sandranc
17.05.07, 20:38
Jestem młodą mężatką-razem z małżonkiem i synem mieszkamy u teściów.Na
punkcie wiary mają totalne schizo-obowiazkowe Msze niedzielne,Różańce,Gorzkie
żale,itd.Jeszcze przed ślubem chodziliśmy na Msze,potem jednak "do kościoła"
szliśmy na spacer,gdyż po prostu nie chciało nam się.Pózniej,gdy to odkryli
zrobili nam awanturę.Obecnie nie odczuwam potrzeby uczęszczania na Msze-i tak
myśle o innych sprawach,co chwila zerkam na zegarek,marze żeby juz stamtąd
wyjść.Oczywiście teściowie mają wielkie pretensje,nie rozumieja moich
argumentów,że sami powinniśmy chciec i czuć taką potrzebe,a pod przymusem to
przeciez nie ma sensu.W moim rodzinnym domu nikt nigdy nikogo nie
zmuszał,kazdy chodził jak i kiedy chciał.Czasem naprawde mam ochotem tam
pójść,choć niekoniecznie w trakcie Mszy-tak na spokojnie sobie porozmawiać z
Bogiem.Jak przekazać to teściom?Kiedy schodzimy na temat religii i
praktykowania to od razu zaczyna się we mnie gotować.Nie chcę się z nimi
kłócić,tylko żyć w zgodzie.Jak im to wytłumaczyć???