kociak40
23.05.07, 23:16
Własnie jestem w ogromnym szoku, potwornym.
Teraz wyjaśnienie co do przyczyny, tego co dzisiaj przezyłem.
Znam, obecnie staruszkę, kiedyś dobrą znajomą mojej zmarłej matki.
Miała syna w moim wieku i razem z moją matką, często woziły nas
w wózkach jako niemowlęta. Syn jej był później dobrym moim kolegą,
niestety, zginął tragicznie w wypadku (miał wtedy 25 lat).
Dokąd zyła moja mama, pani Wanda (tak ma na imie) przychodziła
w odwiedziny. Czas mijał, moja matka zmarła, wszyscy bliscy pani Wandy
też i została samotna. Od dość dawna, raz w miesiącu, nieraz rzadziej,
przychodziła do mnie pozyczyć 100 zł (nigdy nie oddawała).
Dawałem jej z wielkiego sentymentu do jej osoby, zna mnie od niemowlaka,
obecnie staruszka, pewno chora, nie ma pieniędzy itd.
Własnie o takie wsparcie, nazywając to pożyczką, przyszła dzisiaj. Był
upał, zaprosiłem ją do pokoju, usadowiłem w fotelu i nawiązałem rozmowę.
Z ciekawosci spytałem się o wysokośc jej emerytury, ma 1100 zł z groszami.
Mieszka w kawalerce, komorne niskie, więc pewno brak jej na lekarstwa i tu
spytałem się, w sposób delikatny, czy na leki potrzebuje i brak?
"Nie, nie na leki, płacę co miesiąc 200 zł na Radio Maryja, a jak mi ty
pozyczysz 100 zł, to płacę 300 zł"
Wydzieliłem jej odpowiedz, bo słysząc ją, aż pociemniało mi w oczach,
prędzej spodziewałbym się tego Armagedonu, niż tego, ze finansuję ojca
Rydzyka. Zatkało mnie zupełnie, musiałem dobrą chwile dochodzić do siebie.
Pierwsza mysl jak pojawiła się lotem błyskawicy, była w typie - "ty stara
k.... to ode mnie wyłudzasz dla Rydzyka!!!!!"
Wiedziałem, że jej wiek, zwłaszcza jej umysł, wymaga już najwyższego szacunku
i po ochłonięciu wytłumaczyłem jej już grzecznie, że o wszystkie potrzeby
finansowe, ma zwracać się do ojca, ojca Rydzyka. Ja już nigdy
żadnej "pozyczki" nie udzielę.
Cały wieczór mam zmarnowany, bo tak sobie próbuje przypomnieć, ile to Rydzyk
dostał ode mnie?