do Kociak 40

22.10.05, 18:43
Niech Pan przeczyta wszystkie posty głównie moje.To ja zarzuciłem,że
wiara w Trójcę jest obelgą dla religii judaistycznej.Wiarę,że istnieje Trójca
podzielają tylko chrześcijanie (nie wszyscy) dla żydów,muzułmanów,ŚJ i innych
protestantów jest to obelga dla Boga,który wg,Bibli jest jeden.
Żydów i muzułmanów liczebnie jest więcej na świecie niż chrześcijan,ale
jak powszechnie wiadomo,chrześcijanie mają jedyny monopol na rację.
Wg.tych religii Jezus nie był synem Bożym, Bogiem i za takiego się nie uważał
był jedynie prorokiem.Proszę się zapytać Tessę,ona to potwierdzi.
Chrześcijanie dokładnie katolicy nie znają Biblii,gdyby ją znali i przestrzegali
wiedzieli by,że nawet w Ewangeliach Jezus mówi,że jeden jest ojciec - Bóg.
Dużo o tym pisałem na początku miesiąca w postach do Miriam 73 i kapitana kirka
proszę odszukać gdyby miał Pan kłopoty pomogę jak zwykle.

Określenie sekta pochodzi odemnie to ja tak napisałem.Jeżeli chce Pan dowodu
że chrześcijaństwo jest sektą mogę to również dowieść
    • kociak40 Re: do Kociak 40 22.10.05, 19:44
      Panie Ghost25

      Ja to rozumiem następująco:

      Bóg stał się człowiekiem, to postać Jezusa, aby śmiercią i cierpieniem swoim
      odkupić grzechy ludzkie (nie wchodzmy w to jakie grzechy, po co itd.).
      Bóg nie może cierpieć, więc postać Jezusa, to Bóg w ludzkiej postaci, pozbawiony
      mocy bożej i mający tylko cechy ludzkie. To co robił i wykraczało poza ludzkie
      działanie, robił mocą Ducha Świętego, tak jakby odzielną mocą boską darowaną mu
      na ten czas i w określonym celu. Jezus mówiąc o Ojcu, nie znaczyło to, że to
      jego ojciec a On jest jego synem, ale zwracał się tak, jak każdy człowiek
      powinien się zwracać do Boga, mogąc go traktować jako Ojca Stworzyciela na wzór
      ojca ziemskiego, który darzy nas miłością i chce naszego dobra.
      Podkreślam, Jezus to 100% człowiek, to postać człowiecza, samego Boga, ktory dla
      nas stał się człowiekiem aby dać nam przykład jak człowiek powinien odnosić się
      do Boga. Tak ja to rozumiem nie na podstawie dogmatów religijnych, których nie
      znam, ale na podstawie "scisłej" logiki na wzór rozumowania do zadań
      matematycznych.
      Dlatego św. Trójca to pojęcie ludzkie, które chciało te trzy elementy przekazać
      jako jeden Bóg. Krótko, Bóg Ojciec to jeden Bóg, Jezus to człowiecza jego postać
      a Duch Święty to moc Boża.
      • grgkh Re: do Kociak 40 22.10.05, 23:23
        > cierpieniem swoim
        > odkupić grzechy ludzkie

        Bóg jest mądry, miłosierny, a każe coś u siebie "ODKUPIĆ"?

        Co to za bzdura z tym handlem? Możesz mi to wyjaśnić?
    • kociak40 Re: do Kociak 40 22.10.05, 20:03
      Panie Ghost25

      Przeczytałem to co sam napisałem, przyznam, że może niezbyt zrozumiele.
      Dlatego dam przykład. Zakładamy, jest pan rektorem uczelni. Denrwuje pana
      to, że studenci zachowują się nieodpowiednio, uczą się niedbale itd.
      Postanawia pan sam stać się studentem, aby dać przykład innym, na jakiś czas.
      Zapisuje się pan na pierwszy rok, zostaje przyjęty, wszyscy uważają pana za
      zwykłego studenta. Pan działa, jak pan zamierzał, ale nie ma pan wladzy
      rektora, chciałby pan aby sytuacje pewne były wymuszane, dostosowywane do
      okoliczności, tu są potrzebne rozporządzenia rektorskie, a pan stał się stdentem
      i nie chce z tej roli na ten czas wychodzić. Przewidując to, wziął pan inblanco,
      kilka blankietów z własnym podpisem jak był pan rektorem więc teraz będąc
      studentem, daje pan przykład jak pilnie trzeba się uczyć, jak traktować
      przełożonych dając przykład własnym postępowaniem itd. jak sytuacja tego wymaga
      wykorzystuje pan blankiety inblanco. Teraz zrozumiał mnie pan, co chciałem
      przekazać? Pan jest jeden, rektor, student i te blankiety.
      • ghost25 Re: do Kociak 40 22.10.05, 20:30
        Panie Kociak
        Powtarzam Panu,że chrześcijanie nie znają Biblii.Jezus nie był ani bogiem
        ani synem bożym.Był człowiekiem - rabbi(nauczycielem) w tekstach ewangelii
        synoptycznych znajdzie Pan wiele przykładów,że Jezus nie uważał się za syna
        bożego ani za Boga.Gdyby się za takiego uważał,to zgodnie z wiarą żydowską
        którą uznawał został by ukamieniowany.Został postawiony przed sądem
        żydowskim sanchedrynem,ale za zupełnie inne sprawy,o których już pisałem.
        Chrześcijanie do IV wieku,nie uważali Jezusa ani za Boga ani za syna Bożego.
        Żydzi i muzułmanie,którzy uznają tego samego Boga,po dziś nie uznają Jezusa
        jako syna bożego i Boga.Nazywanie Jezusa bogiem to nieprawość i zniewaga
        Filozof i mistyk islamski al Gazali uważał,że dogmat o Trójcy jest wyrazem
        "nierozumności", ba, głupoty i słabości umysłowej.
        Tak uważają Żydzi,muzułmanie,ŚJ,i inne odłamy chrześcijańskie i protestanckie.



        B ó g j e s t j e d e n.Jezus zaś wg. nich był tylko prorokiem.
        Czy ma Panu tłumaczyć to, tak jak Tessie - definicję prawdy ?

        Jak wrócę do lepszej formy to napiszę o tym jeszcze raz i dostarczę linki
        oraz przytoczę opinię teologów krytycznych,na których się oparłem.
        • kociak40 Re: do Kociak 40 22.10.05, 21:01
          Panie Ghost25

          Co żydzi i co muzułmanie uważają, nie jest dla mnie autorytatywne.
          Każda wiara ma swoje dogmaty. Zgadzam się z panem, Jezus nie był
          bogiem ani synem bożym. Sam o sobie mówił - syn Człowieczy, to że zwracał
          się do Boga nazywając go Ojcem, już pisałem jak ja to rozumiem.
          Może napiszę to dużymi literami - "JEZUS BYŁ CZŁOWIEKIEM". Zgadza się
          pan z tym moim twierdzeniem? Bóg stał się człowiekiem i w tej postaci
          już Bogiem nie był, był TYLKO człowiekiem, jakby było inaczej, to jego
          śmierć byłaby inscenizacją teatralną, aby móc prawdziwie cierpieć, trzeba być
          100% człowiekiem. Czyli co do Jezusa mamy temat wyjaśniony.
          Panu zapewne chodzi o ten zwrot - "stał się", rozumiem, ale to jest kwestia
          wiary i nic nie można "udowodnić", że tak nie było, czy było, to kwestia
          religii.
          • ghost25 Re: do Kociak 40 23.10.05, 01:45
            Kim był Jezus ? czy nie był przypadkiem żydem ?
            Z jakiej religii wyodrębniła się wiara chrześcijańska ? czy nie z judaizmu ?
            W tej religii istnieje tylko jeden Bóg i nic pozatym-jeden Bóg
            nie ma żadnego pojęcia Trójcy
            wymyślili to chrześcijanie dopiero w IV w,gdyż jako sekta,która wyszła
            z łona judaizmu chcieli zdobyć jakąś własną orginalność.
            Formując naukę o Trójcy,kościół uległ po prostu wpływowi religii pogańskich
            w,których okazywano cześć setkom boskich trójc.
            Wszystkie niemal religie hellenistyczne posiadały trójcę.Głoszono naukę
            o trójpostaciowości Apisa,Serapisa,którą tworzyli :Izyda,Serapis(shockzyrys),Horus

            Trójca występowała w religii dionizyjskiej,gdzie stanowili ją:Zagreus,Fanes
            i Dionizos.
            W Italii powracano do triady kapitolińskiej Jowisza,Junony i Minerwy.
            Istniała teologia Hermesa Trismegistosa,Hermesa trzykroć wielkiego,trójjedynego
            Boga świata,o którym twierdzono,że jest jedyny całością i trzykroć jeden.

            Trójgłowe bóstwa,symbole trójcy,znane były wcześniej w hinduiżmie i buddyżmie
            na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa,bogowie o trzech twarzach
            funkcjonowali w regionie śródziemnomorskim,łącznie z Galią.

            Ojciec kościoła Tertulian w III w wypowiedział się nie wywołując,żadnego sporu
            dogmatycznego...."Był taki czas,w którym Bóg nie miał syna" "Bóg był sam
            jedyny wobec wszelkiego stworzenia"

            W Biblii,którą uznają chrześcijanie nie ma najmniejszej wzmianki o Trójcy.
            Jeżeli mnie Pan nie wierzy proszę zapytać autorytetu w tej sprawie- Tessy.

            Pisze Pan,co myślą żydzi i muzułmanie nie jest dla mnie autorytatywne.
            Nic bardziej błędnego,zarówno JPII jak i obecny szef krk,uważa zydów i muzułma-
            nów za braci w wspólnej wierze w Boga (żydów za starszych braci)ale dopiero
            od niedawna,przez całe wieki chrześcijaństwo jako "bastard"prześladowało
            żydów.

            Po raz ostani mówię Panu,że w obu tych religiach Jezus jest szanowany,ale
            nie jest synem bożym i nigdy nie był równy Bogu.Muzułmanie uważają go za
            jednego z proroków,żydzi po dziś dzień oczekują nadejścia Mesjasza.
            Jezus nie był nawet Mesjaszem.

            Proszę się nie gniewać,ale to,że Pan nie może przyjąć tego do wiadomości
            zresztą nie Pan jeden,świadczy tylko o indoktrynacji jakiej uległ Pan
            pod wpływem kościoła od dziecka.
            A jest Pan człowiekiem bardzo mądrym i światłym.
            Dlatego kościół indoktrynuje od kołyski aż po grób.Na szczęście są jednostki
            odporne na tę indoktrynację m.innymi grgkh i proszę mi wybaczyć brak skromności
            oraz ja.O innych nie chcę się wypowiadać bo nie mam dostatecznej wiedzy.
            Zaś grgkh - to alter ego,w tym samym stopniu odporny na religijną i kościelną
            indoktrynację.
            • kociak40 Re: do Kociak 40 23.10.05, 02:27
              Panie Ghost25

              Bardzo dziękuję za przychylną opinię jaką otrzymałem od pana, ale to nie
              spowoduje, że zmienię zdanie. Chrześcijaństwo stworzył Jezus, wydaje mi się,
              że po to przyszedł na świat aby tak się stało. Ja nie byłem wychowywany
              w rodzinie katolickiej praktykującej (tylko 2 babcie były dewotkmi, mało miałem
              z nimi doczynienia, jedną widzialem tylko 1 raz w swoim życiu, drugą może
              20 razy, nie mieszkały ze mną, nie przyjeżdzały). Ojciec, brat, siostra to
              ateiści, matka o ile była wierząca to nie praktykowała, zresztą nigdy się jej
              o to nie pytałem, do kościoła nie chodziła, pacierza nie odmawiała, więc
              pewności nie mam. Zostałem ochrzczony jak miałem 2 lata, matka przyszykowała
              mnie do pierwszej Komunii, Bieżmowania i to wszystko. Nigdy nikt nie wymagał
              abym chodził na religię, to był mój wybór, bo koledzy chodzili więc i ja.
              O żadnej Trójcy nigdy nie rozmyślałem. Jestem wierzący ale specyficznie
              wierzący, tylko tak, jak moje rozumowanie mi to dyktuje. Przyjmuję absolut -
              Bóg, i pewna doktryna mi się "podoba". Tu właśnie chodzi o św. Trójcę, podoba
              mi się to, że to sam Bóg stał się człowiekiem i cierpiał za nas, nie posłał
              kogoś innego, ale właśnie SAM. Pojęcie Trójcy pozwala to uwzględnić,ale nie
              takie pojęcie jakie pan przytacza (3 osoby boskie), ale właśnie JEDEN Bóg.
              Pan nie może mnie zrozumieć, ja nie potrafię tego słowem pisanym przekazać.
              Dla mnie pojęcie Trójcy właśnie jest pojęciem Jednego Boga, ktory stał się
              człowiekiem itd. itd. itd. To, że Jezus był żydem, nic nie zmienia, a nawet
              jest logiczne, musiał nim być, gdyż to judaizm miał być jako podstawa do
              przekształcenia w inną wiarę. Nie jest prawdą (według mnie), że kościół uległ
              wpływą pogańskim i wymyślił Trójcę. To potrzeba sprawiła, aby jakoś połączyć to
              największe przesłanie ze wszystkich religii jakie są na tej ziemi, a mianowicie
              to, że to SAM Bóg, cierpi dla nas, co daje najbardziej miłosierny obraz Boga
              jaki może istnieć. Już dawno byłbym ateistą, może nie 100%, bo absolut zakładam,
              że istnieje jako siła sprawcza, inteligentna, przewidująca, że COŚ jest. Właśnie
              to pojęcie Trójcy z tym pojęciem Jednego Boga, wydaje mi się tak mądre i
              natchnione (nie wiem jakiego określenia użyć), że mogę zaliczyć się do wiary
              chrześcijańskiej, właśnie przez to.
              • kociak40 Re: do Kociak 40 23.10.05, 03:44
                Panie Ghost25

                Bardzo dobrze mi się z panem dyskutuje, ma pan ogromną wiedzę i to w tych
                tematach jakiej ja nie posiadam i muszę panu wyznać, że czytam pana posty
                z prawdziwą przyjemnością, bo czegoś ciekawego się dowiaduję.
                Moja wiara nie wynika z czytania Biblii lub przekazu doktryn kościelnych,
                wybrałem ją (mam na myśli chrześcijaństwo)bo urodzilem się w takiej wierze,
                dopasowałem do własnego światopoglądu, gdyż coś musiałem wybrać jeśli zakładam
                że istnieje wyższa inteligencja rządząca Wszechświatem. Do tego zmusiła mnie
                (wyda się to panu dziwnym) - fizyka. Z praw fizycznych wynika nieraz, że nie
                powinno tego być a istnieje, lub tak uzupełnia się, że nie może to pochodzić
                z chaosu, czyli przypadku, jest to mądrość przemyślana więc nie może być
                samoistna, przypadkowa. W podręczniku dla studentów, jako wstęp do teorii
                chaosu, jest podany taki przykład aby lepiej można było zrozumieć idee. A więc:
                Jechał rycerz na wojnę, miał być w poczcie broniącym króla, osłaniającym go.
                Jadąc podkuł konia, kowalowi zabrakło jednego gwoździa, podkowa została przybita
                bez tego jednego gwoździa. Nastąpił bój, w decydującym momencie, właśnie ta
                podkowa zerwała się, rycerz upadł, nie obronił króla, król zginął, bitwa została
                przegrana, upadło królestwo, naród został wzięty w niewolę, upadła cywilizacja.
                Wszystko przez ten jeden gwóźdz. To właśnie chaos, przypadek. Jest
                nieprzewidywalny i niepowtarzalny, nie można go odnosić do innych sprawczych
                pojęć. Można tylko używać rachunku prawdopodobieństwa, średniej artmetycznej.
                Np. pan nigdy nie bije żony, ja dla przykładu bije codziennie, z rachunku
                wynika, że bijemy obaj co drugi dzień. Żadna prawda. Jak człowiek zaczyna
                wgłębiać się w zjawiska przyrody, w prawa fizyczne, dochodzi do wniosku, że jest
                to tak mądre, tak wynikające jedno z drugiego i zachowującego ciągłość, a
                dodając do tego to, że człowiek nie ma na to wpływu, że nie jest możliwe
                przypadkowe istnienie tego, musi mieć to jakąś siłę sprawczą i to inteligentną,
                przewidującą. Woda dla przykładu, jest jedyną substancją na świecie, gdzie
                wraz ze wzrostem temperatury rośnie gęstość do przedziału 4 stopni C. Jakby nie
                ta jedyna w swoim rodzaju właściwość, nie byłoby życia na planecie, woda
                zamarzałaby całą objętością. Gdyby nie zjawisko Dopplera, nigdy nie
                dowiedzielibyśmy się o wielkości wszechświata. (tylko do 4 gwiazd można użyć
                pomiaru odległości na zasadzie wyliczeń z trójkąta, do Słońca z Ziemi a do 3
                dalszych wykorzystując skrajne położenia Ziemi na jej orbicie wokółsłonecznej).
                Zjawiska Dopplera mogłoby nie być (widmo gwiazd oddalających się przesuwa się w
                stronę czerwieni, zbliżających w stronę fioletu) i nasza wiedza o kosmosie
                byłaby skończona, nie można by określić odległości do innych gwiazd. Można tak
                wymieniać bez końca. Pan na to wszystko ma odpowiedz - zrobiło się to samo, jest
                to przypadkowe itd. Też podziwiam taką odpowiedz, trzeba też mieć silną wiarę
                co do słuszności takiego twierdzenia. Różnica midzy nami jest taka, że dla pana,
                "zrobiło się to samo", a dla mnie, że było to przewidziane, jest zbyt logiczne
                i zbyt mądre aby było przypadkowe.
                • wcalenietakimaly Re: do Kociak 40 23.10.05, 05:12
                  Z ta woda panie Kociak to panowie g odpowiedza panu ze tak do dna nie zamarza
                  bo czasteczka wody jest dipolem a to stwarza warunki do asocjacji. Ale dalej to
                  juz jest ciut trudniej wytlumaczyc dlaczego przy czterech stopniach C zaczyna
                  sie "nurkowanie". Dlaczego nie przy 10 sieciu lub 15-stu. Dlaczego te dipole
                  takie slabiutkie sa ze ... akurat.
                  • kociak40 Re: do Kociak 40 23.10.05, 14:23
                    Podobno pierwsze żywe organizmy, powstały w płytkich wodnych rozlewiskach.
                    Ta wyjątkowa właściwość wody, że największa gęstość jest przy 4 st. C,
                    powodouje, że rozlewiska te zamarzają "od góry", a przy dnie utrzymuje się
                    (oczywiście dokąd jest to możliwe ze względu na głębokość)optymalna temperatura
                    dla prostych form żywych organizmów. Utworzenie warstwy lodu "od góry", jest
                    też termicznym izolatorem dla warst dennych.
                  • kociak40 Re: do Kociak 40 23.10.05, 21:28
                    wcalenietakimaly napisał:

                    > Z ta woda panie Kociak to panowie g odpowiedza panu ze tak do dna nie zamarza
                    > bo czasteczka wody jest dipolem a to stwarza warunki do asocjacji. Ale dalej
                    to
                    >
                    > juz jest ciut trudniej wytlumaczyc dlaczego przy czterech stopniach C zaczyna
                    > sie "nurkowanie". Dlaczego nie przy 10 sieciu lub 15-stu. Dlaczego te dipole
                    > takie slabiutkie sa ze ... akurat.

                    Asocjacja to łączenie się pojedyńczych cząsteczek prostych w większe zespoły.
                    Jaki to ma wpływ na szybkość przechodzenia ze stanu ciekłego w stan stały?
                    Według pana ma to zwalniać proces? Co panowie g. mają mi wytłumaczyć?
    • ghost25 Re: do Kociak 40 23.10.05, 15:30
      Ja też proponowałbym pozbycie się tej formy pan,tym bardziej,że nie dzieli
      nas specjalnie różnica wieku.Jestem Rysiek.
      • kociak40 Re: do Kociak 40 23.10.05, 21:23
        Jeśli ta propozycja jest do mnie skierowana, to jestem Andrzej.
        • vitmik Re: do Kociak 40 24.10.05, 10:20
          a ja jestem Kosmateusz
Pełna wersja