Religia po CIEMNEJ STRONIE MOCY.

09.10.05, 21:29
Zwycięstwo Tuska i optymistyczne przemówienie, z wyciągnięciem ręki na zgodę do Kaczora.

Zastygła w grymasie nibyuśmiechu twarz Kaczyńskiego i słowa, które są deklaracją nienawiści, żółci i od początku do końca
przesiąknięte płytką i łatwo rozpoznawalną erystyką.

Nie daj Bóg, wink)) byśmy kiedyś wpadli w łapska (skrzydła) tego stwora.

Przychodzi mi na myśl, że przecież to młodociany przestępca, który wraz z bratem dopuszczał się największych niegodziwości, że to
niemożliwe by jakaś resocjalizacja go dotknęła od czasu gdy skradł nam księżyc i za nic miał swoją matkę, a nikt go nie za to
nawet nie upomniał, o ukaraniu nie wspominając. Przeszłość strasznie zaciążyła na życiu tego człowieka. Strasznie i nieodwracalnie
- czyniąc go ZŁYM i STRASZNYM. Naprawdę się go boję, boję się dni, które mogłyby nastąpić gdyby dostał władzę w swoje ręce.

Przeraża mnie jeszcze jedno. Po CIEMNEJ STRONIE MOCY staje religia.

Dokąd zmierzamy jako ludzie? Czy wciąż jeszcze przysługuje nam tytuł "homo sapiens"?

----------

Powtarzam ten tekst, ale chcę by inicjował wątek, bo jest ważny.
    • chelseaa Re: Religia po CIEMNEJ STRONIE MOCY. 09.10.05, 22:12
      grgkh tongue_outowtarzam ten tekst, ale chcę by inicjował wątek, bo jest ważny.
      -------------------
      czy to jest wątek bajkowy ? ( "przecież to młodociany przestępca, który wraz
      z bratem
      dopuszczał się największych niegodziwości " )
      ------------------
      grgkh :Zastygła w grymasie nibyuśmiechu twarz Kaczyńskiego
      -----------------
      nibyuśmiech ? zauważyłam , że podczas przemówienia Kaczyński w ogóle się nie
      uśmiechał .
      Mina mu się poprawiła w trakcie wymiany zdań z Tuskiem , czemu się nie dziwię .
      -----------------
      grgkh: przesiąknięte płytką i łatwo rozpoznawalną erystyką.
      -----------------
      to była inteligentna riposta , a nie erystyka
      -----------------
      grgkh :z wyciągnięciem ręki na zgodę do
      Kaczora.
      ----------------
      a Kaczyński również gratulował Tuskowi zwycięstwa w PIERWSZEJ turze
      ---------------
      grgkh tongue_outo CIEMNEJ STRONIE MOCY staje religia.
      --------------
      ciemna strona nie zawsze jest ciemna...
      --------------------------------------------------------------------------------
      --------------------------------------------------------------------------------
      --------------------------------------------------------------------------------
      --------------------------------------------------------------------------------
      --------------------------------------------------------------------------------

      " Czy ciemna strona Księżyca jest ciemna?

      Ciemna strona Księżyca to sformułowanie, które utrwaliło się dzięki znanej
      płycie z 1973 roku: "The dark side of the Moon" (Ciemna strona Księżyca) grupy
      muzycznej The Pink Floyd.

      Często spotkać można takie oto sformułowania:
      ... Odwrotna strona tego samego medalu jest, niestety, ciemna, jak ciemna
      strona Księżyca;

      ...sierpniowe zaćmienie Słońca uświadomiło nam, po raz kolejny, jak bardzo
      intrygująca jest ciemna, niewidoczna strona Księżyca.

      Sugerują one (błędnie), jakoby niewidoczna (odwrotna) strona Księżyca była
      zawsze ciemna. Tymczasem, jeśliby stanąć na odwrotnej stronie Księżyca to
      byłaby ona ciemna tylko przez dwa tygodnie. Jasna i ciemna strona Księżyca nie
      są stałe, ale poruszają się, w rytm obrotu Księżyca."





      • grgkh Re: Religia po CIEMNEJ STRONIE MOCY. 10.10.05, 00:10
        > > grgkh: przesiąknięte płytką
        > > i łatwo rozpoznawalną erystyką.
        > > -----------------
        > to była inteligentna riposta ,
        > a nie erystyka
        > -----------------
        Kiedyś dawałem Ci link do spisu tych zasad.
        Może ich nie przeczytałaś lub już nie pamiętasz, a więc jeszcze masz szansę nadrobić zaległość.
        Może je nawet wcześniej znałaś, wtedy Ty też jesteś po ciemnej stronie mocy.
        Zastanów się i wybieraj...

        > > grgkh :z wyciągnięciem ręki
        > > na zgodę do Kaczora.
        > > ----------------
        > a Kaczyński również gratulował Tuskowi
        > zwycięstwa w PIERWSZEJ turze
        > ----------------
        Umiem czytać mowę ciała i gestów. Kaczyński jest złym człowiekiem.

        > > grgkh tongue_outo CIEMNEJ STRONIE MOCY
        > > staje religia.
        > > --------------
        > ciemna strona nie zawsze jest ciemna...
        > --------------
        Ciemna strona mocy to zawsze zło.

        • chelseaa Re: Religia po CIEMNEJ STRONIE MOCY. 10.10.05, 10:01
          grgkh :Umiem czytać mowę ciała i gestów. Kaczyński jest złym człowiekiem.
          ----------------------------------
          szybko wydajesz wyrok ...
          możesz go uzasadnić ?
          ps. grafologiem też jesteś ?

          ------------------------------------
          grgkh :Ciemna strona mocy to zawsze zło.
          ------------------------------------
          co to jest ta ciemna strona mocy ? niemoc ?
          --------------------------------------------------------------------------------
          --------------------------------------------------------------------------------
          --------------------------------------------------------------------------------
          --------------------------------------------------------------------------------
          " Zło zniknie , jeśli tylko zostanie zrozumiane" Anthony de Mello
          • grgkh Re: Religia po CIEMNEJ STRONIE MOCY. 10.10.05, 10:11
            > grgkh :Umiem czytać mowę ciała i gestów.
            > Kaczyński jest złym człowiekiem.
            > ----------------------------------
            > szybko wydajesz wyrok ...
            > możesz go uzasadnić ?

            To nie wyrok. To moje subiektywne wrażenie. Może się kiedyś zmieni, ale Kaczor
            musiałby BAAAARDZO na to pracować, a zwiększona nieufność wobec niego
            pozostanie już na zawsze.
            Solidne uzasadnienie znajdziesz jak przejrzysz moje inne, wczorajsze i
            dzisiejsze wypowiedzi.

            > ps. grafologiem też jesteś ?

            Myślę, że bliżej mi do grafomana niż do grafologa. wink

            > grgkh :Ciemna strona mocy to zawsze zło.
            > ------------------------------------
            > co to jest ta ciemna strona mocy ? niemoc ?

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=30176563&a=30182336
            to specjalnie dla Ciebie, bo inni się domyślili bez problemu...
            • chelseaa Re: Religia po CIEMNEJ STRONIE MOCY. 10.10.05, 10:23
              grgkh : co to jest ta ciemna strona mocy ? niemoc ?

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=30176563&a=30182336
              to specjalnie dla Ciebie, bo inni się domyślili bez problemu...
              ------------------------------------------
              domyślać się to jeszcze nie oznacza - być pewnym




              • grgkh Re: Religia po CIEMNEJ STRONIE MOCY. 10.10.05, 11:12
                Mam propozycję: jeśli nie będziemy mieli niczego odkrywczego do przekazania, to
                się wstrzymujmy od pisania, ok?

                Szkoda czasu na czytanie.
    • watanabe.miharu religia dla wyborców 09.10.05, 23:22
      grgkh napisał:

      > Przeraża mnie jeszcze jedno. Po CIEMNEJ STRONIE MOCY staje religia.

      W polityce tak to już jest - jak ktoś wyciera sobie gębę wiarą i umieszcza ją na
      sztandarach, to najprawdopodobniej jest cyniczną świnią, która po cichu śmieje
      sie w kułak z owej religii. Która używa jej do ściagnięcia dla siebie głosów,
      niczego więcej. Jeśli komuś naprawdę zależy na swojej wierze, to sądzę, iż nie
      trąbi o niej na prawo i lewo, tylko stara się zgodnie z nią postępować. I tyle.
      Kaczka pewnie nie jest bardziej wierząca niż członkowie SLD, ale to tak ładnie
      przydaje mu elektoratuwink
      Smutne to, że w Polsce do osiagniećia sukcesu w polityce trzeba używać religii,
      która powinna być prywatną sprawą każdego, a nie hasłem wyborczym...
      • grgkh Re: religia dla wyborców 09.10.05, 23:56
        > W polityce tak to już jest - jak ktoś
        > wyciera sobie gębę wiarą i umieszcza ją
        > na sztandarach, to najprawdopodobniej jest
        > cyniczną świnią, która po cichu śmieje
        > sie w kułak z owej religii.

        Wiarą się gęby nie wyciera. Wiara służy do zniewolenia. Niewiele rozumiesz, jeśli twierdzisz, tak się domyślam, iż religia jest ideałem, ku któremu powinniśmy dążyć, który zapewnić nam powinien wszystko co dobre, a ktoś/coś (tego już dokładnie nie wiadomo) psuje ten sielankowy obrazek.
        Jeśli narzędzie, jakim religia jest ma być drogą ku dobru, a nim NIE JEST, jeśli obecnie jest żródłem najpodlejszej reakcji (znów przypomnę Radyjo, bojówki Wszechpolaków, antysemityzm Jankowskiego), to zrozumżesz w końcu prawdę - NIE JEST TYM DOBRYM NARZĘDZIEM i NIGDY NIE BĘDZIE.

        Zauważam tendencję i wyciągam wnioski.

        Im gorsze są reguły gierek politycznych, tym bardziej wpiep... się w to religia. Jeśli kobieciny w moherach (reportaż z TVN) dostałyby broń, to tak jak talibowie, zaprowadziłyby porządek. To jest identyczny ład, jak ten, który był celem innego totalitaryzmu - komuny. Na horyzoncie widać totalitaryzm religijny.

        Nie interesuje mnie w co, kto sobie wierzy. Chcę wyrzucić do kosza wszystkie ideologie, któych celem jest przejmowanie władzy nad ludźmi.

        > Smutne to, że w Polsce do osiagniećia
        > sukcesu w polityce trzeba używać religii,
        > która powinna być prywatną sprawą każdego,
        > a nie hasłem wyborczym...

        Stać Cię tylko na "pochylenie się z troską". Odrobina smutku i żadnej solidnej refleksji, żadnej analizy przyczyn.
        To nie polityka używa religii, to religia za sprawą ambicji Rydzyka do rządzenia Polską wkroczyła do polityki. Religia jest narzędziem, świetnym narzędziem do ogłupiania. Bataliony wytresowanych w ksanofobiczno-nacjonalstycznym duchu babć już są gotowe, by pójść burzyć stary świat. One, bezmózgie marionetki, odczłowieczone przez jad sączący się z mass-mediów, urządzą świat po nowemu. On, mózg operacji pławi się we władzy, którą posiadł i karmi swoje owieczki religijną papką.

        Wystarczy. Może to trochę za ostre słowa, ale jeśli nie rozumiesz normalnego języka, to muszę próbować używać nieco mocniejszego.
        • watanabe.miharu atak nie w tym kierunku, co trzeba 12.10.05, 16:21
          grgkh napisał:

          > Wiarą się gęby nie wyciera. Wiara służy do zniewolenia. Niewiele rozumiesz,
          jeśli twierdzisz, tak się domyślam, iż religia jest ideałem, ku któremu
          powinniśmy dążyć, który zapewnić nam powinien wszystko co dobre, a ktoś/coś
          (tego już dokładnie nie wiadomo) psuje ten sielankowy obrazek.

          Ależ człowieku wyskoczył, no no. Ja wcale nie twierdzę, że religia jest "celem,
          do którego mamy dązyć" - bo mam ja tak samo w d.. jak i ty. Zauważam tylko, że w
          Polsce służy ona do wygrywania wyborów, a jakoś tak się składa, że ci, którzy
          najwięcej ględzą o "wartościach", okazują sie najgorszymi gnojami.

          > Stać Cię tylko na "pochylenie się z troską". Odrobina smutku i żadnej solidnej
          > refleksji, żadnej analizy przyczyn.

          A co, mam się zapluć z wściekłości, jak Ty? Mam się wzorować w nienawiści na
          moherach? Post z duża ilością niecenzuralnych słów byłby dla Ciebie w sam raz?
          Dzieki, ale nie. I co to da? Analizowanie przyczyn, powiadasz.. a po kiego
          diabła? Co tu analizować. Gdyby nie było religii, toby i nie było problemu. Ale
          jest, wiec lepiej się z tym pogodzic - i jeśli ktoś mi nie wymachuje swoimi
          wartościami, dotąd nie mam nic przeciwko, choc jestem niewierząca.

          Hehe, kolejny napastliwy post, tylko że skierowany w niewlaściwą stronę... Jak
          już musisz, grgkh, to rzucaj się na mohery i ka(r)tofli, a nie na mnie... wink
          • grgkh Re: atak nie w tym kierunku, co trzeba 12.10.05, 16:59
            No to się nie zrozumieliśmy.

            > Zauważam tylko, że w Polsce służy ona [religia]
            > do wygrywania wyborów, a jakoś tak się składa,
            > że ci, którzy najwięcej ględzą o "wartościach",
            > okazują sie najgorszymi gnojami.

            Tego właśnie nie było w Twoim pierwszym poscie i to stało się przyczyną mojej nadinterpretacji. Przepraszam. Muszę uważać na przyszłość i nie odpowiadać bez dokładnego zastanowienia się, "co autor miał na myśli". Wybaczysz mi personalizację ataku, który nim nie miał być, a "wymknął mi się spod kontroli"?

            > Co tu analizować.
            > Gdyby nie było religii,
            > to by i nie było problemu.
            > Ale jest, wiec lepiej się z tym pogodzic

            Chciałem podkreślić to, co było w pierwszej połówce mojego poprzedniego postu.

            Religia nie jest czymś, co mogłoby sobie żyć obok nas nie wadząc i nie narażając się na użycie jako brutalne narzędzie gry politycznej. Od starożytności to władcy ludów ustanawiali taką religię, która najlepiej służyła ich interesom i obojętność religii, która jest wędzidłem dla ludzi, nie może przez polityków nie zostawać niezauważona. A sama religia, przy okazji, równolegle, załatwia swoje interesy - upowszechnia się.

            Mój wniosek jest inny - NIGDY SIĘ NIE GODZIĆ Z CZYMŚ, CO JEST ZŁE.
            I to stało się przyczyną naszego niezrozumienia.

            > A co, mam się zapluć z wściekłości, jak Ty?

            Oczywiście, że nie. Wiem, że taka droga nie prowadzi do niczego innego, jak nieskończona eskalacja. W ten sposób nie da się wygrać. Fakt, czasem celowo nawet nie hamuję emocji, ale wyciągnę z tego właściwy wniosek. Będę grzeczniejszy. Jeszcze raz przepraszam. smile))


            • watanabe.miharu Re: atak nie w tym kierunku, co trzeba 14.10.05, 14:49
              grgkh napisał:

              > Tego właśnie nie było w Twoim pierwszym poscie i to stało się przyczyną mojej
              n
              > adinterpretacji. Przepraszam. Muszę uważać na przyszłość i nie odpowiadać bez
              d
              > okładnego zastanowienia się, "co autor miał na myśli". Wybaczysz mi
              personaliza
              > cję ataku, który nim nie miał być, a "wymknął mi się spod kontroli"?

              Jasne, nie ma sprawysmile Tak to już bywa z dyskusjami w necie, często bywa się
              źle zrozumianym. Ja też chyba trochę przesadziłam, przepraszamwink

              > Religia nie jest czymś, co mogłoby sobie żyć obok nas nie wadząc i nie
              narażając się na użycie jako brutalne narzędzie gry politycznej.
              ...
              > Mój wniosek jest inny - NIGDY SIĘ NIE GODZIĆ Z CZYMŚ, CO JEST ZŁE.

              Trochę się z Tobą jednak nie zgadzam. Wystarczy popatrzeć na Europę Zachodnią -
              tam nie ma takiej sytuacji jak u nas (a przynajmniej nie w takim stopniu), że
              politycy idą do wyborów z "bogiem na sztandarach". A przypuszczam, że nawet
              tam, jest sporo osób wierzących, które jednak umieją poskromić swoje poglądy
              religijne i nie afiszować się z nimi w życiu publicznym. Czyli jednak jest to
              możliwe.
              Oczywiście nie łudzę się, że w Polsce mozliwy jest taki model już teraz, ale..
              warto do niego dążyć, a nie walczyć z religią, bo to coś bardziej jak walka z
              wiatrakami. Niektórym ludziom najwidoczniej wiara jest potrzebna, może mają cos
              w genach albo mózgu takiego, że to dla nich koniecznoścwink - trudno, niech sobie
              wierzą. Co Ci to w końcu przeszkadza? Mnie to "lotto", ale tak jak pisałam, do
              momentu, gdy ktoś chce mnie zaatakować swoimi "wartościami". Wtedy moja
              tolerancja się momentalnie kończysmile (w końcu ja nikogo z wierzących
              nie "nawracam" na ateizm, wiec czemu oni nie moga tak samo?) Ja jednak nie
              przyłączyłabym się do Ciebie w walce z religią. Jestem zdania, że te sprawy
              najlepiej zostawić każdemu do własnego uznania - to tak samo prywatna sprawa
              jak sekswink
              • grgkh Precz z monopolem myślenia ;))) 14.10.05, 16:04
                > > Mój wniosek jest inny -
                > > NIGDY SIĘ NIE GODZIĆ Z CZYMŚ, CO JEST ZŁE.
                > Trochę się z Tobą jednak nie zgadzam.
                No cóż, z zasady akcji i reakcji wynika, że mój osąd jest inny. smile
                To jeszcze parę słów... wink

                > Oczywiście nie łudzę się, że w Polsce
                > mozliwy jest taki model już teraz, ale..
                > warto do niego dążyć, a nie walczyć z religią,
                > bo to coś bardziej jak walka z wiatrakami.
                Dążyć, to znaczy, co robić? Bo domyślam się, że stawiasz na to, że coś "samo się stanie". Życie to ciągłe ustalanie się nowych stanów równowagi. Jak to pisał Marcin Ryszkiewicz - działanie procesów wzdłuż krzywych wykładniczych (patrz tutaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=29916652&a=29922127 ). Brak blokowania tego procesu prowadzi do jego wykładniczego, nieokiełznanego wzrostu. Właśnie teraz obserwujemy tę tendencję w Polsce. Od czasu upadku komuny religia wciąż się "rozpędza". Ja chcę dołożyć swoją maleńką cegiełkę do muru w poprzek jej trasy. Mam w nosie, że tego prawie nie widać. Do wyhamowania, do jakiegoś bardziej zrównoważonego stanu może tego drobiazgu właśnie brakuje? Lawiny uruchamiają pojedyńcze kamyki. Staram się zachowywać rozsądek i patrzeć na to z ograniczoną emocją, w czym mi nieco pomaga "analityczność" podchodzenia do takich spraw. Ale ja nie chcę odpuszczać, bo jak wszyscy tak zrobią to będzie już tylko taliban. Zginie coś, co niewyobrażalnie sobie cenię, WOLNOŚC MYŚLENIA, dla mnie i dla innych, z którymi wymieniam się swą wiedzą. Przegramy wszyscy. Przegrywamy co dzień, ale duża przegrana bardziej boli, odbiera nadzieję, a ja chcę mieć tę nadzieję.
                Religia to nie wiatraki. Religia to perspektywa zostania znarkotyzownym motłochem, któremu na niczym więcej nie zależy, bo JUŻ MA SWOJE NAJWIĘKSZE SZCZĘŚCIE, już wszystko wie, i nie musi go szukać. A ja wierzę, że zawsze można znaleźć coś lepszego, piękniejszego, wartego poszukania... wink))

                > [...] Niektórym ludziom najwidoczniej wiara
                > jest potrzebna, może mają cos w genach albo
                > mózgu takiego, że to dla nich koniecznoścwink
                > - trudno, niech sobie wierzą.

                "Sobie" - tak, ale tylko sobie. Sama to piszesz...
                "Oni" są straceni. Ale ktoś jeszcze ma szansę. To ci, którzy nie zostali "zarażeni" tą dżumą. To są młodzi, dzieci i młodzież. JP2 uderzył w tę grupę. Z powodzeniem. To jest bardzo nieuczciwe, bo my nie mamy jak dawać "braku czegoś" - braku Boga. Nie narkotyzujemy. Nie dajemy chwilowej używki. Możemy zachęcać, do... wolności myślenia. Ludzie powinni sami wybierać, ale nie wolno ich uzależniać na starcie, bo wtedy już nie mają szansy na bezstronny, obiektywny wybór.

                > Co Ci to w końcu przeszkadza?

                Właśnie dokładnie to. Kiedyś umrę. Ale zanim to się stanie nie chcę dopuścić, zgodzić się, by nastał monopol. Walczę z MONOPOLEM myślenia.

                > Mnie to "lotto", ale tak jak pisałam,
                > do momentu, gdy ktoś chce mnie zaatakować
                > swoimi "wartościami".

                Po pierwsze, czasem bardzo trudno znaleźć granicę, co jeszcze Ciebie, czy mnie dotyczy bezpośrednio. Wszystko zależy od wszystkiego, a niewiele widać "na pierwszy rzut oka".

                I drugie, nie chcę być obojętny wśród innych, bo to, co tych innych dotyczy, dotyczy także mnie, ponieważ stanowimy wspólny organizm społeczny.
                Nawet jeśli się nie znamy z widzenia. smile))

                I sobie pogadaliśmy. Fajnie. Gdyby nie Ty, ten tekst by nie powstał, a może komuś coś uświadomi? wink

                Warto chcieć.
                • watanabe.miharu tylko co tu robić? 17.10.05, 00:25
                  grgkh napisał:

                  > Ale ktoś jeszcze ma szansę. To ci, którzy nie zostali "zaraż
                  > eni" tą dżumą. To są młodzi, dzieci i młodzież. JP2 uderzył w tę grupę. Z
                  powodzeniem. To jest bardzo nieuczciwe, bo my nie mamy jak dawać "braku
                  czegoś" - braku Boga. Nie narkotyzujemy. Nie dajemy chwilowej używki. Możemy
                  zachęcać, do..
                  > . wolności myślenia.

                  Owszem, masz rację. Nie mamy większych szans w starciu z całą tą ideologiczną
                  katolicką machiną. Zachęcać do myślenia - bardzo pięknie, ale weź pod uwagę, że
                  Twój potencjalny "kandydat" to raczej osoba dorosła, a przynajmniej w jakimś
                  stopniu dojrzała - na tyle, by zrozumieć Twoje pomysły. Do osoby, która jeszcze
                  ma szansę ustrzec się przed katolickim praniem mózgu - czyli dziecka - masz
                  znikomy dostęp (no, chyba że do swojegowink - a dorosłe są już zaimpregnowane na
                  dobre katolicką ideologią. Więc co tu zrobić? Trzebaby mieć konkretny pomysł,
                  bo tak na dobrą sprawę to póki co czarno wink widzę sytuację w Polsce na
                  najbliższe lata.
                  Nadto - myślenie, choć podobno nie boli, jest jednak jakimś wysiłkiem.
                  Większosć ludzi woli się nie wysilać, lepiej iść na łatwiznę, bo myśleniem
                  możnaby jeszcze dojśc do jakichś niepokojących wnioskówwink - a tak, dostają
                  ładnie na tacy ślicznie opakowaną jak batonik katolicką ideologię. Opakowanko
                  cieszy oko, kolorowe i pstre, batonik też jest smaczny - łatwa do przyswojenia
                  dla każdego to strawa, przystosowana dla każdej grupy wiekowej, wystarczy się
                  nauczyć pewnych rzeczy, łyknąć batonik i gotowe. Każdy ma coś dla siebie - i
                  foklorek dla uciechy, czyli rytuały, obrzędy, zabobony, zaspokajające zdaje się
                  potrzebę mistyki(?), i pielgrzymki, oazy - załatwiające potrzebę stadnego
                  zrzeszania się i "poczucia plemiennej wspólnoty" (hehe, coś jakby kibicowanie
                  którejś z drużyn podczas meczu) - religia wżarła się wszędzie. Wyrwać ją teraz
                  byłoby trudno - obecna jest i w polityce, i w kulturze, i w historii, w
                  zwyczajach, w ludzkich przyzwyczajeniach... eech, jak o tym pomyślę, to ręce mi
                  opadają. Nie ma szans na szybkie wyplenienie religii z życia publicznego.
                  Zapewne już nie za mojego życiasad

                  > Ludzie powinni sami wybierać, ale nie wolno ich uzależniać
                  > na starcie, bo wtedy już nie mają szansy na bezstronny, obiektywny wybór.

                  Wiem coś o tym, w końcu i mnie rodzice posyłali do kościoła i na religię. Co
                  jednak nie przeszkodziło mi w uświadomieniu sobie (bardzo zresztą szybko)
                  idiotyzmu tkwiącego w religii (czyli jednak można się wyrwać z tego klubu -
                  jest jakaś nadzieja). No ale trudno liczyć na podobne podejście u innych. Tak
                  wiec powrót do punktu wyjścia - co właściwie można zrobić?

                  > I sobie pogadaliśmy. Fajnie. Gdyby nie Ty, ten tekst by nie powstał, a może
                  komuś coś uświadomi? wink

                  Kto wie, może.. Jednak na radykalne zmiany społeczne nie liczyłabym po naszej
                  małej wymianie poglądów na niniejszym forumwink))
                  Pozdrawiam
                  • grgkh Prawie nic nie robiąc, coś się robi ;) 17.10.05, 01:27
                    Kolega mi niedawno opowiedział, jak to było z nim.

                    Mieli w szkole nauczyciela, chyba od którejś z nauk ścisłych, ale takiego pasjonata od myślenia, jak to nasze. On robił tylko jedną rzecz - gdzieś tam, przy różnych okazjach zadawał im pytania, na które "religijni" nie mają sensownej odpowiedzi. Delikatnie podważał monument. Młodzież chętnie sobie z belfrem pogadywała o takich sprawach, bo to było na luzie, urywało czas przeznaczony na coś innego, co może było mniej ciekawe. Po paru latach okazało się, że z tej klasy wyszło całe stado doroślejących, poważnie wątpiących ludzi, z chęcią do samodzielnego szukania odpowiedzi na dowolny temat.

                    Najważniejsze to - rozbudzać zaciekawienie, aktywność umysłową, prowokować do pytania o wszystko, uczyć odwagi przeciwstawiania się pewnikom i racjom absolutnym, ideom i autorytetom - podważyć istnienie słowa świętość, nietykalność.

                    To ogólnie, a w szczegółach - chwytać okazje. Popatrz jak się nagle zaczął rozwijać Racjonalista. Ile tam ludzi publikuje. To jest ten opór. Reakcja na akcję. Nie jesteśmy sami.

                    Tessy nie uda się już odmienić, zresztą, co by nam z tego przyszło. Ona się bardziej nam przydaje jako inicjatorka myśli, które można podważać. Robimy to. A czytają to ludzie, dla których nasze dyskusje nie są bez znaczenia.

                    Obserwuję czasem forum onetu. To bastion propagandy religijnej i katocenzury, ale widzę jak przybywa tam głosów krytycznych. To są ci, którzy kiedyś się nie odzywali lub nie interesowało ich nic z "tych" spraw, lecz teraz zaczynają dostrzegać ofensywę Boga i mobilizują się, bo nie chcą być tłamszeni.

                    Czytają to i dorośli, i młodzież i nawet dzieci się zdarzają.
                    Może fora internetowe są jakimś istotnym zalążkiem niepokoju?

                    Nie traćmy wiary w naszą niewiarę. Róbmy cokolwiek.

                    Na egipskiej pustyni murszeją monumenty piramid wzniesione ku chwale bogów. Otaczające nas świątynie, choćby były największe, też kiedyś staną się historią, historią błędów i kiczu. Mówmy o tym już teraz. Wszędzie.

                    pzdr
    • tingel-tangel Prawda że podobni? 09.10.05, 23:27
      img17.imageshack.us/my.php?image=podobni1xv.jpg
      • tingel-tangel Re: Prawda że podobni? 09.10.05, 23:28
        Po CIEMNEJ STRONIE MOCY.
        • chelseaa Re:Po której stronie ? 10.10.05, 09:53
          "Donald Tusk: Czy wierzę w Boga? Tak – wierzę"
          • grgkh Re:Po której stronie ? 10.10.05, 10:03
            Może wierzy. To jego sprawa.

            Ja szanuję ludzi za to, co robią.

            A Rydzyk wierzy w Boga? Tak mówi... wink))
            • chelseaa Re:Po której stronie ? 10.10.05, 10:10
              grgkh napisał:
              Może wierzy. To jego sprawa. Ja szanuję ludzi za to, co robią.

              -----------------------------------
              Kaczyński też wierzy , a jednak go nie szanujesz
              • grgkh Re:Po której stronie ? 10.10.05, 10:13
                Kaczyński jest ZŁY. Stał się zbiornikiem rozlewającej się żółci i jadu, jak
                kiedyś Olszewski, Macierewicz, i inni im podobni.
                Wiesz już o co chodzi?
                • chelseaa Re:Po której stronie ? 10.10.05, 10:25
                  grgkh :

                  Kaczyński jest ZŁY. Stał się zbiornikiem rozlewającej się żółci i jadu, jak
                  kiedyś Olszewski, Macierewicz, i inni im podobni.
                  Wiesz już o co chodzi?
                  -------------------------
                  chyba chodzi o to , że masz jakiś problem ...




                  • grgkh Re:Po której stronie ? 10.10.05, 11:07
                    > chyba chodzi o to ,
                    > że masz jakiś problem ...

                    Z Tobą, Słoneczko wink?
        • grgkh Re: Prawda że podobni? 10.10.05, 10:01
          I fizycznie, i mentalnie...

          Lubię skojarzenia, a to jest idealne smile
          • chelseaa Re: Prawda że podobni? 10.10.05, 10:08
            img17.imageshack.us/my.php?image=podobni1xv.jpg
            -----------------
            a co to za jeden ten drugi ? mnich czy wampir ?

            • grgkh Re: Prawda że podobni? 10.10.05, 10:14
              Ten drugi to przyszłość tego pierwszego. wink
              • chelseaa Re: Prawda że podobni? 10.10.05, 10:27
                grgkh napisał:

                Ten drugi to przyszłość tego pierwszego. wink
                --------------------------
                tzn. , że BXVI zagra w filmie ?
                • grgkh Re: Prawda że podobni? 10.10.05, 11:08
                  No i przypomniałaś sobie. smile

                  Tak trzymaj. Pamięć trzeba ćwiczyć. wink
Pełna wersja