grgkh 14.02.07, 13:24 Wierzycie? A więc jesteście pewni. Co? Nie jesteście pewni? A więc jednak nie wierzycie? Nie. Wydaje się wam, że jesteście pewni i tylko nazywacie to wiarą. Dlaczego jesteście pewni? Jakie macie do tego prawo? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
pyska32 Re: Do tych, co wydaje im się, że wiedzą :) 14.02.07, 15:49 Nie wierzysz ? Nie jesteś pewna .Co ? Jesteś pewna ? A więc jednak wierzysz ? Tak? Wydaje ci się ?Może jakiś dowód ?Może razem pobijemy trochę piany ? Dlaczego w większości to niewierzący zadają tego typu pytania ? Szukają ....mimo wszystko ...? Odpowiedz Link
grgkh Re: Do tych, co wydaje im się, że wiedzą :) 15.02.07, 00:29 pyska32 napisała: > Nie wierzysz ? Nie jesteś pewna .Co ? Jesteś pewna ? A więc jednak wierzysz ? > Tak? Wydaje ci się ?Może jakiś dowód ?Może razem pobijemy trochę piany ? > Dlaczego w większości to niewierzący zadają tego typu pytania ? > Szukają ....mimo wszystko ...? To chyba jest tak... Zadają sobie takie pytania i wierzący - a nawet właśnie wskutek tej dociekliwości czasem tracą wiarę - ale ci wierzący z reguły lekają się ich zadawać głośno, w strachu przez autorytetem Boga i oceną innych wierzących. I tak to pewnego rodzaju "natura" komunikacji międzyludzkiej sprzyja trwaniu w widzianej niejednokrotnie jako fałszywa, ale dla świętego spokoju akceptowanej, wierze (półwierze, ćwierćwierze...). A wśród tych niewierzących przecież jest spora grupka takich, co kiedyś wierzyli, aż w końcu oczy im się otworzyły na prawdę lub zebrali się na odwagę by myśleć samodzielnie. Odpowiedz Link
pyska32 Re: Do tych, co wydaje im się, że wiedzą :) 15.02.07, 09:45 Domyślam się jak dużo energii potrzeba , aby oceniać ludzi sobie nie znanych , ( wierzących lub niewierzących ). W kościele ,u księdza,w piśmie świętym ( przerobionym),w katolickiej moralności Boga nie znalazłam. Znalazłam Boga w sobie.Nie mam na to dowodu , bo nie zależy mi na tym aby ktokolwiek uwierzył.Każdy ma prawo żyć jak uważa. Odpowiedz Link
grgkh Re: Do tych, co wydaje im się, że wiedzą :) 15.02.07, 10:30 pyska32 napisała: > Domyślam się jak dużo energii potrzeba , > aby oceniać ludzi sobie nie znanych , ( wierzących lub niewierzących ). To jest przekroczenie pewnej bariery zrozumienia. Żyjemy w kulturze, którą na ogół w całości akceptujemy. Gdy się znajdziemy poza granicą podporządkowania absolutom, które są przecież fikcją, już nie potrzeba dużo energii. Reszta układa się sama. Dużo energii pochłania znoszenie uciążliwej, upierdliwej rzeczywistości kreowanej przez na przykład religię i dawców prawd, którzy są tyranami. > W kościele ,u księdza,w piśmie świętym ( przerobionym), > w katolickiej moralności Boga nie znalazłam. > Znalazłam Boga w sobie. > Nie mam na to dowodu , bo nie zależy mi na tym aby ktokolwiek > uwierzył. Co to jest "Bóg w sobie"? Przecież pojęcie Boga zostało zbeszczeszczone poprzez religię. Okazało się pustym frazesem. Czujemy. Ja też czuję, bo tak jest zbudowana nasza psychika. Czujemy na pewno podobnie. I w tym jest zawarta odpowiedź skąd i po co to... Ta właściwość psychiki służyć ma bogactwu form odczuwania siebie dla siebie oraz siebie pomiędzy innymi ludźmi. Właśnie tym jesteśmy - jednym organizmem społecznym. A bóg pasożyt służy degeneracji tych więzi. Zabija w nas poczucie wartości osobowej i poczucie wartości nas wszystkich ludzi jako całości. Bóg, który każe wielbić, czcić siebie na pierwszym miejscu i który jest jakiegoś rodzaju ideałem. Ideały nie istnieją, a priorytet boga jako "pierwszego" wyrzuca na dalszy plan nasze człowieczeństwo. Dochodzi do tego, że niektórzy przestają szanować siebie i swoje życie, i z miłości do jakiegoś bożka, w imieniu systemu religijnego potrafią zabijać innych. Po co nam bogowie? Tak trudno bez nich żyć? Czyż świat i życie nie mogą być piękne same z siebie, bez pośrednictwa idei, która się wciąż, co dzień okazuje na nowo jednakowo zła? Przecież jesteśmy my, tylko i aż. > Każdy ma prawo żyć jak uważa. A dlaczego? Dlaczego uważasz, że TERAZ wiesz więcej niż wtedy, gdy byłaś dzieckiem? Wtedy też coś "uważałaś", a jednak teraz nie żyjesz według tamtych reguł. Coś się zmieniło. A skąd wiesz, że nie należałoby zrewidować swoich obecnych poglądów? Ja Ci niczego nie chcę narzucać. Dążę jedynie do wykazania względności, która nas nie opuści do końca życia. To ona każe nam się uczyć chodzić na dwóch kończynach: ponieważ dziecko widzi, że inni tak chodzą, choć może widzi także swoich rówieśników posuwających się do przodu na czterech punktach oparcia. Wtedy jeszcze chcemy nowego. Potem narzuca się nam schematy i niechęć do ich zmiany. Komuś lub czemuś to jest na rękę. Systemom, których ludzie używają, by egzekwować władzę. W opozycji do niej jest wolność, taka jak u dziecka, po prostu chęć do poznawania nowego. Jako dorośli, bardziej dojrzali, jesteśmy bezpieczniejsi w tej działalności. Nie potrzebujemy już tak bardzo nie kwalifikowanych własnym rozumem autorytetów. I wtedy naszym podstawowym prawem jest prawo do wolności. "Żyć jak uważa", to jednak podporządkowanie, bo w tym zdaniu jest zawarta niechęć do zmian. Nie "jak uważa", ale jak uważa schemat, któremu się poddajemy. Odpowiedz Link
pyska32 Re: Do tych, co wydaje im się, że wiedzą :) 15.02.07, 18:13 Ocenianie ludzi .. porównywanie ..dzielenie na lepszych i gorszych . Wystarczy akceptacja każdego człowieka z jego niepowtarzalnością. Człowiek posiada wolną wolę , może przeżyć swoje życie tak jak sam chce lub przyłączyć się do jakiegoś "stada", gdy jest słaby. Może to być "stado" nazwane religią ( jakąkolwiek).Ale to nie jest Bóg. Tam gdzie są zakazy ,nakazy , warunki ,kary ,nagrody tam Boga nie ma. Bóg dla każdego jest tym ,czego dany człowiek najbardziej potrzebuje.To relacja wyjątkowa i niepowtarzalna . Kościół i Bóg to zupełnie coś innego. Odpowiedz Link
carpedijem Re: Do tych, co wydaje im się, że wiedzą :) 15.02.07, 19:56 Twój bóg nie należy z pewnością do KRK Odpowiedz Link