O,sancta simplicitas

30.08.05, 23:24
O,święta naiwności- to słowa Jana Husa kiedy do stosu na,którym miał być spalony
dokładała drewna staruszka wg.innych żródeł staruszek.

Pod takim "przewrotnym tytułem" chciałbym rozpocząć wątek o tym jak stary
naiwny ateista chciał się wypisać z krk.

Nie byłem obecny na forum przez 12 dni /byłem w szpitalu,zresztą dalej jestem/
jestem tylko na tzw.(przepustce).Chciałbym wam opowiedzieć co mnie spotkało
przy próbie wypisania sie z krk.Wg. mnie to kolejny dowód na pychę,butę,aroga-
ncję krk i jego funkcjonariuszy.Nie chcę jednak sam wystawiać cenzurki
/nikt nie może być sędzią we własnej sprawie/ pozostawię to do waszej oceny.
c.d.n.
    • tingel-tangel Re: O,sancta simplicitas 30.08.05, 23:37
      To ja w międzyczasie życzę Szanownemu Panu powrotu do zdrowia. I proszę kontynuować.
      • derby6 Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 00:09
        Dzięki tingel-tangel, a ja pragnę przeprosić za niesłuszne podejrzenia,które
        kiedyś miałem.

        O mojej próbie wystąpienia z krk,którą podjąłem 30.08.br,opowiem w dalszych
        postach w tym wątku.Ponieważ będzie to dosyć długa wypowiedż żeby nie zanudzać
        muszę to umieścić w kilku postach.Proszę wszystkich o cierpliwość.
        • derby6 Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 00:38
          cz.I-sza

          Powrót do domu.Przeglądam posty na forum szanownego ogolonego_jajka,czyli wracam
          do domu całkowicie.

          Uwagę moją zwraca wątek o apostazjii,czyli wypisania się z krk.

          Krótka refleksja,przecież ja powiniem to zrobić,trzeba być konsekwentnym
          do końca.Dlaczego nie zrobiłem tego do tej pory? przecież od ponad trzydziestu
          lat jestem zadeklarowanym ateistą,nie uczęszczam do kościoła,nie biorę żadnego
          udziału w kościelnych obrządkach,nie uczestniczę w życiu parafii,po prostu
          nie ma mnie w kościele!

          "Uzbrojony" wzorem pisma o Rezygnacji z członkostwa w Krk udaję się do parafii
          gdzie byłem ochrzczony w 1956r tj. w wieku 6-lat.Parafia ta leży w innej
          miejscowości.

          Tu należy się wyjaśnienie - ojciec mój był ateistą,matka -nie, dlatego ten
          chrzest w wieku 6-ciu lat.Oczywiście mnie nikt nie pytał się o zgodę.

          c.d.n.
          • derby6 Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 01:31
            cz.II-ga

            Przybywam do parafii MBB,w miejscowości,w której się urodziłem i mieszkałem
            przez 24 lata.

            W kancelarii jest cywilna osoba/pani/ przepraszam ją,za to,że nie będzie mogła
            załatwić mojej sprawy.Proszę aby poprosiła proboszcza.Pani,mówi mi,że proboszcz
            jest na urlopie,ale jak jest coś ważnego to jest ksiądz "Mariusz",proszę aby
            go poprosiła.

            Zjawia się ksiądz,wita mnie uprzejmie w drzwiach,podając mi rękę i mówi
            "szczęść Boże" - odpowiadam mu grzecznie dzień dobry.Widzę,że mu się to nie
            podoba/takie moje subiektywne odczucie/.

            Informuję go grzecznie,że w tym kościele byłem ochrzczony 48 lat temu dlatego
            też zjawiam się tutaj aby dokonać aktu apostazji,i proszę o pisemne
            potwierdzenie skreślenia mnie w księdze chrztów,a tym samym skreślenia mnie
            z członkostwa w krk.Jednocześnie mówię mu,że jestem ateistą o "długoletnim
            stażu" i dlatego nie mogę być członkiem krk.Nawet na papierze.

            Dodaję,że członkiem krk zostałem przez akt chrztu,bez mojej woli i akt ten jest
            niezgodny z Biblią,gdyż nigdzie w Biblii nie spotkałem się z obowiązkiem
            chrzczenia niemowląt czy też dzieci.Oczywiście dla mnie Biblia nie jest
            żadnym autorytetem,ale dla kościoła powinna być,dlatego uważam,że chrzest
            dzieci czy też niemowląt jest niezgodny z naukami Jezusa,na które powołuje
            się krk.Powołuję się na traktakt o chrzcie ojca krk Tertuliana z 140 r.n.e.
            który wyrażnie mówi cyt: Pan istotnie powidział:"nie wzbraniajcie im przycho-
            dzić do mnie"Niech przychodzą gdy dorosną,gdy zaczną się uczyć.
            Niech przychodzą,gdy zostaną pouczeni dokąd mają iść.
            Niech będą chrześcijanami,gdy poznają Chrystusa.

            Tego już za wiele,na twarzy /młodego bądż co bądż/księdza pojawiają się
            zauważalne oznaki ... powiedzmy delikatnie ,emocjii.

            Jest już póżno,pora na sen. c.d.n.
            • derby6 Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 07:19

              Muszę sprostować pewną pomyłkę.W poprzednim poście napisałem :traktat Tertuliana
              "o chrzcie " mylnie podałem datę 140 r n.e. - ma być 198-200 n.e.Tertulian
              żył w latach 150-225 n.e
            • derby6 Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 08:35

              cz.III-cia


              Wielebny,przerywa mi i pyta się czy wiem co to znaczy"sitzen in leben"
              (prawdopodobnie chce pokazać mi swoją intelektualną wyższość) ja jednak
              bardzo się cieszę (mógł przecież zagadać mnie po chińsku lub po japońsku)
              i odpowiadam mu,ponieważ co nieco "kumam" w tym języku tzn.niemieckim.

              Proponuję mu rozmowę albo w języku polskim,gdyż tak ją zacząłem albo w
              języku niemieckim,ale uprzedzam,że rozmowa wydłuży się znacznie z tego
              powodu,że nie posługuję się niemieckim tak swobodnie jak polskim.

              Przyznam,że nie za bardzo zrozumiałem o co mu chodzi po skończeniu przezemnie
              wątku z Tertulianem.Chodziło mu prawdopodobnie o to,że Tertulian tkwił
              w początkach chrześcijaństwa koniec II wieku,a nakaz chrzczenia dzieci
              pochodzi z III w jako przepis w rytuale chrztu Hipolitańskiego Statutu
              Kościelnego.

              Wielebny podnosi głos o oktawę wyżej .... Pan nic z tego nie rozumie
              to jest tak jak laicy próbują sobie tłumaczyć kościelne pisma i księgi
              (zupełnie jakbym słyszał lizaxo) ona mi to samo mówiła.Zwracam mu uwagę
              że ja nie próbuję sobie nic tłumaczyć tylko przedstawiam opinię ojca
              chrześcijaństwa zachodniego,twórcę katolicyzmu,człowieka,który wprowadził
              kluczowe hasła katolickiej dogmatyki i teologii moralnej,jego formuły
              mają największe znaczenie w zachodniej nauce o grzechu i łasce,nauce o chrzcie
              i pokucie.
              Wielebny wypowiada parę słów,których nie zapamiętałem dokładnie więc nie chcę
              ich przytaczać i w końcu stwierdza,z wymuszonym uśmiechem,że on się doskonale
              bawi tym co ja mówię.
              Odpowiadam mu... szczerość za szczerość ja również.Wtedy dopiero uzasadnia
              że on, o tym wie i dlatego,że mnie to bawi -to nie pozostaje mi dłużny.

              c.d.n.

              • derby6 Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 10:55

                kończę

                Po tej "grzecznościowej" wymianie zwracam mu uwagę,że właściwie nie przy-
                szedłem tutaj na uczone dysputy,chcę się tylko wypisać z krk.
                Wielebny już cały czas w stanie silnego wzburzenia mówi,a właściwie krzyczy
                że on gratuluje mi wyboru ale on nie może nic zrobić,od tego jest ksiądz
                proboszcz,który jest teraz na urlopie.

                W dalszym ciągu wyjaśnień podkreślając wyrażnie słowa/nie wiem czy pan to
                zrozumie/ ale jest pan człowiekiem całkowicie wolnym a kościół w nic się
                nie wtrąca a to,że figuruję w księdze chrztów nie ma nic do rzeczy.

                Zdecydowanie oponuję twierdząc,że wolność człowieka to znacznie szersze
                pojęcie niż tylko prawo wyboru religii,to również inne prawa.
                Jaką wolnością dysponuje człowiek w tym teokratycznym kraju,kiedy nikt się
                go nie pyta na co idą pieniądze z jego podatków.Myślę o funduszu kościelnym
                i czy nie czuje,on sam zażenowania faktem,że przy całej armii ludzi bez
                pracy,bez zasiłków, klechom musimy opłacać składki emerytalne?,a to nie
                czyni mnie człowiekiem wolnym wręcz odwrotmie zniewolonym.

                Pytam się go jaka jest wolność człowieka,który jest przez tę instytucję
                inwigilowany np. na "kolędzie" ksiądz pod pozorem troski pyta o różne dane,
                które następnie wprowadza się do kartotek parafialnych.Oczywiście ja nie
                jestem na kolędzie,wiem to od żony.

                W tym momencie agresja księdza sięga zenitu.... to pan mnie się o to pyta
                zapytaj pan swoją żonę dlaczego jest taka "głupia" i udziela takich odpowiedzi
                / szczyt obłudy / W sposób zdecydowany pytam go jakim prawem nazywa moją
                żonę głupią.Czy to jest standart jego kultury?

                Odpowiada bez żenady,tak ja jestem chamem gburem,itp i doskonale się z panem
                bawię.....

                Moja odpowiedż brzmi.... to,że jest pan chamem dał mi pan odczuć od momentu
                kiedy powiedziałem,że jestem ateistą to,że nie jest pan w stanie mnie
                obrazić dałem panu również odczuć od początku,natomiast posługiwanie się
                obrażliwymi uwagami pod adresem mojej żony,świadczy już nie tylko o pańskim
                poziomie kultury osobistej ale o niebywałej pysze,bucie i arogancjii.
                Żegnam pana.

                Wychodzi za mną,kiedy wychodzę z kacelarii,ksiądz jest tuż za mną i zamyka
                drzwi- kiedy próbuję je uchylić aby zapytać panią w kancelarii kiedy będzie
                proboszcz zamyka mi gwałtownie drzwi tak,że nieomal nie "przytrzasnął"
                mi palców.Kiedy zwracam mu na to uwagę reaguje krzycząc,że on tu jest od zacho-
                wania porządku.Nie komentuję już tego.


                Tak zakończył się pierwszy etap wypisania się z krk.Wnioski przedstawię
                póżniej po waszych ewentualnych wypowiedziach.


                Pozdrawiam.




                • facet123 Re: O,sancta simplicitas 01.09.05, 09:13
                  Bardzo ciekawa historia.
                  Od siebie tylko dodam, że ja na Twoim miejscu (bo mam takie same jak ty powody
                  aby wypisać się z kościoła katolickiego) w ogóle w rozmowie z księdzem
                  unikałbym wszelkich dyskusji na temat zasadności chrztu, czy wolności
                  człowieka - wiadomo, że księdza jako osobę indoktrynowaną i utwierdzaną w
                  swoich przekonaniach przez lata, taka dyskusja może wyprowadzić z równowagi.
                  Czekam natomiast z zainteresowaniem na opis jak potoczyło się wypisywanie z KK
                  z udziałem proboszcza.
                  Jest to o tyle interesujące, że wiele osób na forum pisało co i jak należy
                  zrobić, aby z kościoła się wypisać, natomiast nie natknąłem się na relację z
                  praktycznego przeprowadzenia tej operacji.
                  • derby6 Re: do facet 123 01.09.05, 15:59
                    facet123 napisał:

                    > Bardzo ciekawa historia.
                    > Od siebie tylko dodam, że ja na Twoim miejscu (bo mam takie same jak ty powody
                    > aby wypisać się z kościoła katolickiego) w ogóle w rozmowie z księdzem
                    > unikałbym wszelkich dyskusji na temat zasadności chrztu, czy wolności
                    > człowieka - wiadomo, że księdza jako osobę indoktrynowaną i utwierdzaną w
                    > swoich przekonaniach przez lata, taka dyskusja może wyprowadzić z równowagi.
                    > Czekam natomiast z zainteresowaniem na opis jak potoczyło się wypisywanie z KK
                    > z udziałem proboszcza.
                    > Jest to o tyle interesujące, że wiele osób na forum pisało co i jak należy
                    > zrobić, aby z kościoła się wypisać, natomiast nie natknąłem się na relację z
                    > praktycznego przeprowadzenia tej operacj
                    --------------------------------------------------------------------------
                    • mikser73 do derby6: Chrystus nie chrzcił dzieci bo mu ich 26.05.06, 14:05
                      nie przyprowadzono ale nie jest nigdzie powiedziane, że nie mozna tego robić,
                      prócz tego dogmat grzechu pierworodnego nakazuje chrzest jak najszybszy aby nie
                      umrzeć z tym grzechem i na wieki nie zostać "potępiony" taka jest teoria.
                      Ale to się w Kościele zmienia wielu teologów juz tak nie uważa!
                • 8pasazer Re: O,sancta simplicitas 18.09.05, 14:52
                  derby6, jesteś chory psychicznie big_grin

                  ja też się świetnie bawiłem czytając twoje opowiadanko... ksiądz też pewnie
                  uznał cię za świra big_grin
                  • nelsonek Re: O,sancta simplicitas 18.09.05, 15:01
                    swirem jest ten kto mysli inaczej niz papa z Watykanu.
                  • ghost25 Re: O,sancta simplicitas 19.09.05, 13:42
                    derby6, jesteś chory psychicznie big_grin

                    ja też się świetnie bawiłem czytając twoje opowiadanko... ksiądz też pewnie
                    uznał cię za świra big_grin


                    Najczęściej zarzucamy komuś to, na co sami cierpimy.
                  • adam81w Re: O,sancta simplicitas 03.01.06, 02:40
                    derby natomaist ja bylem dumny czytajac twoja historie .
                    myslalem ze wypisywac z kosciola chca sie tylko mlodzi ludzie tacy jak ja ( no
                    nie tacy mlodzi znow smile a tu prosze pan .
                  • apotom Re: O,sancta simplicitas 15.06.06, 13:31
                    nie wiem jak derby6 ale uwierz - są w tym kraju ludzie świadomie
                    występujący z kościoła.
                    Powodów jest wiele, jednak żaden argument pewnie do Ciebie nie
                    dotrze... to tak jakby mówić o kolorze zielonym komuś w czerwonych
                    okularach.. no ale spróbuj sobie na potrzeby scenariusza wyobrazić,
                    że dla niektórych ludzi z przynależnością do kościoła katolickiego
                    wiążą się dręczące wyrzuty sumienia i dyskomfort.
    • derby6 Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 00:01
      Tak ,jak powiedziałem,nie byłem obecny przez jakiś czas na forum ,/pisłem o tym/

      Zacznę od pobytu w szpitalu.

      Dzień pierwszy g.7.30 na salę 4-osobową /leżą dwie osoby/ wchodzi ksiądz
      zbliża się do mojego łóżka.......... zanim cokolwiek powiedział,mówię mu
      grzecznie dziękuję.Ksiądz odchodzi.

      Dzień drugi.......... to samo.

      Dzień trzeci......... to samo,a jednak nie to samo,widzę irytację na twarzy
      wielebnego.

      Dzień czwarty...... ksiądz w drzwiach/jestem sam na sali/ ironicznie uśmiechając
      się,mówi........... a zapomniałem ,tu leży ten co nie lubi księży.

      Odpowiadam,grzecznie,że nie życzę sobie tego rodzaju komentarzy ,nie mogę
      dokończyć zdania gdyż ksiądz przerywa mi i mówi mi,że moje zachowanie mu się nie
      podoba.Kiedy zadaję pytanie,jakie moje zachowanie ma na myśli,nie odpowiada
      uśmiecha się kpiąco i wychodzi.

      Dzień piąty......... Zwycięstwo ! ksiądz przechodzi obok sali na,której leżę.

      Dzień szósty i kolejne.............. jestem wolny,przynajmniej od księdza.
      c.d.n.

      • fugaz Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 00:34
        mam, nieco inne doswiadczenia, co nie przesadza sprawy, ale rzeczywistosc
        wymaga..wink
        otóż swego czasu lezalem na Oddziale Intensywnej Opieki w stanie ciężkim.
        Kiedy Stan się przedłużał przyszedł do mnie ksiądz i za zgodą rodziców udzielił
        mi ostatniego namaszczenia. Potem się obudziłem. Kiedy znowu przyszedł ksiądz,
        w miły sposób wyjaśniłem mu, że ja nie z jego paczki. Że w sumie brak mi danych.
        Ksiądz miłym się okazał, bo stwierdził, że woli moją szczerość od smutnego
        strachu (przed nim księdzem) innych nieszczesników w tym szpitalu się
        leczacych. Zapytał, czy mimo braku zaangażowania może mnie odwiedzac. Cóż, nic
        nie stało na przeszkoszie. W końcu tolerancyjny jestem...smile I tak, ksiadz
        widząc mnie gdziekolwiek witał mnie harcerskim:'Cześć!!', na co ja
        odpowiadałem 'Dzień Dobry!. Przyniosl mi też wtedy telewizor i magnetofon, oraz
        niezapomnianą kasete 'Cztery pory roku' Vivaldiego na gitary klasyczne
        (niestety nie znam wykonawcow)...
        No cóż, rozumiem, że jeden ksiadz wiosny nie czyni...
        Ale on gdzies tam jest. I to tyle miłych wspomnien z Kościołem Katolickim
        (zawsze to cossmile)

        Pozdrawiam! wink
        • josarna Re: O,sancta simplicitas 31.08.05, 13:22
          fugaz napisał:
          No cóż, rozumiem, że jeden ksiadz wiosny nie czyni...

          smile) Ja też znam trzech porządnych księży. Szkoda, że tylko trzech i że jeden z
          nich już nie żyje... Kolejny właśnie odszedł na emeryturę. Był obiektem kpin
          księży z okolicznych patafii, bo gnał przez śnieg WŁASNYM (!) samochodem do
          chorych, a biednym dawał własne pieniądze. Nie obchodziło go specjalnie, czy
          ktoś chodzi do kościoła, tylko czy jest porządny. Powiadają, że drugiego takiego
          nie ma nigdzie, choć był roztargniony i strasznie fałszował smile.
        • adam81w Re: O,sancta simplicitas 03.01.06, 02:43
          fugaz ja bylbym podejrzliwy wobec tego ksiedza . napewno chcial cie przez te
          gesty przyciagnac do kosciola . uwazajcie na nich . posuna sie do wszystkiego .
          beda udawac waszego przyjaciela byleby przyciagnac czlowieka do kosciola
      • wanda43 Do derby6 31.08.05, 10:42
        Drogi derby,zyczę szybkiego powrotu do zdrowia i na forum.Pozdrawiam serdecznie.
        • derby6 Re: wanda 43 31.08.05, 14:12

          Dziękuję za życzenia.Życzę Ci również dużo zdrowia.Niebawem posprzeczamy się
          w temacie "całun turyński"

          Serdecznie pozdrawiam.
          • vitmik Re: wanda 43 31.08.05, 14:22
            to ja juz sie nie moge doczekac.
          • kociak40 Re: wanda 43 01.09.05, 01:58
            Też zacznę od życzeń aby zdrowie dopisywało. Po zapoznaniu się z pana
            przypadkiem próby osiągnięcia aktu apostazji z KK, sądzę, że na samym
            wstępie został popełniony błąd. KK jest instytucją, gdzie nic nie można
            załatwić bez pieniędzy, musi być "co łaska" i trzeba było zrobić wrażenie
            na samym poczatku, że taka "co łaska" będzie i to dużego "rozmiaru".
            Taki akt zostałby natychmiast wydany i to bez zbędnych dyskusji (można
            dla przykładu, trzymać wypchany portfel w ręce i leciutko nim poruszać).
            Jak już byłby taki akt w ręku, można wtedy schować portfel i powiedzieć
            (z grzeczności), że ofiara zostanie wrzucona, przy innej okazji, do skarbonki
            kościelnej. Już dość dawno temu, mojego sąsiada "zrobiono" na warszawskim
            stadionie, wydając mu fałszywy banknot i to dużego nominału. Nie mógł sobie
            darować, że go tak oszukano, że poniósł tak wielką stratę. Doradziłem mu,
            "z dobrego serca", aby ten fałszywy banknot dał księdzu po "kolędzie" za
            święcenie mieszkania. Tak zrobił, reklamacji nie było, widać ksiądz uznał,
            (później),że jest "fifti-fifti", tyle warte te święcenie co i ten banknot.
            • derby6 Re: kociak 40 01.09.05, 08:06

              Dziękuję za życzenia i tego samego życzę.Proponuję nie używać do mnie
              formy" per pan",tak będzie wygodniej.
              Bardzo cenię sobie pańskie wypowiedzi na forum a ta, jest naprawdę bardzo
              słuszna.Właśnie dlatego napisałem o tym żeby posłuchać waszych opinii
              ja tę opinię o krk mam już dawno wyrobioną.
              Proszę zwrócić uwagę kiedy opisuję moment pojawienia się księdza ,on wręcz
              promieniał uprzejmością i dobrocią /myślał,że skoro proszę księdza to szykuje
              się smakowity "kęsek"/ a tu taka sprawa.No i wyszło szydło z worka.


              Pozdrawiam serdecznie
              • nick_penis Re: Bardzo przyjemnie opowiedziane. 01.09.05, 08:43
                Masz niewątpliwy dar łatwej i zajmującej narracji. Spróbuj może kontynuować.
                Dobrodziej proboszcz chyba w końcu wróci z urlopu? Gratuluję zimnej krwi w
                reakcji na uwagi wikarego odnośnie Twojej żony. W wielu przypadkach
                skończyłoby się to inaczej.
                Na marginesie: Żadne stowarzyszenie nie lubi tracić członków. Gdyby kk podążał
                z duchem czasów, zaproponowałby Ci jakieś bonusy, tzw. pakiet lojalnościowy,
                np. trzy spowiedzi bez kolejki, odpust, T-shirt ze świętym Idzim, breloczek z
                Lourdes itp. Pozdrowienia!
                • derby6 Re: do nick_penis 01.09.05, 14:40
                  nick_penis napisała:

                  > Masz niewątpliwy dar łatwej i zajmującej narracji. Spróbuj może kontynuować.
                  > Dobrodziej proboszcz chyba w końcu wróci z urlopu? Gratuluję zimnej krwi w
                  > reakcji na uwagi wikarego odnośnie Twojej żony. W wielu przypadkach
                  > skończyłoby się to inaczej.
                  > Na marginesie: Żadne stowarzyszenie nie lubi tracić członków. Gdyby kk podążał
                  > z duchem czasów, zaproponowałby Ci jakieś bonusy, tzw. pakiet lojalnościowy,
                  > np. trzy spowiedzi bez kolejki, odpust, T-shirt ze świętym Idzim, breloczek z
                  > Lourdes itp. Pozdrowienia!

                  ------------------------------------------------------------------------------------

                  > Nie mnie oceniać czy mam dar łatwej i zajmującej narracjii.Rozmowę z księdzem
                  przedstawiłem tak jak się odbyła,Wam czytelnikom forum pozostawiłem prawo
                  oceny tej rozmowy.Nie dokonałem żadnego retuszu,bo i po co?.

                  > Nie wiem co mam kontynuować? dalszy ciąg postępowania w kwestii wypisania
                  się ze społeczności krk?Na ile mi zdrowie pozwoli bardzo chętnie.
                  Zapewniam,że mam taki charakter,że wszelkie przeszkody działają na mnie
                  mobilizująco.To, jak się zachował ten ksiądz wcale mnie nie zaskoczyło
                  chciałem wam tylko opowiedzieć jak to w rzeczywistości wygląda.

                  > Wnioski pozostawiam uczestnikom tego forum,wierny zasadzie,że nikt nie
                  może być sędzią w swojej sprawie.

                  > Masz zupełną rację,odnośnie mojego zachowania się po uwadze wikarego
                  odnośnie mojej żony / nawiasem mówiąc wiernej córy krk,wyjątkowo wiernej!/
                  Napewno mnie to dotknęło,ale zrozumiałem,że wielebny dał się wyprowadzić
                  z równowagi,ja starałem się powstrzymać emocje,i moimi pytaniami o standart
                  jego kultury dowiodłem,że sam przyznał,że jest chamem,gburem/co cytowałem/
                  Tracąc zimną krew mogłem mu powiedzieć,że jest chamem,ponieważ nie straciłem
                  sam to musiał przyznać.

                  Pozdrawiam
                  • crax Re: do nick_penis 01.09.05, 14:52
                    derby6 napisał: >odnośnie mojej żony / nawiasem mówiąc wiernej córy
                    krk,wyjątkowo wiernej!/<

                    To masz tak samo jak ja. Ja jako ateista i moja narzeczona, WYJĄTKOWO WIERNA
                    KOŚCIOŁOWI. Jak się dogadujecie w tych sprawach?
                    • derby6 Re: do crax 01.09.05, 15:26


                      Jestem już 28 lat po ślubie.Moja żona przed ślubem wiedziała kogo sobie
                      bierze,ja też.Uważałem wtedy i uważam do dziś, że nie walczę z ludżmi,z ich
                      religią,wiarą itd.Można żyć,choć przypuszczam,że dla mojej żony fakt,że
                      ja jestem ateistą jest trudniejszy do niej niż dla mnie fakt,że jest
                      katoliczką.
                      Jestem bardziej tolerancyjny niż ona,jako ojciec pozwoliłem by moje dzieci
                      wychowały się w wierze,którą wyznaje moja żona,gdybym chciał postawić na
                      swoim prawdopodobnie rozstalibyśmy się.Ucierpiały by na tym moje dzieci.

                      Uważam,że jak dorosną poznają prawdę lub nie poznają,ale zawsze będą moimi
                      dziećmi.Zawsze będę ich kochał.I do tego nie jest mi potrzebny żaden nakaz
                      żadna wiara.

                      Mam taki brzydki charakter,że nie uważam,że większość ma rację,uważam,że
                      racja jest właśnie po stronie mniejszości.Wiesz o czy mówię.

                      Nie dam ci jednak żadnej rady,co zrobić gdyż byłbym nieszczery.Wybacz.

                      Pozdrawiam
      • adam81w Re: O,sancta simplicitas 03.01.06, 02:41
        co ksiadz robil w szpitalu ? czy ci ludzie zupelnie nie znaja umiaru ?
        • mcmaxim Re: O,sancta simplicitas 03.01.06, 15:18
          a. 90% ludzi w polsce (wg statystyk...) to katolicy.
          b. stare przyslowie mowi: jak trwoga, to do Boga.
          jezeli a = b, i a = 2, to a+b=4, proste, nie? big_grin
          a powiem ci, ze taki ksiadz w szpitalu to fajny czlowiek, moze
          mi sie wreszcie uda ktoregos z nich nawrocic big_grin
    • adam81w Re: O,sancta simplicitas 03.01.06, 02:38
      panie derby , serdecznie gratuluje tego aktu . sam tez sie do tego zabieram .
      jednak znajac ksiezy katolickich oraz historie przytoczona przez pana zamierzam
      zalatwic sprawe szybko i stanowczo bez zadnych rozmow .
      pozdrawiam
      • kociak40 Re: O,sancta simplicitas 26.05.06, 18:40
        Znowu odżył ten wątek o apostazji, warto zastanowić się jak go przeprowadzić
        aby był skuteczny, aby został wydany. Można wtedy skserować i przedastawić tu
        na forum - Jeeeest! Widzę, że jest to dość ważne dla ateistów (słusznie),
        pozosyaje tylko sprawa jak to zrobić aby było konieczne. Zasadnicze pytanie -
        czy chcemy zrobić to w sposób "legalny" drocząc się z księżmi i wydłużając
        sprawę w nieskończoność, czy chcemy to uzyskać "od ręki" aby mieć tylko
        satysfakcję, że "udało się"? Pierwszy sposób pozostawiam bez odpowiedzi, bo nie
        znam się na zawiłościach teologicznych, natomiast drugi mogę opisać jakbym ja
        to zrobił będąc w takiej sytuacji. A więc - Wchodzę do kancelarii parafialnej,
        proszę o rozmową "w cztery oczy" (jakby pech chciał, że ksiądz miałby tylko
        jedno oko, drugie szklane, cała sprawa nieaktualna, wtedy "w trzy oczy").
        Proboszcz nie wiedząc o co chodzi, musi się zgodzić, nawet z ciekawości (mowią,
        że ciekawość to pierwszy stopień do piekła). Jesteśmy już sam na sam. Robię
        krociótki wstęp - "proszę proboszcza, jestem od urodzenia ateistą, nic nie mam
        wspólnego z KK, ani on ze mną, wyłącznie tylko ten wpis o chrzcie w tutejszym
        kościele. Wtedy jak go brałem, nie miałem innej drogi wyjścia, przynieśli mnie
        tu i to śpiącego. Krotko mówiąc, tu sciszamy głos, przechodzimy prawie do
        szeptu, co zmusza księdza do nadstawienia ucha (to sprawia pewną intymność, jak
        przy spowiedzi, sugeruje prawdomówność), mam ciotkę, bajecznie bogatą, czynny
        ŚJ, rozumie ksiądz (tu możemy wskazać na głowę), uparła się, że zapis
        testamentowy może tylko wtedy zrobić, jak zlikwiduje nawet ten niewinny zapis
        chrztu w Wielkim Bababilonie, u Wielkiej Nierządnicy, taka jej wola. Stara
        cholera ma jeszcze jednego siostrzenca (też ŚJ) gotowa jemu to zapisać. Trzeba
        działać szybko (tu robimy "oko" delikatne do księdza), rozumie ksiądz - od ŚJ
        to nie grzech, będzie i dla proboszcza proceńcik. Możemy nawet wyjąć wypchany
        portfel, z ktorego "zwiesza się" kilka dużych nominałów (oczywiście
        przylepionych, aby nie wypadły, wtedy byłyby stracone) i mówimy - "wiem, że to
        sporo roboty dla księdza, trochę pisaniny, więc już przyszykowałem datek za ten
        trud, aby szybko i sprawnie ksiądz pisał". Nie ma chwili do stracenia, ciotka
        stara, może w każdej chwili zmienić zdanie, każda sekunda się liczy. Jak już da
        nam ten akt apostazji, to mowimy (nic nie dajemy, tylko mowimy), "niech ksiądz
        poczeka, moze już w tym czasie zastanawiać się nad marką nowego samochodu, a ja
        szybciutko do ciotki czy już ją to zadowala, czy już podpiszę, zaraz wracam to
        ustalimy dalsze szczegóły". I tyle nas widział. Jakby coś, to mówimy, że ciotka
        jednak przemyślała "głębiej" i uznała, że jako skarzony Wielkim Babilonem,
        niegodny jestem tego spadku, siostrzeniec dostał, a to ŚJ więc na KK nie da.
        • kociak40 Re: O,sancta simplicitas 27.05.06, 02:05
          Tak prawdę mówiąc, to dopiero tu na tym forum, dowiedziałem się,
          że taki akt apostazji istnieje, że w ogóle coś takiego funkcjonuje.
          Nigdy przed tym nie słyszałem nawet tego słowa - "apostazja".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja