kociak40
23.09.05, 01:05
Dość ciekawe jest inerpretowanie prawa przy korzystaniu księży z tz. darowizn.
Są podane dwa przykłady z prokuratury i odnośnik prawa.
W pierwszym przypadku z 1985r. chodziło o zbiórkę pieniędzy przez wiernych
na budowę kaplicy pogrzebowej. Wierni przez kilka lat zbierali pieniądze na
nią, został zrobiony zakup blachy miedzianej na dach, jakieś inne materiały
budowlane oraz pieniądze przekazywane proboszczowi i odnotowywane przez
wiernych. Niespodziewanie proboszcz zmarł, nowy, sprzedał już zakupione
materiały, wykorzystał pozostałe pieniądze w innym celu i powiedział, że
żadna kaplica nie jest potrzebna. Wierni podali sprawę do prokuratury, a ta
odmówiła zajęcia się tą sprawą, bo przestępstwa żadnego nie było. Darowizna
przekazywana księdzu jest tylko do jego decyzji.
Druga sprawa dotyczy obrazu NMB. Złodzieje okradli obraz z tz. wot i wierni
przekazali swoje precjoza, kosztowności, różne kleinoty rodzinne aby stały
się wotami dla tego obrazu. Po jakimś czasie, co niektórzy, zauważyli, że
darowane przez nich kosztowności są jakby nie te. Okazało się, że proboszcz
spieniężył orginały, a w miejsce ich wykonał sztuczne kopie, imitacje bez
wartości. Znowu sprawa trwfiła do prokuratury, a ta orzekła, że przestępstwa
nie ma. Darowizna podlega wyłącznej decyzji księdza, bo ten zna lepiej
potrzeby kościoła, a zwłaszcza własne. Każdy chyba przyzna, że naszyjnik z
kamieni szlachetnych nie reprezentuje się zbyt okazale na obrazie, wysoko, w
słabym oświetleniu, prawdziwe swoje walory zareprezentuje na szyji kochanki.
Tak stanowi prawo i o tym trzeba pamiętać. Darowizna na kościół to
jak "kamień w wodę" już nic nie możemy decydować o dalszym losie.