dziewojka
07.08.04, 14:08
Dzień dobry znów, wróciłam, Karkonosze iście piekne, pogoda dopisała, ludzie
na szlakach dopisali stosunkowo małą siebie ilością, jakby to kogokolwiek
obchodziło
Mam kilka pytań- zainsirowanych małą lekturką w autobusie; zanim jednak
zacznę zwracam się z prośbą o kulturę osobistą, poszanowanie drugiego
człowieka (=krytykę zachowań/ przekonań/ zasad a nie bezpośrednio osoby) i
zaznaczam, że nie chcę tu obrzucania się błotem. Chciałabym tylko poznać
Wasze opinie, bo skoro tu jesteście, to widać, że sprawy duchowe (rozmaicie
rozumiane) Was obchodzą.
Nie jestem katoliczką, nie jestem nawet chrześcijanką, niemniej podpisałabym
się pod kilkoma wyzwanymi od 'wojujących katolików' (etc.), że jednak 'bez
cenzury' nie oznacza 'bez kultury', oszmacania siebie wzajemnie. Bez cenzury
znaczy, że piszesz, co myślisz i co chcesz, nie znaczy, że 'teraz mam w dupie
wszystko i wszystkich- swoją kulturę osobistą też'.
Jeśli ateiści apelują o otwarte umysły, sami winni otworzyć swoje. Nie chodzi
o to, żeby się zgodzić z tym, co ktoś tłumaczy, ale o to, żeby to POZNAĆ. Czy
to aby nie na tym polega dyskusja? Zatem- chciałabym PODYSKUTOWAĆ.
Przeczytałam małą książeczkę "Odpowiedzi Jogina" (tradycja Karma Kagyu,
buddyzm), zestaw pytań (do lamy Ole Nydahl`a) i odpowiedzi, równie
lapidarnych. Kilka z nich zacytuję. Rozmyslałam o tym trochę, ciekawi mnie,
co Wy o tym sądzicie.
"-Co myślisz o roli kościoła katolickiego w Polsce?
-Teraz kiedy komunizm upadł chrześcijaństwo wysuwa się coraz bardziej na
pierwszy plan. Kościół chce wypełnić tę pustkę. Nie sądzę jednak, że powinna
ona zostać wypełniona. Myślę, że zawsze powinno być wystarczająco dużo
przestrzeni, by ludzie mogli wybrać swoją własną drogę, dokonać swoich
własnych wyborów. Wśród tych, którzy nie czują się zbyt dobrze stojąc przed
wolnym wyborem i swobodą, otwartą przestrzenią, istnieje tendencja, by
zamienić jeden sztywny system na drugi. Niestety często tak jest... "
"-Chsześcijaństwo jednak również mówi o wolności.
-Nie sądze, że za wolności zdobyte na Zachodzie powinniśmy dziękować
chsześcijaństwu. Kościół był zawsze największym przeciwnikiem wolności.
Kościół i jego sposób myślenia. Pomyśl o Galileuszu, waszym Koperniku czy
dziesiątkach innych odkrywców albo tysiącach, czy nawet milionach
wspaniałych, interesujących kobiet spalonych na stosach. Chrześcijaństwo
dokonało na przestrzeni wieków wielu pozytywnych rzeczy, jednak nie sądze,
żeby można było zapisać na jego konto wielki wkład w rozwój demokracji,
tolerancji i wolności."
Nie jestem ani zwalczaczem kościoła (nie muszę, nigdzie nie wchodzi mi siłą w
życie) ani w żadnym stopniu go nie popieram. Może poza tym, że dla wielu jest
ostoją, a ostoje są potrzebne i już. Wybrane cytaty mogą wydać się
stronnicze, ale nie o to chodzi, tam po prostu więcej o kościele nie było
W każdym razie- czy Wy, wojujący ateiści i wojujący katolicy

oraz Wy
(wybaczcie, ale i ja się tu zaliczam, więc nikt nie powienien się obrażać)
reszto! Czy zgadzacie się, że system kościelny niepotrzebnie próbował
wypełnić pustke po komunizmie? Czy jest porównywalnie sztywny, zamknięty? Czy
naprawdę z podobną siłą decyduje za Was o Waszym życiu, katolicy? Czy
podobnie ingeruje w Wasze życie, antykatolicy? Czy swoiście rozumiany brak
możliwości wyboru religii i 'społeczno-kulturalne jej narzucenie' jest faktem
i jeśli tak, to czy ma dobre strony?
Czy bilans strat i zysków 'zawdzięczanych' kościołowi (pomijając tym razem
kwestie wiary w zbawienie etc a pozostając na płaszczyźnie wpływu na losy
świata i dzieje ludzkości) wypada na korzyść kościoła?
A co sądzicie o zestawieniu kościół- wolność. I czy aby owo zestawienie nie
wypadłoby w Waszej ocenie tak samo jak zestawienie 'jakakolwiek forma
aktywności religijnej'- wolność?
Zaciekawiona waszymi opiniami czekam na odpowiedź.
dziewojka wędrowniczka