bez_senna
10.09.04, 22:22
...czyli, swoją drogą bardzo piękna, ,,Pieśń nad pieśniami''. Wymienię co
pikantniejsze kawałki, żeby nie być gołosłowną:
,,(...)kazali mi pilnować winnic, lecz nie ustrzegłam swojej własnej winnicy''
,,W jego cieniu pragnę odpocząć, gdyż jego owoc jest słodki dla mego
podniebienia...''
,,Mój miły wsunął rękę przez utwór(!), a wtedy zadrżały moje wnętrzności''
,,Twoje łono to okrądła czasza, niech w niej nie braknie wina!''
I tak dalej, i tak dalej. Jak widać, Biblia wcale sobie tej tematyki nie
żałowała. Dlaczego więc katolicy mają do miłości i seksu takie dziwne
podejście?
Swoją drogą, jak myślicie - o kim jest tam mowa? Wiem, że są różne wersje
bohaterów głównych... Zaraz powiem, kogo ja obstawiam