Religia a wolność

22.08.05, 23:42
Gdzieś natknąłem się na (przygłupią) tezę jakiegoś katolika, że tylko katolicy są prawdziwie wolni. O co mogło mu chodzić? Przecież religia katolicka to system nakazów i zakazów. Gdzie tu wolność???
    • watanabe.miharu wolni? 22.08.05, 23:49
      Ja bym zapytała - wolni OD CZEGO? wink


      ...od myślenia? smile)))
    • mr_pope Re: Religia a wolność 25.08.05, 21:09
      Najlepiej spytać tegoż katolika o co mogło mu chodzić. Znacznie szybciej
      zdobędziesz odpowiedź niż pytając tutejszych ateistów. Swoją drogą patrząc na
      życie pełne zakazów i nakazów, to więcej wolności religijnej masz w Stanach
      Zjednoczonych niż w laickiej Francji. Nieprawdaż? A Ty tak francuskie
      rozwiązania popierasz.
    • edico Re: Religia a wolność 26.08.05, 02:42
      Kolejna bzdura
      Religia, to zniewolenie wszystkiego łącznie ze świadomością.
      Muł okazuje tu znacznie więcej świadomości i własnej oceny sytuacji, niż katolik
      w stosunku do swego kościoła.
      • wcalenietakimaly Re: Religia a wolność 26.08.05, 03:59
        OK, rozumiem. Wczules sie gleboko w swiadomosc mula.
        • chelseaa Re: Religia a wolność 31.12.05, 21:58
          >> Gdzieś natknąłem się na (przygłupią) tezę jakiegoś katolika, że tylko
          katolicy są prawdziwie wolni


          może dlatego , że nie myślą tak często o was jak wy o nich ?
          • grgkh Re: Religia a wolność 03.01.06, 21:51
            chelseaa napisała:

            > > Gdzieś natknąłem się na (przygłupią)
            > > tezę jakiegoś katolika, że tylko
            > > katolicy są prawdziwie wolni

            > może dlatego , że nie myślą tak często
            > o was jak wy o nich ?

            Myślą, myślą... smile
            I nie ustają w nawracaniu na jedynie słuszny szablon.
            Oczywiście łatwiej "sprzeciwić" się innej religii niż jej brakowi, bo
            to "widać" gołym okiem, i stąd takie Twoje, nieco fałszywe, odczucie.
            • chelseaa Re: Religia a wolność 03.01.06, 22:22
              grgkh napisał:


              >
              > Myślą, myślą... smile
              > I nie ustają w nawracaniu na jedynie słuszny szablon.
              > Oczywiście łatwiej "sprzeciwić" się innej religii niż jej brakowi, bo
              > to "widać" gołym okiem, i stąd takie Twoje, nieco fałszywe, odczucie.


              No właśnie , też mi się wydaje , że łatwiej .
    • kamajkore Re: Religia a wolność 02.01.06, 13:59
      Powtarzają to, co słyszą z ambony i tyle. Głupie slogany - nigdy nie spotkałam
      się ze śladem logiki w tego typu hasłach. A z ambony pada zdanie w rodzaju:"Nic
      nie jest możliwe bez boga, ani miłość ani wolność blablabla... bo to nie jest
      prawdziwa miłość ani wolność blablabla...' - i oni w to wierzą smile
    • b-beagle Re: Religia a wolność 02.01.06, 17:41
      Podobno wszyscy mamy wolna wolę po to, aby móc wybierać drogę którą wskaże nam
      Kościół )))
      • grgkh Re: Religia a wolność 03.01.06, 23:45
        Dokładnie właśnie tak. smile
      • kamajkore Re: Religia a wolność 04.01.06, 11:15
        > Podobno wszyscy mamy wolna wolę po to, aby móc wybierać drogę którą wskaże nam
        > Kościół )))
        toż to kwintesencja wolności, hehe wink
    • scept89 Arystypizm domniemany 05.01.06, 21:33
      0golone_jajka napisał:

      > Gdzieś natknąłem się na (przygłupią) tezę jakiegoś katolika, że tylko katolicy
      > są prawdziwie wolni.

      rzeczywiscie glupota.

      >O co mogło mu chodzić? Przecież religia katolicka to syste
      > m nakazów i zakazów. Gdzie tu wolność???

      No coz, mozesz np. uganiac sie za kazda gladkoskora mlodka /popijac trunki/etc.
      bez wzgledu na konsekwencje albo nalozyc sobie jednak pewne ograniczenia. Mimo
      ze w pierwszym przypadku (och te mlodki) czynisz wiecej /nie masz ograniczen
      gdzies tam gleboko jestes niewolnikiem (troche za mocne to slowo) wlasnych
      popedow. Pal szesc jesli o dorosle osoby chodzi (gratulacje!), ale zgodzisz sie
      chyba ze np. wolnosc decyzji pedofila przypomina wolnosc decyzji uzaleznionego
      narkomana. Tak ze paradoksalnie czyniac mniej i ograniczajac swoje dzialania
      mozemy byc bardziej wolni niz czyniac wiecej.

      Oczywiscie problem w tym ze o ile jakies tam ograniczanie potrzeb/powsciaganie
      przyjemnosci jest konieczne dla normalnego funkcjonowania i wolnosci sprzyja o
      tyle nakazy i zakazy piane przez katolikow bywaja w duzej mierze bezsensowne i
      szkodliwe i wolnosc owa limituja.
    • starymason Re: Religia a wolność 10.01.06, 19:41
      prosze ten tekst szybko skopiowac bo go tu zaraz nie bedzie cenzura sciga mowie
      powaznie , mam prze to klopoty

      Radio Maryja obraca rocznie milionami złotych, ale nikt nigdy nie przeprowadził
      w nim kontroli skrabowej. O tym, co się dzieje w

      finansach rozgłośni, nie wie nawet zarząd Prowincji Redemptorystów, któremu
      radio formalnie podlega JERZY MORAWSKI Kariera Rydzyka jest równie
      zastanawiająca, co tajemnicza. Kiedy ten skromny i prosty zakonnik (jak mówią o
      nim inni ojcowie redemptoryści) wpadł na pomysł założenia radia? W drugiej
      połowie lat osiemdziesiątych ojciec Tadeusz Rydzyk wyjechał z Polski na
      wycieczkę do Rzymu z grupą studentów. Zamiast wrócić do klasztoru w Toruniu,
      pojechał do Niemiec zachodnich. Nie wiadomo, czym się tam zajmował. Poszukiwali
      go polscy ojcowie redemptoryści w Niemczech. Rydzyk jednak przepadł, nie dawał
      znaku życia. Po ponad pół roku zgłosił się do polskiej misji katolickiej w
      Monachium. Kierował nią wówczas redemptorysta ojciec Jerzy Galiński.
      Współpracował on przez wiele lat z Radiem Wolna Europa w Monachium. Odpowiadał
      za niedzielne transmisje mszy świętych do Polski dzięki rozgłośni polskiej
      RWE. - Jesienią 1987 roku zjawił się u mnie ojciec Rydzyk - wspomina ojciec
      Galiński. - Prosił o pomoc w uzyskaniu legalnego pobytu w Niemczech. Powiedział
      mi, że mieszkał w Norymberdze u pastora ewangelickiego, ale się z nim pokłócił.
      Był zdenerwowany. Biegał po pokoju, gestykulował. Zaczynał coś mówić, nie
      kończył myśli. Ojciec Galiński podejrzewał, że Rydzyk był w sytuacji jakiegoś
      kolosalnego zagrożenia egzystencjonalnego. Nie chodziło o sprawy materialne.
      Sprawiał wrażenie człowieka, który stracił grunt pod nogami. Zamierzał złożyć
      wniosek o azyl polityczny. Galiński mu to odradzał. - Powody wystąpienia o azyl
      polityczny, jakie wymieniał ojciec Tadeusz, były błahe. Nie miały nic wspólnego
      z działalnością opozycyjną w kraju, bo takiej nie prowadził - wspomina ojciec
      Galiński. Gdy ojciec Rydzyk zrozumiał, że nie ma co liczyć na azyl polityczny,
      postanowił wystąpić z zakonu redemptorystów. Zwrócił się do diecezji Bamberg i
      monachijskiej, aby przyjęły go jako księdza. Dostał odmowę. - To w Niemczech
      rzecz niesłychana. Diecezje przyjmują każdego księdza, zbyt mało jest bowiem
      kapłanów. Przypuszczam, że powodem odmowy była zła opinią, jaką ojciec Tadeusz
      otrzymał od przełożonych w zakonie redemptorystów - mówi ojciec Jerzy Galiński.
      Prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów przysłał do Niemiec suspensę
      dla ojca Tadeusza Rydzyka, czyli dokument zawieszający go w czynnościach
      kapłańskich. Opiekun polskich redemptorystów w Niemczech po konsultacji z
      prowincjałem postanowił jednak nie wręczać suspensy zagubionemu zakonnikowi,
      ale poszukać innego rozwiązania. Pomyślano, że ojciec Rydzyk odnajdzie się jako
      kapelan w jakimś zakonie niemieckim. Trafił do klasztoru sióstr niemieckich w
      Oberstaufen. Oberstaufen leży w Alpach Bawarskich. Siostry pamiętają Rydzyka. -
      Jesteśmy wspólnotą sióstr i prowadzimy dom dziecka - mówi jedna z zakonnic. -
      Tutaj rok czy dwa lata mieszkał ojciec Tadeusz Rydzyk, redemptorysta.
      Organizował wysyłki do Polski. Nie wiem dokładnie, co wysyłał. Na pewno były to
      samochody. Prosił mnie o pieczątki. Chodziło o sprawy celne. Tutaj odprawiał
      msze święte, również dla mieszkańców. Przyjeżdżało do niego wiele osób i coś
      zabierały do Polski. Wiem, że podczas pobytu tutaj ojciec Rydzyk kontaktował
      się z niemieckim Radiem Maryja w pobliskim Balderschwang, gdzie obecnie mieści
      się Radio Horeb. W Balderschwang Rydzyk odwiedzał lokalne Radio Maryja. Tam
      zapewne narodził się jego pomysł polskiego Radia Maryja. Niemieckie Radio
      Maryja nie cieszyło się dobrą opinią, zagrażało jedności diecezji augsburskiej;
      zarzucano mu głoszenie skrajnych poglądów politycznych. - Diecezja augsburska
      odrzuciła niemieckie Radio Maryja jako rozgłośnię katolicką - relacjonuje
      dziennikarz Radia Wolna Europa w Monachium, który śledził losy rozgłośni.
      (Wolał pozostać anonimowy, gdyż kontaktuje się z polską misją katolicką w
      Monachium, opanowaną - jak mówi - przez zwolenników ojca Rydzyka.) - Lokalna
      prasa bawarska publikowała wiele nazwisk polityków, które stały za tym radiem.
      Trudno je zaliczyć do grona polityków sprzyjających Polsce. Dziś w
      Balderschwang na miejscu niemieckiego Radia Maryja działa Radio Horeb. Mieści
      się w tym samym budynku. Skromne warunki: jedno studio, konsoleta, archiwum.
      Kieruje nim profesor teologii, proboszcz Richard Kocher. Nie ukrywa, że
      diecezja augsburska miała sporo problemów z Radiem Maryja.
    • starymason Re: Religia a wolność 10.01.06, 19:41
      Pierwotna nazwa Radio Maryja International musiała zostać zmieniona - mówi
      proboszcz Kocher. - Biskup augsburski ustanowił nowego kapłana dla radia, który
      podjął działalność zgodną z linią ordynariusza augsburskiego. Wyjaśnię to na
      przykładzie. W ostatnich tygodniach prowadzi się w Niemczech dyskusję o
      antysemityzmie. Jako radio przedstawiamy problem z punktu widzenia Biblii i
      Kościoła katolickiego. W statucie Radia Horeb jest zapis o tym, że radio nie
      może uprawiać polityki. Bunt w toruńskiej rozgłośni Podczas gdy niemiecki
      Kościół katolicki doprowadził do zamilknięcia Radia Maryja, "siostrzane radio"
      w Toruniu kwitło. Ojciec Rydzyk stworzył w rozgłośni atmosferę bezwzględnego
      posłuszeństwa. W maju 1995 roku z radia jednej nocy odeszło kilkanaście osób -
      wolontariuszy prowadzących audycje i redagujących programy. Był to protest
      przeciwko niewpuszczeniu do rozgłośni przez ojca Rydzyka współpracownika,
      również redemptorysty - ojca Eugeniusza Karpiela. Karpiel miał wypadek, leżał w
      gipsie, po roku zamierzał wrócić do radia. - Nasza grupa wolontariuszy w radiu
      była związana wcześniej z ojcem Karpielem, jeszcze w czasach PRL. W większości
      studiowaliśmy w Toruniu, a ojciec był naszym przewodnikiem duchowym. To on, a
      nie ojciec Rydzyk stanowił dla nas punkt odniesienia. Gdy dowiedzieliśmy się,
      że nie wolno mu po chorobie wrócić do pracy w radiu, odeszliśmy - mówi jedna z
      osób dawniej pracująca w rozgłośni. Ojciec Karpiel przebywa w klasztorze
      redemptorystów w Krakowie. - To było dla mnie ciężkie przeżycie, gdy okazało
      się, że po wyzdrowieniu nie mogę wrócić do Radia Maryja - mówi ojciec Karpiel. -
      Tak postanowił ojciec Rydzyk, a ojciec prowincjał to zaakceptował. Wtedy też z
      radia odeszło chyba dwanaście osób, które chciały jak ja wiele rzeczy tam
      zmienić. Ojciec Karpiel nie chce mówić o szczegółach, o nieporozumieniach z
      ojcem dyrektorem. To sprawy wewnątrzzakonne. - Byłem w toruńskim radiu od
      początku - wyjaśnia ojciec Karpiel. - Uważałem, że wiele rzeczy może wyglądać
      inaczej. Mój stosunek do rozgłośni jest krytyczny. Programom trzeba by dodać
      świeżości, aby zrobić radio bardziej otwarte, żywe, dla ludzi Długi ojca
      dyrektora Radio Maryja mieści się w Toruniu. Podlega zarządowi Prowincji
      Redemptorystów w Warszawie przy ulicy Pieszej 1. To zakon otrzymał koncesję na
      nadawanie programu o nazwie Radio Maryja. Gdzie więc państwowe urzędy powinny
      kierować korespondencję? Nikt tego nie wie. To pozwala ojcu Tadeuszowi
      Rydzykowi na uniki i milczenie, jeśli jakaś sprawa jest dla niego niewygodna.
      Nie odpowiada też na wezwania. Jako zakonnik ojciec Rydzyk podlega zarządowi
      Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. Zdawałoby się, że sprawia jej kłopoty.
      Ale zarząd redemptorystów stoi za nim murem. W sprawozdaniu z pierwszej sesji
      XII Kapituły Prowincjonalnej Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, obradującej
      w lutym tego roku, odnotowano: "ojciec prowincjał życzył, by ojciec T. Rydzyk
      był jak najdłużej dyrektorem Radia Maryja i były jak najlepsze relacje z nowym
      o. prowincjałem". Dlaczego mimo nacisków ze strony Episkopatu, powołania
      specjalnej komisji do spraw Radia Maryja pod przewodnictwem generała biskupa
      Leszka Sławoja Głódzia władze zakonu wspierają Rydzyka? W relacji jednego z
      zakonników straszy on zarząd prowincji, że jeśli zostanie odwołany z funkcji
      dyrektora Radia Maryja, to na pokrycie długów związanych z działalnością
      Rydzyka zarząd będzie musiał sprzedawać klasztory. Szantażowany zarząd
      redemptorystów od lat usiłuje dowiedzieć się czegoś o stanie finansów Radia
      Maryja. Robi to nieśmiało. Dyrektor radia, obecny na lutowym posiedzeniu
      Kapituły, "zauważył, że rozmawiał w cztery oczy z ojcem prowincjałem o
      finansach, dał też rachunki". Ojciec prowincjał kurtuazyjnie odparł, że "nie
      chce odwoływać zdania na temat braku odpowiednich sprawozdań finansowych". W
      dokumencie z posiedzenia Kapituły znajduje się sprawozdanie z działalności
      Radia Maryja. Roi się tam od spotkań opłatkowych i koncertów charytatywno-
      patriotycznych "Kolędujmy Małemu". Nie ma jednak ani słowa o finansach. Na
      pytanie członka zarządu zakonu, co z funduszami zebranymi na ratowanie stoczni,
      ojciec Rydzyk odparł: "Zbiórką zajmowali się świeccy (nikt z ojców), a radio
      udostępniało jedynie subkonto. Ci, którzy chcieli, otrzymali pieniądze z
      powrotem (jeśli ktoś wykazał wpłatę)". W sprawozdaniu finansowym Radia Maryja
      za 2001 rok, przekazanym Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, niecałą stronę
      zajął rachunek zysków i strat. Wynika z niego, że toruńskie radio miało
      przychodów 16 milionów 71 złotych i 60 groszy. Co do grosza pieniądze te
      wydało. W rubryce podatki figuruje zero. Radio Maryja nie płaci podatków.
      Dyrektor Rydzyk uważa, że jako instytucja kościelna, nieprowadząca działalności
      gospodarczej, nie musi tego robić. Jednak w akcie erygowania (założenia)
      rozgłośni ojciec prowincjał ustanowił, że Radio Maryja jako "jednostka
      wyodrębniona z zakonu redemptorystów jest odrębnym podmiotem podatkowym
    • starymason Re: Religia a wolność 10.01.06, 19:42
      Czyli powinno płacić podatki. W cytowanym już sprawozdaniu z posiedzenia
      Kapituły redemptorystów ojciec Jacek Dembek, przewodniczący wewnętrznej komisji
      ds. Radia Maryja, powiedział, że trzyletnie prace nad regulaminem radia się
      załamały przy ustalaniu osobowości prawnej toruńskiej rozgłośni. Chodzi przede
      wszystkim o niemożność ustalenia prawnej odpowiedzialności za sprawy finansowe.
      A ojciec prowincjał wywodził: "Istnieją problemy, które inaczej były widziane
      przez zarząd prowincji, a inaczej przez dyrektora radia. Miała być podpisana
      umowa między prowincją a radiem. Niestety, do tego nie doszło". Ojciec Rydzyk
      rozmawia z zarządem prowincji z pozycji siły. Ma pieniądze, radio, gazetę,
      sprzyjających polityków i poparcie części biskupów. Upiera się, by za finanse
      Radia Maryja odpowiedzialny był dalej zarząd Prowincji Redemptorystów, a nie on
      sam. Zakon więc odpowiada za pieniądze Rydzyka, o których nie ma zielonego
      pojęcia. Na to nakłada się dziwna niemoc urzędów podatkowych Torunia, które
      Radia Maryja nie mają w swojej ewidencji. Aldona Kuzel, dyrektor Urzędu
      Kontroli Skarbowej, odległego o dwa kilometry od siedziby rozgłośni, jest
      zaskoczona pytaniem o przeprowadzane tam kontrole. - W Radiu Maryja nigdy nie
      prowadziliśmy kontroli finansowych, bo nie jest ono objęte właściwością naszego
      województwa. Nie jest też we właściwości miejscowych organów podatkowych - mówi
      dyrektor Aldona Kuzel. - A kto kontroluje radio, gdzie jest ten urząd? - Może w
      stolicy - odpowiada pani dyrektor. Zamieszanie wynika zapewne z tego, że radio
      zarejestrowane jest jako działalność Prowincji Redemptorystów w Warszawie. A
      kontrola skarbowa w stolicy uważa, że kontrole przeprowadzają koledzy z
      Torunia. I radio ojca dyrektora, jako jedyna chyba instytucja w kraju,
      obracająca milionami złotych, od dziesięciu lat nie było poddane kontroli
      skarbowej. Nasza przyszłość, moja przyszłość Marzeniem ojca Rydzyka jest własna
      Telewizja Maryja i miasteczko akademickie. Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i
      Medialnej mieszcząca się przy klasztorze oo. Redemptorystów w Toruniu, jak
      twierdzi jej założyciel i rektor ojciec Tadeusz Rydzyk, jest za mała. Rydzykowi
      jawi się miasteczko akademickie na dwadzieścia tysięcy osób. Ojciec dyrektor
      stara się o zdobycie terenów i obiektów, które pomieściłyby uczelnię i
      miasteczko akademickie. Chciałby je otrzymać za symboliczną złotówkę. O
      uczelnię i miasteczko zabiega formalnie pod szyldem fundacji Nasza Przyszłość.
      Rok temu w Toruniu rozegrała się batalia o tereny po byłej bazie
      radzieckiej "Jar". Wystąpił o nie, tj. o blisko pięćdziesiąt hektarów gruntu,
      do Rady Miasta ojciec Rydzyk. Zmobilizował "swoich" radnych, a słuchaczy radia
      wezwał w audycjach do wywierania nacisków i przybycie na obrady w Urzędzie
      Miasta. Odbyły się burzliwe posiedzenia radnych, na których ojciec dyrektor
      osobiście czuwał nad rozwojem sytuacji. Wspomina radny Wincenty Fijołek: -
      Budowę uczelni i miasta akademickiego wyliczano na grubo ponad jeden miliard
      nowych złotych. Ogromne przedsięwzięcie ojca dyrektora. Zapytaliśmy ojca
      Rydzyka, skąd na to weźmie pieniądze? Odpowiedział, że mamy kilkadziesiąt
      milionów Polaków za granicą i czterdzieści milionów w Polsce, a wszyscy pchają
      się z pieniędzmi. Osoby z otoczenia ojca dyrektora zaprezentowały na planszach
      świetlaną przyszłość terenów po bazie radzieckiej. Próby zabrania głosu przez
      radnych podających w wątpliwość realność przedsięwzięcia były wytupywane przez
      tłum słuchaczy Radia Maryja. Jedna z radnych, związana wcześniej z toruńską
      rozgłośnią, przeżywała rozterki. Z jednej strony radio, wobec którego chciała
      być lojalna, a z drugiej - zadłużone miasto. - Ojciec dyrektor za grosze chciał
      wyrwać pięćdziesiąt hektarów z serca Torunia, pogrążyć miasto w bankructwie -
      mówi radna. - Pytałam siebie, co mam zrobić, jak głosować? W głosowaniu radni
      nie przyznali ojcu Rydzykowi na "szczególnie preferencyjnych warunkach" terenów
      po bazie radzieckiej. Na tych, którzy głosowali inaczej, niż chciał ojciec
      Rydzyk, posypały się wyrazy potępienia w audycjach Radia Maryja. W październiku
      tego roku odbył się przetarg na zakup dwudziestu dwóch hektarów gruntu na
      obrzeżach Torunia, w pobliżu tzw. martwej Wisły. Pojawił się na nim ojciec Jan
      Król z pełnomocnictwem prowincjała Warszawskiej Prowincji Redemptorystów.
      Ojciec Król jako jedyny oferent do ceny wywoławczej 4 miliony złotych dołożył
      50 tysięcy złotych i w imieniu zakonu redemptorystów kupił teren. Ojciec Król
      jest proboszczem toruńskiej parafii redemptorystów, zatrudnionym w Radiu Maryja
      i najbliższym współpracownikiem Tadeusza Rydzyka. Ojciec Rydzyk zamierza nabyć
      helikopter. Odbył już próbne loty nad Toruniem. Nowy helikopter Bell, którym
      interesuje się zakonnik, kosztuje w wersji podstawowej około miliona dolarów.
      Od Uralu po Wyspy Kanaryjskie Na początku tego roku niemieckie władze wojskowe
      złożyły skargę do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, że Radio Maryja nadaje
      na niedozwolonej częstotliwości 7400 kHz na falach krótkich, co zakłóca
      niemiecką radiokomunikację wojskową. Sztab Generalny WP wystąpił z interwencją
      do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, stojącej na straży ładu w eterze.
      Ojciec Rydzyk zapytany, dlaczego jego radio zakłóca fale oddane wojsku
      niemieckiemu, przedstawił umowę o retransmisji programów Radia Maryja z Rosją
      zawartą w 1997 roku. Częstotliwości, które zagłuszają sygnały Bundeswery,
      przydzieliło Warszawskiej Prowincji Redemptorystów Główne Centrum Zarządzania
      Sieciami Radiofonii Ministerstwa Łączności Federacji Rosyjskiej. Dzięki temu
      Radio Maryja nadaje na falach krótkich od Uralu po Wyspy Kanaryjskie. Toruńska
      rozgłośnia jest emitowana na częstotliwości 7380 kHz przez przekaźniki w
      Samarze i Krasnodarze. Według jednego ze specjalistów w eterze nic nie dzieje
      się przypadkowo. Trudno przypuszczać, żeby zarządzający sieciami radiofonii w
      Rosji nie wiedzieli, iż - wpuszczając Radio Maryja na częstotliwość
      Bundeswehry - doprowadzą do zakłócania rozmów prowadzonych przez niemieckich
      wojskowych. Umowę podpisał ojciec Rydzyk, a ze strony rosyjskiej A. T. Titow,
      generalny dyrektor Głównego Centrum. Na umowie znalazł się dopisek, że wszystko
      uzgodniono z A. S. Batiuszkinem, zastępcą prezesa Głównego Centrum. Wśród
      zobowiązań Radia Maryja wymieniono pokrywanie kosztów poniesionych przez stronę
      rosyjską w łatwo wymienialnej walucie. Toruńskie radio dokonuje zapłaty
      należności przelewem na rachunek "w dowolnym powszechnie znanym międzynarodowym
      banku". "Numery kont niezbędne dla wzajemnych działań podano w załączniku nr
      4". W załącznikach są zapisane szczegóły tego dziwnego porozumienia. A
      załączników ojciec Rydzyk nie przedstawił, choć powinien, Krajowej Radzie
      Radiofonii i Telewizji. Jak udało się zawrzeć umowę z Rosją? - to kolejna
      tajemnica ojca Rydzyka. Ojciec dyrektor publicznie dziękował ambasadzie
      rosyjskiej. Jego radość z umowy z Rosją budzi wątpliwości. Krzysztof Gajewski,
      naczelnik Wydziału Kontroli w bydgoskim oddziale Urzędu Regulacji
      Telekomunikacji i Poczty (dawna Państwowa Agencja Radiokomunikacji), m.in.
      dokonujący pomiarów nadawania przez toruńską rozgłośnię, człowiek z branży, ma
      zastrzeżenia ogólniejsze. - Księża katoliccy nie są wpuszczani do Rosji,
      spadają na nich represje. A ojciec Rydzyk działa tam swobodnie. Jest pewnie ich
      przyjacielem - mówi Krzysztof Gajewski. Jak to możliwe, że w obszar radiowy
      Rosji zostało wpuszczone polskie, katolickie Radio Maryja? Jedna z osób
      znających dobrze mechanizmy zapadania podobnych decyzji jest przekonana, że
      odbyło się to też za wiedzą i akceptacją federacyjnych służb bezpieczeństwa
      Rosji. - Tam bez ich wiedzy nic się nie dzieje - dodaje. Rachunki w małej filii
      W apelach do słuchaczy o wpłacanie pieniężnych ofiar Radio Maryja podaje kilka
      adresów banków na świecie. Ofiarodawców z Niemiec i Europy Zachodniej prosi o
Pełna wersja