Podobieństwo

29.06.07, 14:56
Zaczynam rozumieć Niemców z okresu miedzywojnia. Domyślam się, co większość z
nich wtedy czuła, bo ja dziś czuję podobnie - bezradność wobec gebelsowskiego
typu propagandzie w IVRP, obłudzie, wszechobecnej manipulacji, nowomowie,
zamordyzmowi, oczernianiu wszystkich, którzy nie są posłuszni wodzowi. Mały
człowieczek z wizją Wielkiej Polski, jak niegdyś inny mały człowieczek z
misją stworzenia Wielkich Niemiec. W swym bezczelnym bełkocie, szczuciu
przeciwko wymyślonym wrogom, prymitywiźmie kulturalnym, posługiwaniu się
religią, jakże są do siebie podobni.

Podzielił Polaków na kategorie, dobrych i złych, jak kiedyś Hitler swoich
rodaków... I tych złych wyrzuca poza nawias, bo ma wizję i władzę.

Czy przyszłe pokolenia nas, dzisiaj, tu żyjących, za to, co nam mogą
zarzucać, będą traktowały tak jak niektórzy z nas traktują obecnie żyjących
Niemców?

Nie ma przebaczenia. Nie ma grubych kresek. Zazdrosny i mściwy wódz jest
godny swego boga.

    • beretelwi Re: Podobieństwo 29.06.07, 15:14
      Gdzies dzisiaj przeczytalem - Polska Iranem Europy
      Kczystowskie rzady to rzady oparte o fundamentalizm katolicki a raczej
      katoPolski. Wzadnym innym kraju nie istnieja takie sprzecznosci
      pozdrawiam
    • xxara Re: Podobieństwo 29.06.07, 23:24
      Eeee tam przesadzasz z tymi Niemcami. Polska jest demokraycznym krajem z
      instytucjami niepodważalnymi jak np. Trybunał Konstytucyjny i innymi. Jako
      znawca praw fizyki pownienieś pokumać, że w jakiś sposób funkcjonują one też w
      polityce. Akcja - reakcja. Nie wiem jaki masz kontakt ze środowiskiem
      miedzynarodowym, ale Polska funkcjonuje tam jak biała Afryka, Polacy tu czy tez
      tm, ci ktorzy wyjezdzaja za chlebem, traktowani sa bardzo zle, nie znaja
      swoich praw i nie potrafia sie obronic przed wyzyskiem/mobbingien/złym
      traktowniem (to zreszta cecha emigracji polskiej nie tylko teraz), Kaczynski w
      siermiezny sposob upomina sie o szacunek, o polski punkt widzenia, ktory jest
      rownie uprawniony co np. niemiecki czy francuski. Mozna miec pretensje o forme,
      ale nie o tresc.
      • grgkh Re: Podobieństwo 30.06.07, 00:22
        Kurczę, a jednak to, co chciałem, by było ważne, utonęło w słowotoku. Chodziło mi o coś takiego...

        Jesteśmy w jakimś miejscu świata i w jakimś momencie jego historii. Te elementy, parametry naszego pojawienia się jako dzieci, nie zależą od nas. Potem, czy chcemy czy nie, wikłamy się w historię świata, a świat formuje nas jako członka jakiegoś narodu. Jeśli zdarzy się wojna, to możemy zabijać wrogów lub pozwolić się zabić. Teoretycznie mamy na coś wpływ, ale w praktyce nasz los jest częścią składową walce historii, który jedzie do przodu miażdżąc wszystko na swojej drodze.

        Kiedyś zdarzyło się to Niemcom. Pojawiło się w ich historii kilku wodzów jak Bismarck lub Hitler. Bez nich historia tego narodu wyglądać mogłaby całkiem inaczej. Dlaczego więc cały naród, którego wina jest zdecydowanie innego kalibru ma ponosić brzemię skutków decyzji jednego szaleńca? Przecież prawdopodobnie część tej społeczności opierała się wciąganiu wszystkich w zbiorowe szaleństwo? I druga wątpliwość. Od zakończenia wojny minęło ponad 60 lat. Ludzi, którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu już niemal nie ma. Dzisiejsi Niemcy to dzieci, wnuki "tamtych". I tak jak uważam, że historii w ogóle powinniśmy się uczyć, pamiętać do czego mogą doprowadzić pewne działania, tak jednak nie mogę pojąć, dlaczego kaczor z takim naciskiem przekłada winę Hitlera i wciągniętych przez niego w horror Niemców, na tych, którzy mają najwięcej do powiedzenia teraz w tym kraju? Przecież oni nie budowali obozów koncentracyjnych, nie strzelali. Tak zrobili ich przodkowie, ale tylko niektórzy...

        Przecież i my, Polacy, mamy coś na sumieniu. Słowiańszczyzna za Bugiem była od prawieków etnicznie zróżnicowana i ruska. Ukraińcy, wynarodowiani i podbijani walczyli o swoje prawa i wolność. O tym jednak kaczor milczy, bo to niewygodne, bo to stawiałoby nas to na równi z Niemcami...

        Bóg z Biblii jest pamiętliwy i mściwy. Na wiele pokoleń w przód. Tak kiedyś było, bo narody napadały na inne, wycinały je w pień, pędziły tłumy niewolników do innych krain, a tam, przez te przyszłe pokolenia trzebiły ich język, kulturę, bogów i pamięć o pochodzeniu, by zatrzeć możliwość odwetu. A więc by zemsty nie było, trzeba było być okrutnym, mściwym i pamiętliwym. I taki przekaz nam został do dziś. I kaczor jest godnym następcą swego Boga. I z nas chce uczynić mściwych, bo wtedy utracimy samodzielność myślenia wolnego człowieka, a staniemy się jego żołnierzami.

        Nie chcę tak.

        Mój świat jest światem wybaczania i oczekiwania, że każdy może popełnić błąd, a ponieważ wszyscy jesteśmy mądrzy lub możemy przecież takimi zostać, to nie odwetem i prześladowaniami poprzez morze pokoleń naprawia się krzywdy, ale zrozumieniem, na czym polegało zło, w którym braliśmy udział. Gdy zrozumiemy, że to było złe, nie będziemy tak więcej czynić.



        Czasem się mówi, że nie należy "wywoływać upiorów przeszłości". Chyba jednak tylko wtedy, gdy ludzie, którzy mieliby się z nimi zetknąć, nie są na tyle mądrzy, że im te upiory nie zwichrują psychiki. Jak się przed tym bronić?

        Ta mądrość to niezależność od wielkich ideologii, które czynią ludzi niewolnikami. I właśnie teraz kaczor wyciąga te ideologie - najbardziej fundamentalistyczną odmianę religii, nacjonalizm, rewizjonizm i formuje swe bataliony do walki. Szykuje świat do nienawiści. Spośród Polaków wybiera zdatnych do armii i wrogów. A wrogowie muszą być, byle jacy, obok albo nieco dalej, bo wtedy można mieć pretekst do tworzenia wojska, bo wtedy można być wodzem...

        Nie chcę wojny. I nie pozwolę sobie wmówić, że to jest droga ku przyszłości...
Pełna wersja