Dzicz w Rumunii :(

16.06.05, 22:33
Wiadomości

Nie przeżyła egzorcyzmów
16.06.2005 19:33
Młoda zakonnica, z której wypędzano diabła w prawosławnym klasztorze we
wschodniej Rumunii, nie przeżyła egzorcyzmów - poinformowała dziś agencja
Mediafax.

W klasztorze św. Trójcy w miejscowości Tanacu "opętaną" przywiązano do
drewnianego krzyża i zakneblowano ręcznikiem. Po trzech dniach na krzyżu, bez
jedzenia i picia, 23-letnia zakonnica zmarła.

- Była opętana przez złe duchy. Modliłyśmy się za nią. Z duchowego punktu
widzenia postąpiłyśmy prawidłowo - uważa jedna z zakonnic, uczestniczących w
egzorcyzmach.

Sprawę śmierci zakonnicy bada zwierzchnictwo rumuńskiego Kościoła
prawosławnego i policja.

(PAP)

źródło: fakty.interia.pl/news?inf=635862 (tam też komentują)
    • vitmik Re: Dzicz w Rumunii :( 17.06.05, 07:11
      Wniosek-egzorcyzmy mozna wykonywac tylko pod nadzorem przedstawiciela koscioła
      katolickiego. pop spróbował i widzimy jak sie to skonczyło
      • marecki997 Re: Dzicz w Rumunii :( 17.06.05, 18:08
        Kuracja się udała - zły duch został wypędzony. Tylko pacjentka nie przeżyła.
        • mr_pope Re: Dzicz w Rumunii :( 17.06.05, 18:13
          Ale po śmierci czeka ją nagroda.
    • svintuh Re: Dzicz w Rumunii :( 17.06.05, 21:14
      wniosek - takich praktyk śreniowiczenych egzoerycymzmow powinno się po prostu
      zakazać prawem RUmunskim i Euroeojskei,
    • grgkh ... i dzicz w Watykanie :( 19.06.05, 08:31
      Kiosk onetu: "Charaktery" - "Zawsze jest Wyspa Wielkanocna"
      Z prof. Zdzisławem Janem Rynem rozmawiają Bogdan Białek i Dorota Krzemionka-
      Brózda

      cytuję fragment (pytanie i odpowiedź):

      "– Pan przygotowywał ekspertyzę psychiatryczną dla potrzeb procesu
      kanonizacyjnego brata Alberta, czyli Adama Chmielowskiego. Został on uznany
      świętym pomimo podejrzeń o chorobę psychiczną.
      – Na szczęście udało się odnaleźć historię jego choroby ze szpitala w
      Kulparkowie pod Lwowem i udowodnić, że cierpiał nie na schizofrenię, tylko na
      głęboką depresję. Wówczas lekarze nazywali ją psychozą szałowo-postępniczą.
      Kościół nie wynosił schizofreników na ołtarze, dlatego były delikatne problemy
      z kandydaturą siostry Faustyny – pojawiły się bowiem artykuły o jej psychozie.
      Jednak nigdy nie zapomnę słów Papieża wypowiedzianych po kanonizacji brata
      Alberta. Powiedział wtedy, że choroba psychiczna nie musi być przeszkodą w
      osiąganiu świętości, wręcz przeciwnie – może być drogą do świętości. Te słowa
      znakomicie nawiązują do biografii niektórych „szaleńców bożych” – bo czymże
      jest takie szaleństwo? Jest gwałtowną, nieskrępowaną, wysublimowaną miłością
      Chrystusa czy Matki Bożej. Gdy zdarza się, że nie potrafię pomóc moim pacjentom
      w ich udręce, cytuję im tę wypowiedź Papieża. Wielu z nich, szczególnie
      wierzących, czuje się niebywale podniesionymi na duchu takim wsparciem."

      Tak oto religia traktuje nienormalność - albo jako świętość, albo jako przejaw
      obecności Szatana, wedle własnej potrzeby i fantazji.
      Tak oto "największy autorytet" kościoła dzisiejszych czasów, co sam pewnie
      wkrótce już równym Bogu ustanowiony będzie smile, wyznaczał, co ma być
      normalnością, a co nią nie jest.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja