Myśli księdza nawóconego

28.06.07, 17:46
"Kościół przez całe wieki mościł sobie w Polsce wygodny matecznik.
Przygotowywał pokolenia Polaków, aby mu wiernie i bezmyślnie służyły. Stąd
nasze opóźnienie cywilizacyjne względem zachodu, który kilkadziesiąt lat
wcześniej potrafił zrzucić z siebie jarzmo obłudy i zacofania, głównie dzięki
religijnemu pluralizmowi (protestantyzmowi). Dla życia społecznego nie ma
bowiem nic gorszego od eliigii panującej, która szybko - pozbawiona kontroli
i konkurencji, a także dopieszczana przez władzę - zamienia się w tyranię
sumień. Przykładami są kraje islamskie i niedawne jeszcze katolickie
dyktatury w Ameryce Południowej. W Europie religijnym zaściankiem pozostała
już tylko Malta i biedna Polska (zwłaszcza jej wschodnia część) - obiekt kpin
i postrach postępowego świata. [...]"

-=-=-=-

Mały fragment wstępniaka z ostatniego numeru "Faktów i mitów", ale jakże na
czasie i jak bardzo słuszny. Egzorcyzmy, zaklinanie w sejmie deszczu,
koronowanie świętych na władców parlamentu i ojczyzny, bałwochwalcze czczenie
papieża Polaka, i strumień pieniędzy, który płynie bez żadnej kontroli w
przepastną otchłań religijnej gardzieli. I władza, władza, władza. Coraz
zuchwalsza, coraz bezczelniejsza, coraz bardziej arogancka, coraz większa i z
coraz większą komitywą partyjnych bonzów. Totalne ogłupienie społeczeństwa i
żałosnych polityków płaszczących się przed złotym cielcem.

Nic dobrego. Wszystko ewoluuje w jedną stronę. Jak lawina, zmiatając wszelki
opór, opluwając wszystko co dobre, bo przecież nic dobrego bez Boga i bez
nich.
Pełna wersja