W ramionach "miłosierdzia"

13.04.07, 11:09
Czy ja, ateista, nie czuję czym jest miłosierdzie? Kto decyduje o upowszechnianiu tak krzywdzącej mnie opinii i w imię jakiego interesu? A przecież w imię Boga tak chętnie się zabija, bo inni są źli.

Dlaczego nikt nie pisze jak miłosierni potrafią być na przykład ateiści?

wiadomosci.onet.pl/1404480,240,kioskart.html
    • lolek94 Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 11:17
      Moim zdaniem to jest chore, znam tez ateistow ktorzy zyja tak moralnym zyciem,
      ze mozna by bylo ich uznac za swietych jak by im dolozyc tylko wiare.
      Czytalem ten artykul, czy te slowa maja pokrycie? KRK naciska ze wszystkich
      stron na nakazy, zakazy, skutecznie?
      Jestem w kosciele protestanckim i dopiero tam poczulem wolnosc, nie tylko co
      swobode myslenia, co poprostu wolnosc w duchu, nikt nic mi nie kazal, robilem
      co chcialem. I tak jest nadal, co nie oznacza ze daje sie zniewolic przez
      nalogi, bo wypic piffko lubie, lecz wiem ze jak wypije ich 6 to zniewoli mnie
      alkochol. Tak jest ze wszystkim smile
    • wanda43 Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 12:42
      Ateista ma swiadomosc,ze to co robi,robi tylko on i na wlasna odpowiedzialnosc.
      Katolik cokolwiek robi,to zawsze ma wytlumaczenie,ze to za podszeptem zlego,szatana, czy jak go tam kto nazwie.Dodatkowo ma wpojone,ze zawsze moze isc do spowiedzi i po odmowieniu paru zdrowasiek czy odprawieniu jakiejs pokuty jest rozgrzeszony.Moze rowniez dac kase i ksiadz za niego sie pomodli lub odprawi msze w intencji odpuszczenia dranstwa.Jak wyciągnie kopyta nie zdąrzywszy sie wyspowiadac,to rodzina zaplaci za wypominki.I tak to sie toczy.
      Ateista okazujac milosierdzie,wspolczucie,pomoc innym,robi to,bo wie,ze to jest dobre i pozyteczne.Katolik robi to z mysla o zaplacie w postaci zycia wiecznego,a nie bezinteresownie dla wlasnej satysfakcji.
      • lolek94 Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 13:01
        "Ateista ma swiadomosc,ze to co robi,robi tylko on i na wlasna odpowiedzialnosc.
        Katolik cokolwiek robi,to zawsze ma wytlumaczenie,ze to za podszeptem
        zlego,szatana, czy jak go tam kto nazwie.Dodatkowo ma
        wpojone,ze zawsze moze isc do spowiedzi i po odmowieniu paru zdrowasiek czy
        odprawieniu jakiejs pokuty jest rozgrzeszony.Moze
        rowniez dac kase i ksiadz za niego sie pomodli lub odprawi msze w intencji
        odpuszczenia dranstwa.Jak wyciągnie kopyta nie
        zdąrzywszy sie wyspowiadac,to rodzina zaplaci za wypominki.I tak to sie toczy.
        Ateista okazujac milosierdzie,wspolczucie,pomoc innym,robi to,bo wie,ze to jest
        dobre i pozyteczne.Katolik robi to z mysla o
        zaplacie w postaci zycia wiecznego,a nie bezinteresownie dla wlasnej
        satysfakcji."

        Wando masz racje ma swiadomosc ze robi to na swoja odpowiedzialnosc, lecz
        rowniez nie dawajmy ateistow do jednego worka, sa rowniez tacy ktorzy szerza
        swoje poglady w swiat i czy to jest dobre? Rowniez nie. Jesli ktos wybral
        ateizm bo przeczytal biblie ze zrozumieniem, przeczytal rozne artykuly na ten
        temat (pozytywne i negatywne) to ok. Ale jesli ktos mowi jestem katolikiem lecz
        nie praktykuje lub jestem protestantem ale nie praktykuje (to sie zdaza w
        krajach gdzie protestantyzm jest dominujacym wyznaniem) to rowniez jest
        ateista, bo nie mozna wierzyc i byc w przekonaniu ze pojdzie sie do nieba, tak
        tez diabel robi on wierzy i drzy w bibli jest napisane. Ale chodzi o to by to
        bylo z wyboru dokonanego przez czlowieka i poznanie prawdy tej ktorą zawiera
        biblia, nie mozna sie zrazac do ksiedza czy do pastora i odejsc od Boga, to tez
        ludzie i popelniaja bledy. Bog nie nie jest ani katolikiem ani protestantemsmile

        Tak katolicy maja to wpojone, zreszta nie slusznie, bo w bibli jest upamietaj
        sie, odwroc sie od grzechu, jest rowniez spowiadajcie sie jedni drugim to nie
        jest po to by wysmiewac sie, ale jesli ktos zgrzeszyl i w rozmowie pyta kogos
        jak z tym sobie poradzic bo mnie to boli (np picie alkocholu w duzych
        ilosciach) i bach zostaje mu wytlumaczone, spowiedz mi sie kojazy z odpustami,
        idziesz dostajesz modlitwe w ramach pokuty(nie kazdy tak to traktuje) i bach
        nie masz grzechow idziesz dalej na "salony" w 1500 roku z opisow historycznych
        wiadomo ze ludzie kupowali odpusty na zaśkę big_grin herezja smile
        Odprawianie mszy? czy za zmarlych czy za ludzi zyjacych wywodzi sie z
        poganstwa, ja wiem ze u mnie w kosciele jak mam problem mowie pastorowi
        czystarszemu zboru/kosciola czy by nie mogl sie pomodlic za mnie bo mam
        problema i modli sie caly kosciol 0zl bez vat to kosztuje, tylko co poswiecenie
        przy modlitwie a ja uwazam ze modlitwa wlasnymi slowami jest czyms pieknym.

        To ze rodzina zaplaci wypomniki to odpust, jesli ktos umarl i nie wyznal tego
        ze Jezus Chrystus jest Panem, umrze i mu zadne modlitwy nie pomoga. KRK to
        troszke bardzo zmienil na swoja kozysc, czyscca nie ma.

        Tak ta "bezinteresowna" pomoc, kazdy robi cos po cos, jestesmy wszyscy
        egoistami, jedni wiekszymi drudzy mniejszymi, tego nie da sie zwalczyc.
        Ale zmieniajac siebie zmieniamy swiat smile
        • wanda43 Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 13:16
          Wiem z grubsza co nieco na temat protestantyzmu.Kiedys tu pisalam, ze czesc mojej rodziny,to Badacze z "Epifanii". Szwagier jest nawet jakims wyzszym w tym zborze,jezdzi,prowadzi wyklady. Okazji do dyskusji nie brakuje.smile))
          • lolek94 Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 13:46
            Nie wiem co to Epifanii Ale spoko smile
            Starszym zboru smile
            Pozdrowki Wando smile
      • beretelwi Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 13:14
        > Katolik cokolwiek robi,to zawsze ma wytlumaczenie,ze to za podszeptem zlego,sza
        > tana, czy jak go tam kto nazwie.Dodatkowo ma wpojone,ze zawsze moze isc do spow
        > iedzi i po odmowieniu paru zdrowasiek czy odprawieniu jakiejs pokuty jest rozgr
        > zeszony.Moze rowniez dac kase i ksiadz za niego sie pomodli lub odprawi msze w
        > intencji odpuszczenia dranstwa.Jak wyciągnie kopyta nie zdąrzywszy sie wyspowia
        > dac,to rodzina zaplaci za wypominki.I tak to sie toczy.

        bardzo daleko idace tendencyjne uproszczenie.
        • wanda43 Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 13:17
          Byc moze.Ale tak mysli wielu tzw. katolikow.
          • beretelwi Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 13:19
            > Byc moze.Ale tak mysli wielu tzw. katolikow.
            co wcale nie znaczy ze maja racje
            Pozdrawiam
            • lolek94 Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 13:46
              smile big_grin
    • beretelwi Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 14:06
      a mnie tam malo obchodzi kto pisze czy mysli o siedzacych na barykadzie. Po co
      mi to? do czego? Malo mnie interesuje co kto o mnie mysli. Ty natomiast
      sprawiasz wrazenie kogos niedopieszczonego....
      przepraszam jakby co.....
      Pozdrawiam
    • srckota Re: W ramionach "miłosierdzia" 13.04.07, 16:30
      a potrafia byc milosierni?
      cos wiecej na ten temat potrafisz napisac?
      Pozdrawiam serdecznie
    • kapitan.kirk To akurat dość oczywiste 14.04.07, 22:04
      Jeżeli ktoś twierdzi, że jest miłosierny, to znaczy, że niemal na pewno
      miłosierny nie jest, bo gdyby był, nie czułby potrzeby zapewniania o tym innych.

      Jeżeli ktoś pisze lub mówi coś ogólnie o miłosierdziu - swoim lub innych - to
      znaczy, że być może jest lub nie jest miłosierny. Na pewno zaś ten temat go
      przejmuje, co już samo w sobie świadczy o nim pozytywnie. Jak przy okazji
      zrobił komuś coś dobrego (a czasami jest to nawet okropne mnóstwo dobrego) to
      ma farta, bo wszak "wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich
      najmniejszych, mnieście uczynili" (Mt. 25.40). Ateiści są tu faktycznie
      szczególnie premiowani, bo robią coś dobrego bez nadziei na nagrodę w
      niebiosach, podczas gdy chrześcijanie cały czas muszą się zastanawiać czy aby
      dobrze zinterpretowali odpowiednie wersety wink

      Jeżeli ktoś nic nie mówi o miłosierdziu, to nic nie znaczy. Znakomita większość
      populacji świata nie potrafiłaby w jakimkolwiek języku poprawnie wymówić
      rzeczownika "miłosierdzie". Znakomita mniejszość postępuje wg słów "Ojciec
      twój, który widzi w ukryciu, odda tobie" (Mt. 6.3). I tym bardziej ma w d...
      to, co się pisze.

      Pzdr
    • edico Re: W ramionach katolickiego "miłosierdzia" 17.04.07, 18:58
      Ja już wolę postać z boku takiego milosierdzia.
      interwencja.interia.pl/news?inf=895767
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=957503&a=15561452
    • rosomak666 Re: W ramionach "miłosierdzia" 19.04.07, 01:24
      No, Faustyna to akurat byl przypadek z zakresu psychiatrii klinicznej. Czy ona
      cos zrobila dobrego dla innego czlowieka?
      • meg303 Re: W ramionach "miłosierdzia" 08.05.07, 14:16
        W było nie było katolickim kraju zdarzają sie przypadki jak ten opisywany
        dzisiaj. Nigeryjka porwana do agencji towarzyskiej.
        Zastanawiam się ilu z jej oprawców chodzi grzecznie co niedzielę do kościółka,
        może razem z zoną i dziećmi?
        Spotkałam w życiu wielu milosiernych, pomocnych ateistów...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja