"NoSpę niech pan... yyy..."

29.01.06, 15:55
Te reklamówki NoSpy są właściwie całkiem przyzwoite i dobrze zrobione. Ale
jedna rzecz zwróciła moją uwagę.
Mężczyzna skarżący się taksówkarce na ból brzucha ściąga szalik i widzimy na
jego szyi koloratkę. Nie jest jeszcze tego świadoma taksówkarka, która odwara
się do niego i mówi zyczliwie: - NoSpę niech pan.... - tu konsternacja -
yyy,to znaczy może ksiądz weźmie NoSpę?
Ja rozumiem, że zapewne połowa z nas w podobnej sytuacji poprawiłaby
odruchowo "pan" na "ksiądz", ale skąd ta sugestia, że do księdza nie można
powiedzieć "NIECH ksiądz..."? wink
    • markus.kembi Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 29.01.06, 16:08
      No właśnie - jak zapewne dobrze wiesz, Dzidko, forma rozpoczynająca się od
      "Niech..." nie jest uważana za grzecznościową. Do każdego obcego człowieka
      kulturana osoba powinna się zwracać "Proszę wejść", "Proszę usiąść", "Mógłby Pan
      wziąć NoSpę". Ta reklama sugeruje zatem niekulturalne zwracanie się do cywila, a
      jedynie wobec xiędza stodowanie formy grzecznościowej.
      • the_dzidka Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 29.01.06, 16:16
        Ta reklama sugeruje życzliwe zwracanie się do pasażera (wiesz, jacy są
        taksówkarze - jowialni, gadatliwi). A pani robi wrażenie spłoszonej widokiem
        księdza i szybciutko zmienia styl na pełen szacunku big_grin Nie rozumiem tego,
        zwłąszcza jak się wexmie pod uwage, ze to nie był żaden sztywny biskup, ale
        ksiądz-piłkarz, pewnie taki od trudnej mlodziezy smile
        • dagmama Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 29.01.06, 16:39
          Ja mówię do księdza pan albo na ty, jak jestem na ty. Dlaczego nie? To tylko
          zawód. Nie mówię, proszę listonosza, hydraulika itd.
          Do lekarza mówię "panie doktorze", ale jestem z nim w relacji lekarz - pacjent.
          Z księdzem nie jestem w relacji ksiądz - owieczka, prawda?
          To nie jest uprzejmość tylko uniżoność a tej nie lubię.
        • seth.destructor Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 29.01.06, 16:54
          Ta reklama sugeruje zwracanie sie do drugiej osoby jakby byla trzecia: niech on
          (ksiadz) zamiast wolacza : ksieze.
          • the_dzidka Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 29.01.06, 22:33
            seth.destructor napisał:

            > Ta reklama sugeruje zwracanie sie do drugiej osoby jakby byla trzecia: niech
            on
            > (ksiadz) zamiast wolacza : ksieze.

            No i w związku z tym co? To jest jakiś grzech? Wołasz "robotniku Kowalski,
            wyładuj to tutaj" czy "niech Kowalski się pospieszy tutaj z wyładunkiem"?
            • markus.kembi Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 29.01.06, 22:50
              Ha - przypomina mi się scena z "Poszukiwany, poszukiwana" - "Niech Marysia
              wyjdzie!".

              Na marginesie - mój ojciec do dzisiaj zwraca się do swojej matki w trzeciej
              osobie - "niech mama usiądzie", itp. (babka pochodzi z kresów, a konkretnie z
              Baranowicz). Jak ja słyszę taki text, to mi się przypomina serial "Świat według
              Kiepskich" - "Niech babka nie utrudnia, bo babkę do szafę zamkniemy i zabierzemy
              babce rentę!"
              • kociak40 Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 30.01.06, 03:36
                No-Spa, kiedyś lek tylko na receptę, był przepisywany przy kamicy nerkowej,
                w razie bólu i na rozszerzenie moczowodów, pomagał. Obecnie jest w wolnej
                sprzedaży, jest jego relkama i nie pomaga, wiem to po sobie. Teraz jest
                uniwersalny, na wszystko, zwłaszcza na "wyciąganie" pieniędzy. Jest i No-Spa
                Forte, ta tylko na receptę (zwykła tabletka - 40 mg, Forte - 80 mg). Przecież
                jak weźmie się dwie zwykłe, te bez recepty, to jest tak, jakby wziąść tą jedna
                Forte, która jest tylko na receptę. Czegoś tu nie rozumiem?
                • falafala Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 30.01.06, 08:55
                  No-spa to w tej chwili lek kobiet w ciazy, wlasciwie wiekszosc go lyka, nawet
                  same go sobie aplikuja nagminnie.
                  A z tym ksiedzem, to rzeczywiscie byl dlugo taki odruch mowic "Prosze
                  ksiedza...", juz tak nie mowie, zamienilam na "Prosze Pana..."
                  • markus.kembi Re: "NoSpę niech pan... yyy..." 30.01.06, 15:01
                    Ja tam nie mówię do xiędza "proszę pana" bo "pan" to jest nobilitacja. Kiedyś
                    "panem" tytułowano tylko szlachtę, dopiero dziś, gdy szlachty już nie ma - co
                    najwyżej paru nawiedzonych, papierowych arystokratów - "panem" nazywa się prawie
                    każdego obcego mężczyznę. Do xiędza najlepiej mówić "xięże".

                    A przypomniało mi się, że kiedy chodziłem do podstawówki to mieliśmy takiego
                    xiędza-katechetę, do którego się odruchowo zwracaliśmy "proszę pana" (jak do
                    zwykłego nauczyciela), bo nie ubierał się w sutannę, tylko w jakieś szmaty, w
                    stary sweter, koszulę w kratę albo jeszcze coś w podobie - zimą zakładał takie
                    gacie na wacie i kufajkę 9wyglądał jak cieć, tylko bez miotły) - ależ mieliśmy z
                    niego ubaw! Ale w przeciwnieństwie do naszych poprzednich katechetów całkiem
                    sympatyczny był - taki trochę jajcasz, ale na nieuwagę na lekcji reagował stanowczo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja