alina66
18.12.06, 10:52
Witam!
Miesiąc temu wysłałam do parafii i do kurii (kopia) oświadczenie, iż
rezygnuję z członkostwa w KK.
Po kilku dniach do mnie do domu zadzwonił w czasie mojej nieobecności ksiądz
z parafii, był bardzo niemiły i oświadczył, że musi ze mną porozmawiać
bo "martwi się o mój los" (przez poprzednie lata, kiedy nie brałam udziału w
żadnych obrzędach katolickich, ale pozostawałam w jego statystykach, to się
nie martwił, ale nie o to chodzi).
Został poinformowany, kiedy będę osiągalna, ale nie zadzwonił ponownie (i tak
nie dyskutowałabym z nim, bo nie ma o czym).
No i tak: dzisiaj wysłałam ponownie pismo z rezygnacją, dodając, że jeśli
sprawa nie zostanie załatwiona podejmę kroki prawne, chociaż wiem, że to
nielatwe, zamierzam w takim wypadku bazować na naruszeniu Ustawy o ochronie
danych osobowych.
I moje pytanie: czy ktoś z Was to przerabiał i jeśli nadal moja rezygnacja
nie zostanie poświadczona, to co dalej zrobić, żeby zmusić KK do wykonania
mojej woli?
Pozdrawiam