grgkh
28.02.06, 01:58
Rozumiem, zdarzyło się - pobłądził pasterz - w końcu też człowiek...
Jestem po dyskusji z jedną z uczestniczek tego forum (pewnie się spróbuję
jeszcze trochę tam potłumaczyć ze swej niepokorności i nieporadności
wyrażania swych myśli). Zarzuciła mi, nie tylko ona i nie pierwszy raz,
że "truję" ludzi i ludziom o memach. Że one takie bzdurne, że coś tam
niedokładnie tłumaczą. W tamtej rozmowie wyszła też przy okazji sprawa tego,
że "religia nie jest taka zła, bo przecież TYLE DOBREGO POTRAFI ZDZIAŁAĆ".
A ja tak sobie bilansuję i bilansuję, i nijak mi nie chce wyjść z tego nic na
plus dla religii. Totalnie NIC.
Zero? A te dobre uczynki, których sprawcą jest nasza ukochana idea?
Obrońcy zakładają sobie po cichutku, że - UWAGA!!! - człowiek ze swojej
natury predystynowany jest do ZŁA. Chyba tylko do zła, bo tylko wtedy kupy
trzyma się argument, że to co ludzie religijni zrobią dobrze, to w nich
religia wyprostowała, bo bez niej byliby tego zła ucieleśnieniem.
Rapsodiagitana tak właśnie broni religii.
No dobrze. A co z tym złem, które mimo religijności zostało w ludziach
religijnych? E, niemożliwe, czyżby? Człowiek religijny przecież ma cel, ma
być za to swoje dobro zbawiony - powie dzielny obrońca boskiego kultu. A jak
mu się cosik wymknie, tak niechcący? A jak się, odpukać i splunąć przez lewe
ramię

, zdarzy, to... się mu umorzy karę, wywabi plamę na sumieniu i będzie
jak nowy.
O, i tu jest pies pogrzebany. Hulaj dusza, piekła nie ma. Byle się wyrobić z
odświeżeniem kartoteki niebieskiej na czas i jesteśmy urządzeni. Troszkę tu,
troszkę tam, zabawić się, przymknąć oczko, przez paluszki spojrzec na innych,
co się tak samo bawią... Czy to aby uczciwe? Oczywiście, przecież żal w nas
zawsze szczery, skrucha wielka jak Titanic, a Bóg to "doceni".
Cynizm? Nie. To nie jest ludzki cynizm - to przystosowawcza cecha grupujących
się w religijne między innymi mempleksy zachowań.
I tak się to toczy. Fałsz i podwójna moralność zaszyte w przepiękne ideały.
A co do tego mają memy? Mempleks, zbiorowisko współdziałąjących memów,
SYSTEM, albo, jak mówi kaczor - "układ", tworzą samopowielający się blok
zachowań religijnych (albo jakichś innych). Okazał się skuteczny i dlatego
wygrywał z innymi - szlachetnymi, naprawdę dobrymi, uczciwymi,
sprawiedliwymi... Co to komu przeszkadza, że ja to nazwę mempleksem? Ważne
jest, że TO TAK DZIAŁA. Owieczki są więc zniewolone jakoś w stosunku do samej
idei, mempleksu religuijnego, ale - UWAGA!!! - także w stosunku do ludzi,
nośników, wehikułów, którzy najsprawniej tym koncernem zarządzają, urzędników
tego koncernu. Religia nie pozwala na wewnętrzną krytykę,
bo "uświęca", "unietykalnia", nadaje absolutne przywileje. Każdy normalny,
niezniewolony dogmatami nietykalności człowiek potępiłby dokładnie tak samo
pedofila cywila i pedofila księdza, ale nie owieczka pasterzowi
podporządkowana. Religia i dogmat PODPORZĄDKOWUJE na zawsze i
uprzywilejowanie.
I to jest mój komentarz do tego zdarzenia:
wydarzenia.wp.pl/kat,33314,wid,8206247,wiadomosc.html
Pamiętam analogiczną sprawę proboszcza z Tylawy. Pani, która jako dziewczyna
dostąpiła zainteresowania duchownego, gdy już jako matka dwóch synów,
później, zdecydowała się zeznać prawdę została zaszczuta przez środowisko
broniące pasterza i musiała się wyprowadzic po cichu i daleko, bo nie mogła
tam dłużej żyć.
W takim, memetyczno-religijnym świecie żyjemy. I takie to "dobro"
rozprzestrzeniamy wśród ludzi godząc się na istnienie religii.