dnia swój samochód przy kościele i dziwiło mnie, że nic się nie odprawia w kościele, a dużo ludzi "wali" do kościoła. Teraz zrozumiałem, to są grzesznicy i boją się o swoje życie wieczne. Przezornego Pan Bóg strzeże i lepiej wcześniej sobie tą pomoc załatwić, niż później jej nie dostać. Wiedząc już, że to są grzesznicy, zacząłem im się przyglądać. Zdecydowana większość to starsze panie, aż dziw, że tak bardzo grzeszą. Może mają marzenia senne, że w agencji towarzyskiej pracują i na tej rurze tańczą?
Współczuje trochę tym księżom spowiednikom, że też chce im się wysłuchiwac te grzech tych staruszek, co innego jakby to młode panie były, można byłoby się czegoś nauczyć, a tak, to czego? To jednak ciężka i żmudna praca dla księdza, chyba, że może "ustrzelić" jakąś staruszkę, co to ma swoje mieszkanie, jakieś walory, a spadkobieców nie ma. Wtedy strzał w dziesiątkę. Oby takich jak najwięcej. Nie bardzo to rozumiem, walą ciżbą grzesznicy do tej spowiedzi jednym wejściem do kościola i mniejszym strumieniem, pojedyńczo wychodzą, i co? To już kandydaci do zycia wiecznego? Już aniołowie w ludzkich postaciach na daną chwilę?
Kwartał bloków przynależny do tego kościoła to jakieś 20 dużych bloków. Jest tam duży sklep "Biedronka", w ktorym jako jakiś kierownik, pracuje mój, znajomy. Od niego wiem, że 7-8 % strat sklepu to nasilające się kradzieże kosmetyków, drobnych, łatwych do ukrycia towarów. Nie było ani jednego przypadku, aby ktoś oddał ukradziony towar. W tych tłumach grzesznikow do spowiedzi usznej są zapewne osoby popełniające takie kradzieże i muszą się teraz z tego spowiadać. Jaki rezultat? wyzna się grzech, ksiądz odpuka, zada modlitwę do pokuty i falkon perfum już jest bez grzechu. Mam dalsze wątpliwości, czy taka spowiedz pomaga, czy szkodzi? Dlaczego modlitwa do Boga ma być za pokutę? Modlenie się do Boga to ma być kara? Może ktoś ze specjalistow od wiary wypowie się w tym temacie, bo ja tego nie rozumiem. Dlaczego nasze wszystkie winy ma weryfikować ksiądz, a nie prokurator jeśli podpadają pod kodeks karny?
    • vacia Re: Otrzymywana pomoc 07.04.11, 15:52
      kociak40 napisał:

      . Wiedząc
      > już, że to są grzesznicy, zacząłem im się przyglądać. Zdecydowana większość to
      > starsze panie, aż dziw, że tak bardzo grzeszą.

      Wszyscy ludzie grzeszą, jeśli ktoś twierdzi że: " ja nie grzeszę" to obciąża swoje sumienie jeszcze grzechem kłamstwa i pychy.
      Wyznawanie grzechów przed ludźmi pomaga je porzucić, bo kto chce mówić o sobie źle?
      • kociak40 Re: Otrzymywana pomoc 07.04.11, 17:56

        "Wyznawanie grzechów przed ludźmi pomaga je porzucić, bo kto chce mówić o sobie źle?" -vacia

        Własne odczucie o sobie jest zawsze subiektywne. Są przecież grzechy, z ktorych szkoda się spowiadać. Nie mogę zrozumieć tego, abym mógł mowić o swoich grzechach księdzu na ucho.
        Po co? Mowiąc swoje grzechy jemu, on powie swoje mnie? Przecież to bez sensu.
      • kociak40 Re: Otrzymywana pomoc 07.04.11, 19:52

        Vaciu, jeszcze przyszło mi do głowy, że samo pojęcie - "grzech" nie jest jednoznaczne dla wszystkich. Nawet można grzeszyć nie zdając sobie sprawy z tego. Dla jednych może to być grzech, a dla innych nie. Nawet można popełnić grzech nieświadomie, nie zdając sobie z tego sprawy. Sam miałem taki przypadek dość dawno temu. Zrobiłem sobie jajecznicę na boczku, zapomniawszy jak to mówią "na śmierć", że to Wielki Piątek, a taka jajecznica z boczkiem w tym dniu, to grzech śmiertelny. Usiadłem do stołu, a tu momentalnie rozszalała się okropna burza, piorun za piorunem. Co jest? pomyślałem sobie. I wtedy skojarzyłem, aaach ... przecież to Wielki Piątek! Dobrze, już dobrze, pomyślałem, jak ma być tyle szumu o te trochę boczku, to mogę go nie jeść. I nie zjadłem. Burza tak szybko jak przyszła, tak i ucichła. Tym sposobem uniknąłem grzechu śmiertelnego i nie musiałem się spowiadać, ale o mało co, nieświadomie popełniłbym tak ciężki grzech.


        • luna67 Re: Otrzymywana pomoc 08.04.11, 00:41
          Kociak, rozbroiles mnie z tym boczkiemsmile, no o malo "duszy"r nie stracilessmile

          A ja tobie powiem, ze ten boczek moglbys zjesc ze smakiemsmile, bo go przyrzadziles przed rozpoznaniem grzechusmile, a gorszym grzechen by bybo gdybys ta jajecznice z boczkiem wyzucil, bo to by marnotrawstwo bylo, gdyz tylu ludzi z glodu umiera!.........................

          O ludzie wy nie rozumiecie NIC!!!!!!!!!!!!!! o co tu chodzi........................Kosciol ok., ale nie jest jedynym dopelnieniem......................sad
Pełna wersja