Świadkowie J. a transfuzja krwi

02.09.05, 15:25
Ostatnio moje dziecko miało transfuzję krwi. To znaczy dostało "koncentrat czerwonych krwinek", więc to nie była zwykła krew. Wiem, że ŚJ nie godzą się na to. Wiem, że uzasadniają to jakimś fragmentem Biblii. No ale gdybym ja się na to nie zgodził, to MOJE DZIECKO GRYZŁOBY DZIŚ PIACH. Czy stosowanie się do tej zasady to nie jest już chora przesada? Rozumiem, nie jeść mięsa w piątek, ponudzić się w kościele, ale jeśli wiara każe nam zabić dziecko, to chyba coś z nią jest nie tak?
    • serhamesar Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 15:32
      Mnie z kolei ciekawi jaki to ustep z biblii usprawiedliwia nie udzielenie
      pomocy potrzebujacemu.
      I co jest ważniejsze, człowiek czy jakies dziwne zasady ?
    • tingel-tangel Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 15:33
      A Abrahamowi/Ibrahimowi Bóg kazał zabić syna (mniejsza już o to którego) po to
      tylko, by go złożyć w ofierze. Ale w ostatniej chwili nawet Boga ruszyło
      sumienie i egzekucję odwołał.
      • tessa18 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 15:55
        Prawo zabraniające spożywania krwi dostał Noe po potopie,gdy Bóg pozwolił
        ludziom jeść mięso.Zaznaczył jednak,że mięso to ma być wykrwawione Rodzaju 9:4.
        Tak więc ten nakaz był dany wszystkim potomkom Noego ,nie samym Izraelitom.
        Naród Izraelski powstał póżniej i dostał Prawo którego miał przestrzegać.
        Gdy powstał pierwszy zbór chrześcijański powstał spór między chrześcijanami
        pochodzenia żydowskiego a innymi pochodzenia pogańskiego ,w sprawie obrzezania i
        czy chrześcijan obowiązuje Prawo Mojżeszowe.Po naradzie postanowiono:
        Dzieje Apostolskie 15:28,29
        "Macie się powstrzymywać od tego co ofiarowano bożkom i od krwi i od tego co
        uduszone i od rozpusty."
        Spożywanie krwi postawiono tu na równi z bałwochwalstwem i rozpustą.
        Tak więc nakaz ten aby się powstrzymywać od krwi obowiązuje też nas,chrześcijan.
        Dlaczego? Ponieważ Bóg zezwolił na używanie krwi tylko do celów ofiarnych.
        Obecnie w medycynie znane są inne metody leczenia pacjentów ,zamiast krwi podaje
        się dekstran,płyn Ringera które zwiększają objętość osocza.Są też leki
        pobudzające szpik kostny do wytwarzania krwinek czerwonych.Tak że podanie krwi
        może być zbyteczne.

        • 0golone_jajka Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 16:05
          Mogę zrozumieć zakaz spożywania krwi. Kaszanki i tak nie jadam. Ale dlaczego spożywanie traktowane jest na równi z "przelaniem" krwi bezpośrednio do żyły?

          Jasne, że istnieją różne inne leki i preparaty. Ale czasem one nie działają (np. moje dziecko nie reagowało na te leki) a czasem są one drogie bądź niedostępne. Czy Ty, Tesso, wolałabyś patrzeć na swe konające dziecko niż pozwolić mu podłączyć kroplóweczkę z życiodajnymi czerwonymi krwinkami?
          • tessa18 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 16:24
            Spożywanie przez przewód pokarmowy jest tym samym co transfuzja.Możliwe jest
            odżywianie pozajelitowe przeztransfuzję.Tak że wszystko jedno w jaki sposób
            dostarczamy krew do organizmu czy przez jelito czy przez żyłę.
            Każdy ma prawo wybrać metodę leczenia i przed jej wybraniem musi przemyśleć
            wszystkie "za" i "przeciw".
            A jeśli chodzi o transfuzję jest sporo przeciwko niej.
            Obecnie nadużywa się transfuzji a jej przyjęcie jest obarczone
            niebezpieczeństwem zarażenia się AIDS,innymi chorobami przenoszonymi przez krew.
            Ludzie dziś mają dziwną mentalność.Gdy zginie żołnierz na wojnie mówią,że jest
            bohaterem.A gdy Świadek Jehowy chcąc szanować prawo Boże nie przyjmie krwi
            lub nie poda jej dziecku mówi się ,że jest mordercą.
            • 0golone_jajka Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 16:30
              No ale żołnierz na wojnie nie ginie na własną prośbę. Jego ktoś zabija. Poza tym, w cywilizowanych krajach, nie posyła się na wojnę dzieci.

              Czy mam rozumieć, że gdyby transfuzja krwi była jedynym dostępnym ratunkiem dla Twego dziecka, wolałabyś skazać je na śmierć?
              • tessa18 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 16:46
                Chyba nie znasz rzeczywistości .w krajach trzeciego świata żołnierzami zostają
                dziesięcioletnie dzieci.Matka chowa dziecko a póżniej wysyła je na wojnę,gdzie
                może zginąć.Wojna i choroba tym się różnią,że choroba jest wydarzeniem losowym.
                Na wojnę wysyła się świadomie.Składa się swe dzieci na ołtarzu wojny.
                Znam przykłady gdy osoba z bardzo niskim poziomem hemobglobiny przeżyła bez
                podania krwi,a osoba po podaniu krwi umarła.Więc twierdzenie,że krew ratuje
                życie jest dyskusyjna.
                Wierzę,że jeśli moje dziecko by umarło ,to na tym życiu nie kończy się wszystko.
                Dla mnie ważniejsze jest poszanowanie dla prawa Bożego.Wiem,że zmartwychwstanie.
                • 0golone_jajka Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 17:07
                  > Chyba nie znasz rzeczywistości .w krajach trzeciego świata żołnierzami zostają dziesięcioletnie dzieci.

                  Dlatego zaznaczyłem, że chodzi mi o cywilizowane kraje, a nie jakichś dzikusów.

                  Znam przykłady gdy osoba z bardzo niskim poziomem hemobglobiny przeżyła bez
                  > podania krwi,a osoba po podaniu krwi umarła.Więc twierdzenie,że krew ratuje
                  > życie jest dyskusyjna.

                  Ja znam przypadek, że gość udławił się bułką i umarł, a drugi bułki nie zjadł (choć był głodny i żyje). No ale to są arcyjednostkowe przypadki. W ogólności transfuzja uratowała niemal nieskończenie więcej osób niż zabiła.

                  Czyli rozumiem, że nie zgodziłabys się na transfuzję. Ok, wolna wola, biedne dziecko.
                  A powiedz mi łaskawie, bo słyszałem różne historie, jak byś traktowała własne dziecko, gdyby ono jednak krew przyjęło? No bo np. lekarz by mu ją podał albo dziecko miałoby 18 lat i prawo decydowania o sobie? Odrzuciłabyś je jako nieczyste? Wyrzuciłabyś z domu?
        • serhamesar Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 16:07
          tessa18 napisala:
          "Tak że podanie krwi
          > może być zbyteczne"

          Szczególnie jak ktoś miał wypadek i stracił 2 czy 3 litry...

          Jak sa inne rozwiazania to pal was licho, róbta co chceta.
          Ale dlaczego pozwalacie umrzeć w imie jakis zasad, oto jest pytanie. Jak
          rozumiem wiara jest ślepa.
          Tylko zawsze mnie zastanawiało: człowiek dla wiary czy wiara dla człowieka.
    • seth.destructor Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 15:53
      Wg obowiazujacego prawa jest to swiadome doprowadzenie do smierci - wiec w
      takich przypadkach SJ musza stawic czolo koniecznosci uzasadnienia swego wyboru
      przed sadem, a co za tym idzie - mozliwosci otrzymania kary jak za morderstwo.

      Swoje dzieci staralbym sie utrzymac przy zyciu za wszelka cene. Dzieci SJ mnie
      nie interesuja, niech sobie robia z nimi co chca, w koncu sa ich rodzicami.
      • 0golone_jajka Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 16:08
        Mnie tam szkoda wszystkich dzieci, i tych co umierają z nędzy i brudu i tych, które giną za niezrozumiałe ideały rodziców.
      • tessa18 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 16:51
        Nie jest to zgodne z prawdą.Nie ma przymusu podania krwi,tak jak nie ma przymusu
        wybrania jakiejkolwiek metody leczenia.Pacjent ma prawo odmówić zgłoszenia się na
        operację która ratuje mu życie.Nikt go wtedy nie oskarża o zabójstwo lub
        samobójstwo.Dlaczego jeśli chodzi o krew jest inaczej?
        Czy chciałbyś swe dzieci utrzymać przy życiu nawet za cenę nieposłuszeństwa Bogu?
        • serhamesar Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 18:18
          tessa18:
          "Pacjent ma prawo odmówić zgłoszenia się
          > na
          > operację która ratuje mu życie.Nikt go wtedy nie oskarża o zabójstwo lub
          > samobójstwo"

          Pare lat temu była sprawa przeciw rodzicom którzy nie zgodzili sie na
          transfuzje, tez SJ, i dziecko zmarło.
          Jesli decyduje sam o sobie to ok. Jesli decyduje za kogos to juz podpada pod
          paragraf. Nie jestes bogiem droga tesso i nie mozesz nikomu, nawet własnemu
          dziecku, siła narzucac swoich przekonan w obliczu smierci.
          Powinnas je chronic, a jak dorosnie to samo wybierze własna droge.
          • tessa18 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 21:01
            `Powiedz mi zatem kto jest odpowiedzialny za śmierć dziecka w wyniku przyjęcia
            transfuzji? Czy też rodzice?
            Czasami tak było,że zabierano rodzicom prawo do opieki nad dzieckiem i leczono
            pod przymusem.
            Co ciekawe,pewien lekarz stwierdził:"Nie udało mi się znależć żadnych podstaw do
            stwierdzenia ,że lekarz który nie podaje krwi wbrew woli pacjenta naraża się na
            odpowiedzialność karną".
            Jest rzeczą zrozumiałą,że rodzice mają coś do powiedzenia w sprawie leczenia
            swych dzieci,jeśli na przykład trzeba wziąć pod uwagę przypuszczalne ryzyko
            związane z napromieniowaniem lub chemioterapią.Z przyczyn moralnych
            wykraczających poza kwestię ryzyka transfuzji Świadkowie Jehowy proszą o takie
            leczenie dziecka które by nie budziło ich zastrzeżeń pod względem religijnym.
            Harmonizuje to z upowszechnioną w medycynie zasadą leczenia całego
            człowieka,uwzględniającą ewentualność wyrządzenia trwałej szkody psychicznej i
            społecznej wskutek narzucenia pacjentowi leczenia pogwałcającego podstawowe
            zasady i wierzenia rodziny.
            Pewien lekarz tak się wypowiedział na ten temat:
            "Rodzice nieletnich jak również najbliżsi krewni nieprzytomnych pacjentów mają
            prawo przedstawić wolę pacjenta.Nie jestem zachwycony posiedzeniem sądu
            zwołanego o godzinie drugiej w nocy,aby wyrwać dziecko spod opieki rodziców".
            A co wtedy gdy po podaniu krwi dziecko umrze?Bo i takie przypadki się zdarzały?
            • serhamesar Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 02.09.05, 21:17
              tessa18 napisała:

              > `Powiedz mi zatem kto jest odpowiedzialny za śmierć dziecka w wyniku przyjęcia
              > transfuzji? Czy też rodzice?
              > Czasami tak było,że zabierano rodzicom prawo do opieki nad dzieckiem i leczono
              > pod przymusem.
              > Co ciekawe,pewien lekarz stwierdził:"Nie udało mi się znależć żadnych podstaw
              d
              > o
              > stwierdzenia ,że lekarz który nie podaje krwi wbrew woli pacjenta naraża się
              na
              >
              > odpowiedzialność karną".
              > Jest rzeczą zrozumiałą,że rodzice mają coś do powiedzenia w sprawie leczenia
              > swych dzieci,jeśli na przykład trzeba wziąć pod uwagę przypuszczalne ryzyko
              > związane z napromieniowaniem lub chemioterapią.Z przyczyn moralnych
              > wykraczających poza kwestię ryzyka transfuzji Świadkowie Jehowy proszą o takie
              > leczenie dziecka które by nie budziło ich zastrzeżeń pod względem religijnym.
              > Harmonizuje to z upowszechnioną w medycynie zasadą leczenia całego
              > człowieka,uwzględniającą ewentualność wyrządzenia trwałej szkody psychicznej i
              > społecznej wskutek narzucenia pacjentowi leczenia pogwałcającego podstawowe
              > zasady i wierzenia rodziny.
              > Pewien lekarz tak się wypowiedział na ten temat:
              > "Rodzice nieletnich jak również najbliżsi krewni nieprzytomnych pacjentów
              mają
              > prawo przedstawić wolę pacjenta.Nie jestem zachwycony posiedzeniem sądu
              > zwołanego o godzinie drugiej w nocy,aby wyrwać dziecko spod opieki rodziców".
              > A co wtedy gdy po podaniu krwi dziecko umrze?Bo i takie przypadki się
              zdarzały?

              Nie bede polemizował bo to akurat sprawa przekonan i wiary. Wierz w co chcesz.
              Według mnie po prostu powinno sie robic wszystko aby chronić zycie.
              Mówie o przypadku kiedy TYLKO transfuzja moze uratować zycie, np: strata duzej
              ilosci krwii lub krwotok wewnetrzny. I kiedy sa TYLKO dylematy moralne czy
              religijne, a nie medyczne (bo przytaczasz medyczne).
              • tessa18 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 03.09.05, 19:22
                Życie jest cenne w naszych oczach i staramy się je chronić.Obecnie na Świadkach
                Jehowy przeprowadzane są bezkrwawe operacje tzn takie bez przetaczania krwi.
                Lekarz prowadząc taką operację musi szczególnie przykładać się do jej jakości i
                zamykać każde krwawiące naczynie.Co ciekawe inni też odstępują dziś od transfuzji
                krwi na świecie.A to z tego powodu,że takie transfuzje są niebezpieczne.
                W Usa obowiązuje ustawa nakazująca lekarzom informowanie pacjenta o
                niebezpieczeństwach związanych z transfuzją.Pacjentowi należy przedstawić na
                piśmie wady i zalety innych metod leczenia niż transfuzja.Ustawa została nazwana
                "The Paul Gann Blood Safety Act".dla uczczenia Paula Ganna który zmarł na AIDS
                po zarażeniu się wskutek transfuzji.We wspomnieniu pośmiertnym napisano:
                "Gann uważał ,że ludzie świadomie rozsiewający AIDS powinni stanąć przed sądem
                pod zarzutem morderstwa."
                Dzisiaj handluje się wszystkim nawet krwią.Banki krwi nie ponoszą
                odpowiedzialności za zakażoną krew.Naukowcy przekonują się,że przetoczenie krwi
                działa hamująco na układ odpornościowy.Wskutek tego pacjenci chorzy na raka po
                transfuzji częściej umieraja niż ci bez transfuzji.Zwiększa się też ryzyko
                nawrotów choroby.W artykule "Transfuzje krwi a chirurgiczne leczenie nowotworów
                dr.John S.Sparatt oświadczył:"Niewykluczone ,że specjalista w zakresie chirurgii
                nowotworów będzie musiał wyspecjalizowac się w operowaniu bez krwi."
                Jeżeli zostają TYLKO dylematy etyczne to te zasady obowiązują chrześcijan:
                Mateusza 10:33,39
    • facet123 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 06.09.05, 09:24
      Zdaje się, że jeżeli do szpitala trafia dziecko z zagrożeniem zycia, to lekarze
      mogą wykonać transfuzję krwii bez pytania rodziców o zgodę.
      Inaczej byłoby to okrutne - co to dziecko zawiniło, że urodziło się w bardziej
      religijnej, a nie bardziej postępowej rodzinie.

      Natomiast w przypadku człowieka dorosłego - ma on prawo decydować o sobie, więc
      może odmówić transfuzji - jego sprawa.
    • the_dzidka Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 06.09.05, 09:36
      A czy "koncentrat czerwonych krwinek" to nie jest przypadkiem preparat
      krwiozastępczy? Na takie SJ się godzą.
      • dupekzoledny Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 06.09.05, 09:59
        to rqaczej lekarz jest fachowcem od leczenia a nie rodzice.

        a co do dzeici na wojnie
        rz-plita może się tu pochwalić. w powstaniu warsz. gloryfikowano"dzieci
        walczące z wrogiem"-ot głupota. na szczęście była to tylko legenda.chociaz w
        słuzbach około powstania,np poczta harcerska sporo nastolatków poszło do
        piachu. a powinni wielcy dowódcy powiedzieć: a sp...j gnoju do matki.
        • tessa18 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 06.09.05, 12:51
          Czy uważasz,że rodzice nie mają prawa do wyboru metody leczenia swoich dzieci?
          • facet123 Re: Świadkowie J. a transfuzja krwi 06.09.05, 13:39
            > Czy uważasz,że rodzice nie mają prawa do wyboru metody leczenia swoich dzieci?

            Wiem, że pytanie nie do mnie, ale poprostu muszę odpowiedzieć:
            Uważam, że rodzice nie mają prawa wyboru metody leczenia dla swoich dzieci
            jeżeli względy medyczne wymagają przeprowadzenia konkretnego zabiegu w celu
            uratowania dziecka przez śmiercią lub kalectwem. Rodzice nie są specjalistami.
            Nie są lekarzami - dawać im prawo wyboru to tak jakby wkładać im skalpel w ich
            niewyuczone ręce i powiedzieć "wszystko w waszych rękach". To tak jakby dawać
            rodzicom prawo do decyzji o życiu i smierci dziecka.

            Jeżeli lekarz mówi, że dziecko umrze jeżeli nie przeprowadzi się takiego a
            takiego zabiegu, to rodzice nie powinni mieć prawa odmawiania takiego zabiegu i
            tyle.

            Jeżeli istnieje kilka sposbów leczenia i są one tak samo skuteczne, to
            oczywiście rodzice mogą brać udział w decyzji.
    • josarna do Tessy 06.09.05, 09:51
      Tessa napisała:

      Po naradzie postanowiono:
      Dzieje Apostolskie 15:28,29
      "Macie się powstrzymywać od tego co ofiarowano bożkom i od krwi i od tego co
      uduszone i od rozpusty."

      PO NARADZIE! Czyli niczego wasz Bóg nie wymyślił, nie kazał!! Nie wciskaj
      ludziom bzdur! Wymyślili to tacy sami ludzie, jak my, którzy na dodatek o
      transfuzji nie mogli mieć pojęcia! Nie opowiadaj, że Biblia wyjaśnia dylematy
      związane z genetyką, chemioterapią i setkami innych metod. Po prostu ŚJ
      przyczepili się jednej bzdury i zinterpretowali ją po swojemu - to samo robią
      ciemni politycy konstruując utopijną ekonomię. Gdy ma się "dobrą gadkę" to
      zagubionym biedakom można wcisnąć każdy idiotyzm. Proponuję Ci następujący: nie
      należy karmić dziecka po urodzeniu tym, co pochodzi z ciała ludzi, czy zwierząt.
      Jasne, że dziecko umrze, ale o to właśnie chodzi - to powinno być marzeniem
      każdej bogobojnej matki, bo niewinne ma zapewnione zbawienie!
      A może i Ty o tym marzysz?.... To dobry sposób na pozbycie się "kuli u nogi".
      Dziecko wymaga przecież tyle pracy, że może zabraknąć czasu na wkuwanie Biblii.
      • tessa18 Re: do Tessy 06.09.05, 12:50
        Ta decyzja apostołów była podjęta po naradzie ale wcześniej nim ją podjęli
        zbadali sprawę pod kątem jej zgodności z Biblią.W innym miejscu jest napisane:
        "Postanowiliśmy bowiem Duch Święty i my ,by nie nakładać na was żadnego ciężaru
        oprócz następujących rzeczy koniecznych:....."Dzieje Apostolskie 15:28
        To nie była więc ich osobista decyzja wedle własnego widzi mi się...tylko decyzja
        oparta o Słowo Boże ,i pod natchnieniem Ducha Świętego.
        • josarna Re: do Tessy 06.09.05, 13:52
          "Postanowiliśmy bowiem Duch Święty i my ,..."

          Powiedzieli, a Ty im oczywiście ślepo wierzysz...
          Czy naprawdę wszystko można Ci "wcisnąć?

          Powtarzam to, co napisałam wcześniej.
          JEŻELI Bóg istnieje, a nie będzie oceniał ludzi według ich czynów (niezależnie
          od wyznania), tylko według stopnia lizusostwa, to ja zapisuję się do Piekła -
          może tam jest sprawiedliwość. Porządnego Boga nie powinno interesować, w co
          delikwent wierzy, tylko czy jest dobrym człowiekiem. Oczywiście ŻADEN Kościół,
          żadne wyznanie nie może przyznać mi racji, bo trzeba by hierarchię oderwać od
          koryta, napełnianego hojnie przez naiwnych wiernych! Oni MUSZĄ utrzymywać, że
          nie ma zbawienia poza ich Kościołem, bo kto by im finansował wygodne życie? Nie
          wiem, jak to jest u ŚJ, ale w życiu nie uwierzę, ze wasza hierarchia nie robi
          dokładnie tego samego i nie śmieje się po cichu z własnych naiwnych.
        • josarna Re: do Tessy 06.09.05, 13:56
          Gdy ma się "dobrą gadkę" to zagubionym biedakom można wcisnąć każdy idiotyzm.
          Proponuję Ci następujący: nie należy karmić dziecka po urodzeniu tym, co
          pochodzi z ciała ludzi, czy zwierząt. Jasne, że dziecko umrze, ale o to właśnie
          chodzi - to powinno być marzeniem każdej bogobojnej matki, bo niewinne ma
          zapewnione zbawienie! A może i Ty o tym marzysz?.... To dobry sposób na pozbycie
          się "kuli u nogi".Dziecko wymaga przecież tyle pracy, że może zabraknąć czasu na
          wkuwanie Biblii."
          Cytuję samą siebie. A jeśli powiem Ci, ze uzgodniłam to z Duchem Św., to
          zagłodzisz swoje dziecko?
          • serhamesar Re: do Tessy 06.09.05, 14:09
            Josarna napisała:
            " Cytuję samą siebie. A jeśli powiem Ci, ze uzgodniłam to z Duchem Św., to
            > zagłodzisz swoje dziecko?"
            ---*---*---*---*---*---*---*---*---*---*---
            "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
            obowiązywały w wielu krajach (...) Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu,
            że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo
            kapłan (...) Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane
            przez Boga. Miejcie zaufanie do tego co uznaliście za prawdziwe po długim
            sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"

            Widzisz Josarna, my mniej wiecej stosujemy sie do tego co powyzej zacytowałem.
            Ale wiekszość musi mieć system nakazów i zakazów bo inaczej sie gubią. O ileż
            jest prosciej zerknać do ksiażki i sprawdzic co wolno a co nie niż samemu
            podjać decyzje i wziąść odpowiedzialność na siebie, czyż nie ?
            • josarna Re: do Tessy 06.09.05, 15:58
              serhamesar napisał:
              "my mniej wiecej stosujemy sie do tego co powyzej zacytowałem.
              > Ale wiekszość musi mieć system nakazów i zakazów bo inaczej sie gubią. O ileż
              > jest prosciej zerknać do ksiażki i sprawdzic co wolno a co nie niż samemu
              > podjać decyzje i wziąść odpowiedzialność na siebie, czyż nie ?"

              Czytałam artykuł we "Wprost" na temat etycznych zachowań zwierząt. Fascynujące!
              Nawet mało inteligentne zwierzaki prędko dochodzą do wniosku, że nieuczciwość
              prędko kończy się wykluczeniem z grupy, a większym łupem warto się podzielić, bo
              innym razem podzielą się ze mną.
              Czyżby ludzie byli głupsi od zwierząt?....
Pełna wersja