grgkh
29.06.07, 14:56
Zaczynam rozumieć Niemców z okresu miedzywojnia. Domyślam się, co większość z
nich wtedy czuła, bo ja dziś czuję podobnie - bezradność wobec gebelsowskiego
typu propagandzie w IVRP, obłudzie, wszechobecnej manipulacji, nowomowie,
zamordyzmowi, oczernianiu wszystkich, którzy nie są posłuszni wodzowi. Mały
człowieczek z wizją Wielkiej Polski, jak niegdyś inny mały człowieczek z
misją stworzenia Wielkich Niemiec. W swym bezczelnym bełkocie, szczuciu
przeciwko wymyślonym wrogom, prymitywiźmie kulturalnym, posługiwaniu się
religią, jakże są do siebie podobni.
Podzielił Polaków na kategorie, dobrych i złych, jak kiedyś Hitler swoich
rodaków... I tych złych wyrzuca poza nawias, bo ma wizję i władzę.
Czy przyszłe pokolenia nas, dzisiaj, tu żyjących, za to, co nam mogą
zarzucać, będą traktowały tak jak niektórzy z nas traktują obecnie żyjących
Niemców?
Nie ma przebaczenia. Nie ma grubych kresek. Zazdrosny i mściwy wódz jest
godny swego boga.