apodemus
14.09.05, 09:22
Witam wszystkich,
mam pytanie, które nurtuje mnie od momentu pewnej rozmowy z pewną znajomą...
otóż owa znajoma była oburzona postępowaniem pewnego gościa, alkoholika,
że... pije w sierpniu, który w Kościele jest "miesiącem trzeźwości". Co
ciekawe, wynikało z jej wypowiedzi, że jego największym przewinieniem nie
jest wcale to że pije więc bije żonę, zaniedbuje dzieci itp., tylko że nie
uszanuje miesiąca trzeźwości... nie bardzo potrafię z tym dyskutować, ale
może czegoś nie rozumiem?
Zaznaczam że nie zamierzam atakować wiary czy Kościoła, jeszcze parę lat temu
sam byłem wierzący i "kościółkowy"...
Aha, i jeszcze jedno... spotykam się czasem z tym, że o czymkolwiek wypowie
się ksiądz, to ma rację, bo "to przecież człowiek wykształcony". Czyli...
zaraz... taki np. polonista, biolog czy historyk to już nie
człowiek "wykształcony", choćby miał tytuł profesora?
Będę wdzięczny za rozjaśnienie.
Pozdrawiam