ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki...

02.11.05, 16:02
ghost25 24.10.05, 07:22 + odpowiedz


>Ja wiem o tym, że istnienia lub nieistnienia Boga nie da się dowieść za
pomocą logiki.

po coz wiec, domagasz sie dowodow...?smile
    • grgkh Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 02.11.05, 16:25
      A ja znów to samo...

      Da się dowieść zbędności Boga. Jego odrzucenie jest więc równoznaczne z nieistnieniem.

      Logicznie więc Boga NIE MA. smile))

      JEST tylko to, co jest splecione z resztą naszej wiedzy o świecie.

      • luty10 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 02.11.05, 16:35
        grgkh napisał:

        > A ja znów to samo...
        >
        > Da się dowieść zbędności Boga. Jego odrzucenie jest więc równoznaczne z
        nieistn
        > ieniem.
        >
        > Logicznie więc Boga NIE MA. smile))
        >
        > JEST tylko to, co jest splecione z resztą naszej wiedzy o świecie.
        >
        da sie dowiesc zbednosci grgkh...czyzby logicznie rzecz biorac, nie istnial?smile))

        zbednosci Boga w zadnym wypadku nie da sie dowiesc i nie kombinuj z czasem,
        bo czas nie istnieje...smile)
        • grgkh Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 02.11.05, 16:48
          > grgkh napisał:
          >
          > > A ja znów to samo...
          > > Da się dowieść zbędności Boga.
          > > Jego odrzucenie jest więc równoznaczne
          > > z nieistnieniem.
          > > Logicznie więc Boga NIE MA. smile))
          > > JEST tylko to, co jest splecione
          > > z resztą naszej wiedzy o świecie.

          > da sie dowiesc zbednosci grgkh...
          > czyzby logicznie rzecz biorac,
          > nie istnial?smile))

          Ja jestem "wpleciony" w Twoją rzeczywistość, więc negując mnie odrzuciłbyś siebie. Ja JESTEM.

          > zbednosci Boga w zadnym wypadku nie da
          > sie dowiesc i nie kombinuj z czasem,
          > bo czas nie istnieje...smile)

          Nic nie będę kombinował. CAŁY dowód to te zdania powyżej. Szczegółami zajmowały się stada ludzi - Bóg jest zbędny. I to wystarcza. wink))
    • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 02.11.05, 18:20
      luty10 napisał:

      > ghost25 24.10.05, 07:22 + odpowiedz
      >
      >
      > >Ja wiem o tym, że istnienia lub nieistnienia Boga nie da się dowieść za
      > pomocą logiki.
      >
      > po coz wiec, domagasz sie dowodow...?smile
      -------------------------------------------------------

      Ja swoją wypowiedź zacznę od milczenia.Jeśli miałbym ci odpowiedzieć
      zgodnie z logiką,nie zrozumiałbyś niczego - wnioskuję to po twoich
      postach.Bądź pozdrowiony.
      Proszę pozdrowić w moim imieniu swoja żonę i dzieci.(jeżeli ich posiadasz)
      bo o tym nie mam wiedzy.
      • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 02.11.05, 19:07
        Ja bedę milczał,ale odpowiedź masz tu.Wydrukuj to sobie i naucz sie tego.
        Wtedy przestaniesz uprawiać tu "swoją chłopską filozofię" nie obrażając
        chłopów ani ciebie osobiście.Na forum "oko jeża" może jesteś dobry
        tu,na tym forum trzeba trochę wiecej wiedzy.
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,4296
        • vitmik Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 07:24
          hej ghost,traktujesz stronke internetowa (racjonalista) jak tessa biblię,
          sadzisz ze to co tam jest napisane to pismo swiete ateizmu? albo jakas
          ateistyczna wyrocznia delfijska? a moze traktujesz jej autora tak jak katolicy
          papieza, czyli ze jest nieomylny w kwestiach ateizmu?

          czasem zdarza ci się ( i nie tylko Tobie) zarzucac katolikom brak samodzielnego
          myslenia i duzy wplyw kk na ich osobowosc i przemyslenia a jednak sam
          propagujesz przemyslenia innych nie pozwalajac dochodzic samodzielnie do
          koncepcji Boga i ateizmu.
          to taka mala uwaga ale bez zlosliwosci
          • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 07:45
            Nie chce mi się po prostu prowadzić z nim polemiki,gdyż on nie odpowiada
            na zadane pytania.Nazywa mnie bogiem a ja jestem zaledwie prorokiem,co udowodniłem
            w moim wątku przed wyborem Kaczyńskiego na prezydenta.
            I had a strange dream. No i wybrany został Kaczor.
            Łatwo być prorokiem w kraju nad Wisłą.Głoszę tezę przeciwną od Jezusa.
          • grgkh Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 09:31
            > hej ghost,traktujesz stronke
            > internetowa (racjonalista)
            > jak tessa biblię,

            Z cnoty robisz zarzut?

            Manipulujesz, Vitmik. Biblia jest zbiorem archaicznych baśni splecionych ze zbeletryzowaną i poprzeinaczaną historią. To żadne źródło żadnej wiedzy. Racjonalista jest tylko miejscem, gdzie można znaleźć racjonalne poglądy na świat. One są lepsze, bo są fragmentem najnowszej i najlepszej wiedzy o ludziach i świecie, i nawet jeśli czasem znajdzie się wśród nich fałsz, to można go odrzucić, bez obawy, że grozi to wrzuceniem do piekła.

            Gdyby nie było Racjonalisty, podobnie zjechałbyś dowolne inne źródło, na które powołuje się Twój oponent, bo robisz to dla zasady.
            • vitmik Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 09:48
              biblia-zrodlo wiary dla chrzescijan
              www.racjonalista.pl-zrodlo wiedzy dla ateistow

              napisalem cos co mija sie z prawda i faktami?

              i nie mam pretensji ani do jednych ani do drugich. tylko stwierdzilem fakty.
              jak kogos urazilem (choc nie wiem czym) to sorx
              • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 09:59
                Vituś - wiesz,że mnie nie urazisz.Leniwy się zrobiłem ,nie chce mi się
                stukać po klawiaturze.Zresztą żoną powiedziała mi,że jej ten stukot
                przeszkadza,denerwuje ją i,że zrobi ze mną porządek.
                Boga się nie boję, bo go nie znam,żony się zaś boję, bo ją znam.
              • grgkh Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 10:35
                vitmik napisał:

                > biblia-zrodlo wiary dla chrzescijan
                > www.racjonalista.pl
                > -zrodlo wiedzy dla ateistow
                >
                > napisalem cos co mija sie z prawda i faktami?

                Napisałeś tak. Powinno być...


                Biblia - źródło wiedzy absolutnej i prawdy objawionej, i niepodważalnej (dla tych, co chcą Biblię uznawać - a to już nie ja)

                Racjonalista - jedno z najlepszych źródeł wiedzy na temat, które należy (można) traktować krytycznie. Ale... można sobie z tego wybrać do woli i uznawać tymczasowo i krytycznie wszystko.

                Nie zauważyłeś różnicy?

                To jest tak jak z religią i nauką - albo manipuljesz świadomie, albo okazujesz swoją niewiedzę w rozróżnieniu tych pojęć. Oba rozwiązania stawiają Cię na pozycji gorszej - przegranej.

                > i nie mam pretensji ani do jednych ani do drugich. tylko stwierdzilem fakty.
                > jak kogos urazilem (choc nie wiem czym) to sorx

                Mnie się nie da urazić, bo nie utożsamiam się z poglądami, które, jeśli zajdzie taka potrzeba, mogę zmienić. Nie jestem niewolnikiem żadnych.

                Czy tutaj też nie widzisz między nami różnicy? wink

                Pozdrawiam...
        • luty10 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 11:15
          ghost25 napisał:

          > Ja bedę milczał,ale odpowiedź masz tu.Wydrukuj to sobie i naucz sie tego.
          > Wtedy przestaniesz uprawiać tu "swoją chłopską filozofię" nie obrażając
          > chłopów ani ciebie osobiście.Na forum "oko jeża" może jesteś dobry
          > tu,na tym forum trzeba trochę wiecej wiedzy.

          wiedza wiedzy nierowna, Twoja, nie powala mnie na kolana...
          brak wiedzy mozna ukryc, braku wychowania nie mozna...
          • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 11:38
            wiedza wiedzy nierowna, Twoja, nie powala mnie na kolana...
            brak wiedzy mozna ukryc, braku wychowania nie mozna

            Masz rację.Pisz na Berdyczów.
            • luty10 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 11:59
              ghost25 napisał:


              > Masz rację.Pisz na Berdyczów.
              >
              >
              nie wiem co to znaczy...smile
              • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 13:13
                To sie dowiedz.
                A tak przy okazji braku mojego braku wychowania,masz tu moją wypowiedź
                do ciebie.


                Ja swoją wypowiedź zacznę od milczenia.Jeśli miałbym ci odpowiedzieć
                zgodnie z logiką,nie zrozumiałbyś niczego - wnioskuję to po twoich
                postach.Bądź pozdrowiony.
                Proszę pozdrowić w moim imieniu swoja żonę i dzieci.(jeżeli ich posiadasz)
                bo o tym nie mam wiedzy
                • luty10 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 13:41
                  ghost25 napisał:

                  > To sie dowiedz.
                  > A tak przy okazji braku mojego braku wychowania,masz tu moją wypowiedź
                  > do ciebie.
                  >
                  >
                  > Ja swoją wypowiedź zacznę od milczenia.Jeśli miałbym ci odpowiedzieć
                  > zgodnie z logiką,nie zrozumiałbyś niczego - wnioskuję to po twoich
                  > postach.Bądź pozdrowiony.
                  > Proszę pozdrowić w moim imieniu swoja żonę i dzieci.(jeżeli ich posiadasz)
                  > bo o tym nie mam wiedzy

                  glupie jest udowadnianie, ze jest sie madrym...smile
                  • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 13:46
                    Ja się za takiego naprawdę nie uważam.Mimo swoich 55 lat,cały czas się
                    uczę.Chciałem ci dokuczyć to fakt,bo nie odpowiadałeś na pytania.
                    Wiem,że jesteś do mnie uprzedzony.Pisałeś o tym kiedyś.
                    Ale nie przejmuj się,ja pomału bedę się wycofywał z tego forum.
                    • luty10 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 14:51
                      ghost25 napisał:

                      > Ja się za takiego naprawdę nie uważam.Mimo swoich 55 lat,cały czas się
                      > uczę.Chciałem ci dokuczyć to fakt,bo nie odpowiadałeś na pytania.
                      > Wiem,że jesteś do mnie uprzedzony.Pisałeś o tym kiedyś.
                      > Ale nie przejmuj się,ja pomału bedę się wycofywał z tego forum.

                      nie moglem pisac, ze jestem do Ciebie uprzedzony, bo uprzedzenia, to nie moja
                      dzialka...
                      w dyskusji przyjmujesz czesto ton napastliwy, nie kazdy musi i chce dyskutowac
                      na Twoich warunkach...
                      mnie, w przeciwienstwie do Ciebie, nikt nie przeszkadza na tym forum,
                      a wycofujesz sie jak mniemam, z pododu zony...smile)
                      • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 15:53
                        Nie dostrzegłeś ironii w tym poście ?
                        Znowu manipulejesz,wróć do postów gdzie grzecznie prosiłem cię
                        o dpowiedź na pytanie.Mnie ktoś przeszkadza na tym forum ?

                        > w dyskusji przyjmujesz czesto ton napastliwy, nie kazdy musi i chce dyskutowac
                        > na Twoich warunkach.

                        Jeżeli ktoś ma argumenty to nie przeszkadza mu ton napastliwy
                        jakie ja warunki mogę narzucić ? mogę się nie zgadzać lub polemizować
                        ale bez stosowania nieuczciwych chwytów.
                        I zawsze staram się odpowiedzieć na zadane pytanie ? kiedy nie znam tematu
                        nie zabieram nawet głosu.

                        Wycofuję się pomału,co nie oznacza całkowitej rezygnacji,ale już mocno
                        ograniczam swoje posty.Powody ? ....... różne m.innymi osobiste.
      • luty10 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 11:10
        ghost25 napisał:

        Ja swoją wypowiedź zacznę od milczenia.Jeśli miałbym ci odpowiedzieć
        > zgodnie z logiką,nie zrozumiałbyś niczego - wnioskuję to po twoich
        > postach.Bądź pozdrowiony.

        widze, ze to nie prowokacja, ani sztuka dla sztuki,
        widze, ze to misja...
        zycze powodzenia...smile
    • ghost25 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 10:20
      luty10 napisał:

      > ghost25 24.10.05, 07:22 + odpowiedz
      >
      >
      > >Ja wiem o tym, że istnienia lub nieistnienia Boga nie da się dowieść za
      > pomocą logiki.
      >
      > po coz wiec, domagasz sie dowodow...?smile
      ---------------------------------------------------------------------------
      Manipulujesz i prowokujesz ty .Dlaczego nie przytoczyłeś treści poprzedniego
      postu z tego wątku.Wobec tego ja go przytoczę.


      Autor: ghost25
      Data: 23.10.05, 22:33
      + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz cytując + odpowiedz
      Andrzeju odpowiedz mi zatem na pytania:
      1)Co rozumiesz przez słowo Bóg ?
      2.) Za pomocą jakich przesłanek opiszesz Boga
      3.) Skąd wiesz,że obiekt do,którego odnosi się słowo Bóg rzeczywiście
      istnieje ?
      4.Jeżeli istnieje to proszę o przeprowadzenie dowodu na istnienie Boga
      5.Czy wiara w Boga wykracza poza rozum ludzki
      Czy też znajduje się w domenie rozumu.

      6,)Teizm (wiara w Boga) postuluje istnienie bytu zwanego "Bogiem", który z
      definicji ma być bytem transcendentnym, czyli niedostępnym bezpośrednio w
      doświadczeniu.

      7.) Jeśli teizm ma być racjonalny, to z hipotezy "Bóg istnieje" powinno dać się
      wyprowadzić jakieś wnioski empiryczne znajdujące potwierdzenie w doświadczeniu
      (konfirmacja), których obalenie w konfrontacji z doświadczeniem prowadziłoby do
      odrzucenia tej hipotezy (falsyfikacja). Czy z hipotezy "Bóg istnieje" wynikają
      jakieś potwierdzone w doświadczeniu wnioski, których obalenie w konfrontacji z
      doświadczeniem prowadziłoby do odrzucenia tej hipotezy? Innymi słowy, co
      musiałoby zajść (choć faktycznie nie zachodzi), żeby hipoteza ta upadła? Jeśli
      teista nie potrafi odpowiedzieć na powyższe pytania, to jego wiara nie jest
      racjonalna (nie ma żadnych racjonalnych przesłanek by przyjąć, że Bóg istnieje
      =======================================================================
      A to odpowiedż Kociaka na mój post :

      Ryszardzie, zdumiałeś mnie tym postem. Jak widzę, z religii chcesz zrobić
      naukę scisłą, coś udowodnić itd. Religia to nie wzór Pitagorasa, ktory można
      udowodnić matematycznie, a nawet praktycznie. Chyba już dużo pisałem abyś
      mógł poznać mój swiatopogląd. Nigdy nie było i nie będzie, żadnego dowodu
      doświadczalnego na to, czy Bóg istnieje, ani na to, że nie istnieje.
      Nawet jakbyśmy wszystkie mądre księgi tego świata, "zjedli" nie dowiedziemy
      swoich racji, nie będziemy w stanie odpowiedzieć i dowieść, że Bóg jest, lub
      że go nie ma. Używasz mądrych pytań, nawet wtrącasz mądre określenia
      jak "teizm", "konfirmacja", "falsyfikacja", "wnioski empiryczne" itd. czym
      zmusiłeś mnie abym zajrzał do encyklopedii i słownika wyrazów obcych, ale to
      jedyny pożytek z tego tekstu. Sama Twoja intencja jest bez sensu, niestety.
      Nie obrażaj się tylko za moją odpowiedz
      ==================================================================

      I moja odpowiedź:

      Zgadzam się z tobą,to może z powodu wygranej Kaczyńskiego.Ja wiem o tym,
      że istnienia lub nieistnienia Boga nie da się dowieść za pomocą logiki.
      Zatem,musiałbym zapytać dlaczego stwierdzasz, nawet dwukrotnie,że
      Bóg istnieje ?
      Pozatym sądziłem,że wierzysz w Boga Spinozy,jesteś kreacjonistą jak Einstein
      lub deistą,tego za bardzo nie wyjaśniłeś.Twierdząc,że istnieje Trójca
      wnoszę,że wierzysz w Boga chrześcijan.Tym mnie zdumiałeś ? I tą pewnością
      istnienia,że istnieje.
      Ja wyznaję tzw, ateizm semiotyczny,żeby się nie rozpisywać daję ci linka:
      www.ateista.pl/articles.php?id=79
      Przyznaję,że pytając o to, czy wiara wykracza poza rozum ludzki,czy leży
      w domenie rozumu,chciałem ci dowieść,że możesz myśleć tak jak ja.

      Nic jednak nie zmniejsza mojego szacunku do ciebie,nawet jeżeli wierzysz
      w Boga chrześcijan.Znam twoje wypowiedzi w sprawie kościoła i nie tylko
      i bardzo je sobie cenię.
      Więc ty też nie obrażaj się.Czasami i mną żądzą emocje.
      ==========================================================================


      ZATEM, ZARZUCAM CI MANIPULACJĘ. NA PRZYSZŁOŚĆ PROSZĘ CYTOWAĆ CAŁOŚĆ
      MOJEJ WYPOWIEDZI A NIE WYRYWAĆ ZDANIA Z KONTEKSTU!!!
      • luty10 Re: ghost - prowokacja lub sztuka dla sztuki... 03.11.05, 11:26
        ZATEM, ZARZUCAM CI MANIPULACJĘ. NA PRZYSZŁOŚĆ PROSZĘ CYTOWAĆ CAŁOŚĆ
        > MOJEJ WYPOWIEDZI A NIE WYRYWAĆ ZDANIA Z KONTEKSTU!!!
        >
        to przerasta moje mozliwosci...smile
        zdanie, ktore samo w sobie jest prawdziwe, mozna zacytowac bez kontekstu...
    • ghost25 Re:Ateizm semiotyczny 03.11.05, 10:27
      Ateizm semiotyczny

      W niniejszym artykule opowiem pokrótce czym jest ateizm semiotyczny.
      Uważam, że z wielu prób przeciwstawienia się poglądom teistycznym, argumentacja
      oparta na zanegowaniu wartości poznawczej słów religii jest najbardziej uczciwa
      intelektualnie, a przy tym z miejsca usuwa bezpłodne polemiki z wierzącymi,
      którzy z uporem maniaka potrafią imputować ateuszowi, iż ten „wierzy w
      nieistnienie boga”. Pomijając tę korzyść praktyczną, analiza języka teistycznego
      to rekonstrukcja u źródeł motywacji, przekonań i sposobu myślenia osób, które
      uważają, iż jest na tym świecie pewna siła, która determinuje nasze życie, a
      której powinniśmy bezwzględnie zawierzyć. „Granice mego języka są granicami mego
      świata” mawiał Wittgenstein. Zgodnie z tą myślą, nie muszę szukać przedmiotu
      teistycznego kultu – wystarczy, że wykażę, iż sami wierzący nie wiedzą, o co im
      tak naprawdę chodzi.

      Nie należy absolutnie traktować tej refleksji jako „całościowej
      wykładni” poglądów ateusza semiotycznego. Zadanie, jakie przed sobą postawiłem,
      ma tylko zarysować główne założenia tego nurtu i prostą ich obronę. Na ten temat
      napisano już wiele grubych tomów, a dyskurs wciąż trwa.

      Czym jest ateizm semiotyczny? Najprościej rzecz ujmując jest to
      pogląd, który przez analizę języka religijnego, a w szczególności pojęcia „bóg”
      stwierdza, że jest ono pozbawione sensu, a zatem żaden z wierzących nie rozumie,
      do czego tak naprawdę składa swoje modły. Taka teza, jeśli okazałoby się, że nie
      da się jej sfalsyfikować, ma bardzo doniosłe konsekwencje. Bowiem w takiej
      sytuacji przekonania religijne ludzi na całym świecie okazałyby się
      pseudoprzekonaniami. Wszelkie treści religijne okazują się być tylko pustą
      recytacją; co więcej, logiczną konsekwencją tezy semiotyków jest upadek
      moralności zbudowanej na religii – wierni myślą, że mają wzorzec postępowania
      etycznego przekazanego im przez absolut, podczas gdy jedynie posiłkują się
      dyskursem filozoficznym myśli świeckiej. Okaże się, że religijne napomnienia
      moralne to tylko gesty i ceremoniał bez żadnej głębszej intelektualnej refleksji.

      Na jakiej podstawie ateista semiotyczny uważa, iż zdania religii
      pozbawione są sensu? Otóż nie dają się one pogodzić z tzw. wymogiem Hume’a.
      Brzmi on następująco: „Słowo ma znaczenie poznawcze wtedy i tylko wtedy, gdy
      odnosi się, bezpośrednio lub pośrednio, do doświadczenia. Rozumiemy je, gdy
      potrafimy go użyć w zdaniu rozstrzygalnym przez doświadczenie.” Jak widzimy, nie
      sposób odnieść wyrazu „bóg” do doświadczenia, ani w sposób bezpośredni ani
      pośredni. Weźmy bowiem jeden z wielu opisów tej tajemniczej istoty, sformułowany
      przez Sobór Watykański I (cytat za: www.katolik.pl): „Święty, katolicki,
      apostolski, rzymski Kościół wierzy i wyznaje, że jeden jest Bóg prawdziwy i żywy
      Stwórca i Pan nieba i ziemi, Wszechmogący Wieczny, Niezmierzony, Nieograniczony,
      Nieskończony pod względem umysłu, woli i wszelkiej doskonałości. O tym Bogu
      będącym jedyną pojedynczą, całkowicie niezmierzoną i niezłożoną substancją
      duchową należy głosić, że jest różny od świata w samej rzeczy i w swej istocie,
      i że jest najszczęśliwszy i niewypowiedzianie wyniesiony ponad to wszystko, co
      oprócz Niego istnieje i może być pojęte”. Autorzy tego opisu wskazując, iż ten
      byt jest „różny od świata w samej rzeczy i w swej istocie” jasno dają do
      zrozumienia iż jest to byt nadnaturalny, transcendentny i jako taki nie może być
      określony w doświadczeniu. A ponieważ wymóg Hume’a stawia wyraźne kryterium
      logicznej sensowności słów, więc bazując na nim musimy odmówić wyrazowi „bóg”
      jakiejkolwiek wartości poznawczej – nie masz w doświadczeniu desygnatu
      (odpowiednika) wyrazu „bóg”.

      Takie stawianie sprawy może spotkać się z oczywistym zarzutem –
      dlaczego tylko tym kryterium oceniana jest sensowność słów? Czy nie istnieją
      pozaempiryczne przesłanki pozwalające na przyznaniu słowu „bóg” wartości
      poznawczej? Istnieje przecież wiele wyrażeń sensownych, choć kryteria
      rozstrzygania ich kontekstów zdaniowych są nieempiryczne.

      Jednakże w całej dotychczasowej religijnej biblioteczce ludzkości nie
      znajdziemy dwóch jednakowych kryteriów pozwalających rozstrzygnąć nasz spór!
      Począwszy od wielości religii istniejących na ziemi, skończywszy na niezliczonej
      ilości filozoficznych koncepcji boga – każdy z tych opisów jest inny, jak dotąd
      nie udało się wypracować jednego, zbieżnego stanowiska. Ponadto nie mamy żadnego
      wzorca, z którym moglibyśmy skonfrontować nasze aprioryczne rozważania. Można
      zaryzykować stwierdzenie, że tylu bogów ilu ludzi stąpa po tej ziemi. W tym
      położeniu nie sposób mówić o kryterium – nie mamy żadnej instancji rozjemczej,
      która mogłaby okazać poprawność lub fałszywość naszych rozważań. Dlatego też
      spokojnie możemy orzec, że jak dotąd jedyną metodą pozwalającą jednoznacznie
      ocenić czy mówimy z sensem czy nie, jest ścisłe zastosowanie wymogu Hume’a –
      odnoszenie naszych słów do doświadczenia.

      Oczywiście, wymóg Hume’a jest tylko hipotezą, nie da się jej
      jednoznacznie potwierdzić. Przede wszystkim z tego powodu, iż wyrażeń językowych
      jest nieskończenie wiele i może się tak zdarzyć, że jednak do niektórych z nich
      nasz wymóg nie ma zastosowania. Można więc spokojnie utrzymywać, że istnieją
      pewne sensowne językowe wyrażenia, które nie spełniają wymogu Hume’a mimo, iż na
      dzień dzisiejszy nie potrafimy takich wyrażeń podać. Jednakże hipotezę tę możemy
      postarać się uwiarygodnić, tj. poddać ją testom, które miałyby na celu
      sfalsyfikowanie jej. Tak też właśnie postępują obrońcy sensowności słów religii
      – ścierają wymóg Hume’a z innymi poglądami, które mu przeczą bądź zmieniają w
      znaczący sposób jego rozumienie.

      Jednym z najczęściej przytaczanych argumentów na obronę
      pozaempirycznego kryterium sensowności wyrażeń jest doktryna dwóch pni poznania.
      Od początku dziejów filozofii, zawsze istniało rozróżnienie na poznanie a
      posteriori, a więc założenie, iż całą nasza wiedza bierze się z doświadczenia,
      jak również poznanie a priori, a więc przed doświadczeniem – wiedza człowieka
      jest już w jego umyśle od czasu narodzin. Jeśli więc okaże się, iż rzeczywiście
      człowiek poznaje na oba sposoby, to wymóg Hume’a zostaje poważnie ograniczony –
      zawsze można powiedzieć, iż bóg to byt aprioryczny, a więc słowo określające ten
      byt jak najbardziej ma sens. Zdają się być na to przekonujące argumenty –
      przecież właśnie matematyka to omawianie czystego abstraktu, gdzie nie ma ani
      grosza słów wziętych z doświadczenia.

      Przyjrzyjmy się jednak koncepcjom wiedzy apriorycznej. Część
      filozofów uważa, iż poznanie to nie jest sensu stricte odbieranie
      rzeczywistości. Tę formę ludzkiej działalności traktują oni jako skupiska
      tautologii czy za zespoły instrukcji wskazujących, jaką formę mogą przybierać
      znaki pochodne, gdy już mamy jakieś znaki pierwotne oraz jakieś reguły
      przekształcania znaków. W tym ujęciu, dowód twierdzenia matematycznego to
      wskazanie łańcucha prowadzącego od aksjomatów, ewentualnie twierdzeń już
      udowodnionych, dzięki dopuszczalnym w matematyce formom przekształceń, do
      formuły, która nam łatwo przyszła do głowy. W takim ujęciu wymóg Hume’a
      pozostaje niezagrożony. Mamy bowiem wiedzę aprioryczną zbudowaną ze znaków bez
      pokrycia w doświadczeniu, jednakże wiedza ta dotyczy tylko składni niemych
      znaków, a dokładniej: żebyśmy mogli w ogóle powiedzieć, że coś ma odniesienie do
      doświadczenia, musimy mieć język w którym chcemy to wyrazić.

      Inna grupa filozofów twierdzi, że aby móc „uprawiać matematykę”
      potrzeba mieć intuicję, jakieś przeżycia. Trzeba bowiem „wyczuć” np. liczbę
      naturalną, żeby p
Inne wątki na temat:
Pełna wersja