wojtekqwerty
17.05.07, 13:04
fakty.interia.pl/tylko_u_nas/news/kosciol-wchodzi-w-wielki-kryzys,861123,3439
Podejrzewam, że obok spraw lustracyjnych, które już wypływają, możemy się
niedługo spodziewać pęknięcia muru, zza którego wyłoni się fala kościelnych
grzechów obyczajowych. Szacuje się, że około 30 procent członków zgromadzeń
męskich to osoby o rozmaitych skrzywieniach - mówi senator Kazimierz Kutz
Czy Pan wie, że w przedziale wiekowym między 18. a 24. rokiem życia
regularnie do kościoła uczęszcza 3,8 procent Polaków? To są dane niesłychane!
Kościół katolicki wchodzi, a właściwie już wszedł w wielki kryzys. Tym
bardziej, że można spodziewać się już niedługo kolejnych podobnych sensacji i
dojdzie do dalszego spadku frekwencji w kościołach. Kościół słono zapłaci za
to, że przez dziesięciolecia żył w samozakłamaniu i samouspokojeniu, bez
wyznawania i oczyszczania się z grzechów. Podejrzewam, że obok spraw
lustracyjnych, które już wypływają, możemy się niedługo spodziewać pęknięcia
muru, zza którego wyłoni się fala kościelnych grzechów obyczajowych, mających
miejsce w klasztorach, w parafiach itd. Szacuje się, że około 30 procent
członków zgromadzeń męskich to osoby o rozmaitych skrzywieniach, także
seksualnych, a 10-15 procent dotyczą skrzywienia pedofilskie. Wychodząc zatem
z założenia, że Kościół to głównie grupy męskie, nietrudno uruchomić w tym
kierunku wyobraźnię. Przecież w aktach ubeckich i esbeckich takie informacje
też muszą się znajdować. Na razie jest to strefa szczelnie zamknięta, ale na
dłuższą metę tego się nie da zataić.
To jest początek tej drogi, prowadzącej ku prawdziwemu rozdziałowi Kościoła
od państwa i od polityki. Gdy za kilka czy kilkanaście lat spora część tej
młodzieży, która wyjechała, powróci po europejskim treningu i gdy wymrą
"moherowe berety", do czegoś takiego dojdzie. Skoro już dziś do kościoła
chodzi tak mało młodzieży, to czego można spodziewać się za 7-10 lat? Kościół
stanie wtedy przed problemem, przed którym już dawno stanął w Europie. Przede
wszystkim będzie musiał zastanowić się, co zrobić z tymi majątkami, a przede
wszystkim ze świątyniami, które obficie pobudował, a które nieuchronnie
opustoszeją. Demokracja, rozwój cywilizacyjny i wzrost dobrobytu okażą się
nieuchronnie pustoszycielami takiego Kościoła, jaki był od wieków i jaki do
dziś jest w Polsce, ukształtowanego w dużej mierze w niewoli. Dziś Kościół
stanął w obliczu tego, o czym mówił nieżyjący ksiądz Józef Tischner i za co
go ostro krytykowano. A mówił on, że ludzie w Polsce mogą stracić wiarę i
odejść od Kościoła nie z powodu Karola Marksa i laickiego państwa, lecz z
powodu swoich proboszczów, kapłanów i hierarchów.