0golone_jajka
23.09.06, 16:53
Tego poranka ktos zapukal do mych drzwi. Kiedy je otworzyłem, ujrzalem zadbana, ladnie ubrana pare ludzi. Mezczyzna odezwal sie
pierwszy:
- Czesc! Ja jestem Jan, a to Maria.
Maria: Czesc! Przyszlismy by zaprosic cie bys pocalowal z nami dupe Henryka.
Ja: Przepraszam?! O czym wy mowicie? Kim jest Henryk, i dlaczego mialbym chciec calowac jego dupe?
Jan: Jesli pocalujesz Henryka w dupe, da ci on milion dolarow; a jesli nie, spierze cie na kwasne jablko.
Ja: Co? Czy to jakas wariackie rozruchy?
Jan: Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudowal to miasto. Henryk posiada je cale. On moze zrobic wszystko co zechce,
i chce ci akurat dac milion dolarow, ale nie moze poki nie pocalujesz go w dupe.
Ja: To zupelnie bez sensu. Dlaczego...
Maria: Kim jestes by podawac w watpliwosc dar Henryka? Nie chcesz miliona dolarow? Czy nie sa one warte malego pocalunku w dupe?
Ja: No coz, moze, jesli to prawda, ale...
Jan: A wiec chodz pocalowac z nami dupe Henryka.
Ja: Czy czesto ja calujecie?
Maria: O tak, caly czas...
Ja: I dal wam juz te milion dolarow?
Jan: No coz, nie, nie mozna dostac pieniedzy poki nie wyjedzie sie z miasta.
Ja: A wiec czemu jeszcze z niego nie wyjechaliscie?
Maria: Nie mozesz wyjechac poki Henryk ci nie pozwoli, albo on nie da ci pieniedzy i stlucze na kwasne jablko.
Ja: Czy znacie kogokolwiek kto pocalowal Henryka w dupe, wyjechal z miasta i dostal milion dolarow?
Jan: Moja matka calowala Go w dupe cale lata. Rok temu wyjechala, i jestem pewien ze dostala pieniadze.
Ja: Nie rozmawiales z nia od tamtej pory?
Jan: Oczywiscie ze nie, Henryk nie pozwala na to.
Ja: Dlaczego wiec sadzicie ze ktokolwiek dostaje pieniadze, skoro nigdy z nikim takim nie rozmawialiscie?
Maria: No coz, dostajesz troszke przed wyjazdem. Moze bedzie to podwyzka, moze wygrasz cos na loterii, moze po prostu
znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
Ja: A co to ma wspolnego z Henrykiem?
Jan: Henryk ma pewne znajomosci.
Ja: Przykro mi, ale pachnie mi to jakims monstrualnym oszustwem.
Jan: Ale to przeciez milion dolarow, czy mozesz przepuscic taka szanse? Poza tym, pamietaj ze jesli nie pocalujesz Henryka w dupe,
zbije cie on na kwasne jablko.
Ja: Moze jesli bym mogl zobaczyc Henryka, pogadac z nim, uzyskac wiecej bezposrednich informacji...
Maria: Nikt nie widzial Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawial.
Ja: A wiec jak calujecie go w dupe?
Jan: Czasem posylamy po prostu calusa, myslac o jego dupie. Czasem calujemy w dupe Karola, i on przekazuje to dalej.
Ja: Kim jest Karol?
Maria: Naszym przyjacielem. To on nauczyl nas wszystkiego o calowaniu dupy Henryka. Wszystko co musielismy zrobic, to po prostu
zaprosic go do nas kilka razy na obiad.
Ja: I tak po prostu uwierzyliscie mu na slowo, kiedy powiedzial ze jest Henryk, ze Henryk chce byscie pocalowali go w dupe, i ze
zostaniecie za to wynagrodzeni?
Jan: O nie, Karol mial list ktory Henryk wyslal mu wiele lat temu, w ktorym wszystko zostalo wyjasnione. Tutaj jest jest jego
kopia, sam ja zobacz.
Jan podal mi kserokopie recznie zapisanej kartki, w ktorej naglowku stalo: "Z notatnika Karola". Bylo tam wypisanych jedenascie
punktow:
1. Pocaluj Henryka w dupe, a dostaniesz milion dolarow gdy opuscisz miasto.
2. Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia.
3. Bij na kwasne jablko kazdego kto jest inny od ciebie.
4. Zdrowo jadaj.
5. Henryk osobiscie podyktowal ten list.
6. Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera.
7. Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda.
8. Myj rece po skorzystaniu z toalety.
9. Nie pij
10. Jadaj swe parowki wylacznie w bulkach, bez zadnych dodatkow.
11. Pocaluj Henryka w dupe, albo zbije cie on na kwasne jablko.
Ja: Ale to wyglada na pisane w notatniku Karola.
Maria: Henryk akurat nie mial papieru.
Ja: Mam wrazenie ze gdybysmy sprawdzili, okazaloby sie to pismem Karola.
Jan: Oczywiscie, ale to Henryk to podyktowal.
Ja: Mowiliscie przeciez ze nikt Henryka nie widzial?
Maria: Teraz nie, ale wiele lat temu przemawial on do niektorych ludzi.
Ja: Mowiliscie ze jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwasne jablko tylko za to ze sa inni?
Maria: Tego chce Henryk, a ma on zawsze racje.
Ja: Skad to wiecie?
Maria: Punkt 7 wyraznie mowi ze "Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda". To mi wystarczy!
Ja: Moze wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyslil to wszystko?
Jan: Nie ma mowy! Punkt 5 mowi "Henryk osobiscie podyktowal ten list". Poza tym, punkt 2 mowi "Uzywaj alkoholu z
wstrzemiezliwoscia", punkt 4 "Zdrowo jadaj", i punkt 8 "Myj rece po skorzystaniu z toalety". Kazdy wie ze te stwierdzenia sa
prawdziwe, a wiec i reszta taka musi byc.
Ja: Ale punkt 9 stwierdza "Nie pij", co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6 zas mowi "Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera",
a to jest totalna bzdura.
Jan: Nie ma sprzecznosci miedzy 9 i 2. 9 po prostu uscisla 2. A co do 6, to przeciez nigdy nie byles na Ksiezycu, a wiec nie
mozesz wiedziec na pewno.
Ja: Naukowcy udowodnili przeciez ze Ksiezyc jest zrobiony ze skal...
Maria: Ale nie wiedza czy przybyly one z Ziemi, czy z glebi kosmosu, wiec rownie dobrze moze to byc zielony ser.
Ja: Naprawde nie jestem tu ekspertem, ale wydawalo mi sie ze teoria iz Ksiezyc powstal z fragmentow Ziemi zostala obalona. Poza
tym, niewiedza skad skala przybyla nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
Jan: Aha! Wlasnie przyznales ze naukowcy czesto sie myla, lecz my wiemy ze Henryk zawsze ma racje!
Ja: My wiemy?
Maria: Oczywiscie ze tak. Punkt 5 przeciez tak mowi.
Ja: Mowicie ze Henryk zawsze ma racje poniewaz tak mowi list, a list jest prawdziwy poniewaz Henryk go podyktowal, poniewaz tak
mowi list. To okrezna logika, w niczym nie rozniaca sie od stwierdzenia: 'Henryk ma racje, poniewaz powiedzial ze ma racje'.
Jan: Wreszcie zaczynasz rozumiec! To takie radosne widziec kogos przyblizajacego sie do mysli Henryka.
Ja: Ale... eh, niewazne. A co z parowkami?
Maria sie zarumienila. Jan mi zas odpowiedzial: „Parowki, w bulkach, bez dodatkow. To po Henrykowemu. Kazdy inny sposob jest
zly”.
Ja: A co jesli nie mam bulki?
Jan: Nie ma bulki, nie ma parowki. Parowka bez bulki jest zla!
Ja: Bez przypraw? Bez musztardy?
Maria zamarla porazona. Jan krzyknal:
- Jak ci nie wstyd uzywac takich slow! Wszelkie dodatki sa zle!
Ja: A wiec wielki stos kiszonej kapusty z kawaleczkami parowek jest nie do przyjecia?
Maria zatkala sobie uszy palcami, mruczac:
- Nie slysze tego, lalalalalalalala.
Jan: To obrzydliwe. Tylko jakis potworny zboczeniec moglby to jesc...
Ja: To dobrze! Ja jem to bardzo czesto.
Maria omdlala. Jan zdazyl ja pochwycic i wysyczal:
- Jeslibym wiedzial ze jestes jednym z tych, nie marnowalbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cie na kwasne jablko, ja tam bede,
liczac swe pieniadze i glosno sie smiejac. Na razie jednak pocaluje Henryka w dupe za ciebie, ty bezbulkowy, parowkokrojacy
pozeraczu kapusty!
Mowiac to, pociagnal Marie do ich czekajacego samochodu, i odjechal.
Autor: Robert Anton Wilson
Tlumaczenie: Eimi Kion