josarna
11.09.05, 20:04
Spróbuję pokusić się o coś w rodzaju podsumowania moich poglądów.
Wraz z dorastaniem czas pogodzić się z faktem, że przyroda JEST OKRUTNA i
inna nie będzie, musi bowiem ograniczać naturalny przyrost każdego gatunku -
łącznie z człowiekiem. Znam sporo opowieści sprzed wojny i zapewniam Was, że
wtedy zupełnie inaczej traktowano ludzkie życie. Dziecko było znacznie mniej
warte niż krowa. W Galicji rodziny miały nawet po 14 dzieci. Z góry zakładało
się, że część umrze, (nierzadko oddychano wtedy z ulgą....). Może dlatego
starzy ludzie na wsi milczą jak grób, gdy krzyczy się o wartości życia
zarodka? Oni pamiętają jak ich rodzeństwo konało w cierpieniach z powodu
różnych chorób. Nikt im nie wmówi, że 2-miesięczny płód cierpi tak samo.
Uważają antykoncepcję za jedno z największych osiągnięć ludzkości, ale... nic
nie mówią, bo ksiądz ma inne zdanie.
Mam kolegę, który jest 13 dzieckiem we wspaniałej rodzinie. Cieszy się
życiem, ale ani on, ani nikt z jego rodzeństwa nie ma chyba więcej niż dwoje
dzieci. Przecież mógłby walczyć o wielodzietność, dzięki której istnieje.
Odmowa zapłodnienia to również odmowa prawa do życia nienarodzonemu -
takiemu, jak on! Każdego miesiąca, każda z kobiet odmawia komuś życia –
spróbujcie to sobie wyobrazić!
Bardzo żałuję, że zamordowano Jana Pawła I ; gdyby żył, to i katolicy
mieliby inne zdanie (bo swojego raczej nie mają). Niech robią, co chcą;
gorzej, że za poglądy katolików coraz częściej życiem i cierpieniem płacą
niewinne kobiety i ich dzieci. Komuś się pokręciło i za najwyższą wartość
uznał BYLE JAKIE ŻYCIE, a nie GODNE ŻYCIE. Nawet powieka draniom nie drgnie,
gdy umiera 24-letnia dziewczyna, bo uznano, że liczy się płód, a nie ona!
Wiem, że będę walczyć jak lew o moje prawo do eutanazji, gdyby moje życie
sprowadziło się do przyjmowania pokarmu, oddychania i wydalania. Spiszę
stosowne oświadczenie, potwierdzę u notariusza, uproszę syna, lub inną osobę,
by pomogli mi odejść.
Na pewno również nie zdecydowałabym się urodzić upośledzonego dziecka, gdyby
badanie prenatalne wykazało wadę i żadnej kobiety nie skazałabym na takie
dożywocie. Życie bywa okrutne: nie wszystkim nieszczęściom możemy zapobiec,
ale niektórym – owszem. Czasem poprzez antykoncepcję, czasem przez aborcję,
czy eutanazję. Jeśli jednak nie udało się, to trzeba jakoś pomagać tym
nieszczęsnym ludziom i to raczej nie przez modlitwę, która służy wyłącznie
dobremu samopoczuciu modlącego się.