Supermarkety mają kolejną okazję do zarabiania

01.04.06, 10:47
Oprócz bożego narodzenia i wielkanocy dochodzi nowa okazja do zarabiania. W
supermarketach mędzy grabiami, konewkami a kaloszami leżą płyty z zawodzeniem
Wojtyły, płyty nagrane przez nawróconych alkoholików i narkomanów na cześć
Wojtyły, albumy, książki i inne dewocjonalia. Z tego, co widzę, to słabo to
schodzi.

    • monia4781 Re: Supermarkety mają kolejną okazję do zarabiani 04.04.06, 02:17
      KK też w tym czasie zarabia i to grubą kase.
      • kociak40 Re: Supermarkety mają kolejną okazję do zarabiani 04.04.06, 02:28
        monia4781 napisała:

        > KK też w tym czasie zarabia i to grubą kase.

        Ma i wydatki. Właśnie dzisiaj będąc w sklepie (art. gospodarcze) vis a vis
        kościoła, przyszedł proboszcz ze starym kranem w ręku (taki co stosuje się do
        rur wodociągowych na zewnątrz budynków) i kupił za 32 zł nowy, powiedział, że
        ten stary już kamieniem obrósł, a Wielkanoc się zbliża i woda święcona będzie
        potrzebna wiernym. Ma rację, lepiej i szybciej będzie lecieć z hydrantu do tej
        wanny na zewnątrz koscioła, gdzie on będzie "zamieniał" wodociągową na święconą.
        Szybko się wydatek zwróci. Mógłby hydrant poświęcić i cały rok leciałaby
        święcona, to dopiero byłby zysk. Stary już proboszcz, słabo już myśli.
        • watanabe.miharu Re: Supermarkety mają kolejną okazję do zarabiani 04.04.06, 11:57
          kociak40 napisał:

          > Mógłby hydrant poświęcić i cały rok leciałaby
          > święcona, to dopiero byłby zysk.

          Dobresmile Ale wówczas ten proboszcz byłby już niepotrzebny, bo kran sam
          "zamieniałby" wodę. Ksiadz jednak dobrze myśliwink
          • kociak40 Re: Supermarkety mają kolejną okazję do zarabiani 05.04.06, 01:00
            watanabe.miharu napisała:

            > kociak40 napisał:
            >
            > > Mógłby hydrant poświęcić i cały rok leciałaby
            > > święcona, to dopiero byłby zysk.
            >
            > Dobresmile Ale wówczas ten proboszcz byłby już niepotrzebny, bo kran sam
            > "zamieniałby" wodę. Ksiadz jednak dobrze myśliwink

            Ja to dobrze rozumiem, wiem o co chodzi. Nawiasem mowiąc, taki kran mógłby być
            zamykany na klapkę jak wlew do baku w samochodzie i za otworzenie go byłaby
            opłata. Tu chodzi o co innego. Przyglądałem się temu wielokrotnie (nawet kiedyś
            sam czekałem). Kościelny, wężem gumowym, właśnie z tego hydrantu wystającego z
            muru kościoła, nalewa wody do takiej cynowej jakby wanny. Wierni czekają z
            buteleczkami. Tym co dopiero podeszli, kościelny udziela informacji - "nie, to
            jeszcze nie święcona, zaraz przyjdzie ksiądz, trzeba czekać!". Ksiądz
            przychodzi, szepcze coś pod nosem, czyni znak krzyża i już wszyscy obecni sami
            wiedzieli, woda wodociągowa zmieniła się na święconą, sami byli tego świadkami.
            Ministrant ma koszyczek wiklinowy, w którym nie wiadomo skąd, już leży 50 zł.
            To tz. banknot "służbowy", ksiądz go wydał w zakrystii i tam ma wrócić. Służy
            on jako czynnik psychologiczny, ma wpłynąć na naszą podświadomość, ile taka
            święcona woda może być "warta". Oczywiście, banknot ten, pozostanie sierotą,
            ale rolę spełni, wstydzimy się dać np. 1 zł, raczej ręka w kieszeni będzie sama
            wybierać większe monety lub nawet "papierki", kto wie jakie? Co jakiś czas wody
            braknie, ksiądz musi znowu przychodzić więc widzimy jego trud i jego moc, nam
            taka woda się nie przemieni, tylko jemu się to robi. Pozostaje tylko pytanie,
            ile na raz takiej wody może się przeminić? Przecież nawet największa dewotka
            nie uwierzy, że jak ksiądz poświęci staw czy jezioro, to woda się zmieniła w
            całym zbiorniku, jakieś ograniczenie do pojemności musi być, tylko jakie? kto
            wie?
Pełna wersja