Niedziela

03.06.07, 21:28
Siedzę sobie na stołku ciecia w mojej firmie. Zajrzę czasem do internetu,
czasem coś skrobnę, dla fantazji pewnie. Nie dotykają mnie bezpośrednio żadne
hekatomby. To i dobrze.

Ale jakoś sporo dziś ze wszystkich stron do mnie dociera smęcenia. O, taki na
przykład matka_kurka: www.matka-kurka.net/post/?p=785
Przypomniał mi, że i ja grywam czasem za dwa złote w totka i... wciąż nic.
No i już mam powód do martwienia się...
    • grgkh A propos niedzieli 03.06.07, 21:55
      Od kiedy pamiętam, zawsze pracowałem w tzw. ruchu ciągłym, a więc także - jak
      mi wypadło - w niedziele i święta. I całe szczęście, że nie jestem jakimś
      nawiedzonym oszołomem, bo miałbym problem ze święceniem dnia świętego,
      niemożnością uczestnictwa w niedzielych mszach, oczywiście świętych,
      programowym zaliczaniem życia rodzinnego, broń Boże wink, na wspólnych zakupach w
      super- i hipermarketach. A tak... luzik smile i dalej do przodu.
      • kociak40 Re: A propos niedzieli 03.06.07, 23:08
        Zbyszku, czytając Twój post i wyrażane zadowolenie, że pracowałeś i pracujesz
        w tz. ruchu ciągłym, uzmysłowiło mi, moje wielkie "szczęście" co do rodzaju
        pracy. Zawsze pracowałem jako specjalista konstruktor i obowiązywał mnie tylko
        termin wykonania projektu oraz odbijanie karty obecności w czasie tz. ruchomym.
        Nikt sie nie interesował kiedy pracuje, kiedy "główkuje", kiedy wykonuje
        rysunki techniczne itd. To jest "życie" musisz przyznać. Co więcej,
        projektowanie to swoiste moje "hobby", obliczenia, rozkłady sił, reakcji,
        obliczenia wytrzymałosciowe, momenty bezwładnosci przekrojów, przyspieszenia
        itd., to wszystko jest tym co "tygrysy" lubia najbardziej. Miałem takie
        szczęście w życiu, że wykonywałem pracę jaką lubię, jaka mnie pasjonuje.
        Urodziłem się w niedzielę i w "czepku" (dosłownie), a to widać "zobowiązuje".
        Obecnie prowadzę firmę, wykonuję rózne grafiki, rysunki w 3D, a mając pewne
        wrodzone zdolności manualne przychodzi mi to bez problemów. Mogę rano spać do
        11, a nawet i dłużej, do firmy chodzę kiedy chcę, mam bardzo szybki komputer w
        domu więc mogę pracować też kiedy chcę. Tak własnie zastanawiam się, czemu to
        zawdzięczam, że tak jakoś udaje mi się lekko i łatwo przechodzić przez zycie?
        • grgkh Re: A propos niedzieli 05.06.07, 22:29
          No to już jestem na zmianie nocnej. wink Jak widzisz, nawet zadowolony z tego.

          Ruch ciągły nie jest zły, Andrzeju. Kiedy jestem w potrzebie, proszę któregoś z
          kolegów i bez urlopu mam dzień wolny. Potem mu to odpracowuję w jakimś innym,
          uzgodnionym terminie. Błogosławieństwem, szczególnie kiedyś, gdy trzeba było
          pozałatwiać jakieś sprawy w dzień powszedni, było to, że miałem wtedy czas
          wolny. Także i w sferze życia prywatnego sprawdzało się to z bardzo dobrym
          skutkiem: mogłem poświęcać się moim rozlicznym hobby, w samotności - którą
          sobie bardzo cenię - gdy pozostali domownicy wychodzili do pracy i do szkół. smile
          Same plusy... wink

          A moja praca? Kontakt z najnowszymi technologiami przemysłu chemicznego i to,
          co ja traktowałem jako hobby, a potem okazało się dużym atutem, udział w
          komputeryzacji. Do dziś pisuję, poza swoimi obowiązkami, programy, z których
          korzysta z pożytkiem spora grupa osób w mojej firmie.

          A i finansowo na ruchu ciągłym zawsze dobrze wychodziłem, bo niedogodności
          nieregularnego trybu pracy firma uczciwie wszystkim tak pracującym pracownikom
          zawsze rekompensowała.

          smile))
          • kociak40 Re: A propos niedzieli 05.06.07, 23:10
            Teraz rozumię lepiej "ten ruch ciągły", przyznaje, ma swoje dobre strony. Ja
            aby gdzieś "zniknąć" na jakiś czas z domu, muszę żonie mówić, że jadę na ryby.
            Wędki jednak muszę wziąźć, Ty nie masz tych trudności.
            Piszesz programy, a można wiedzieć w jakim języku programowania?
            Dlaczego się pytam? Sądzę, że w "języku" wyższego poziomu, bo inaczej
            wiedziałbyś (i znając programowanie niskiego poziomu np. asembler), że procesor
            na swoich rejestrach wykonuje tylko 5 operacji (róznie je nazywają) - zapisz,
            przenieś, usuń, przenieś w lewo, przenieś w prawo, co daje możliwość tworzenia
            algorytmów. Kiedyś dyskutowaliśmy o tym i Ty to zakwestionowałeś.
            • grgkh Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 01:47
              > Piszesz programy, a można wiedzieć w jakim języku programowania?
              > Dlaczego się pytam? Sądzę, że w "języku" wyższego poziomu, bo inaczej
              > wiedziałbyś (i znając programowanie niskiego poziomu np. asembler),
              > że procesor na swoich rejestrach wykonuje tylko 5 operacji
              > (róznie je nazywają) - zapisz, przenieś, usuń, przenieś w lewo,
              > przenieś w prawo, co daje możliwość tworzenia
              > algorytmów. Kiedyś dyskutowaliśmy o tym i Ty to zakwestionowałeś.

              Rozmawialiśmy o tym tutaj.

              Programy w języku asemblera rzeczywiście pisałem. Najpierw na procesor 6502 dla
              atari, potem na procesory intela. Parę lat temu stworzyłem dla siebie także
              pewien program, którego zadaniem jest wykonać ogromną ilość sprawdzeń
              wszystkich możliwych kombinacji, a sam program w Borland Delphi uzupełniałem
              jądrem, napisanym w celu optymalizacji ze względu na czas wykonania, w języku
              procesora. Działa i dotąd z niego korzystam.

              Obecnie nie pisuje się już programów użytkowych w tym jezyku, ponieważ
              kompilatory lepiej radzą sobie z optymalizacją, a procesory liczą tak szybko i
              obszar dostępnej pamięci jest tak duży, że nie opłaca się tracić czasu na
              żmudne programowanie tego rodzaju.

              Co do terminologii dotyczącej procesora to widzę u Ciebie jakieś poplątanie z
              pomieszniem.

              Algorytm jako wynik istnienia rejestrów procesora? wink Chyba nie wiesz, co to
              jest algorytm. wink Algorytmy istniały już w starożytności.

              Operacje na rejestrach procesora? 5? A może chodzi Ci o operacje na tzw.
              bramkach logicznych, dotyczących pojedyńczych bitów? "Zapisz" -
              gdzie? "Przenieś" - skąd dokąd, bo przecież przeniesienie, to zapis w nowym
              miejscu i wykasowanie informacji w starym, a więc pokrywa się częściowo z
              poprzednim? "Usuń" - jeden z elementów poprzedniej, a więc poprzednia przestaje
              być elementarna. "Przenieś w lewo lub prawo" - (SHL lub SHR?) sugeruje operacje
              na kilku bitach, a jeśli tak, to dlaczego brakuje tu operacji logicznych: AND,
              XOR i OR? A czym niby różnić się ma na poziomie elementarnym przenoszenie np. w
              lewo od przenoszenia w ogóle? A najprostsze arytmetyczne dodawanie? I wciąż nie
              wiadomo o czym mówisz (bo chyba nie wiesz o czym masz mówić), o pojedyńczych
              bitach (bramki), o całych rejestrach (wielobitowych)? Chaos, Andrzeju.
              Poplątanie z pomieszaniem. Nie wypowiadaj się o sprawach, o których nie masz
              zielonego pojęcia. Weź sobie jakąś książkę na ten temat, poszukaj linków w
              sieci, poucz się, to pogadamy.
              • billy.the.kid Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 10:39
                łojezumiu-to już ogłupiliśta mnie zupełnie. na STOŁKU CIECIA.
              • volteire25 Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 12:23
                Znowu grgkh,zaczynasz oczerniac kociaka40.Radzę Ci....odwal się od
                Niego,bo...za krótki jesteś.Adrzej Cie skompromitował wielokrotnie na tym forum
                (Twoje nieuctwo z fizyki)a teraz w żałosny sposób próbujesz się mścić.Jesteś
                jak pusty i nadęty jak balon,nadymasz się przy byle okazji...a w środku
                nic...sama pustkasmile.Kiedyś Twoja nadęta nieucka bufoniada nawet mnie
                śmieszyła,dziś wydaje mi się żałosna...bo to przykre jak mężczyzna w nobliwym
                wieku tak się publicznie kompromituje.smile
                Ps:kiedy zaczniesz wklejać teksty Dawkinsa z "God's Delusion" jak własne i
                popisywać się "erudycją" "wielki chemiku"????smile)
                • bloodysunday99 Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 13:32
                  volteire25 napisał:

                  ...jakies tam bzdury.

                  Prostaczkiem jestes, wiesz o tym?
                  • volteire25 Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 14:16
                    a ty jesteś upośledzony wiesz o tym?smile
                    • volteire25 Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 14:18
                      poza tym ktos cie kiedyś na tym forum dobrze
                      określił..tępy,prostacki,sfrustrowany robolusmile
                • grgkh Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 22:26
                  volteire25 napisał:

                  > Znowu grgkh,zaczynasz oczerniac kociaka40.Radzę Ci....odwal się od
                  > Niego,bo...za krótki jesteś.

                  To ja jego oczerniam, a nie on mnie? wink Masz kłopoty ze zrozumieniem
                  najprostszych tekstów. To chyba już nieuleczalne. wink

                  A w jakim celu mnie straszysz i ile za tę akcję dostajesz od swojego pryncypała?

                  > Adrzej Cie skompromitował wielokrotnie na tym forum

                  Tak Wam się wydaje. wink

                  > (Twoje nieuctwo z fizyki)a teraz w żałosny sposób próbujesz się mścić.

                  Z moją fizyką nie jest wcale źle. Może nie potrafię policzyć paru urządzeń,
                  które projektuje Andrzej, ale gdybym się uparł, to na pewno podołałbym i temu.

                  > Jesteś jak pusty i nadęty jak balon,nadymasz się przy byle okazji...
                  > a w środku nic...sama pustkasmile.
                  > Kiedyś Twoja nadęta nieucka bufoniada nawet mnie
                  > śmieszyła,dziś wydaje mi się żałosna...bo to przykre jak mężczyzna
                  > w nobliwym wieku tak się publicznie kompromituje.smile

                  Bawię się rozmową z Tobą. Ale największa satysfakcja to to, że wciąż jestem
                  górą. Ja wiem o tym i Wy też o tym wiecie. A pisać tutaj sobie możecie - dla
                  mnie liczy się MOJA ocena, a nie Twoje zdanie bulteriera kociaka (choć czasem
                  odnoszę wrażenie, że jesteście jedną osobą). wink

                  > Ps:kiedy zaczniesz wklejać teksty Dawkinsa z "God's Delusion" jak własne i
                  > popisywać się "erudycją" "wielki chemiku"????smile)

                  Czytam sobie powoli tę książkę i odnajduję w niej wiele wątków, o których w
                  bardzo podobny sposób kiedyś sam próbowałem pisać także i na tym forum. To jest
                  naprawdę satysfakcjonujące. smile A wklejać będę - jeśli mam na to czas - to, co
                  uważam w danym momencie za wartościowe i czym mam chęć podzielić się z innymi.
                  Możesz i Ty tak robić.
                  • kociak40 Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 23:04
                    Zbyszku, to naprawdę dla Twojego dobra, abyś się pozbył tej "bufonady" która
                    Cię niepotrzebnie rozpiera. Piszesz - "Z moją fizyką nie jest wcale źle. Może
                    nie potrafię policzyć paru urządzeń, które projektuje Andrzej, ale gdybym się
                    uparł, to na pewno podołałbym i temu". Ja w to nie watpię, "nie święci garnki
                    lepią". Mnie chodzi o Twoje inwektywy, którymi obdarzasz swoich dyskutantów,
                    tak jak mnie w tym "problemie" nieszczęsnego procesora, co może robić w
                    najniższym poziomie. Chociaż nie odpowiedziałeś, mogę trochę sądzić, że nie
                    bardzo wiesz o co chodzi. Rozszerze to przykładem. Znasz zapewne takie duże
                    liczydło, było jeszcze w uzyciu po wojnie, złaszcza w aptekach, gdzie kasjerki
                    uzywały tego przyrządu do bilansu wpływów za dany dzień. Co mogło zrobić takie
                    liczydło? Mogło zrobić całodzienny bilans. Jaka najprostrza czynnośc była na
                    tym liczydle? Najprostszą czynością jaką mozna było robić było przesuwanie na
                    tych pręcikach koralików (to odpowiednik naszego procesora). Gdzie przesunąć, w
                    którą stronę, na którym pręciku itd. decydowała kasjerka. To inteligencja
                    człowieka mogła wykorzystać te proste przesuwanie kolralików do powstania
                    bilansu za każdy dzień (odpowiednik oprogramowania).
                    Weżmy przykład rejestru procesora 1 bajtowego np. ma on zapis 11000110 (jest
                    napięcie, jest, nie ma, nie ma, nie ma, jest, jest, nie ma) - przypadkowa
                    liczba 198 w układzie dziesiętnym. Na ten rejest z chwili taktowania zegara
                    (częstotliwość) ma być wpisany bajt np. 10000111 (liczba 135 w ukladzie
                    dziesiętnym) podaj jakie operacje mogą być wykonane na tym rejestrze?
                    Po co "strzepić" język, obrzucać kogoś inwektywami jak możesz to wytłumaczyć na
                    tym przykładzie.
                    • grgkh Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 07.06.07, 00:13
                      > Gdzie przesunąć, w którą stronę, na którym pręciku itd. decydowała kasjerka.

                      Widzę, że pozostałeś na etapie "liczydła" i instrukcji, które na nim
                      obowiązywały. A potem pomyliłeś je z procesorem.

                      SHR, SHL, SHR, SHL... wink

                      W Twoim świecie nie istnieje mnożenie ani dzielenie przez liczby różne od
                      wielokrotności dwójki i nie ma tam liczb ujemnych (bo ww operacje tylko takie
                      działania zapewniają). Ale dlaczego je w tak szczególny sposób wyróżniłeś, tego
                      chyba nawet sam Bóg nie wie.

                      Pa. wink
                  • bloodysunday99 Re: Z wtorku na środę (ale ten czas leci) 06.06.07, 23:19
                    > volteire25 napisał:

                    > Adrzej Cie skompromitował wielokrotnie na tym forum

                    > grgkh napisał:

                    > Tak Wam się wydaje. wink

                    Tzn. ten "Wam" to jest 1 troll (slownie: jeden), lecz wielonickowy. To kto jakie
                    ma skojarzenia o kim, jest bardzo indywidualne, i chcialbym zaznaczyc ze ja mam
                    raczej krytyczne zdanie wobec jeleni okradzionych przez dzieci (czy jak to tam
                    jest) i innych, eh, np. pozeraczy padliny. Intellectual "vultures" to be precise.

                    Dawkins to boog, eh.... No prawie....

                    Nie tracmy zycia na karmienie trollow.
            • kociak40 Re: A propos niedzieli 06.06.07, 18:31
              Zbyszku

              Mnie wystarcza jedno nieraz zdanie, aby wiedzieć "wszystko" o umiejetnosciach
              danej osoby, która sama o sobie coś pisze, przynajmniej jak się chwali.
              Przykład? Jak sobie przypominasz, zadałem kiedyś dość podchwytliwe pytanie -
              "czy przyspieszenie narciaża zjeżdzającego ze skoczni zależy od masy?" To było
              pytanie chyba skierowane do Ciebie, wiedziałem, że nie będziesz wiedział tego,
              ale niespodziewanie odpowiedział na nie nasz szanowny administrator tego forum.
              Napisał jednym zdaniem - "jak pominąć opór powietrza to nie zależy, jak wieje
              wiatr to zależy" (coś w tym stylu). To jedno krótkie zdanie pozwoliło mi
              zorientować się, że nasz administrator jest bardzo dobry z fizyki, przynajmniej
              z zakresu praw Newtona. Nie tylko odpowiedział prawidłowo ale dał "dowód", że
              dobrze rozumie prawa Newtona. Krótko, jest "gosciem", więcej "Gościem" przez
              duże G. Ja podałem wyprowadzenie matematyczne na wzór końcowy czemu się równa
              to przyspieszenie itd. zapewne pamietasz.
              Twoje natomiast "zdziwienie" co to jest przesuń w lewo, przesuń w prawo w
              zapisie dwójkowym daje mi też mozliwość oceny Twojej "wiedzy" w tym zakresie.
              Tak "ładne" Twoje stwierdzenie o sobie - cytuje - "Do dziś pisuję, poza swoimi
              obowiązkami, programy, z których korzysta z pożytkiem spora grupa osób w mojej
              firmie." mozna między bajki włozyć. Cały nastepny Twój tekst inwektyw pod moim
              adresem miał zamaskować Twoją niewiedzę, ogłupic innych, przestraszyć mnie itd.
              Jak ktoś jest łysy i założy perukę, może oszukać, niby udać, że ma włosy,
              natomiast brak wiedzy nie da się zamaskować, jak ktoś jest jak "dętka" i to
              taka bez powietrza, tego nie ukryje. Chcesz chodzić "w piórach" jskie Ci nie
              przysługują? Nazwijmy umownie, ostatnim poziomem gdzie jest "rozumienie" dla
              maszyny i programisty jest system szesnastkowy. Tu jeszcze programista może
              wprowadzać zmiany. Do operacji na procesorze następuje kompilacja do systemu
              dwójkowego i tu rola programisty się kończy, działa już tylko "maszyna".
              W systemie dwójkowym (jest prąd, nie ma, czyli 1,0) operacja przesuń w lewo
              przesuń w prawo, odpowiada dzieleniu i mnożeniu. Pomijając już działanie na
              procesorze, podawałeś, że jesteś inżynierem chemikiem, czyli masz wykształcenie
              wyższe politechniczne, a przecież z matematyki uczyli działań na systemie
              dwójkowym, a Ty nie wiesz "czym się to je". Co mogę sobie myśleć dalej?
              • grgkh Re: A propos niedzieli 07.06.07, 00:21
                Trolujesz, Andrzeju. Wycieczki osobiste, w tej chwili tylko one Cię pasjonują.
                Na mnie nie licz. Zacząłeś durną dyskusję, nie mając zresztą racji, nie
                rozumiejąc o czym mówisz, ale ja nie dam się naciągnąć na ciąg dalszy. Pozostań
                ze swoimi inwektywami pod moim adresem... bez mojej na nie odpowiedzi.


                Takie sobie małe olanie Twojej szanownej osoby. Miłych snów. wink
                • grgkh Re: A propos niedzieli 07.06.07, 00:32
                  A jak chcesz się czegoś o programowaniu w asemblerze dowiedzieć, to poczytaj na
                  przykład to rudy.mif.pg.gda.pl/~bogdro/index.php
                  • kociak40 Re: A propos niedzieli 07.06.07, 10:15
                    Z Tobą nie mozna dyskutować, nie posiadasz rzeczywistej wiedzy na poziomie
                    inżynierskim, chcesz poprzez uzywanie róznych terminów, ktore wyczytałeś, a
                    których nie bardzo rozumisz, stworzyć pozory człowieka wykształconego, osoby z
                    wyższym wykształceniem, a do tego brakuje Ci tego wykształcenia. Napiszę
                    wprost, otwarcie, co już zauważyłem dawno, jesteś takim "ciemniaczkiem", który
                    poprzez bufonadę i bezczelność stworzyć takie pozory. Nie ze mną te "numery".
                    • grgkh Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 08.06.07, 00:17
                      kociak40 napisał:

                      > Z Tobą nie mozna dyskutować, nie posiadasz rzeczywistej wiedzy na poziomie
                      > inżynierskim, chcesz poprzez uzywanie róznych terminów, ktore wyczytałeś,
                      > a których nie bardzo rozumisz, stworzyć pozory człowieka wykształconego,
                      > osoby z wyższym wykształceniem, a do tego brakuje Ci tego wykształcenia.
                      > Napiszę wprost, otwarcie, co już zauważyłem dawno,
                      > jesteś takim "ciemniaczkiem", który poprzez bufonadę i bezczelność stworzyć
                      > takie pozory. Nie ze mną te "numery".

                      Andrzeju, jestem ciemniaczkiem. smile)) I co, jesteś już usatysfakcjonowany?

                      Gdyś pierwszy raz wspomniał o tych swoich pięciu cudownych operacjach,
                      zmilczałem, bo nie chciałem Cię urazić, w końcu każdy może powiedzieć coś
                      niezbyt "prawdziwego" wtedy gdy jest w gorszej formie. Gorsza forma,
                      przypadkowy, spowodowany sytuacją, jakąś presją, zmęczeniem błąd może się
                      zdarzyć każdemu. I to naprawdę nie jest nic strasznego, bo nie jesteśmy
                      doskonali, ani ja, ani Ty.

                      Dla kontaktów między ludźmi najważniejsze jest jacy jesteśmy dla siebie. Mnie
                      wystarczą dobre chęci. Znam sporo ludzi, którzy nie mają wspaniałego
                      wykształcenia, ale cenię ich bardziej niż nadętych, zarozumiałych, mściwych,
                      upierdliwych fachowców z dyplomami. O Polakach - taka to widać nasza lokalna
                      cecha charkteru - wiemy, że jeśli znajdą się gdzieś na obczyźnie, a mogą, to
                      swojego rodaka utopiliby w łyżce wody. Coś w tym jest. Zawiść? Leczenie
                      własnych kompleksów poprzez niszczenie innych? Brak rozumienia wagi współpracy
                      nad zaciekłością rywalizacji do ostatniej kropli krwi? A może to, że powinno
                      się żyć w zakłamaniu, bo wszyscy od zawsze tak właśnie robią, w czym panująca u
                      nas bezkarna religia ma swój przeogromny udział?

                      A skąd w Tobie tyle niechęci?

                      Ale wróćmy do Twoich pięciu operacji. Gdy o nich usłyszałem zacząłem się
                      zastanawiać - co miałeś na myśli? Bo za nic nie trzymało się to kupy.

                      Dlaczego właśnie te?

                      "Przeniesienie" to zapis i usunięcie źródła (usunięcie to także zapis zera, a
                      więc i ono faktycznie jest zapisem). Mówisz także, że "zapis" i "usunięcie" też
                      są elementarne. Z reguł logiki wynika, że elementarnych składników nie składa
                      się z innych elementarnych, bo te ZŁOŻONE są już złożone i przestają być
                      elementarne. A więc te trzy nijak mają się do listy jakichś "podstawowych".

                      SHR i SHL, to mnemoniki (skróty literowe zastępujące zdefiniowane określoną
                      funkcjonalnością i wartościami liczbowymi operacje) przesunięć w prawo "SHift
                      Right" i w lewo "SHift Left" ciągu bitów w rejestrze lub komórce pamięci.
                      Faktem jest, że przesunięcie bitów w lewo, ku wyższym pozycjom o, na przykład,
                      jedną pozycję jest RÓWNOWAŻNE pomnożeniu liczby zapisanej na tych bitach przez
                      dwa. Ta sama operacja w układzie dziesiętnym odpowiada przesuwaniu w lewo
                      przecinka dziesiętnego lub dopisaniu na końcu liczby całkowitej cyfry zero i
                      jest równoważna mnożeniu całej liczby przez 10 (i nic "cudownego" w tym nie
                      ma). Ale dlaczego Ty właśnie te operacje wyróżniłeś? Przecież przesuwanie bitów
                      znów JEST RÓWNOWAŻNE wcześniej przez Ciebie wspomnianemu "przenoszeniu". A więc
                      znów nie ma tu żadnej logiki w formułowaniu jakiegoś "kanonu" operacji. Sprawa
                      jest tym dziwniejsza, że nie podajesz żadnego KRYTERIUM, według którego tego
                      wyboru dokonałeś? A więc skąd ta lista? Przeniosłeś ją z liczydła na rejestry
                      komputera? Czy według Ciebie to są naprawdę równoważne środowiska? Liczydło =
                      procesor? wink Czy to jest efekt Twoich "studiów inzynierskich"?
                      • volteire25 Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 08.06.07, 08:03
                        grgkh napisał:
                        "Czytam sobie powoli tę książkę i odnajduję w niej wiele wątków, o których w
                        bardzo podobny sposób kiedyś sam próbowałem pisać także i na tym forum. To jest
                        naprawdę satysfakcjonujące. smile A wklejać będę - jeśli mam na to czas - to, co
                        uważam w danym momencie za wartościowe i czym mam chęć podzielić się z innymi."

                        Zbyszku....ja wiem!!smile
                        To nie Ty wklejasz teksty Dawkinsa jako swoje,ale On przed napisaniem swojej
                        ksiązki("Bóg urojony"),siedząc w swoim oxfordzkim foteliku czytał twoje wpisy
                        na forum.Hmmm...teraz juz rozumiem.....Dawkins plagiatorem zrzynał teksty
                        od "Zbyszki"smile)))).Powinieneś zgłosić się do Niego po kasiorkę...możesz mu
                        zagrozić że jak nie da to pokażesz swoje wpisy na forum....Pan Andrzej i ja
                        możemy być "podstawionymi świadkami" w sądziesmile...oczywiście za drobną
                        opłatą....
                        A mówiąc serio to oczywiste jest dlaczego czepiasz sie tak Andrzeja
                        (kociaka40)....ty zwyczajnie nie możesz znieść że jeśli chodzi o fizykę to
                        reprezentujesz przy nim poziom wiejskiego buraczka co to by chciał
                        na "derektory" iść do pracysmile))))
                        Atakujesz Go,bo odkąd zaczął obnażać twe nieuctwo to nie możesz już tak
                        bełkotać jak kiedyś..tz możesz ale kompromitujesz się ustawicznie.
                        Mówiąc szczerze dla bardzo wielu ludzi na tym forum dość fachowe pojęcia z
                        fizyki,chemi,matematyki są rzeczami abstrakcyjnymi(to żaden zarzut bo w pewnym
                        sensie jest to nijako wiedza "elitarna",która posiada mniejszość ludzi)dlatego
                        też kiedy wplątywałeś w swój bełkot takie pojęcia z fizyki jak np "macierz"(co
                        Andrzej błyskotliwie zripostował i udowodnił że nie rozumiesz tego pojęcia
                        kompletnie) to wtedy sprawiałeś "grożne wraźenie".Od czasu twych
                        kompromitujących wpadek i zdemaskowania twego nieuctwa i bufonady przez Andrzeja
                        (kociaka40) przestałeś byc tak "groźny" a stałeś się żałosny.....
                        Teraz próbujesz się mścić stąd te chamskie wycieczki personalne do Andrzeja.
                        Nie dość żeś nieuk toś jeszcze mściwus.smile
                        • grgkh Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 08.06.07, 22:27
                          > Zbyszku....ja wiem!!smile
                          > To nie Ty wklejasz teksty Dawkinsa jako swoje,ale On przed napisaniem swojej
                          > ksiązki("Bóg urojony"),siedząc w swoim oxfordzkim foteliku czytał twoje wpisy
                          > na forum.

                          Otóż nie... i znów nie popisałeś się kojarzeniem. wink Ale to u Ciebie normalka.
                          Prawda? Na razie powiem Ci jak przedszkolakowi, ponad poziom umysłowy którego
                          nie odstajesz. Widzisz, to o czym piszę to świadomość, że może nie jestem
                          tak... "prosty" jak Ty, ale czasem udaje mi się napisać samodzielnie coś, co ma
                          sens. I tylko tyle. Widzisz jakie to proste? wink

                          > Atakujesz Go,bo odkąd zaczął obnażać twe nieuctwo to nie możesz już tak
                          > bełkotać jak kiedyś

                          Ja nic nie muszę, a już z Tobą szczególnie nie bedę się liczył, Andrzeju, bo
                          jestem wolny. Opinia? A po co mi ona? Powiedz, po co mi jakaś opinia? Nie dbam
                          o nią. A że Ty swoją przy okazji zszargałeś? wink

                          Zabawne jest tylko to, i tym to się bawię naprawdę nieźle, że ilekroć atakujesz
                          mnie, pod jakimkolwiek nickiem, to robisz to tak nieudolnie, że zawsze
                          wychodzisz pokonany. Faktem jest, że to zapewne rodzi Twoją coraz większą
                          frustrację. O, i w tym względzie to Ci autentycznie współczuję. Ale to Twój
                          wybór. Widocznie masochistycznie lubisz to. A więc atakuj dalej. wink
                      • kociak40 Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 08.06.07, 22:12
                        Odpowiadają mi (rozumiem, że nie bardzo wiesz o co mi chodzi, a to mnie nie
                        dziwi) w ostatnich 3 linijkach znowu nie mogłeś wytrzymać i "przysrałeś" mi.
                        Chcesz pokazać tu na forum, że Ty wszystko rozumiesz, jesteś "alfa i omega" w
                        wiedzy inni to tylko tło. Moja reakcja jest własnie na to Twoje "przysrywanie".
                        Zastanawia mnie jakaś mała "błyskotliwość" Twego umysłu, która Cię cechuje,
                        jeśli zapytać Cię o szczegóły. Nie jest to charakterystyczne dla ludzi z
                        wyższym wykształceniem. Wiem, znowu nie Wiesz o co chodzi. Zacznijmy od
                        poczatku. Kompromitujący brak wiedzy z zakresu fizyki zauważyłem u Ciebie w
                        trakcie dyskusji o tym nieszczęsnym wiatraczku. Traktowałem Cię wtedy jako
                        inzyniera i zadałem bardzo ważne pytanie - Jeśli uważasz swój wywód za
                        prawdziwy (jego działanie) to gdzie jest reakcja na siłę poruszająca wiatraczek?
                        Ty zarzuciłes mi nieznajomosc praw fizyki i odpowiedziałeś - "energia jest
                        doprowadzona z zewnatrz" (było tak czy nie?). Po takiej odpowiedzi, wiedziałem,
                        że nie rozumiesz problemu (w końcu podałeś, że jesteś chemikiem, możesz
                        nierozumieć). Odpowiedziałem, że energia jest skalarem (ta energia cieplna
                        doprowadzana) i aby była wykonywana praca musi być siła, a taka wartość
                        wektorowa musi mieć reakcje. Dałem przykład doprowadzenia energii do silnika na
                        łodzi, który może dmuchać w żagiel i łodz nie popłynie. Traktowałem Cię z
                        szacunkiem, a także rozumiałem Twój brak wiedzy w tym zakresie i chciałem
                        niejako Ci pomóc w zrozumieniu. Wykazałem dobrą wolę, co otrzymałem w zamian -
                        stek inwektyw pod swoim adresem. Rozpisywałeś się o pochodzeniu życia, stale
                        termin "macierz", spytałem się grzecznie i po polsku - co rozumiesz pod tym
                        pojeciem, bo "macierze" to termin rozległy? Odpowiedzi na temat nie ma tylko
                        znowu inwektywy. Rozpisujesz się znowu o działaniu procesora (zajrzałeś już
                        gdzie trzeba i teraz wiesz co znaczy "przesuń w lewo, prawo" poprzednio nie
                        wiedziałes. Po co pisze tak dlugi tekst gdy dałem Ci konkretny przykład, zapis
                        na rejestrze i to co ma "wejść", jakie będą operacje? Wiesz czy nie? Nie
                        odpowiadasz na konkret tylko "kota ogonem". Jakoś mało masz "błyskotliwy"
                        umysł, taki nieinżynierski, raczej spotkanego chłopa zbierającego grzyby. Pisze
                        ładnie, używasz mądrych terminów - "umysł inżynierski" jak zapytać o
                        konkret "chłop na grzybach".
                        Chodzi mi głównie o to, że Ty zachwycałes sie niby inteligencją komputera, że
                        będą komputery coś same tworzyć. Mnie chodzi o wykazanie, że procesor jest
                        urządzeniem wykonującym samoczynnie ciągi rozkazów, ktore pobiera z pamięci
                        operacyjnej, czyli jest tylko interpreterem programu zapisanego przez człowieka.
                        Przykład z liczydłem był własnie przykładem, że maszyna nie "mysli", to
                        człowiek musi użyc swojej inteligencji aby tą maszyne wykorzystać, tak jak ta
                        przykładowa kasjerka z liczydłem, ma coś "co nie mysli" a może zrobić przy jej
                        zastosowaniu bilans dzienny. Nie chcę już pisać więcej i tak nic nie rozumiesz
                        z tego. Myslałem, że w Tobie znajdę dyskutanta o pewnym poziomie wiedzy, że
                        podyskutujemy jak inżynierowie, ja mechanik, Ty chemik. Na pierwszym roku
                        Politechniki przecież przedmioty sa takie same dla róznych wydziałów -
                        matematyka, geometria wykreślna, chemia, fizyka, mechanika ogólna, wytrzymalość
                        materiałów. To byłaby wspólna baza do dyskusji, ja rozszerzyłbym o to co Ty nie
                        miałeś, Ty co ja, dyskusja ciekawa, coś wnosząca, każdy może coś zyskać z
                        wiedzy drugiego itd. Nic z tego, podstawowej wiedzy z tych przedmiotów nie
                        znajduję u Ciebie, natomiast znajduję docinki, "puszenie" się, lekceważenie
                        innych, własne chwalenie siebie. Tak dyskutować nie można.
                        • grgkh Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 08.06.07, 22:58
                          Andrzeju, ja naprawdę żałuję, że JUŻ NIGDY z Tobą sobie nie pogadam na tematy
                          naukowe. Brakuje mi tego. Jednak to Ty wybrałeś drogę konfrontacji. Długo nie
                          dawałem się w to wciągać, ale postawiłeś na swoim. Czasu się nie da cofnąć. Za
                          długo pokazywałeś, jaki naprawdę jesteś i o co Ci chodzi. Amen. Stało się. To
                          jest nieodwracalne, zrozum to i nie licz, że będzie mi się chciało cokolwiek
                          wyjaśniać. Ja mam inną niż Ty naturę. Mnie naprawdę nie zależy na udowadnianiu,
                          że mam w czymś rację, bo... gdy wiem, że ją mam, to ją po prostu mam i niczyje
                          szczekanie i plucie tego nie zmieni. Odwracam się i idę tam, gdzie nie ma tego
                          szamba, które tutaj organizujesz. Jestem ponad Tobą, ponad wszystkim, bo
                          potrafię się od tego wyłączyć wtedy, gdy widzę, że tak powinienem.

                          A co mam dla Ciebie? Obojętność? Chyba tak. Ale na pewno ZERO emocji. Gdy
                          zechcę to NIE ISTNIEJESZ. Dla mnie. I chyba to Cię troszkę boli, bo Ty skupiasz
                          sporą część swych myśli na naszych relacjach, a dla mnie one są nieistotne.
                          Możesz mnie dalej opluwać, ale nie doczekasz się skutku, na którym Ci zależy.
                          Na pewno nie można Ci odmówić inteligencji, a więc gdy formułujesz nieprawdziwe
                          oskarżenie wobec mnie, to wiesz, że one takie właśnie są. I to mi wystarcza. Bo
                          nie jest ważne, co tutaj napiszesz. Ważne jest, dla nas obu, co obaj SOBIE
                          myślimy. A jeśli naprawdę mylisz się w swoich osądach, to na pewno ja Ci tego
                          nie będę prostował, bo do takiej dyskusji potrzebna jest dobra wola, której od
                          Ciebie już nigdy się nie doczekam. I taka jest prawda, taka jest rzeczywistość.
                          Żyjmy w rzeczywistości, a nie w imaginacji.

                          I to by było na tyle.
                          • volteire25 Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 09.06.07, 11:02
                            Ja nie odpowiadam za Pana Andrzeja(kociaka40) i mogę powiedzieć kilka słów od
                            siebiesmile
                            Jedyne emocje jakie wkładam w nasze relacje to "śmiech" z powodu twojego
                            monstrualnego debilizmu i zażenowanie twymi wypowiedziamismile
                            Jesteś nieukiem,chamem i bufonem a mnie bawi pisanie ci o tym bo widzę jaki za
                            każdym razem walisz "pseudoelaboracik" w odpowiedzi,widać to cię gryzie bo
                            jakbyś miał do tego ambiwalentny stosunek to byś nie bełkotał tyle na ten
                            temat.Prawda jest taka że nie masz pojęcia o czym piszesz,kociak40 cie ośmiesza
                            i kompromituje a tobie pozostają chamowate bluzgi i bufoniada wiejskiego
                            kochanka o nażelowanych włoskach i czerwonym zapitym ryjkusmile
                            • grgkh Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 09.06.07, 21:04
                              I tym się różnimy, a tę różnicę poziomów widać gołym okiem. I na tym poprzestańmy. Pa, aniołku. wink
                          • kociak40 Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 09.06.07, 18:57
                            Zbyszku, tekst ogólnie dobrze napisany w sensie, tekst dla tekstu. Konkretów
                            żadnych. Przyznaję, że to też sztuka, napisać długo i o niczym, w sensie
                            merytorycznym. Jakoś nie możesz zrozumieć o co chodzi. Mnie "nic nie boli", nie
                            mam jakiś ukrytych celów, nie chcę z nikim rywalizacji itd., a czego chcę?
                            Tu przytoczę bardzo dobre "wejście" Pana volteira25 (przyznaję, może zbyt nisko
                            Cię atakuje, ale trafnie), które jest kwintesencją tego problemu (że mnie też
                            nie udało się tak dobrze to określić) co w przekazie byłoby proste. Oto ten
                            cytat -
                            "Mówiąc szczerze dla bardzo wielu ludzi na tym forum dość fachowe pojęcia z
                            fizyki,chemi,matematyki są rzeczami abstrakcyjnymi(to żaden zarzut bo w pewnym
                            sensie jest to nijako wiedza "elitarna",która posiada mniejszość ludzi)
                            dlatego ...." - volteire25

                            i ja tylko dokończę ze zmianą - musi być przekazywana prawidłowo.
                            To o to chodzi, jeśli jest przekazywana pewna wiedza, która nie jest znana
                            wszystkim, musi być ona podawana prawidłowo. Jeśli jest pewna róznica, a nawet
                            spor, to mogą być jedynie odniesienia do podręczników, gdyż tą wiedzę trzeba
                            było znać, umieć, rozumieć aby zostać inzynierem. To jest wiedza autoryzowana,
                            udokumentowana.
                            Wyrażasz żal, że już nigdy (duże litery tak podkreśliłeś) nie pogadamy sobie na
                            tematy naukowe, a dlaczego? Mozna wiedzieć? Ja mam ogromny szacunek dla wiedzy,
                            wiedzy rzeczywistej, nie urojonej. "Bujać w obłokach" nie umiem, ale jeśli
                            postawisz konkretny problem i z tego zakresu, w którym coś wiem i umiem, sluzę
                            swoją wiedzą, nawet mogę wyjasnic na prostych przykładach, bardziej zrozumiale
                            niż w podręcznikach. Jak czegoś nie wiem, nie zabieram glosu, tylko słucham i
                            pytam o wyjaśnienia bardziej przystepne aby zrozumieć.
                            I to też byłoby na tyle.
                            • grgkh Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 09.06.07, 21:39
                              Jesteś klasycznym trollem. Plujesz jadem. A twoja wiedza? Ty nawet nie potrafisz zrozumieć, czym jest czas. wink Ech, szkoda mi... czasu na Ciebie. Olewam Cię. Od dziś. wink
                              • kociak40 Re: Czy liczydło i procesor to to samo? ;) 09.06.07, 23:15
                                grgkh napisał:

                                > Jesteś klasycznym trollem. Plujesz jadem. A twoja wiedza? Ty nawet nie
                                potrafis
                                > z zrozumieć, czym jest czas. wink Ech, szkoda mi... czasu na Ciebie. Olewam
                                Cię.
                                > Od dziś. wink

                                No, jesli to Ty Zbyszku napisałeś, to zdemaskowałes sie całkowicie
                                pseudoinzynierze. Chyba, że to jakiś troll podrobił Ciebie, wtedy zwracam honor.
                                Jeśli nie, to Ty nie mnie olewasz, tylko olewasz naukę, znasz terminy naukowe
                                ale ich nie rozumiesz. Ciekawy stanowisz przypadek, muszę przyznać, znasz 100%
                                naukowy dowód na nieistnienie Boga, wiesz czym jest czas, pewno i masa (nawet
                                Einstein tego nie wiedział), naukowcy głowią sie nad tym, a ty znasz odpowiedz.
                                Każda warta jest nagrody Nobla. Jako człowiek nad wyraz skromny, wiedzę ta
                                zachowujesz tylko dla siebie, za "pieniądzem" nie gonisz. Piekna postawa. A co
                                będzie jak umrzesz i wiedza ta przepadnie? Niepowetowana strata.
    • beretelwi Re: Niedziela 06.06.07, 17:07
      nie wiem czy przeczytales moje listy do Ciebie ale jesli tak to wiesz o co mi
      chodzilo. I jeszcze raz przepraszam!!!
      Mam wrazenie, ze masz jakas wladze nad tym forum typu jakiegos tam
      adminowania..... Jesli tak to prosze o usuniecie moich wpisow w tym watku. Te
      wpisy to tylko nedzna proba pseudodyskusji z kims tam, nie warte zachowania. Nie
      maja one nic wspolnego z Twoim romantycznym wprowadzeniem na temat wygranych w
      lotto. Mam podobnie.... wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja