kociak40
17.04.07, 22:24
Na tym forum, w dyskusjach używamy okresleń i pojęć - inteligencja, wiedza,
przyczyna, skutek itd. Trochę to chaotyczne, może trzeba dokonać pewnego
uproszczenia. To są moję własne odniesienia i uprszczenia tych terminów.
Inteligencja, zdolność logicznego przetwarzania informacji, czyli "komputer".
taki "komputer" dostajemy poniekąd w prezencie od natury, to nasz "sprzęt",
który jest odniesieniem do inteligencji. Sam "komputer" nic nie da, proszę
sprawdzić, na komputerze domowym (nawet najnowsze cudo, procesor, RAM itd.)
jak wejdziemy do DOS i ujrzymy ten migający kursor, wpiszmy 2+2=?, komputer
nie wie. Do tego "komputera" potrzebna jest zdobyta przez nas wiedza,
czyli "oprogramowanie". A jak poznać u kogoś te dwa elementy powiązane ze
sobą, które mogą ukrywać geniusza? Tylko po efektach pracy tego "sprzętu".
Właśnie dowiedziałem się, że ojciec znajomej pani (były badylarz), tuż przed
smiercią, nie informując rodziny, ani nawet córki, opłacił za 4 lata "z góry"
msze, które później przyniosą mu pozytek, jak działanie jego "sprzętu"
ustanie. (Nie wim czy gregoriańskie te msze, czy zwykłe, niestety zapomniałem
zapytać). Dodatkową informacją o jego wielkiej logice jest to, że tylko
powiadomił o tym swoim przedsięwzięciu, najbliższego przyjaciela (też
badylarz, tylko młodszy). Słusznie, ksiądz, choć sługa bozy, a bo wiadomo to?
może mieć krótka pamięć. Gdy nastąpił jego zgon, córkę na pogrzebie
zaskoczyła mile piękna homilia wygłoszona przez księdza, chwalił wielką
roztropność zmarłego, mądrość i wielką wiarę. Dopiero po pogrzebie ksiądz
wezwal córkę jego do kancelarii i powiadomił o tej wielkiej logice. Córka
będąc całkowicie zaskoczoną (ojciec miał tz. "węża w kiszeni") wdała okrzyk -
"a ile dał?". Tu jak opowiadała, ksiadz usmiechnął się błogo, łagodnie,
pięknie (jak tak uśmiecha się ksiądz, mogę to sobie łatwo wyobrazić, oooo!
już widzę, jakbym tam był, jakbym stał obok). Własnie z takim uśmiechem,
ksiądz powiedział, że każdy dar cieszy Boga i na pewno zmarły się nie
zawiedzie. Tylko tyle, nie powiedział ile wziął. Rozpatrując efekt, czyli
działanie "komputera" jakim dysponował zmarły oraz "oprogramowania", które
zdobył, jest genialny. Chociaż trochę znam matematykę, nie podjałby się tak
dokładnego wyliczenia, wpłata "z góry", czyli procentuje, modlitwy coraz
droższe, czyli bardziej skuteczne, dokładny czas likwidacji grzechów przez
modlitwy, itd. To było około 10 lat temu, więc już dawno nie ma go w Czyścu,
nawet już go tam nie pamiętają, a inaczej to siedziałby tam zapewne do dziś i
to nie wiadomo jak długo. Zachwyca to, że sam dokonał tego i to za życia.
Podziwiając ten genialny efekt, choć nie znałem tego człowieka, nigdy go nie
widziałem ale po efekcie wiem, że "komputer" od natury dostał potęzny, sam
zdobył ogromne "oprogramowanie", mogę sadzić, że to był geniusz.