katolicka rodzina i rozwód

11.08.05, 10:43
Katoliczka z przekanania, nie na pokaz. Dwoje dzieci. żadnych tam obłudnych
unieważnień małażeństwa. I świadoma zgoda na rozwód.
Doszłam do wniosku, że to jest nie tak. Uznaję nierozerwalność małżeństwa.
Przestałam chodzić do kościoła.
    • tingel-tangel Re: katolicka rodzina i rozwód 11.08.05, 11:25
      Ale kościół od ślubów kościelnych zwykle nie daje rozwodów, tylko unieważnienia
      małżeństwa. Czyli tak jak gdyby małżeństwa w ogóle nigdy nie było. A jeśli go
      nie było, to nie zostało rozerwane. A rozwód to w szczególnych przypadkach tylko
      (jak się nie da unieważnić).
      • e07 Re: katolicka rodzina i rozwód 11.08.05, 12:26
        No przecież napisałam, że chodzi o rozwód, tzn. cywilny. Wiem, że dla kościoła
        zawsze będziemy małżeństwem. I właśnie w tym tkwi problem, bo robie coś, z czym
        jest miźle.
        • tingel-tangel Re: katolicka rodzina i rozwód 11.08.05, 12:45
          Aha, to tak jak W. Cejrowski i B. Pawlikowska? Przecież to jest równie obłudne
          jak unieważnienie - żeby formalnie być małżeństwem, a żyć z kimś innym... Zatem
          tak czy inaczej jest niedobrze. Współczuję ci takiej sytuacji. Trzymaj się -
          pozdrawiam gorąco.
    • wanda43 Re: katolicka rodzina i rozwód 11.08.05, 13:24
      Alez masz dylemat.Skoro malzenstwo sie faktycznie rozpadlo,to bierz rozwod i
      czesc.Maria z Jozefem byli tylko "u spisu",a wiec tylko po czyms w rodzaju slubu
      cywilnego.W ST jest napisane w jakich okolicznosciach mąż moze odprawic zone,a
      kiedy zona moze opuscic meza.Czyli rozwody byly w prawie izraela przewidziane.
      • lizaxo Re: katolicka rodzina i rozwód 11.08.05, 15:14
        żona może opuścić męża, musi jednak pozostać sama, to konsekwencja przysięgi
        małżeńskiej, którą każdy powinien składać z pełną świadomością, jesli się
        decyduje na małżeństwo w kościele
        • wanda43 Re: katolicka rodzina i rozwód 11.08.05, 16:31
          ewangelizacje prowadzisz?daruj sobie.
          • e07 Re: katolicka rodzina i rozwód 12.08.05, 09:51
            No przecież , między innymi o to pytam! Dlaczego ma sobie darować. Gdybym nie
            miałą z tym problemu, nie prosiłabym o pomoc!
          • lizaxo do wanda 12.08.05, 10:30
            No właśnie Wandziu to ty sobie daruj bo nie dla Ciebie odpisywałam
    • lizaxo Re: katolicka rodzina i rozwód 12.08.05, 10:32
      Miałam podobne problemy jak chciałam odejść od męża, borykałam się z tym długo
      szukając różnych odpowiedzi. Jednak jakoś ułożyło się nam dzięki Bogu. Jednakże
      przyznaję to wszytko jest bardzo trudne, dlatego rozumiem Cie i pozdrawiam
      • e07 Re: katolicka rodzina i rozwód 12.08.05, 10:48
        Ułożyło się Wam, gratuluję! A jak Wam sie to udało?
        • pastelova Re: katolicka rodzina i rozwód 12.08.05, 14:38
          postanowili wspólnie zmagać się z małżeństwem.
          teologia krzyża i takie tam.
          • lizaxo Re: katolicka rodzina i rozwód 12.08.05, 14:42
            acha i nie było w tym zadnejtelogii krzyża jak napisała jakaś koleżanka. Wtedy
            jeszcze moja wiara nie była tak mocna, aczkolwiek miałam dylemat nad dylematy.
            Pozdrawiam odezwę się potem bo dzidzia wzywa
        • lizaxo Re: katolicka rodzina i rozwód 12.08.05, 14:41
          Wiele pracy z mojej strony ale i powiem , że z jego też napiszę może potem o
          tym obszerniej jak cię to interesuje. Mogę też napisać ci co przeżywałam jako
          wierząca próbując go zostawić, a nawet ułożyć życie na nowo
    • ub1 Re: katolicka rodzina i rozwód 12.08.05, 23:21
      Dajże spokój. To są reguły sprzed wieków.
      Sam fakt, że Ty - katoliczka - dopusciłaś do siebie myśl o rozwodzie świadczy o
      ich niedopasowaniu do dzisiejszego świata.
      • e07 Re: katolicka rodzina i rozwód 14.08.05, 07:31
        No nie wiem. może po prostu te rozwody stały sie na tyle powszechne i
        akceptowane, że są jednym ze sposobów rozwiązywania konfliktów. Pomysł rozwodu
        przychodzi do głowy wielu ludziom. Ja jednak naprawdę nie do końca wierzę, że
        to dobre rozwiązanie. No ale do tanga trzeba dwojga. A żreć się w sdzie, i nie
        dać rozwodu mimo, że on go chce i żyć takim życiem/nie życiem, to też chyba bez
        sensu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja