Dodaj do ulubionych

Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza

02.01.14, 09:14
Proszę Was o pomoc w zrozumieniu, dlaczego TAK mi się przytrafia. Kilka lat temu zmarł mój Ukochany Dziadek.Śnił mi się sporadycznie, raczej nie przywiązywałam do tych snów wagi (bo uważałam, że sny to tylko projekcja mojego mózgu), ale zaczęłam zauważać, że gdy śni się Dziadek za kilka dni coś się wydarza- a to dziecko zachoruje (na nic poważnego zwykłe przeziębienie), a to coś tam mi się nie uda. Co prawda dalej myślałam, że to przypadek, ale na wszelki wypadek poprosiłam Dziadka żeby mi się przestał śnić...bo zawsze w tyle głowy na cos czekałam. I przestał...do czasu. Przyśnił mi się pół roku temu- nic nie mówił tylko patrzył smutnymi oczami na mnie (oczy były smutne, ale sen nie wydawał mi sie przerażający)...kilka dni później otrzymaliśmy informację, że brat Dziadka zmarł (ja tego brata nigdy na oczy nie widziałam). Kilka miesiecy pozniej znowu mi się Dziadek przyśnił. Nie pamietam jak, ale wiedziałam, ze coś się wydarzy. I dwa dni później mój wujek trafił do szpitala w spiaczce. Tydzień temu Dziadek znowu mi sie przyśnił. Samego snu nie pamiętam, wiem, że był w nim Dziadek i obudziłam się z przeswiadczeniem, że coś sie wydarzy 31 grudnia i 1 stycznia. I 1 stycznia-po 00 zmarł mój wujek (chociaz jego stan od ponad miesiaca sie nie zmieniał)
Boje się tych snów. Nie wiem czy to dobrze, że Dziadek mi sie śni. Gdyby ktos mi to opowiadał popukałabym się w głowe i powiedziała, że to niemożliwe.Ale mi się to naprawdę przydarza...Co to oznacza? Jak snią się zmarli to podobno proszą o modlitwę...ale w takim wypadku to o to chodzi? Nie sądzę, żeby Dziadek chciał mnie starszyc, bo naprawdę bardzo dobrze ze sobą żyliśmy. Dziadek otaczał mnie opieką i wydaje mi się, że u kresu Jego życia ja tez otoczyłam go opieką.
Dodam, że jeste osobą wierzącą, chociaż ostatnio jakoś nie po drodze mi do kościoła...(kiedyś byłam bardziej praktykująca)
Obserwuj wątek
    • dunajec1 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 02.01.14, 18:49
      No nie wiem, ale moj ojciec tez sie pokazuje wnuczce,zn. corce mojej siostry, ale on zawsze usmiechniety, choc czasem im robi psikusy, a to swiatlo zgasnie tam gdzie nikogo nie ma , a to drzwi sie zamkna jak otwarte itp. to tez nie wiem co ma to znaczyc. Aha, jak pisalem , ona go WIDZI realnie nie w snach.
    • marina0321 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 03.01.14, 00:18
      firlii napisała:

      > Proszę Was o pomoc w zrozumieniu, dlaczego TAK mi się przytrafia...itd.

      Wierzę w to, że ludzie bardziej wrażliwi duchowo ponoć są zdolni do odbierania kontaktów z duszami zmarłych. Słyszałam też, że dusze, które bardzo związane były z rodziną, nie chcą oderwać się od ziemi bądź swojego byłego miejsca zamieszkania i odwiedzają je. (Ci, którzy za życia byli źli i bogaci, nie chcą porzucić swoich dobrodziejstw i buszują w swoich byłych mieszkaniach, o czym nie raz słyszeliśmy, np. posuwające się przedmioty i inne rzeczy...tak na marginesie, bo na pewno nie dotyczy to Twojego dziadka, jeżeli byłaś z nim w dobrym kontakcie).

      > Boje się tych snów. Nie wiem czy to dobrze, że Dziadek mi sie śni.

      Uważam, że nie powinnać się niczego obawiać, a wręcz przeciwnie - wydaje mi się, że czuwa nad wami.

      > Jak snią się zmarli to podobno prosząo modlitwę...

      Tak mówi Kościół. Ja w to nie wierzę. Możesz tylko przekazać mu pozytywne myśli, nic więcej.
      Każdy człowiek sam odpwiada za swoje ziemskie życie. Niesprawiedliwe byłoby, gdyby ich losy zależały od naszych modlitw, gdyż niektórzy zmarli prawie nikogo tu nie mają, za inych modlą się całe rzesze, jak za JPII. Modlitwy i msze za zmarłych wymyślił Kościół dla powiększenia swojego budżetu.

      Kiedyś mojemu znajomemu przyśnił się mój śp. ojciec i powiedział mu: "ty musisz pójść do lekarza". Krótko po tym, kiedy źle się poczuł, nie wziął tego od razu na poważnie, pomyślał, że mu przejdzie. Potem przypomniał sobie sen i udał się do lekarza. Okazało się, że stan jego był przedzawałowy. Powiedział, że ojciec mój uratował jemu życie.

      Jeśli chodzi o mnie, też zawsze dostaję sygnały, kiedy ktoś ma umrzeć. Najczęściej czuję, że ktoś za moimi plecami stoi. Odwracam się i nikogo nie widzę, ale dalej czuję. Potem tak do 5-ciu dni dowiaduję się o czyjejś śmierci. Kiedyś wieczorem słyszałam, że ktoś odklucza drzwi i wchodzi do mieszkania. Myślałam, że wróciła córka lub syn. Nikogo nie było. Na następny dzień rano dowiedziałam się o śmierci krewnego. Dwa razy zdarzyło mi się, kiedy jeszcze byłam w łóżku, jakiś głos krzyknął mi do ucha: "Violetta zmarła." Za 4 dni ta osoba zmarła (moja chrześnica). Rok temu krzyknął mi głos do ucha: ".....zmarł/zmarła." Nie mogłam się z tym pogodzić, bo dotyczyło to też bliskiej osoby. Potem zasnęłam. Kiedy się przebudziłam, nie pamiętałam już imienia. Za dwa dni zmarł nagle mój kuzyn, w pracy, przy śniadaniu, z którego rodziną byłam blisko związana.

      Też jestem wierząca, ale od Kościoła zdystansowałam się całkowicie.
      • kociak40 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 03.01.14, 17:12
        "> Jak snią się zmarli to podobno prosząo modlitwę...

        Tak mówi Kościół. Ja w to nie wierzę." - marina9321

        Dziwne. Bóg, święci, zmarli, tak pragną tych modlitw jak kania dżdżu, a Słudzy Boga - księża wolą konkrety - pieniądze. Dawno temu, jak jeszcze przyjmowałem księdza "po kolędzie", zamiast koperty z finansowym wkładem, dałem mu obietnicę, że pomodlę się za niego. Wychodząc tak trzasnął drzwiami, że kinkiet w przedpokoju się przekrzywił.
    • kociak40 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 03.01.14, 17:35
      Jak KK przekonuje, najlepszą i najskuteczniejszą metodą na takie przypadki jest wykupienie mszy gregoriańskich za dusze zmarłych. Nie jest to tania metoda ale podobno bardzo skuteczna (zwłaszcza dla księdza). Znam z opowiadania swojego dobrego kolegi o takiej pomocy i skutkach. W jego dalszej rodzinie mieszkającej w małym domku z ogródkiem (mieszkali tam - jego szwagier z żoną i teściową). Bardzo często robili sobie w ogródku tz. popijawy. Teściowa zmarła i zaczęła pokazywać im się w ogródku gdy tylko postawili na stoliku w ogródku flaszkę. Tak się wystraszyli, że natychmiast pognali do księdza o pomoc. Ksiądz ich wysłuchał i zaproponował właśnie najlepszą metodę - msze gregoriańską. 30 mszy po 120 zł czyli razem 3600 zł. Chociaż każdych pieniędzy warte jest aby zmarła tesciowa się nie ukazywała, takiej sumy nie mieli. Udało im się z wielkim trudem zebrać 1200 zł co daje tylko 10 mszy. Ksiądz za taką sumę gwarancji nie dawał ale powiedział, że można spróbować, sam jest ciekaw co będzie. Zapłacili, uczestniczyli w tych 10 mszach i trochę pomogło. Teściowa ukazywała się tylko w połowie. (czy była to góra, czy dół teściowej tego nie wiem, nie dopytałem się). W końcu dali 1/3 ceny, a teściowej ubyło 1/2, był pewien sukces.
      Niestety, szwagier dalej bał się popijać w ogródku, bo 1/2 teściowej też go straszyła. W końcu dostał wylewu i został sparaliżowany. Leżał w łóżku, a te 1/2 teściowej straszyło go dalej, bo ukazywała się w lufciku. W końcu ten szwagier kolegi zmarł i teściowa nie miał kogo straszyć i przestała się ukazywać. Według mnie był to delirium tremens, a według księdza dusza w czyścu pragnąca modlitw.
      • brat187 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 18.01.14, 11:27
        "Według mnie był to delirium tremens, a według księdza dusza w czyścu pragnąca modlitw. "

        Nawet na pewno to był delirium tremens. Tylko dlaczego DT objawił się właśnie tak, a nie w postaci białych myszek, jaszczura z Loch Ness, albo latającego potwora spaghetti. A obiekt od razu miał skojarzenie z duszą potępioną (własną zapewne). Przypadek?
    • mieux świat istot duchowych 03.01.14, 17:48
      Jest dużo sygnałów od istot duchowych, lecz nie są uporządkowane, stąd nasza wiedza o świecie istot duchowych jest niewystarczająca do wytłumaczenia wielu zjawisk.
      Wiedza o nich ma ogromne znaczenie i z tego znaczenia mało kto zdaje sobie sprawę.

      Za bezsensowne uważam dyskusje dotyczące religii katolickiej, ponieważ bóg biblijny zabijał ludzi i kazał zabijać niewinnych ludzi, władza katolicka zabijała ludzi nawracając ich, myślące osoby zabijała za pomocą świętej inkwizycji. Ta religia i ich bóg są całkowicie skompromitowani i niewarci tracenia na nich czasu.

      Twój wątek jest ogromnie ciekawy.
      Z różnych przeżyć wynika, że istoty duchowe przewidują mogące nastąpić wydarzenia, potrafią ostrzec a nawet zmienić bieg zdarzeń i to siłą fizyczną!

      Na podstawie różnych przeżyć różnych osób można wnioskować, że Twój dziadek czuwa nad Tobą. Jeśli przestanie Ci się śnić, to być może odnajdziesz jego jakieś charakterystyczne gesty w którymś z nowych członków rodziny. Będzie on bardzo dużo wiedział o dziadku, nawet to, czego się od Was nie dowiedział.
      • marina0321 Re: świat istot duchowych 03.01.14, 18:12
        mieux napisała:
        > Na podstawie różnych przeżyć różnych osób można wnioskować, że Twój dziadek czu
        > wa nad Tobą. Jeśli przestanie Ci się śnić, to być może odnajdziesz jego jakieś
        > charakterystyczne gesty w którymś z nowych członków rodziny. Będzie on bardzo d
        > użo wiedział o dziadku, nawet to, czego się od Was nie dowiedział.

        Podobnie zdanie chciałam napisać, ale się wstrzymałam. Czy masz na myśli to samo, co i ja?
        • mieux Re: świat istot duchowych 03.01.14, 18:30
          Pewnie.

          Nie wierzę w reinkarnację, tylko wiem, że jest. Żałuję, że tak późno zaczęłam się o niej dowiadywać. Reinkarnacja okazała się jedynym wytłumaczeniem wielu spraw, nie tylko dotyczących mnie, lecz także przypadkowych osób, z którymi przegadałam noce.

          Są osoby w moim otoczeniu, które wiedzą, że mają kolejne wcielenie.
          • mieux Re: świat istot duchowych 03.01.14, 19:04
            Osoby w kolejnych wcieleniach łatwo rozpoznać. Nie muszą o tym mówić.
            Co ciekawe, nie spotkałam jeszcze nigdy w kolejnym wcieleniu osoby złej.
            Być może na tym właśnie polega sens bycia dobrym.

            To jednak tylko jedna z wielu interpretacji, z pewnością niepełna i uproszczona, a przez to w szczególnych przypadkach fałszywa, może nawet prawdziwa tylko w szczególnych przypadkach? Cały czas szukam danych do rozważenia tego zagadnienia.
            • kociak40 Re: świat istot duchowych 03.01.14, 21:18
              mieux napisała:

              > Osoby w kolejnych wcieleniach łatwo rozpoznać. Nie muszą o tym mówić.
              > Co ciekawe, nie spotkałam jeszcze nigdy w kolejnym wcieleniu osoby złej.
              > Być może na tym właśnie polega sens bycia dobrym.

              Prawdziwa kobieta zawsze ma coś do powiedzenia.
              -----
              "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
              • mieux Re: świat istot duchowych 03.01.14, 22:07
                > Prawdziwa kobieta zawsze ma coś do powiedzenia.

                Nie wydaje Ci się, że jesteśmy w jakiejś grze? Mamy kilka żyć, pod warunkiem, że zdobędziemy jakieś punkty za coś? Nie zauważyłeś obiektów dobra i obiektów zła, które są wysuwane na Twoją drogę życia?
                Przykład:
                Maciej Stuhr, piękny, młody, bogaty, świetny aktor, ulubieniec publiczności, piękna żona, potomstwo, rodzina. Nagle jego życie wali się kaskadowo, jest co krok gorzej, jakby ktoś się zmówił, aby go zniszczyć. Zupełnie jak z Hiobem. Jego życie stało się dla kogoś zabawą, rozgrywką. Tak jak wcześniej zdobywał szczęście na obiektach dobra, tak teraz po kolei niszczą go obiekty zła.
          • marina0321 Re: świat istot duchowych 26.01.14, 22:51
            mieux napisała:
            > Nie wierzę w reinkarnację, tylko wiem, że jest. Żałuję, że tak późno zaczęłam s
            > ię o niej dowiadywać. Reinkarnacja okazała się jedynym wytłumaczeniem wielu spr
            > aw, nie tylko dotyczących mnie, lecz także przypadkowych osób, z którymi przega
            > dałam noce.

            Podobnie jest ze mną. Gdybym wcześniej o niej wiedziała, przysłuchiwałabym się dzieciom, które dawno temu opowiadały zdarzenia, zaczynając od słów: "Jak ja byłem duży...itd." Nawet mój syn kiedyś, mając 4-5 lat opowiadał coś, co robił, jak był duży. Nie brałam tego pod uwagę, bo była to dla mnie dziecięca fantazja. W tej chwili jest dorosły i nie pamięta, a ponadto, w reinkarnację nie wierzy.
            Ja natomiast od wczesnego dzieciństwa miałam wspomnienia, które w moim życiu nie mogły mieć miejsca. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, skąd się one biorą. Teraz wiem.

            > Są osoby w moim otoczeniu, które wiedzą, że mają kolejne wcielenie.

            Też chciałabym znać takie osoby. W moim otoczeniu, niestety, z nikim na takie tematy nie mogę rozmawiać, bo nikt nic nie pamięta i w reinkarnację nie wierzy.
            • mieux Re: świat istot duchowych 30.01.14, 17:53
              >W moim otoczeniu, niestety, z nikim na takie tematy nie mogę rozmawiać, bo nikt nic nie pamięta i w reinkarnację nie wierzy.

              Znam takich, co nie wierzą w istnienie materii, która jest tylko hologramem.
              To dopiero jazda.
              Ci, którzy wierzą w reinkarnację i nie wierzą w materię mają przeogromną wiedzę i rozmowa z nimi to przyjemność, której nigdy się nie zapomina.

              W ogóle człowiek, który nie jest pazerny i nie zeżre innych dla pieniędzy to teraz rzadkość. Żyjemy wśród hien, wyszarpujących co się da, łącznie z organami wewnętrznymi. Transplantologię uważam oczywiście za formę ludożerstwa i tak też uważa wielu znanych lekarzy. Podczas konferencji transplantologów jeden z nich powiedział, że organy pobiera się od osób żywych, co wywołało ogólną konsternację, a przecież jest to prawda.

    • firlii Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 04.01.14, 14:07
      Bardzo Wam dziekuje za odpowiedz. Rozne mysli przychodza mi do glowy...Cala ta sytuacja chyba, moze po czesci ze strachu, a po czesci tez z jakiegos wewnetrznego przekonania jakby zmieniala moje myslenie o wierze, zyciu...Niby wiedzialam, ze COS TAM GDZIES JEST... ale teraz jakbym miala na to praktycznie nienamacalny,ale dowod. No chyba, ze to obajwy choroby psychicznej smile
      Co do reinkarnacji...Przed moim Dziadkiem umarla moja rowniez Ukochana Babcia...Pozniej gdy umarl Dziadek bylam w ciazy z moja corka---i jak sie urodzila powiem Wam, ze szukalam w niej cech fizycznych, ale tez w miare jak rosla gestow, zachowan jakie miala moja Babcia. Raczej sie ich nie dopatrzylam. 2 lata po smierci Dziadka urodzilam syna,ale w nim tez nie widze cech Dziadka (chociaz tak jak pisze przechodzilo mi przez glowe,zeby ich poszukac).
      Teraz moj brat spodziewa sie dziecka...kto wie...

      Chociaz chyba jednak w reinkarnacje tak naprawde nie wierze...ale do calkiem niedawan uwazalam, ze duchow nie ma, snow proroczych nie ma- a jesli ktos je mam to albo klamie albo to po prostu zbieg okolicznosci. Teraz juz tak nie mysle.

      Bardzo chcialabym aby bylo tak (jesli to dobrze,dla dluszy zmarlej osoby),zebym miala w niej opieke, ale jednoczesnie nie chcialabym wiedziec,ze cos niedlugo zlego sie wydarzy, a ja nie mialabym na to wplywu...

      Naprawde trudno mu uwierzyc, ze w taki sposob wypowiadam sie i to w takim temacie...ktory do tej pory uwazalam za bujdy.
        • mieux Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 05.01.14, 17:22
          > Co innego jest pojęcie reinkarnacji, a co innego dziedziczenie cech przekazywane w genach.

          Przecież nie chodzi o geny.
          Jeżeli przyjeżdża do miejscowości młoda dziewczyna, gdzie wcześniej spędzała wakacje jej babcia i mieszkańcy schodzą się przed dom, w którym zamieszkała, żeby ją z bliska zobaczyć i z nią porozmawiać i ją... dotknąć! gdyż kilkanaście osób rozpoznało u niej te same gesty, te same zachowania, które zauważali u jej tragicznie młodo zmarłej babci, wcale nie wiedząc, że jest jej wnuczką, to co to jest?
      • marina0321 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 05.01.14, 01:07
        firlii napisała:

        >...Niby wiedzialam,
        > ze COS TAM GDZIES JEST... ale teraz jakbym miala na to praktycznie nienamacal
        > ny,ale dowod. No chyba, ze to obajwy choroby psychicznej smile

        Na pewno nie, nie musisz się obawiać. Znam osobiście ludzi, którzy mieli kontakty ze światem pozaziemskim. Mnie czasem też się to przytrafia.

        > Co do reinkarnacji...Przed moim Dziadkiem umarla moja rowniez Ukochana Babcia..
        > .Pozniej gdy umarl Dziadek bylam w ciazy z moja corka---i jak sie urodzila powi
        > em Wam, ze szukalam w niej cech fizycznych, ale tez w miare jak rosla gestow, z
        > achowan jakie miala moja Babcia. Raczej sie ich nie dopatrzylam. 2 lata po smie
        > rci Dziadka urodzilam syna,ale w nim tez nie widze cech Dziadka (chociaz tak ja
        > k pisze przechodzilo mi przez glowe,zeby ich poszukac).
        > Teraz moj brat spodziewa sie dziecka...kto wie...

        > Chociaz chyba jednak w reinkarnacje tak naprawde nie wierze...ale do calkiem ni
        > edawan uwazalam, ze duchow nie ma, snow proroczych nie ma- a jesli ktos je mam
        > to albo klamie albo to po prostu zbieg okolicznosci. Teraz juz tak nie mysle.

        Dusze nie zawsze inkarnują się w tą samą rodzinę i nie od razu po śmierci. Czasami ponoć powracają po kilkudziesięciu albo i po kilkuset latach. Dopóki dziadek będzie się wam śnił lub innego rodzaju kontakty nawiązywał, będzie tam, gdzie jest. Być może, woli na razie tam pozostać, w ten sposób może lepiej nad wami czuwać, niż jako nowo narodzone niemowlę. Reinkarnacja nie trwa wiecznie. Kiedy człowiek tu na Ziemi się udoskonali, nie musi już tu wracać.

        > Bardzo chcialabym aby bylo tak (jesli to dobrze,dla dluszy zmarlej osoby),zebym
        > miala w niej opieke, ale jednoczesnie nie chcialabym wiedziec,ze cos niedlugo
        > zlego sie wydarzy, a ja nie mialabym na to wplywu...

        Nie sądzę, żeby istoty stamtąd, szczególnie Twój dziadek, który chce nad wami czuwać, chciałby straszyć was przykrymi wiadomościami. Może was ostrzega?

        > Naprawde trudno mu uwierzyc, ze w taki sposob wypowiadam sie i to w takim temac
        > ie...ktory do tej pory uwazalam za bujdy.

        To nie są bujdy - wiem to od małości i wiem, co piszę.
        • mieux Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 05.01.14, 16:58
          > To nie są bujdy - wiem to od małości i wiem, co piszę.

          W wielu wierzeniach świat widzialny żył równolegle z niewidzialnym, te światy się przenikały. Nie było takiego rozgraniczenia jak obecnie.
          Wierzenia naturalne zostały ogniem i mieczem zniszczone, a we wprowadzonej urzędowo religii, która miała powodować, że będziemy się liczyć w Europie, nie ma możliwości wytłumaczenia wiele zjawisk.

    • wawrzanka Można to wytłumaczyć 06.01.14, 12:45
      Bodźce docierające do twojego mózgu są zbyt liczne, byś je wszystkie pamiętała. Ale mózg pamięta. Weźmy tę sytuację, w której przyśnił Ci się Dziadek, a potem zmarł jego brat. Może nie pamiętałaś, że w rozmowie rodzinnej ktoś tam wspomniał, że wujek źle się poczuł, albo był u lekarza, albo coś podobnego. Takich rzeczy świadomość nie rejestruje. Zwłaszcza, jeśli słuchałaś jednym uchem, albo myślałaś o czymś innym. Podświadomość rejestruje wszystko.

      I podobny mechanizm mógł działać w każdym innym przypadku. Gdy już raz skojarzyłaś sny o Dziadku z tym, że coś złego ma się wydarzyć - to każdy kolejny sen, w którym przyśni Ci się Dziadek, a potem coś się wydarzy - nie będzie już przypadkiem: będzie skojarzeniem twojego mózgu: najpierw docierają do ciebie sygnały o możliwym nadciągającym zagrożeniu (np. dziecko wspomniało, że w szkole panuje grypa, albo nie dosuszyło włosów na basenie), odczuwasz niepokój (może być nawet podświadomy), a wskutek tego niepokoju śni Ci się Dziadek.

      A następnie... dziecko łapie tę grypę, albo przeziębienie smile
      Nie wiem, czy jasno to wytłumaczyłam, ale... tak to właśnie jest.
      • kociak40 Re: Można to wytłumaczyć 06.01.14, 17:36
        "Nie wiem, czy jasno to wytłumaczyłam, ale... tak to właśnie jest." - wawrzanka

        Ogólnie dobrze, to wytłumaczyłaś. Rzeczywistość odbieramy przez przepływ energii zewnętrznej docierającej do zmysłów. Wszystkie marzenia, wizje itd. senne, są sprawą
        energii wewnętrznej naszej podświadomości w obrębie ludzkiego mózgu. Nie jest to energia wysyłana od zmarłego dziadka, babci itd. docierająca do naszych zmysłów z zewnątrz ale nasza własna energia wypływająca z podświadomości i tworząca wizje senne.
        • mieux wytłumaczyć można jeno chcieć 08.01.14, 17:00
          >Rzeczywistość odbieramy przez przepływ energii zewnętrznej docierającej do zmysłów.

          Fale dźwiękowe oraz fale świetlne w określonych przedziałach odbierane są przez zmysły słuchu i dotyku. Człowiek odbiera fale świetlne w przedz. 380-780nm.
          Skóra odbiera wrażenia ciepła-zimna, dotykowe, suchości-mokrości itp. Węch odbiera ... Wrażenia smakowe są odbierane przez ...

          Twoje uproszczenie do energii zewnętrznej spowodowało przekłamania.
          "Wszystko należy robić tak prosto, jak jest to możliwe, ale nie prościej" (A. Einstein).

          >Wszystkie marzenia, wizje itd. senne, są sprawą energii wewnętrznej naszej podświadomości w obrębie ludzkiego mózgu.

          W mózgu są fale mózgowe.
          A co z nadświadomościa? Jest z wewnątrz czy zewnątrz?
          • firlii Re: Można to wytłumaczyć 06.01.14, 21:31
            Bo moje 3 ostatnie sny ,powiedzmy tego rodzaju, nie mialy nic wspolnego z tym,ze cos moglam podswiadomie przeczuwac...
            pierwszy sen przed smiercia brata dziadka- ten brat meszka setki kilometrow ode mnie, od kilku lat nie utrzymywal kontaktu z nasza rodzina, ja nawet myslalam,ze on nie zyje, a w sumie to w ogole o nim nie myslalam,
            drugi sen- przed reanumacja wujka-nie moglam tego przeczuwac bo nie bylo zadnyh symptomow choroby-ale tu tez pomyslalam jszcze-ok zbieg okolicznosci
            Ale po trzecim snie, przestalam chyba racjonalnie myslec-chociaz zle mowie, nie po samym snie-tydzien przed tym co sie wydarzylo przysnil mi sie moj kochany dziadek i obudzilam sie z przeswiadczeniem,ze cos sie wydarzy 31 grudnia lub 1 stycznia. Nie polaczylam tego z wujkiem, raczej z tym zeby no ie wiadac do samochodu w tych dniach, pozniej przez tydzien zapomnialam o tym, chociaz niewykluczone,ze podswiadomie myslalam o tym- i nagle 1 stycznia dowiaduje sie,ze 1 stycznia tuz po 00 zmarl wujek

            Wymieklam...
            • kociak40 Re: Można to wytłumaczyć 07.01.14, 00:37
              Na żadnym etapie rozwoju nauki, nie tłumaczy ona wszystkiego. Takie zjawiska jak paranormalne, jasnowidztwo, telepatia, UFO itd. mają pewne swoje przykłady.
              Dlatego też ludzie wierzą w astrologię czyli horoskopy, wróżby, magię amuletów, sny, proroctwa itd. Można sobie wybierać, bo jest z czego.
              • mieux nauka się kompromituje strasznie 08.01.14, 17:27
                > Na żadnym etapie rozwoju nauki, nie tłumaczy ona wszystkiego.

                Przekłamań, fałszu i celowego wprowadzania w błąd jest w nauce ogrom. Nie dotyczy to oczywiście matematyki, w której udowodnione twierdzenia matematyczne są prawdziwe zawsze.

                W samej medycynie większość obecnej wiedzy medycznej poznawanej przez studentów to relikwie sprzed stuleci, nie mające nic wspólnego z prawdą. Wielu słynnych naukowców medycy jest obecnie skompromitowanych. Zostało udowodnione np. że badania dotyczące szczepień zostały przez Pasteura sfałszowane. Rzekome komórki człowieka z wirusem HIV, jako dowód na istnienie wirusa HIV, okazały się komórkami nie należącymi do człowieka... Wirusy są tylko w organizmach prostszych od roślin i zwierząt, a zatem nie ma ich w organizmie człowieka...na dodatek nie wyrządzają żadnej krzywdy - rozmnażają się w tych organizmach i je opuszczają...

                Taka nauka to też tylko kwestia wiary a nie wiedzy...
                Przeceniasz naukę, nie doceniasz wielkości tego, co nieznane.

                • kociak40 Re: nauka się kompromituje strasznie 08.01.14, 18:23
                  "Wirusy są tylko w organizmach prostszych od roślin i zwierząt, a zatem nie ma ich w organizmie człowieka...na dodatek nie wyrządzają żadnej krzywdy - rozmnażają się w tych organizmach i je opuszczają... " - mieux

                  Milczenie jest złotem, dlatego tyle kobiet jest biednych.
                  • mieux pożegnanie 08.01.14, 18:40
                    kociak40 napisał: (...)

                    Obraziłam się na Ciebie i to jest mój ostatni post. Zajrzę za miesiąc - jeśli mnie nie przeprosisz i to uroczyście, na forum i na maila, nigdy na to forum już nie wejdę.
                    Żegnam Cię ignorancie zalecając zapoznać się z różnymi linkami dotyczącymi wirusów. Na you tube mógłbyś obejrzeć Nową Germańską Medycynę - tak będzie najkrócej i najprościej, abyś zorientował się jaki fałsz przyjmujesz za naukę.

                    Albo nic nie czytaj i niczego nie oglądaj. Pozostań sobie hermetycznym wyznawcą swoich wierzeń, które nazywasz nauką.

                    • kociak40 Re: pożegnanie 08.01.14, 20:49
                      "Obraziłam się na Ciebie i to jest mój ostatni post. Zajrzę za miesiąc - jeśli mnie nie przeprosisz i to uroczyście, na forum i na maila, nigdy na to forum już nie wejdę. " - mieux

                      To padam w pokorze do nóżek z przeprosinami. Bardzo cenię kobiety i nie chcę ich obrażać.
                      Widać coś musiałem nieświadomie powiedzieć nie tak, nie przewidując skutku. Z kobietami widać nie należy rozmawiać; kobiet należy słuchać, bo każda kobieta jest lekarstwem w ograniczonych dawkach. Uroczyście przepraszam i proszę o darowanie mej winy.
                      Na marginesie - ja swoich wierzeń nie nazywam nauką. Nauką nazywam wyłącznie tą wiedzę jaką zdobyłem na wydziałach mechanicznych Politechniki Warszawskiej czyli wiedzę tz. nauk ścisłych. Wiedzy religijnej nie posiadam mogę tylko w tej materii "mniemać".
                      • wawrzanka Re: pożegnanie 09.01.14, 13:07
                        kociak40 napisał:

                        > Z kobietami widać nie należy rozmawiać; kobiet należy słuchać, bo każda kobieta je
                        > st lekarstwem w ograniczonych dawkach.

                        Należy rozmawiać. Tylko wy nie umiecie. Wy kobiety traktujecie już na wstępie, na wszelki wypadek, jak głupiutkie blondynki. Jeszcze zanim kobieta się odezwie już szykujecie ten swój "wszystkowiedzący" ton autorytetu z wyższej półki.
                      • mieux Re: pożegnanie 09.01.14, 22:34
                        >Uroczyście przepraszam i proszę o darowanie mej winy.

                        Jeśli jeszcze obejrzysz Nową Germańską Medycynę to jest to do zaliczenia.
                        Masz straszne niedobory aktualnej wiedzy medycznej, skoro nawet nie wiesz, że człowiek ma w swym organizmie kilka kilogramów! bakterii, bez których zresztą nie mógłby prawidłowo funkcjonować, a nie ma żadnych wirusów. Wirusy nie żyją w organizmach zwierząt i roślin.
                        Nie twierdzę, że musisz to wiedzieć, lecz jeśli ja to wiem, a Ty nie, to się nie nabijaj.

                        > wiedzę zdobyłem na wydziałach mechanicznych Politechniki Warszawskiej

                        A miałeś fizykę kwantową? Ten wydział mechaniczny zalatuje mi jeno trochę przeterminowanym Newtonem. W mechanice jest niezastąpiony, lecz mechaniką nie da się niczego interesującego wyjaśnić. Fizyka kwantowa szalenie rozwija.
                        • kociak40 Re: pożegnanie 10.01.14, 02:26
                          "Fizyka kwantowa szalenie rozwija. " - mieux

                          Fakt, rozwinęła Cię nad wiek, o ile jesteś cząstką elementarną. Mechanika kwantowa inaczej zwana mechaniką falową dotyczy zjawisk w skali atomów i i mikrocząsteczek. Nie ma spójności z mechaniką relatywistyczną. (Relatywistyczna - to teoria zjawisk mechanicznych, której podstawą jest szczególna teoria względności, zgodnie z którą wszystkie prawa przyrody powinny mieć charakter niezmienniczy względem przekształcenia Lorentza). Tego postulatu (mechaniki relatywistycznej) nie spełnia także mechanika klasyczna, której podstawą są prawa Newtona. Do prędkości 0,4c można zapomnieć o mechanice relatywistycznej i posługiwać się mechaniką klasyczną, bo popełniany błąd nie ma praktycznego znaczenia.
                          Jeśli nie obchodzi nas wnętrze atomu, mechanika kwantowa nie ma żadnego zastosowania.
                          Politechnika (wydziały konstrukcyjne) szkoli konstruktorów do pracy twórczej w projektowaniu maszyn, urządzeń, konstrukcji itd., które mają zastosowanie praktyczne. Tylko kilka wykładów jest poświęconych mechanice relatywistycznej i kwantowej, bo w przyszłej pracy inżynierów nie mają zastosowania. Na Uniwersytecie na wydz. fizyki, a więc dla studentów, którzy będą teoretykami, a nie konstruktorami, jest to szerzej nauczane. Inżynier konstruktor musi znać matematykę wyższą, mechanikę klasyczną, optykę, termodynamikę, hydromechanikę, automatykę, teorię ruchu, materiałoznawstwo, itd. Musi umieć prowadzić obliczenia wytrzymałościowe, określać rozkład sił i naprężeń w konstrukcji, znać geometrię analityczną i wykreślną i wiele więcej. Rozważanie na temat "splątania kwantowego", "teorii strun" itp. nie mają zastosowania w konstrukcji dla układów rzeczywistych.
                          Słyszysz, że gdzieś dzwonią ale nie wiesz gdzie. Po tym co piszesz widać wyraźnie, że chcesz "szpanować" mając tylko wiedzę przypadkową.
                          A co do wirusów, to jak (oby tak nie było) zachorujesz na grypę, to przekonasz się, że taki wirus może się w organizmie człowieka reproduktować wykorzystując komórki ludzkie.
                          Druga sprawa, to jest spór czy w ogóle wirus jest organizmem żywym, czy nie. Sam rozmnażać się nie może.


                          -----
                          "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                          • mieux Re: pożegnanie 10.01.14, 23:03
                            Obecna medycyna nie zmieniła się od 100 lat z wyjątkiem anestezjologii, w której nastąpił istotny postęp. W pozostałych specjalnościach jedyną zmianą jest postęp techniczny a nie medyczny.
                            Medycyna mainstreamowa została oparta na fizyce Newtona, w której rozłożenie na części informuje o budowie i funkcjonowaniu.
                            To jest podstawowy błąd.
                            Organizm nie jest budowlą zbudowaną z części, w której wystarczy wymienić/wyleczyć część i już całość jest zdrowa. Organizm żyje dzięki energii i jako obiekt energetyczny należy go pojmować. Stąd właśnie potrzeba oprzeć medycynę na fizyce kwantowej.
                            Medycyna alternatywna zdecydowanie więc wyprzedza mainstreamową w pojmowaniu człowieka.

                            Wierz sobie w co chcesz, możesz sobie wierzyć w atakujące człowieka wirusy. Nie mój problem. Nie odróżniasz faktów od bajek.
                            • kociak40 Re: pożegnanie 11.01.14, 01:23
                              " Stąd właśnie potrzeba oprzeć medycynę na fizyce kwantowej. " - mieux

                              Mechanika kwantowa została sformułowana w latach 20-tych ubiegłego wieku, na skutek niemożliwości wyjaśnienia wielu zjawisk na gruncie teorii klasycznej. Jednym z nich był rozkład gęstości energii w promieniowaniu ciała doskonale czarnego. Za pioniera można uznać M. Plancka. To on otrzymał zgodny z doświadczeniem wzór na ten rozkład, przyjmując jednak założenia sprzeczne z zasadami mechaniki klasycznej. Krótko mówiąc taki wzór można
                              było otrzymać przy założeniu, że emisja i absorpcja zachodzi porcjami. Był to wielki przełom w nauce. Mylisz się twierdząc, że medycyna nie wykorzystuje mechaniki kwantowej. Masz urządzenia do wykorzystania od promieni rentgenowskich do fal radiowych i elektromagnetycznych. "Klepiesz" coś aby tylko pisać. Używasz terminów naukowych ale nie masz ku temu wiedzy, są to tylko w twoim wydaniu slogany.
                              • mieux Re: pożegnanie 11.01.14, 12:13
                                >Masz urządzenia do wykorzystania od promieni rentgenowskich do fal radiowych i elektromagnetycznych.

                                Tak jak pisałam, medycyna mainstreamowa stoi w miejscu z wyjątkiem anestezjologii. Następuje postęp techniczny w medycynie, a to zasadnicza różnica. Ty wymieniłeś urządzenia techniczne. Co za różnica w podejściu do medycyny, czy tnie się nożem zwykłym czy laserowym?
                                • kociak40 Re: pożegnanie 11.01.14, 23:16
                                  Jeszcze raz, ale już po raz ostatni. Mechanika kwantowa (czy jak to nazywasz fizyka kwantowa) dotyczy skali mikro czyli jakby wnętrza atomu, dotyczy cząstek elementarnych.
                                  Na obecnym etapie nauki wszystkie doświadczenia na cząstkach elementarnych prowadzi się przy rozbijaniu atomów w reaktorach atomowych i w cyklotronach przy rozpędzaniu cząstek elementarnych do prędkości bliskich prędkości światła. Tam można tworzyć nowe pierwiastki (rodzaj pierwiastka zależy od ilości protonów w jądrze atomowym), wytwarzać izotopy pierwiastków (izotop różni się od danego pierwiastka ilością neutronów w jądrze). To wykorzystuje się w medycynie, zwłaszcza izotopy, które mają identyczne własności chemiczne, a inne własności fizyczne, niż dany pierwiastek. Izotopy wykorzystuje się do śledzenia procesów metabolicznych w tkankach ludzkich itd. Jak inaczej chciałabyś wykorzystywać obecnie mechanikę kwantową w medycynie? Wsadzić człowieka do reaktora i rozbić go na cząstki elementarne? Oczywiście są takie fantazje, że człowieka można "rozłożyć na cząstki elementarne" wysłać je z prędkością światła i później gdzieś we wszechświecie złożyć go w dowolnym czasie powtórnie jako człowieka tego samego. To są tylko fantazje.
                                • kociak40 Re: pożegnanie 11.01.14, 23:26
                                  ""Fizyka kwantowa szalenie rozwija. " - mieux

                                  Bardzo mnie rozśmieszyło to twoje stwierdzenie, zwłaszcza w twoim wykonaniu.
                                  Aby móc dyskutować w tej materii trzeba bardzo dobrze znać mechanikę klasyczną, szczególną i ogólną teorię względności (mechanika relatywistyczna) i chociaż trochę
                                  (przynajmniej podstawowe wzory) mechanikę kwantową. Jak tego nie znasz, to może rozwinąć tylko nad wiek, tak jak skleroza.
                              • brat187 Re: pożegnanie 18.01.14, 11:42
                                No tak, ale pewne założenia, trzeba przyjąć na wiarę, nieomal taką, jak boska. Nawet w fizyce trzeba było przyjąć wartość przyspieszenia ziemskie aby wzory się zgadzały. Nauka oparta na wierze, nieomal o charakterze biblijnym. Dobre. Jedni mają Jezusa i jego nauki na górze Tabor, a drudzy 3 Generalną Konferencję Miar i Wag w 1901 roku smile, gdzie pewno ustalenia kolegialnie poczyniono, a fizyka dostała przyspieszenia, nomen omen. Może boskiego, a nie ziemskiego smile
            • wawrzanka Re: Można to wytłumaczyć 09.01.14, 13:27
              firlii napisała:

              > Bo moje 3 ostatnie sny ,powiedzmy tego rodzaju, nie mialy nic wspolnego z tym,z
              > e cos moglam podswiadomie przeczuwac...

              Pozornie. Tylko pozornie nie miały nic wspólnego. Podświadomość jednak jest o wiele bogatsza, niż nam się wydaje. Czasem chcielibyśmy, by życie było tajemnicze, niezwykłe, chcielibyśmy mieć kontakt z "zaświatami", ale... prawda jest prozaiczna smile Tylko chcielibyśmy.

              Ja też oczywiście bardzo bym chciała, żeby COŚ było po drugiej stronie. Miewałam w swoim życiu sporo różnych teorii na ten temat, czasem i mnie się przytrafiały dziwne rzeczy, które mogłabym odczytać jako "znaki", albo "sygnały". Bawię się nimi, bawię się życiem, staram się układać te puzzle. Ale jestem sceptyczką jak Judie Foster w "Kontakcie".
              • kociak40 Re: Można to wytłumaczyć 09.01.14, 17:18
                "Miewałam w swoim życiu sporo różnych teorii na ten temat, czasem i mnie się przytrafiały dziwne rzeczy, które mogłabym odczytać jako "znaki", albo "sygnały". Bawię się nimi, bawię się życiem, staram się układać te puzzle." - wawrzanka

                Mając tyle przeżyć można żyć wspomnieniami ponad stan.
      • mieux pies Pawłowa niczego tu nie tłumaczy 08.01.14, 18:27
        wawrzanka napisała:
        > Bodźce docierające do twojego mózgu są zbyt liczne, byś je wszystkie pamiętała. Ale mózg pamięta.

        To mózg jest osobnym bytem? Mózg pamięta, a osoba posiadająca ten mózg nie?

        > Nie wiem, czy jasno to wytłumaczyłam, ale... tak to właśnie jest.

        Opisałaś jak się tworzy odruch warunkowy. Iwan Pawłow zdobył na tym sławę dzięki swojemu psu.
        Co ma wspólnego pies Pawłowa z istotami niematerialnymi?
        • kociak40 Re: pies Pawłowa niczego tu nie tłumaczy 08.01.14, 18:41
          "Co ma wspólnego pies Pawłowa z istotami niematerialnymi? " - mieux

          A jakie to są "istoty niematerialne"? W przyrodzie nie ma oddziaływań natychmiastowych.
          Każde oddziaływanie ma swój nośnik - np. nośnikiem oddziaływania elektromagnetycznego jest - foton itd. Jaki nośnik oddziaływania byłby dla tych "istot niematerialnych"?
          Masz na myśli diabły, anioły, elfy, itp.?
        • wawrzanka Re: pies Pawłowa niczego tu nie tłumaczy 09.01.14, 15:26
          mieux napisała:

          > To mózg jest osobnym bytem? Mózg pamięta, a osoba posiadająca ten mózg nie?

          Tak jakby. Bo przecież jest milion rzeczy w twoim mózgu, o których w tej chwili nie myślisz. Musiałoby się wydarzyć coś, co ci te drobne rzeczy przypomni i dopiero wtedy o nich pomyślisz. No i nie pamiętasz sporej części swoich snów, a przecież to twój mózg śni... nie pamiętasz tych snów, chociaż jesteś osobą posiadającą ten mózg. Tak jesteśmy skonstruowani.

          Inny przykład. Na pewno byłaś gdzieś kiedyś z kimś i ten ktoś zapamiętał różne rzeczy, których ty nie zapamiętałaś, chociaż tak samo byłaś świadkiem tych rzeczy i... mogą ci się one przyśnić wink Twój towarzysz z kolei nie zapamiętał pewnych szczegółów, które ty zapamiętałaś. A jednak on też może o nich po jakimś czasie śnić, bo jego mózg je zarejestrował. Tylko nie zapisał w pamięci, a gdzie indziej - nie pytaj mnie gdzie, nie jestem ekspertką. W głowie mamy sporo miejsca, więc gdzieś tam zapisał wink


          > Opisałaś jak się tworzy odruch warunkowy. Iwan Pawłow zdobył na tym sławę dzięk
          > i swojemu psu.
          > Co ma wspólnego pies Pawłowa z istotami niematerialnymi?

          Ani pies Pawłowa nie ma nic wspólnego z istotami niematerialnymi, ani mój opis nie ma nic wspólnego z tworzeniem odruchów warunkowych.
          • mieux Re: pies Pawłowa niczego tu nie tłumaczy 09.01.14, 22:50
            >przecież jest milion rzeczy w twoim mózgu, o których w tej chwili nie myślisz. Musiałoby się wydarzyć coś, co ci te drobne rzeczy przypomni i dopiero wtedy o nich pomyślisz.

            Pamięć jest w płatach czołowych, jest kilka rodzajów pamięci, w tym długotrwała oraz trwająca kilka sekund, stąd możliwość przypominania sobie rzeczy dawnych oraz zapamiętywania np. numeru telefonu tylko na czas dzwonienia.

            Masz jednak świetne wyczucie, skoro twierdzisz, że nie jest to pełne wytłumaczenie. Inteligenty psychiatra przyznałby Ci rację. Mózg rejestruje wiele, jeśli nie zdecydowaną większość zdarzeń, przeżyć, zmian poza naszą świadomością. Nie mamy dostępu do tej części i nawet nie wiadomo, gdzie ona jest.
          • marina0321 Re: pies Pawłowa niczego tu nie tłumaczy 10.01.14, 11:02
            wawrzanka napisała:

            > Inny przykład. Na pewno byłaś gdzieś kiedyś z kimś i ten ktoś zapamiętał różne
            > rzeczy, których ty nie zapamiętałaś, chociaż tak samo byłaś świadkiem tych rzec
            > zy i... mogą ci się one przyśnić wink Twój towarzysz z kolei nie zapamiętał pewny
            > ch szczegółów, które ty zapamiętałaś. A jednak on też może o nich po jakimś cza
            > sie śnić, bo jego mózg je zarejestrował. Tylko nie zapisał w pamięci, a gdzie i
            > ndziej - nie pytaj mnie gdzie, nie jestem ekspertką. W głowie mamy sporo miejsc
            > a, więc gdzieś tam zapisał wink

            Możesz mi powiedzieć, jak się ma pamięć mózgu do zdarzeń w przyszłości? Np. śnijesz o czymś, co się ma dopiero wydarzyć, czego się nie spodziewasz. Po jakimś czasie spełnia się co do joty, identycznie, jak we śnie?
            • wawrzanka Re: pies Pawłowa niczego tu nie tłumaczy 10.01.14, 16:00
              marina0321 napisał(a):

              > Możesz mi powiedzieć, jak się ma pamięć mózgu do zdarzeń w przyszłości? Np. śni
              > jesz o czymś, co się ma dopiero wydarzyć, czego się nie spodziewasz. Po jakimś
              > czasie spełnia się co do joty, identycznie, jak we śnie?

              Mogę ci tylko powiedzieć co ja myślę na ten temat, ale jak jest naprawdę to ci nie powiem. No więc myślę, że jednak jest to sytuacja analogiczna do snów o dziadku. Niby się czegoś nie spodziewasz, niby nie wiesz... ale w mózgu masz sporo zarejestrowanych zdarzeń, które - skojarzone i powiązane ze sobą prowadzą do takiego, a nie innego wniosku na przyszłość, a we śnie ten wniosek się "objawia".

              Nawet z pomocą samej tylko świadomości jesteś w stanie stwierdzić z jakimś prawdopodobieństwem, że coś się wydarzy, a co dopiero, gdy we śnie do głosu dochodzi podświadomość.

              Na przykład przyśniło ci się, że twoją koleżankę wylali z pracy, a szefowa powiedziała jej: "walczyłam o ciebie jak lwica". Za kilka dni sytuacja z twojego snu sprawdza się co do joty. Dlaczego ci się to wcześniej przyśniło? Bo świadomie wiedziałaś, że będą zwolnienia, a podświadomie znałaś swoją szefową, jej styl mówienia i wszystkie powiedzonka.

              Ale jeśli wiesz o kimś, kto regularnie śni numery totolotka i zawsze potem się okazuje, że trafia szóstkę... oj to wtedy zmienię zdanie big_grin
            • mieux Re: pies Pawłowa niczego tu nie tłumaczy 10.01.14, 22:45
              >jak się ma pamięć mózgu do zdarzeń w przyszłości?

              Związku nie ma.
              Osobiście znałam człowieka, bardzo religijnego zresztą, który wiedział o mających nastąpić zdarzeniach. Informował o tym osoby, których te informacje dotyczyły. Ponieważ się sprawdzały jego słowa, nazywano go wróżbitą. Przepowiedział też swoją śmierć (trzy lata wcześniej) i umarł tak jak powiedział. Wiele osób było wstrząśniętych.
    • brat187 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 18.01.14, 11:18
      ".(kiedyś byłam bardziej praktykująca)"
      Może tu jest problem? Może dziadek chce ci przekazać abyś wróciła do praktykowania. Może się o ciebie martwi, stąd po jego "wizytach w snach" dzieje się coś złego. Wskazuje na problem. Tym bardziej, że byłaś mu pomocna i chce się zrewanżować, chroniąc ciebie.
      A czy dziadek był wierzący?

      AD2. Proszę tu nie opowiadać o złych praktykach jakiegoś księdza co wyłudzał pieniądze za msze, bo wiemy, że uczestnictwo we mszy a zwłaszcza modlitwa, to są sprawy bezkosztowe.

      "tak mówi Kościół. Ja w to nie wierzę. Możesz tylko przekazać mu pozytywne myśli, nic więcej.
      Każdy człowiek sam odpowiada za swoje ziemskie życie. Niesprawiedliwe byłoby, gdyby ich losy zależały od naszych modlitw, gdyż niektórzy zmarli prawie nikogo tu nie mają, za inych modlą się całe rzesze, jak za JPII. Modlitwy i msze za zmarłych wymyślił Kościół dla powiększenia swojego budżetu."

      Powtórzę. Modlitwa i uczestnictwo we mszy to nie jest reperowanie czyjegokolwiek budżetu. Chyba, że budżetu ducha. Nawet taca nie jest obowiązkowa (choć każdy by chciał, aby w kościele zimą było np. ciepło).
      Nie ma żadnej też niesprawiedliwości w tym. Ja codziennie odmawiając różaniec w sekwencji "O mój Jezu..." modlę się, za dusze wszystkich zmarłych. Teraz zobacz ile się dzienni odmawia różańców na ziemi. Ci, bez nikogo, też mają wsparcie, a Miłosierdzie Boskie jaki wiemy jest nieograniczone. To jest w Bogu największe, że nas wszystkich bez wyjątku nieograniczenie kocha. A najbardziej grzeszników - stąd nawrócenie, modlitwa, żal za grzechy mają takie fundamentalne w religii znaczenie. Brnięcie w grzech, to jest to, co się temu Bogu nie podoba, a co można rozpatrywać w kontekście ewentualnej kary.

      • voxave Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 20.01.14, 18:37
        Brat--banialuki religijne opowiadasz.

        A ja ateista też mam prorocze sny.Z osobami żywymi,szkoda ,że nie potrafię interpretować.
        Jest pewne,że telepatia działa.Ile razy pomyślę o moim synu,że coś juz długo nie dzwoni, to zaraz jest telefon i pytanie coś chciałaś, bo mam natręctwo w zadzwonieniu do ciebie.
        Nie mieszajmy bogów do czegoś, co sami w sobie posiadamy.
        Jeszcze tylko nie wiemy jak to działasmile
      • marina0321 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 20.01.14, 22:31
        brat187 napisał:
        > To jest w Bogu największe, że nas wszystkich bez wyjątku nieograniczenie kocha.
        > A najbardziej grzeszników

        Najbardziej grzeszników? Dlaczego Bóg grzeszników bardziej kocha? Myślałam, że Bóg jest sprawiedliwy. Teraz wreszcie zrozumiałam, dlaczego księża tak grzeszą.

        > - stąd nawrócenie, modlitwa, żal za grzechy mają takie fundamentalne w religii
        > znaczenie.

        Teraz dopiero skapowałam, dlaczego musimy grzeszyć. W przeciwnym wypadku nie doznawalibyśmy tych wartości (modlitwa, żal za grzechy, nawrócenie), które mają takie fundamentalne znaczenie. Całe szczęście, że tylko, jak piszesz, w religii.
        • kociak40 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 24.01.14, 18:40
          "Dlaczego Bóg grzeszników bardziej kocha? Myślałam, że Bóg jest sprawiedliwy" - marina0321

          Znam starszego pana, który całe życie modlił się, nigdy nie opuścił mszy w niedzielę, zawsze odmawiał pacierz itd. Pomimo takiej religijności miał same nieszczęścia w życiu.
          Pewnego razu zmawiając pacierz zadał pytanie - "Boże dlaczego mam tyle nieszczęść?"
          i niespodziewanie usłyszał donośny głos - "bo nie lubię ciebie!".
      • marina0321 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 26.01.14, 23:12
        brat187 napisał:
        > Powtórzę. Modlitwa i uczestnictwo we mszy to nie jest reperowanie czyjegokolwie
        > k budżetu. Chyba, że budżetu ducha. Nawet taca nie jest obowiązkowa (choć każdy
        > by chciał, aby w kościele zimą było np. ciepło).

        Taca nie jest obowiązkowa, póki ludzie na nią wrzucają. Jeśli natomiast zamówisz mszę, musisz zapłacić. W dzień zaduszny kapłan pół godziny wyczytuje imiona, nazwiska zmarłych, tzw. wypominki. Wszystkie są zapłacone.
        Jeżeli Ty się za zmarłego pomodlisz, Bóg cię nie wysłucha, bo modlisz się za darmo?
        Nie chciałabym takiego Boga, który osądza ludzi tylko na podstawie modlitw osób trzecich za jego duszę. Każdy, kto popełnia złe czyny, sam powinien je naprawiać.

        > Nie ma żadnej też niesprawiedliwości w tym. Ja codziennie odmawiając różaniec
        > w sekwencji "O mój Jezu..." modlę się, za dusze wszystkich zmarłych. Teraz zoba
        > cz ile się dzienni odmawia różańców na ziemi. Ci, bez nikogo, też mają wsparcie
        > , a Miłosierdzie Boskie jaki wiemy jest nieograniczone. To jest w Bogu najwięks
        > ze, że nas wszystkich bez wyjątku nieograniczenie kocha. A najbardziej grzeszni
        > ków - ......itd.

        Więc dla kogo jest to piekło? Kto w nie wpada, jeżeli tysiące, miliony ludzi modli się za grzeszników, a Miłiosierdzie Boskie jest nieograniczone?
    • anet.77 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 11.07.15, 21:02
      Hmm.Twój list brzmi bardzo znajomo,ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu,że mamy wsparcie tam z "góry" przez bliskich nam zmarłych.Mój dziadek zastępował mi ojca,którego nigdy nie miałam,do dziś zastanawiam się czy jeszcze kogoś pokocham tak silnym,bezwarunkowym uczuciem.Wiem,że na pewnym etapie swojego życia bardzo zawiodłam dziadka,wkrótce potem zmarł.Śni mi się bardzo rzadko,ale sen z nim zawsze jest przestrogom,zwiastunem czegoś złego.I nie należy takich snów interpretować jakoby "Oni "źle nam życzyli'-przeciwnie,kochali nas,byliśmy dla nich ważne,a w dodatku jeśli w śnie przekaz jest dość jasny np.data,miejsce,możemu czemuś zapobiec,ustrzec się,poprostu być ostrożniejszą.Natomiast kiedy śni mi się moja nieżyjąca już 13 lat babcia,zawsze zwiastuje to pomyślny finał moich trosk.Zawsze gdy coś mnie bardzo trapi{a niemam tu na myśli kartkówki następnego dnia w szkole, bo jestem już osoba dorosłą z trojgiem dzieci i moje życie nie jest usłane różami}i przyśni mi się babcia to wiem,że mogę już być spokojna bo wszystko dobrze się skończy.Pozostaje więc tylko cieszyć się,że mamy takie wsparcie.Pozdrawiam.Wpisz swoją odpowiedź
      • marina0321 Re: Sny ze zmarlym- a po nich COS sie wydarza 11.07.15, 21:42
        anet.77 napisała:
        > Pozostaje więc tylko cieszyć się,że mamy takie wsparcie.

        Opiszę jeden z wieeelu swoich przypadków, chociaż ten mnie nie dotyczy.
        Krewnemu kiedyś przyśnił się mój śp. ojciec . Powiedział mu: "Ty musisz iść do lekarza". On po kilku dniach, kiedy źle się poczuł, wybrał się i się okazało, że miał stan przedzawałowy.
        __________________________________________________________
        Kto jest ubogi we wnętrzu, usiłuje ozdabiać siebie na zewnątrz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka