Nie skazywać artystów !

28.10.05, 22:24
"Pasja" Dorota Nieznalska
25 pażdziernika odbyła się kolejna rozprawa ....

Co zrobić , żeby ta hołota dała jej spokój , tym bardziej że "Pasja" , to
wielkie dzieło nie jest , bardziej śmieszne niż oburzające ..

www.spam.art.pl/_old/nieznalska/index.html
mam nadzieję , że ludzi dobrej woli jest więcej :
www.spam.art.pl/_old/nieznalska/niedaltowski.html
    • marquito Re: Nie skazywać artystów ! 28.10.05, 22:34
      Ja zastanawiam się nad czymś takim:

      - Czy Jezus miał takie narządy, jak przedstawione na załączonynm obrazku?

      - Jeśli tak, to jak był ubrany na krzyżu? Czy rzeczywiście w taką spódniczkę jak
      na figurkach albo w przepaskę biodrową? A może jak wielu innych krzyżowanych był
      po prostu goły i - jakby to dziś opisał funkcjonariusz policji - "miał juwenalia
      na wierzchu"?
    • mr_pope Re: Nie skazywać artystów ! 29.10.05, 00:47
      Co zrobić? Uchylić przepis o obrazie uczuć religijnych. Jest wysoce wątpliwy,
      zezwala na manipulacje i zwalczanie przeciwników. Był taki jeden co pisał o
      wysyłaniu antagonistów do szpitala psychiatrycznego, u nas oskarża sie o jakąś
      obrazę.
      • celsusz Re: Nie skazywać artystów ! 29.10.05, 08:22
        Tutaj akurat nie popieram.Odczepcie się od tej kobiety.Każdy ma swoją wizję
        twórczości.Czy Jezus przedstawiany na chrześcijańskich obrazkach ma semickie rysy?
        nie ma - a przecież był żydem.
        Pomijam oczywiście fakt,że na samej sztuce mało się znam.
        • mr_pope Re: Nie skazywać artystów ! 29.10.05, 18:10
          Odczepić to może nie. Uważam, że każdy ma prawo do swobodnej oceny i krytyki
          sztuki, także do oceny co jest sztuką a co nie. Ale skazywanie za obrazę uczuć
          religijnych.. Kurcze, gdyby media tego nie nagłośniły, nikt by nawet nie
          wiedział, że Nieznalska istnieje. Więc może to media skarżyć, bo to one
          rozpowszechniły jej 'dzieło'?
    • watanabe.miharu Re: Nie skazywać artystów ! 29.10.05, 03:03
      A mnie zaskoczyła wypowiedź tego księdza. Całkiem rozsądny facet - jak widać,
      to tylko LPR przysłowiowo chce byc "bardziej święta od papieża"...

      Nawiasem mówiąc, po co mohery lezą na wystawę, która im nie odpowiada? Ja nie
      pcham się do kina na filmy, których nie lubię, a jak już pójdę, to mam pretensje
      wyłącznie do siebie.
      • chelseaa Re: Nie skazywać artystów ! 31.10.05, 15:29
        " Wszystkie „poszkodowane osoby” złożyły zeznania na podstawie doniesień
        medialnych. Znaczy to, że nikt z nich wystawy nie widział. Nikt z nich nie
        zwrócił się także do artystki z prośbą o zaznajomienie z dokumentacją
        instalacji PASJA. "
        • chelseaa "droga do męskości może stać się pasją" 31.10.05, 15:39
          Pasja to praca o trenowaniu do bycia „męskim” czy wręcz „supermęskim”.
          Artystka ukazała, że droga do męskości może stać się pasją, że męskość trzeba
          wypracowywać zgodnie z represyjnymi wzorcami kulturowymi. Można zauważyć, że w
          Polsce następuje zderzenie dwóch modeli życia: tradycyjnego (katolickiego) oraz
          konsumpcyjnego. Na tym tle „męskość” jawi się jako coś niemal niemożliwego do
          osiągnięcia, ideał wiązany ze znaczeniami męki, poświęcenia własnego życia, a z
          drugiej strony jako wzorzec związany przede wszystkim z siłą fizyczną (przekaz
          ten jest sprzeczny również w warstwie wizualnej: ciało umęczone, udręczone
          kontra ciało wysportowane, piękne, ciało herosa). To dlatego w pracy
          Nieznalskiej przywołany jest symbol krzyża, a także obraz ćwiczeń w siłowni i
          przedstawienie penisa (jako pars pro toto męskości).

          (Na marginesie warto zauważyć, że siłownia jako metafora trenowania do męskości
          pojawiła się już u Zbigniewa Libery, w jego pracy „Body Master dla dzieci do
          lat dziewięciu” (1995), a po Nieznalskiej wątek ten podjął w swej ironicznej
          pracy z 2002 roku poznański artysta Kuba Bąkowski) „Pasja” nie jest pracą
          łatwą, uderza bowiem w różne mity, które nas dotyczą i w tym uderzeniu ma
          miejsce wykorzystanie wspomnianej wcześniej „potęgi obrazu”. Oczywiście, że
          artystka tworząc ten wizerunek musiała sobie zdawać sprawę z jego siły rażenia.
          To zaskakujące zestawienie również można interpretować na wielu poziomach:
          Według Pawła Leszkowicza praca ta mówi o męskim masochizmie. Niektórzy odnoszą
          ją do wizerunków nagiego Chrystusa na krzyżu, w których uwaga skupiona była
          właśnie na genitaliach, gdyż te zaświadczały o jego „człowieczeństwie”. Inni
          wskazują na tradycję obrazów krytycznych wobec rzeczywistości, jak np.
          wizerunek Chrystusa w masce gazowej autorstwa George’a Grosza. Agnieszka Sabor
          na łamach „Tygodnika Powszechnego” wyraża zdecydowaną opinię, że do procesu
          przeciwko Nieznalskiej dojść nie powinno. Choć autorka pracę uważa za słabą,
          dostrzega w niej „tęsknotę za wartościami”. Warto zatrzymać się nad tym
          problemem wartości, bowiem w tym kontekście ciekawe wydaje się połączenie
          krzyża i siłowni. To połączenie wskazuje bowiem na zderzenie wartości
          religijnych i kultury konsumpcyjnej. Religia zaczyna podlegać tym samym prawom,
          co kultura konsumpcyjna („zabieganie” o klienta/wiernego odbywa się według
          podobnych reguł), zaś sama religia i jej atrybuty zaczynają być wykorzystywane
          w kulturze konsumpcyjnej (na przykład w reklamie z motywem spowiedzi). W ten
          sposób praca pokazuje, że nową „religią” staje się kultura konsumpcyjna,
          a „świątynią” może być na przykład siłownia.

          Ta wieloznaczność Pasji sprawia interpretatorom kłopoty. Praca ta spotyka się
          przede wszystkim z kpiną i szyderstwem, a w najlepszym razie – obrońcy wolności
          sztuki wskazują, że jest to praca słaba. Choć osobiście sądzę, że bardzo trudno
          to ocenić, np. pod względem estetycznym jest to praca bardzo dobrze opracowana –
          myślę tu o opracowaniu formy krzyża – zimnej, kanciastej, twardej formy i
          skontrastowaniu jej z wizerunkiem męskości – z ciepłym kolorem ciała,
          miękkością penisa. Ten wątek też można by kontynuować. Według feministycznych
          krytyczek obraz członka jest zawsze obrazem newralgicznym, jest to bowiem
          najbardziej delikatna część ciała mężczyzny, nieosłonięta świadczy o jego
          słabości, z którą kontrastuje pożądany obraz męskiego ciała – umięśnionego,
          twardego, ciała jak chciał Theweleit, które byłoby jak pancerz, a więc takiego
          ciała, którego wypracowanie pokazuje Nieznalska w filmie. Mówi się o tej pracy,
          że jest zbyt dosłowna, zbyt jednoznaczna, ale w świetle tych uwag można mówić
          właśnie o jej wieloznaczności. Łatwiej jednak powiedzieć, że to, co zrobiła
          artystka ukazując genitalia na krzyżu było głupie i obrazoburcze, niż wnikać w
          znaczenia tej pracy. Warto się również zastanowić, dlaczego zestawienie tych
          obrazów było dla odbiorców tak trudne do przyjęcia. Czy męskie genitalia są
          czymś obraźliwym? Czy nie świadczy to również o odrzuceniu całej sfery
          seksualności i fizjologii jako sfery brudnej, sfery która skaża (tu: skaża
          świętość).? I wreszcie, czy nie wskazuje to, jak bardzo nasza fizjologia, nasze
          ciała znajdują się w obszarze oddziaływania władzy? W tym kontekście można
          pracę Nieznalskiej powiązać z innymi dziełami sztuki, które w Polsce również
          zostały uznane za niegodne pokazywania i ocenzurowane: Piss Christ Andreasa
          Serrano (1987), które nie zostało dopuszczone na wystawę monograficzną artysty
          w CSW w Warszawie i Więzami krwi Katarzyny Kozyry (1995), które wielokrotnie
          stawały się przedmiotem ataków ze względu na zestawienie ciał nagich kobiet i
          symboli religijnych. Ci artyści także zestawili w swoich pracach wyobrażenie
          krzyża z tym, co fizjologiczne (mocz u Serrana) oraz z obrazem nagiego,
          kobiecego ciała (Kozyra).

          W znaczenia Pasji nie próbowali w ogóle wnikać oskarżyciele Doroty
          Nieznalskiej. Na wystawie zjawili się zresztą za późno, bowiem o ekspozycji
          dowiedzieli się z relacji medialnych w momencie, gdy miała się już ku końcowi.
          Media wyczuły atmosferę skandalu i tak też zaprezentowały pracę w prasie
          (lokalna „Gazeta Wyborcza”wink oraz w telewizji (TVN), dopominając się niemal o
          następną odsłonę dramatu – wkroczenie oskarżycieli. Ci - grupa osób związanych
          z gdańską Ligą Polskich Rodzin, w tym posłowie: Robert Strąk i Gertruda Szumska
          oraz towarzyszący im dziennikarze – choć przybyli dzień po zamknięciu wystawy,
          wtargnęli jednak do galerii. Tam zażądali odpakowania krzyża, na co nie
          zgodziła się artystka. Doszło do przepychanek, „jeden z mężczyzn chciał siłą
          rozpakować zapakowane już dzieło. Artystka próbowała zasłonić je własnym
          ciałem, usłyszała jednak, że ma ustąpić, bo on jest... SILNIEJSZY. Zapewne i
          jako mężczyzna i jako polityk i jako ojciec rodziny?!” – komentuje Paweł
          Leszkowicz (Niebezpieczne związki z męskim ciałem, „artmix”, nr 5, 2003.
          Artystce grożono i próbowano ją zastraszyć, być może jedynie obecność mediów
          powstrzymała rozjątrzonych przedstawicieli LPR przed agresją siłową i w końcu
          odeszli z kwitkiem pracy nie oglądając. Mimo to, dalej wszystko potoczyło się
          błyskawicznie. Już 2 marca Nieznalska otrzymuje pierwsze wezwanie do
          prokuratury. Okazuje się, że posłowie Ligi Polskich Rodzin wnieśli do sądu
          sprawę o obrazę uczuć religijnych. W kwietniu sprawa zostaje przekazana do Sądu
          Rejonowego, artystka zostaje oskarżona na podstawie artykułu 196 Kodeksu
          Karnego, który mówi, że „kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając
          publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego
          wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
          albo pozbawienia wolności do lat dwóch”.Rozpoczyna się proces, a 18 lipca 2003
          roku zostaje wydany wyrok skazujący artystkę na sześć miesięcy ograniczenia
          wolności.

          W międzyczasie Młodzież Wszechpolska, która szczyci się między innymi tym, że
          jest starsza od Hitler-Jugend wygrażała na łamach portalu Trojmiasto.pl, że
          takich artystów powinno się wieszać lub golić im głowy. Ówczesny szef lokalnej
          bojówki MW „Sielek” pisał: „Rozpieprzymy każdą podobną wystawę w Trójmieście, a
          każdego artystę powiesimy”. Zastanawia, dlaczego oni nie zostali postawieni
          przed sądem za głoszenie faszystowskich poglądów. Co gorsza Sielek – Grzegorz
          Sielatycki, został w międzyczasie radnym Gdańska. Jako świadek oskarżenia
          występował podczas czwartej rozprawy, a gdy obrońca przytoczył mu tę i inne
          wypowiedzi ze wspomnianego portalu, udzielił beztroskiej odpowiedzi, że to nie
          on i że ktoś się pod niego podszył (a przecież
          • chelseaa Re: "droga do męskości może stać się pasją" 31.10.05, 15:53
            18 lipca 2003 roku zostaje wydany wyrok skazujący artystkę na sześć miesięcy
            ograniczenia wolności.

            W międzyczasie Młodzież Wszechpolska, która szczyci się między innymi tym, że
            jest starsza od Hitler-Jugend wygrażała na łamach portalu Trojmiasto.pl, że
            takich artystów powinno się wieszać lub golić im głowy. Ówczesny szef lokalnej
            bojówki MW „Sielek” pisał: „Rozpieprzymy każdą podobną wystawę w Trójmieście, a
            każdego artystę powiesimy”. Zastanawia, dlaczego oni nie zostali postawieni
            przed sądem za głoszenie faszystowskich poglądów. Co gorsza Sielek – Grzegorz
            Sielatycki, został w międzyczasie radnym Gdańska. Jako świadek oskarżenia
            występował podczas czwartej rozprawy, a gdy obrońca przytoczył mu tę i inne
            wypowiedzi ze wspomnianego portalu, udzielił beztroskiej odpowiedzi, że to nie
            on i że ktoś się pod niego podszył (a przecież w portalu podany był jego e-
            mail). Cały proces Doroty Nieznalskiej przypominał absurd. Przedziwne jest już
            samo sądzenie artysty za dzieło sztuki. W dodatku oskarżeni poczuli się
            obrażeni, mimo, że pracy nie widzieli. Wszyscy świadkowie oskarżenia znali ją
            jedynie z prasowych relacji lub z telewizji, gdzie zresztą genitalia były
            zasłonięte charakterystyczną kratką, (tą kratką zasłonięto również oczy Doroty
            Nieznalskiej). Podczas rozprawy świadkowie pokazywali sobie wycinki prasowe ze
            zdjęciem tego fragmentu „Pasji”.
            Podczas procesu cały czas pomijany jest fakt, że do interpretacji dzieła sztuki
            nie wystarczą telewizyjne relacje czy wycinki prasowe, potrzebna byłaby raczej
            wiedza historyków sztuki, ale tej sąd nie posiada. Mimo tego, wniosek obrony o
            powołanie na świadka w charakterze biegłego historyka sztuki został przez sąd
            odrzucony. Podobnie odrzucono wniosek obrony o zrekonstruowanie Pasji. Cała
            sprawa rozpatrywana jest więc tak, jakby nie chodziło o sztukę, ale jakiś
            celowy atak na wartości chrześcijańskie, o czym świadczą pytania zadawane
            oskarżonej, np. czy jest wierząca. Niezrozumiałe jest również powoływanie
            świadków – w większości są to bowiem świadkowie oskarżenia (głównie sympatycy
            Ligi Polskich Rodzin i Młodzieży Wszechpolskiej), nikt nie pyta natomiast o
            zdanie znawców. W akcie oskarżenia napisano natomiast, że „..artystyczny cel
            działania sprawcy nie jest wystarczający do wykluczenia znieważającego
            charakteru działań ze względu na ich formę...” (za: Spam,
            www.spam.art.pl/nieznalska).

            Tymczasem proces przekształcił się w polityczną demonstrację: na pierwszą
            rozprawę przyszli sympatycy LPR oraz Młodzieży Wszechpolskiej z biało-
            czerwonymi flagami oraz z wizerunkami Matki Boskiej Częstochowskiej, a przecież
            sąd powinien być miejscem neutralnym. Proces stał się dla tych organizacji
            okazją do pokazania swej siły i jednocześnie stał się elementem ich gry
            politycznej. Gdański sąd przypomniał sobie o neutralności tym w momencie, gdy
            na czwartą rozprawę przyszli działacze Ligi, tyle, że oprócz biało-czerwonych
            flag, mieli też biało-niebieskie. Prowadzący rozprawę uznał to za naruszenie
            powagi sądu. Działacz poproszony o usunięcie flagi, wdał się w pyskówkę z
            sądem, poproszony to opuszczenia sali, stawiał opór, a gdy przybyła policja nie
            chciał podać nazwiska (za: Guzek, Spam).
            Największym absurdem w tym wszystkim jest sam fakt stawiania przed sądem
            artysty, którego chronią przecież gwarantowane konstytucyjni wolność inwencji
            twórczej, wolność ekspresji, wolność wypowiedzi. Kuriozalne jest również
            pozbawienie (czy nawet ograniczenie) wolności za dzieło sztuki. Komu zagraża
            artystka, że należy ograniczyć jej wolność? W ten sposób wyrok stawia ją w
            jednej linii z przestępcami, upokarza, karze za wolność myśli i twórczości.
            Uzasadnienie wyroku brzmiało zresztą jak oskarżenie dokonane przez Ligę
            Polskich Rodzin, czy możemy więc rzeczywiście wierzyć w niezawisłość sądów? Ten
            wyrok jest wielkim ciosem dla wolności słowa, ukazuje brak poszanowania
            wartości demokratycznych w Polsce. Nasuwa się wręcz skojarzenie z S. Rushdim i
            wyrokiem na jego "Szatańskie wersety". Czyżbyśmy stawali się państwem
            wyznaniowym?

            Ten wyrok jest bolesny dla artystki, ale jest też bolesny dla nas jako
            odbiorców sztuki. To przecież również uderzenie w nasze prawa – prawa do
            odbioru sztuki, do samodzielnej oceny, do wolności interpretacji. Nam praca ta
            może się nie podobać, ale najpierw musimy się o tym dowiedzieć, a żeby to
            zrobić musielibyśmy ją zobaczyć, a nie znać fragmentarycznie z przekazów
            medialnych. Jednak zobaczenie „Pasji” w Polsce będzie raczej w najbliższym
            czasie niemożliwe, natomiast artystka, którą fascynuje specyficzna męskość
            wiążąca się z przemocą, sama miała okazję jej bezpośrednio doświadczyć (na
            przykład od wszechpolaków, którzy, grozili jej goleniem głowy i wieszaniem, od
            wielu innych, od których otrzymywała telefoniczne i listowne pogróżki, od tych,
            którzy drwili z tego, że została „powieszona za jaja”. Być może teraz okazji
            będzie miała więcej, by poznać ten rodzaj męskości. Mężczyźni, których artystka
            opisuje będą przecież jej „kolegami” z placu pracy. Przewrotne w tym wszystkim
            jest to, że stała się ofiarą własnych fascynacji. Czy nie jest to gorzka
            ironia?


            P.S. Tekst (autorka DR IZABELA KOWALCZYK)został napisany po wyroku skazującym
            artystkę. Sąd apelacyjny uchylił ten wyrok. 19 stycznia 2005 roku rozpoczął się
            w gdańskiej prokuraturze proces apelacyjny. Wobec nieprzychylnej atmosfery w
            Sądzie, ataków i szkalowania artystki, Zieloni 2004 zorganizowali w całej
            Polsce Zielony Dzień Wolności Wypowiedzi (dotychczas: 9.02, 16.03), który
            ukazuje absurd całego procesu, bowiem wszyscy jesteśmy/możemy być Dorotą
            Nieznalską.
Pełna wersja