Religia dla niewierzacych ;)

10.10.06, 00:01
taki artykul jest na onecie smile mozna sie posmiac z glupoty niektorych ludzi .

wiadomosci.onet.pl/1363870,240,1,0,1,kioskart.html
-------
wlasciwie wszystko jest tu wykrecone na druga strone jak sie tylko da . ale
zapewniam tego pana ze ateisci zycie duchowe czyli tzw zycie wewnetrzne moga
miec bardzo bogate ( bo to zalezy od czlowieka jakie je ma ) i ze to raczej
religijnosc odchodzi a nie ateizm ( albo humanizm zeby byc konkretnym ) . juz
dzis w Polsce nawet religijnosc to tylko pozory .

Cytat:
W świetle tych wszystkich przemyśleń André Comte-Sponville proponuje
paradoksalne z pozoru rozwiązanie: "wierzący" ateizm
.

teistom truudno jest zrozumiec ze mozna byc ateista i byc wierzacym . ja
jestem wierzacy . wierze w wiele rzeczy np w to ze w moim zyciu bedzie lepiej
niz gorzej , ze Polska dostanie sie do ME itd
    • xxara Re: Religia dla niewierzacych ;) 10.10.06, 08:22
      Zdziwiłam się że ten Pan jako filozof pozstawił znak równości między ateizmem a
      nihilizmem, tak jakby Bóg był jedyną wartością a odrzucenie go powoduje że nie
      ma wartośco w ogóle. Podoba mi się natomiast podejście do religii jak do nurtu
      filozoficznego.
      I druga sprawa, strach przed islamem. Kolejna osoba która napędza antagonizm
      między chrześcijanami a muzułmanami, chociaż chrześcijanie w ogóle nie zadają
      sobie trudu żeby tamtą religię poznać. To bardzo groźne zjawisko. Gdy człowiek
      boi się czegoś, czego nie zna, urasta do to do irracjonalnych granic
      • grgkh Re: Religia dla niewierzacych ;) 10.10.06, 09:25
        xxara napisała:

        > I druga sprawa, strach przed islamem.
        > Kolejna osoba która napędza antagonizm między chrześcijanami
        > a muzułmanami, chociaż chrześcijanie w ogóle nie zadają
        > sobie trudu żeby tamtą religię poznać.
        > To bardzo groźne zjawisko. Gdy człowiek
        > boi się czegoś, czego nie zna, urasta do to do irracjonalnych granic

        Myślę, że bagatelizujesz zagrożenie islamem. Popatrz, jest rok 2006:
        Niemiecki octoberfest z Adolfem w tle.
        Korea - miliony zniewolonych ludzi rządzonych przez kacyka.
        Afganistan - Talbowie znów są górą.
        Liberia, Somalia, Sudan, Nigeria, południe Afryki... tłumy ludzkie i ich władcy.
        Polska wspaniałego, trzeciego tysiąclecia nowej ery z tysiącami kościołów i
        kapliczek i tłumami na papieskich festynach, jak muzułmańska, rozdeptująca się
        tłuszcza u świętego kamienia Kaaba.

        Prymitywne, zniewolone tłumy ludzkie i ich narkotyk - religia.

        Nieustająca walka o władzę, wszędzie na świecie. Nie łudź się, nie będzie
        lepiej. Kiedyś i do nas zawita islam. Prognozy są takie, że religia nie
        zniknie, bo jest wciąż na nią zapotrzebowanie. Islam jest wśród tych religii
        najbardziej ekspansywny i dlatego to on ma największe szanse być górą. Kiedyś.
        Ale nas już pewnie wtedy nie będzie...
        • xxara Re: Religia dla niewierzacych ;) 10.10.06, 12:56
          > Myślę, że bagatelizujesz zagrożenie islamem.

          Zobacz, jak w ciągu ostatnich 5 lat zmieniły się linie podziału. Przecież po
          zamachu na WTC wrogiem byli terroryści, nawet w Stanach w szkołach prowadzono
          zajęcia informujące o tym, że nie wszyscy muzułmanie są źli, że między słowem
          terrorysta a muzułmanin nie ma znaku równości. Potem gdy pod pretekstem
          odkrycia fabryk broni w Iraku część Europy przyłączyła się do wojny z
          terroryzmem, punkt ciężkości przesunął się. Nie było fabryk? Nie szkodzi. Sadam
          obalony? Nie szkodzi. Trzeba bić Araba. Konflikt światowego mocarstwa z grupą
          terrorystów (wyszkoloną za pieniądze tego mocarstwa) przeradza się w wojnę
          religijną. Pewnie że sytuacja jest bardzo groźna. Tym bardziej, gdy głowa
          kościoła katolickiego zaczyna antagonizować strony konfliktu, przekreślając
          możliwość prowadzenia dialogu z zachowaniem odrębności religijnej. Uważam że
          jesteśmy na prostej drodze do światowego konfliku, ponieważ podsycane są
          antagonizmy religijne.
          • dagmama Re: Religia dla niewierzacych ;) 11.10.06, 11:16
            Bardzo ciekawy artykuł.
            Czy ateista może mieć życie duchowe? Niewątpliwe. I może ono sobie być
            niezwiązane z konkretną religią.
            Ale przyznam się, że staram się unikać słowa "wierzę". Kiedy mówię, że wierzę,
            dyskutanci często doczepiają się, ze jako ateistka nie mogę "wierzyć".
            Czy na słowo "wierzyć" monopol musi mieć koniecznie jakaś religia?
            • grgkh Re: Religia dla niewierzacych ;) 11.10.06, 15:52
              dagmama napisała:

              > Czy na słowo "wierzyć" monopol musi mieć koniecznie jakaś religia?

              Wystarczy, że powiesz, iż nie są to dogmaty.
          • grgkh Re: Religia dla niewierzacych ;) 11.10.06, 15:50
            xxara napisała:

            [...]
            > Konflikt światowego mocarstwa z grupą
            > terrorystów (wyszkoloną za pieniądze tego mocarstwa) przeradza się
            > w wojnę religijną.
            > Pewnie że sytuacja jest bardzo groźna. Tym bardziej, gdy głowa
            > kościoła katolickiego zaczyna antagonizować strony konfliktu,
            > przekreślając możliwość prowadzenia dialogu z zachowaniem odrębności
            > religijnej.
            > Uważam że jesteśmy na prostej drodze do światowego konfliku,
            > ponieważ podsycane są antagonizmy religijne.

            Gdzieś wyczytałem (nie tylko u Oriany Fallaci), że Europie (światu?) grozi islamizacja i tak sobie myślę, że to jest możliwe. Weszliśmy w XXI wiek, a religie są wciąż na topie. Szukam przyczyn, zauważam je i wiem, że nie znikną jeszcze długo (może nigdy). Ludzie potrzebują idei, zawsze będą ich szukali, a do jakich mają dostęp? Przyszłość rysuje się w czarnych raczej barwach.
    • salmanassar1 Re: Religia dla niewierzacych ;) 11.10.06, 13:08
      Artykul bardzo ciekawy. Moze wydawac sie kontrowersyjny ze wzgledu na pewne
      implikacje "interdyscyplinarne" (ateizm + religia)

      Ale Adamie:

      "wlasciwie wszystko jest tu wykrecone na druga strone jak sie tylko da . ale
      > zapewniam tego pana ze ateisci zycie duchowe czyli tzw zycie wewnetrzne moga
      > miec bardzo bogate ( bo to zalezy od czlowieka jakie je ma )"

      nie zauwazylem w artykule, ze A. Comte-Sponvile deprecjonuje zycie duchowe
      ateistow. Najwyzej wskazuje, ze pozostajac ateistami moga (wcale nie musza)
      siegac np. do duchowej tradycji buddyjskiej czy chrzescijanskiej

      "ze to raczej
      > religijnosc odchodzi a nie ateizm ( albo humanizm zeby byc konkretnym ) . juz
      > dzis w Polsce nawet religijnosc to tylko pozory ."

      Z tym to juz na pewno bym sie nie zgodzil. Na pewno odchodza przestarzale formy
      religijnosci, ale czy sama religijnosc? Coraz wiecej ludzi nie uczestniczy w
      nabozenstwach (widac to zwlaszcza tu na zachodzie Europy), ale malo deklaruje
      stanowcza niewiare - ateizm. Najczestsze samookreslenie to slynny "wierzacy
      niepraktykujacy". Natomiast ateizm w postaci jaka sam proponujesz (po
      przeczytaniu wielu Twoich wypowiedzi na tym forum) jest raczej malo popularny i
      jakies strasznej tendencji wzrostowej w tym wzgledzie nie widac.

      "teistom truudno jest zrozumiec ze mozna byc ateista i byc wierzacym . ja
      > jestem wierzacy . wierze w wiele rzeczy np w to ze w moim zyciu bedzie lepiej
      > niz gorzej, ze Polska dostanie sie do ME itd"

      Jako teista rozumiem, ze ateista moze w ten sposob wierzyc. Malo tego, moze tez
      wierzyc w cos istotniejszego np w sile dobra czy przyjazni.

      PS. Z autopsji moge potwierdzic, ze ateista moze miec bardzo bogate zycie
      duchowe. Jeden z nich mniej wiecej raz w tygodniu dzwoni do mnie wieczorem i
      mowi: "Czesc, nie chcesz isc ze starym ateista do jego kapliczki na piwo".
      Zapewniam was, odbywajace sie potem rozmowy w malej knajpce na Rohrbaherstrasse
      w Tribergu sa bardzo "duchowe".
Pełna wersja