Czy jest Bóg, czy Go nie ma?

04.07.07, 22:01
Czytając wątki róznych osób na tym forum (zwłaszcza jednej osoby, która
twierdzi, że dysponuje naukowym dowodem na niesistnienie) pora jest do
wyciągnięcia bardziej ogólnych wniosków. Mając świadomość tego co nas otacza,
tego wszystkiego co nazywamy materią, nieustannym ruchem wszystkiego (nawet
tz. bezruch, stan spoczynku, też jest szczególnym przypadkiem ruchu, tak jak
liczba zero jest szczególną wartością liczb szeregu naturalnego), zadajemy
sobie pytanie, jaka nauka jest w stanie opisać to co nas otacza i jest w
ruchu. Taką nauką, czyli nauką o ruchu jest mechanika. Za twórcę mechaniki
jako nauki uchodzi filozof grecki Arystoteles. Mechanika teoretyczna związana
jest, z jednej strony, z matematyką, z ktorej czerpie metody badania i
mozliwość definiowania praw przyrody, z drugiej zaś strony z wytrzymałoscią
materiałów i naukami o konstrukcji budowli i maszyn. Mechanika jest więc
nauką teoretyczną potwierdzaną przez praktykę. Cały rozwój nowoczesnej
techniki, wykorzystywania praw i sił przyrody, zawdzięczamy Mechanice.
Nawet rachunek różniczkowy i całkowy (który niezależnie od siebie został
stworzony przez Newtona i Leibniza) powstał dla rozwiązania zagadnień
Mechaniki. Ta, tz. Mechanika Klasyczna (zwana Newtonowską) nie daje
żadnego "dowodu", że coś może powstać z niczego, nawet zaprzecza temu,
wyklucza to.
Rozwój fizyki, a w szczególności badania nad strukturą materii i budową atomu
wykazały, że prawa mechaniki klasycznej są zgodne z doświadczeniem tylko dla
ruchu ciał materialnych o rozmiarach znacznie większych od rozmiarów atomu i
dla prędkości znacznie mniejszych od prędkości światła. Planck, Michelson,
Einstein itp. wykazali, że czas i przestrzeń nie są absolutne, powstała tz.
mechanika relatywistyczna (zwana też mechaniką Einsteina), która nie
zaprzecza w sposób decydujący mechanice klasycznej tylko ją rozszerza.
Obecnie, też wiemy, że nic z niczego nie może powstać ale też wiemy więcej.
Moze coś istnieć, czego nie mozna zobaczyć i nie ma pojęcia czasu.
(ciało materiale rozpędzane do prędkości światła - jego masa rośnie do
nieskończoności, wymiar po wektorze prędkosci maleje do zera, czas dąży do
zera - "zatrzymuje się"). Tylko w aspekcie naszej wiary jest możliwość
rozpatrywania - "jest Bóg, nie ma Boga".
Każde "naukowe" przedstawianie jakoby jakiś dowodów, tak z jednej, jak i
drugiej strony, jest bez sensu.
    • markus.kembi Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 04.07.07, 22:49
      No ale Bóg w wersji biblijnej, jako starzec z brodą, który stworzył człowieka na
      swoje podobieństwo, to bajka jest, to można stwierdzić obiektywnie. Tym
      bardziej, że skoro był sobie taki pan, który nagle pewnego dnia obudził się i
      wymyślił, że trzeba stworzyć Ziemię, Księżyc, Słońce i cały Wszechświat, to
      gdzie przed stworzeniem tego wszechświata ten pan by sobie mieszkał? A jeśli był
      wtedy zupełnie inny świat, to też chyba - skoro przyjmujemy, że twórcą
      wszystkiego jest ten pan, staruszek - ktoś go musiał stworzyć, albo ten sam pan,
      albo ktoś inny. A co robił starzec z brodą gdy był młody? Gdy był dzieckiem i
      nie miał jeszcze brody? I skąd on się w ogóle wziął - miał mamę i tatę, czy tam
      sam z siebie powstał?
      • kociak40 Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 04.07.07, 23:46
        Człowiek, od chwili gdy był w satnie zadać sobie pytanie - "skąd to wszystko co
        mnie otacza?" i nie mając tego zrozumienia, zakładał podświadomie, wyższą
        sprawczą przyczynę (nie on stworzył, jest tylko tworem). Wyobrażenie tej
        przyczyny było zależne (i jest) od poziomu umysłowego, od posiadanej wiedzy, od
        mozliwości wyobraźni itd. Czlowiek pierwotny mogł sobie tylko wyobrazić Absolut
        (przyczynę sprawczą) jako innego człowieka, bardziej doskonałego, obdarzonego
        jakąs nieokreślona mocą, której nie rozumiał. Zapis biblijny, na który się Pan
        powołuje, był dostosowany do wyobraźni ówczesnych ludzi, do ich wiedzy,
        mozliwosci ich wyobraźni itd. Zapis ten powstał ~ 3000 lat przed naszą erą i
        musiał być zrozumiały dla wszystkich. Istotą przyjecia absolutu - Bóg, nie jest
        to, jaki on jest, jaką ma postać, fizyczną czy duchową, ale to jak to ma
        wpływać na nasze zachowanie, na nasze odniesienie się do innego człowieka, do
        przyrody itd. Mając świadomość otaczającego nas świata i nie mając odpowiedzi
        skąd to wszystko i po co, możemy założyć istnienie pewnej "siły sprawczej",
        pewnej "logiki" i inteligencji, która jest przez człowieka nie do pojęcia, a
        która może w swym zamiarze wytworzyć to wszystko i do czegoś to zmierza.
        Czyli prościej, jesteśmy tworem inteligentnym przyrody, może być też wyższa
        inteligencja, której już nasz umysł nie pojmnie, ale który możemy załozyć
        istnienie takiej. Możemy też przyjąć, że nie mamy żadnego odniesienia do tego
        absolutu, nie mamy żadnego wpływu na zamiar tego absolutu, jesteśmy i koniec.
        Można też zalozyć, że jeśli jesteśmy tworem inteligentnym, że jeśli mamy
        mozliwość wpływania na przebieg dzialania stworzonych (przez absolut) praw
        przyrody, to może mamy możliwość jakby uczestniczenia w tym dziele stworzenia,
        a więc mamy mozliwośc pewnego odniesienia do absolutu. Wtedy własnie "rodzi
        się" religia, którą stworzył człowiek swoją myslą i jakby chęcią unikniecia
        bezsensu swego istnienia. Przekonanie, że nasze postępowanie jest zgodne z
        załozeniami kanonów religijnych, czyli własciwego odniesienia się do innych
        ludzi i przyrody, daje poczucie, że takie prawe i świadome zachowanie będzie
        nagrodzone. Proszę pamiętać, religia musi być zrozumiała, i dla dziecka, i dla
        osoby ułomnej umysłowo, i dla czlowieka bez wykształcenia, dla każdego. Sam
        czlowiek zgodnie ze swoim wyobrażeniem może zmieniać postać absolutu - Bóg,
        lecz prawa dekalogu obowiązują, bo są zgodne z każdym poczuciem sprawiedliwości
        i moralności, a o to chodzi, aby je stosować.
    • grgkh Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 04.07.07, 23:14
      Już późno, więc do Twych naukowych wynurzeń odniosę się następnym razem.

      Wrócę do dowodu nieistnienia Boga, o którym tu wspominałem (już parę razy). To dowód LOGICZNY. Podważaj go więc za pomocą logiki, a nie narzucania nam swego dogmatu, którego jedyny sens jest taki że - tak ma być, bo ja tak twierdzę (choć nazywasz to delikatnie i wykrętnie - "wierzę"). Wróć tam, gdzie o nim pisałem i podważ go. Czekam.
      • kociak40 Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 00:34
        Zbyszku, nie musisz mi tego tłumaczyć, ja wiem to co chcesz napisać,
        żaden "naukowy" dowód nie istnieje, a "zabawy" filozoficzne mnie nie interesują.
        Ja jestem realistą, cenie wiedzę rzeczywistą i muszę miec trochę pewności z kim
        dyskutuje. Kiedyś jadąc do sanatorium pociągiem, w przedziale siedziało trzech
        starszych panów, którzy dyskutowali między sobą. W pewnej chwili ich dyskusja
        zmieniła się w niekończący monolog jednego z nich, który dość ciekawie
        opowiadał, że był wywieziony za okupacji "na roboty" do jakiejś podziemnej
        fabryki produkującej silniki odrzutowe do Me-262 i rakietowe do "Komet".
        Bardzo ciekawie opowiadał, ale zadałem sobie w "duchu" pytanie - "był tam, cz
        wodę leje, coś tylko czytał na ten temat?", "warto go słuchać, czy nie?". Aby
        to sprawdzić zadałem (wciąłem się do rozmowy) pytanie - "a jaka jest
        najgłówniejsza róznica między silnikiem odrzutowym, a rakietowym, oba działają
        według tej samej zasady, III prawa Newtona?". Facet odpowiedział natychmiast i
        to prawidłowo - odrzutowy silnik ma wtrysk paliwa, a utleniacz jest z
        otaczającej atmosfery, rakietowy ma utleniacz i paliwo razem, może działać
        nawet w prózni. To mnie przekonało do niego, słuchałem (i zyskiwałem wiedzę)
        jego opowieści. Jakby nie odpowiedział lub "kręcił", nie słuchałbym go,
        fantastów jest mnogo, chcą zyskać tani poklask, zrobić wrażenie itd.
        Tak było z Tobą. Pierwszy Twój wywód przeczytałem z zainteresowaniem, zadałem
        sobie pytanie, czy ten człowiek (przecież nie znam Ciebie, nie wiem kim jesteś,
        jaką masz wiedzę itd.) "wyskoczył", oderwał się od wiedzi rzeczywistej z
        mechaniki, wszedł na wyższy poziom, którego ja nie znam, a mogę akceptować o
        ile mam pewność, że znasz fizykę na przynajmniej zblizonym poziomie do mnie, że
        możesz być dla mnie pewnym autorytetem, że warto Ciebie czytać i analizować.
        Stąd moich kilka prostych pytań do Ciebie, aby sprawdzić, że ogólne pojęcia z
        mechaniki są Ci znane i zrozumiałe. Nie tylko nie odpowiedziałeś, ale mnie
        zarzuciłeś, że ja nie wiem co to materia, energia, czas itd. Zauważyłem też, że
        pewne proste pojęcia z mechaniki są dla Ciebie niezbyt zrozumiałe lub w ogóle
        nieznane. Uznałem wobec tego Ciebie za fantastę, ktorego nie warto czytać, a
        tym samym analizować tego co piszesz. Uznałem, że "wyskoczyłeś" ale nie nad
        wiedzę rzeczywistą z mechaniki, ale przez okno i to z 4 pietra,
        chciałeś "szybować", a spadłes na ziemię.
        Rozumiem, że Twoje wywody są na zasadzie książek fantastycznych, silników
        grawitacyjnych, pokazywania kartki formatu A4 z dwoma kropkami na skrajach,
        mających przedstawiać bezmiar kosmosu, ale po zagięciu kartki w rulon są
        pokryte, (tak można zakrzywiać czaso-przestrzeń i podrózować do najdalszych
        gwiazd) itd. Wywody filozoficzne i logika oparta na niej mnie nie
        interesuje.
        • grgkh Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 10:08
          Andrzejku. Jak Ty mozesz o sobie mówić, że masz coś wspólnego z nauką, jeśli
          negujesz zasady logiki (logika jest integralną częścią matematyki i ta bez niej
          NIE ISTNIEJE)?

          > ja wiem to co chcesz napisać,
          > żaden "naukowy" dowód nie istnieje,
          > a "zabawy" filozoficzne mnie nie interesują.

          Nie umiesz rozróżnić logiki stosowanej od filozofii. To już u Ciebie chorobowe.
          Na nieleczoną chorobę nie ma sposobu - może się tylko pogłębiać. I co można z
          Tobą zrobić? Przecież Cię nie ubezwłasnowolnię. wink A gadaj sobie do woli.
          Opinię sobie spaprałeś do szczętu i już nikt nie bierze poważnie Twojej
          gadaniny. Czasy świetności masz już za sobą. Dawny blask juz nigdy nie wróci.
          Teraz możesz tylko uczestnicyć w wendetcie. Ale mścisz się na sobie samym. Mnie
          nie możesz zrobić nic. smile))

          A Boga nie ma. I logicznie to wykazałem. wink
          • kociak40 Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 21:13
            "A Boga nie ma. I logicznie to wykazałem. wink" - grgkh

            Mnie już to wystarcza.
    • belos Absurd istnienia 04.07.07, 23:50
      Napisałeś: "Obecnie, też wiemy, że nic z niczego nie może powstać (..)" -
      ale nie możesz się z tym pogodzić i szukasz początku zwanego bogiem,
      którego, według tego, co napisałeś, po prostu nie było smile Taki jest
      stan wiedzy na dziś, tylko ludzkiemu mózgowi trudno zaakceptować
      "brak początku". Dla mnie istnienie świata "bez początku" też jest absurdem,
      poza tym nie mogę zrozumieć dlaczego zamiast świata nie ma np. próżni
      absolutnej - tutaj odpowiedzi na nasze pytania byłyby zawsze puste, bo
      ich by po prostu nie było wink

      Życie jest zbyt ciekawe, żeby je tracić na szukanie krasnali. Nauka
      pięknie się rozwija, żyjemy coraz dłużej, Bush wali talibów, u ruskich
      coraz więcej milionerów, na świecie głód się szerzy, po co nam jeszcze
      bajki dla dorosłych z krasnalem w roli głównej? Potrafisz żyć bez tego?
      Jesteś tego warty! wink
      • kociak40 Re: Absurd istnienia 05.07.07, 00:45
        "Dla mnie istnienie świata "bez początku" też jest absurdem," - belos

        Obecnie wiemy, że był początek - Wielki Wybuch, powstanie całej materii, praw
        fizycznych, calego kosmosu, zycia itd. Będzie też koniec. Wiemy obecnie, że
        ucieczka galaktyk, gwiazd, jest coraz szybsza, nie wstrzyma się, wszechswiat
        rozproszy się (tak jak zapach na pojedyńcze cząsteczki) i przestanie istnieć.
        Wobec tego jest pytanie, co było przyczyną tego powstania wszechswiata, jaki
        jest cel jego istnienia i po co był?
        • grgkh Re: Absurd istnienia 05.07.07, 11:39
          Wielki Wybuch nie jest początkiem. Jest określeniem wczesnego etapu rozwoju
          Wszechświata o statystycznie innych właściwościach niż obserwowane obecnie.
          Prawdziwym początkiem jest definicja uniwersalnych praw fizyki, które
          obowiązywały jednako przed WW, na etapie WW jak i obecnie. Bo jest to ta sama
          fizyka.

          > Wobec tego jest pytanie,
          > co było przyczyną tego powstania wszechswiata, jaki
          > jest cel jego istnienia i po co był?

          Pytanie jest absurdalne. Wszechświat istnieje bez celu.

          A jaki jest cel istnienia pojęć prawdy i fałszu - poza matematyką ludzką
          i "nieludzką"?

          Jeśli te pojęcia mogą istnieć same dla siebie, to z tej samej przyczyny pojawił
          się nasz Wszechświat.
        • bing_bang Re: Absurd istnienia 05.07.07, 18:02
          kociak40 napisał:

          > Obecnie wiemy, że był początek - Wielki Wybuch, powstanie całej materii, praw
          > fizycznych, calego kosmosu, zycia itd. Będzie też koniec. Wiemy obecnie, że
          > ucieczka galaktyk, gwiazd, jest coraz szybsza, nie wstrzyma się, wszechswiat
          > rozproszy się (tak jak zapach na pojedyńcze cząsteczki) i przestanie istnieć.


          Tego,czy wszechświat będzie rozszerzał się wiecznie,czy też zacznie się
          kurczyć-nie wiedzą sami naukowcy.Są różne teorie:
          Obecnie są trzy główne teorie dotyczące przyszłości Wszechświata. Wszystkie te
          trzy teorie opierają się na bardzo istotnym problemie - średniej gęstości.
          Wszechświata. Problem wynika z niedokładnych pomiarów (obecna technika nie
          pozwala na dokładniejsze) gęstości. Wszystkie wyniki są zbliżone do siebie i
          mieszczą się w granicach błędu pomiarowego.

          Dlaczego średnia gęstość Wszechświata jest aż tak istotna?
          Od gęstości zależy rozkład materii w przestrzeni. Im gęściej upakowana jest
          materia tym silniejsze oddziaływanie grawitacyjne.Silniejsza grawitacja
          przyciąga materię i bardziej zagina czasoprzestrzeń.
          Odwrotnie: mniejsza gęstość,słabsze oddziaływanie wanie,Wszechświat
          rozszerza się....jak długo?

          Graniczną średnią gęstością jest gęstość krytyczna, która obecnie wynosi ok.
          10 atomów wodoru w metrze sześciennym.

          Teoria wielkiego skurczu

          Gdyby średnia gęstość Wszechświata byłaby większa od krytycznej wartości
          nastąpiłby wielki skurcz. Grawitacja zatrzymałaby ekspansję i spowodowałaby
          grawitacyjne zapadanie się. W tym przypadku mamy doczynienia z modelem
          Wszechświata zamkniętego.

          Teoria wielkiego chłodu

          Jeśli średnia gęstość byłaby mniejsza od gęstości krytycznej grawitacja nie
          zatrzyma ekspansji Wszechświata. Nastąpiłoby wieczne rozszerzanie. Wszechświat
          stygłby, a jego gęstość malałaby. Materia zostanie uwięziona w czarnych
          dziurach, gwiazdach neutronowych i czarnych karłach. Te olbrzymie skupiska
          materii będą mogły łączyć się w coraz większe czarne dziury. Część materii,
          która pozostanie między nimi i supermasywne czarne dziury nie sprostają
          nieuchronnemu biegowi czasu.

          Teoria Wszechświata stacjonarnego

          Może zdarzyć się średnia gęstość wyniesie dokładnie tyle ile wynosi gęstość
          krytyczna. Wtedy Wszechświat będzie zwalniał, ale rozszerzał się do
          nieskończoności. Materia rozpadnie się po 10 do potęgi 33 latach. Pozostaną
          fotony, dla których czas się już nie liczy, a więc pojęcie czasu przestanie
          obowiązywać.


          link do
          strony:kamkaro.cogia.net/index.php?dzial=artykuly&id_dzial=10&identyfikator=2&P
          • beretelwi Re: Absurd istnienia 05.07.07, 18:05
            Teorie Kociaka40 i Twoje nie tlumacza w jaki sposob powstalo zycie
            pozdrawiam
            • bing_bang Re: Absurd istnienia 05.07.07, 18:09
              W tym wątku nie zajmujemy się powstaniem życia.
              • beretelwi Re: Absurd istnienia 05.07.07, 18:12
                wiem dokladnie czego ten watek dotyczy, nie musisz mi uswiadamiac czegokolwiek,
                wez tabletki na uspokojenie..... i czytaj wszystkie wypowiedzi
                pozdrawiam serdecznie
                • bing_bang Re: Absurd istnienia 05.07.07, 18:20
                  beretelwi napisał:

                  > wiem dokladnie czego ten watek dotyczy, nie musisz mi uswiadamiac czegokolwiek,
                  > wez tabletki na uspokojenie..... i czytaj wszystkie wypowiedzi
                  > pozdrawiam serdecznie



                  %$%#&^%%$$$$$$$$$$#$$@@#$
                  • beretelwi Re: Absurd istnienia 05.07.07, 18:22
                    nie sprowokujesz mnie dzisiaj volteire25,
                    zegnam
                    bywaj
          • kociak40 Re: Absurd istnienia 05.07.07, 21:54
            Panie bing_bang.

            Bardzo dobrze opisane, wiem o tym w głównym zarysie, na pewno nie tak w
            szczegółach jak to zostało przedstawione. Ja przytaczam pogląd naukowy jaki
            powstał ~2 lat temu. Był program na Discovery Science poświecony temu
            zagadnieniu. Podobno (nie umiem tego dokładnie powtórzyć) poprzez teleskop jaki
            jest w kosmosie, wykryto jakieś strefy "energetyczne" w powłokach galaktycznych
            najbardziej oddalonych, najwcześniej powstałych, które przesądziły o tym, że
            nie będzie wyhamowania ucieczki galaktyk. Program był dość długi, wypowiadali
            się dość uczeni ludzie (same tytuły naukowe robiły wrażenie) i taki wniosek
            przedstawili. Przyjąłem to, że tak jest.
    • grgkh Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 11:25
      Popełniasz pewien bardzo duży błąd - wydaje Ci się, że jesteś pępkiem świata,
      że jesteś jego takim punktem, który musi w sobie koncentrować absolutnie
      prwaidłowe osądy na temat wiedzy, swiata, innych ludzi, ich poglądów itp.

      Wydaje Ci się, że jakis ułamek wiedzy fizycznej, o którym masz przeświadczenie,
      że go rozumiesz, może być soczewką przez którą powinieneś spoglądać na całość
      świata i zasad jego działania.

      Nie jest tak. Świat istnieje jako pewien byt niezależny i możemy, ale nie
      musimy mieć o nimwystarczającą wiedzę. Jesteśmy jego produktem, jego
      składnikiem. Mechanika, którą wciąż tu przywołujesz jako wiedzę tajemną i
      najważniejszą, jest wyłącznie jedną z form przedstawiania części zasad
      ogólnych. Dotyczy dokładności, jaką musimy lub możemy się posługiwać w ocenach
      sytuacji i rachunkach. Nasze mózgi działają dokładnie w tym zakresie, a to co
      im się nie zgadza nauczyły się same, bez naszej świadomości eliminować,
      odrzucać, nie zauważać tego - jak przykładowo odwrócenie obrazu na siatkówce
      oka. Nasz obraz świata jest więc zakłócony, zniekształcony. Nie jest prawdziwy.
      Pomagamy sobie przyrządami, licząc na to, że dadzą nam bardziej obiektywną
      informację. To one wnikają poza barierę - do mikroświata i do makroświata, a
      także do innych skali czasowych. Patrzą za nas na świat z innej perspektywy.

      I tak dostajemy te inne płaszczyzny oglądu. Ale jest jedna tylko prawdziwa,
      elementarna - to ta, która jest na samym spodzie, na samym dnie. I tak jak nie
      możemy naszymi oczami zobaczyć atomu, a jedynie modelujemy sobie jego różne
      wyobrażenia, tak samo musimy porzucić obraz świata wyciętego z całości naszymi
      mozliwościami percepcji, porzucić twoją upraszczającą wizję świata mechanikę i
      poszukać tej jedynej podstawowej. Bo ona jest prawdą, której szukamy i od
      której wszystko się zaczyna. Także i wtórny świat, który nas na naszym poziomie
      otacza.

      Model świata nasz mózg tworzy według zasad logiki zdań, części matematyki. Cała
      informacja, na podstawie której powstaje ten model ma sens wyłącznie ilościowy
      i choć może Ci się wydawać, że istnieje coś poza tymi liczbami, to się mylisz.
      Poza nimi nie ma nic. Jeśli w to wątpisz, to zacznij zabierać po jednym atomie
      swego ciała, aż nie zostanie z niego nic. Po drodze zacznie w sposób dla Ciebie
      niemal niedostrzegalny znikać wszystko, aż nic z Ciebie nie pozostanie, choć
      świat, źródło informacji, wciąż istnieć będzie. Nie ma duszy. Są tylko myśli,
      jak obrazy na ekranie monitora. Pojawiają się i znikają. Z pozoru kontrolowane,
      ale nigdy nie możesz byc pewien, jaka się następna pojawi, bo ich źródłem jest
      świat, który załadował moduł pamięciowy twego mózgu i teraz coś z niego
      wywołuje - obraz widoku z okna, obraz krasnala, obraz Boga. Co jest prawdą, co
      jest powtarzalnym elementem, to możemy, to musimy sprawdzać. A co fałszem?

      Możemy podawać wzory matematyczne na ruch ciała z prędkościami podświetlnymi
      lub poruszającego się bardzo wolno, który będzie dla zadowalającej nas,
      uproszczonej dokładności słuszny. Ale jakie one są i keidy można ich używać, by
      nadawać im etykietkę "prawdziwości", to sprawdzamy. Logicznie sprawdzamy, czy
      Bóg może być częścią Wszechświata. Definiujemy Boga. I od tego momentu Go już
      nie ma.

      Wszechświat "jest", a Boga "nie ma".
      • kociak40 Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 21:44
        Zbyszku, przeczytałem uważnie cały ten tekst, w końcu poświęciłeś czas na jego
        napisanie, sądzę, że dla mnie, więc czytam uważnie. Co mogę na jego temat
        powiedzieć? Muszę przyznać, że nic nie rozumiem, ale jakieś poczucie powstało
        we mnie, że może jest on bardzo mądry i dlatego nie mogę go pojąć. W końcu
        Einsteina też inni nie rozumieli. Tam była jednak różnica, wiedzieli, mieli
        całkowitą pewność, że Einstein bardzo dobrze zna mechanikę, nie robił tajemnicy
        z tego, odpowiadał na każde pytanie z tego zakresu. Czy Ty nie mógłbyś mnie
        przekonać, że u Ciebie jest tak samo? Aby sobie to sprawdzić zadałem Ci 4
        proste pytania z mechaniki, na które nie raczyłes odpowiedzieć, co więcej,
        obraziłes się (zapewne, ze tak proste). Odpowiedzi są krótkie, najwyżej jedna
        dwie linijki i sprawa się wyjaśni. Będę miał wtedu pewność, że tekst jest tak
        mądry, że tak "wzniósł się" nad wiedzę rzeczywistą z mechaniki, że nie jest
        przez to zrozumiały dla mnie, muszę się w niego "wgryźć", przeczytać wiele
        razy, poswięcić czas na jego zrozumienie, bo warto. Obecnie, nie mając
        pewności, co do Twojej wiedzy, nie mogę osądzić - tekst "mądry", czy "głupi"?
        • grgkh Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 22:39
          Pytania trzeba umieć zadawać. Widocznie nie posiadasz tej zdolności. Cóż, przecież ja się tyle namęczyłem (dla Ciebie), a Ty nic z tego nie pojąłeś, więc coś w tym jest. Nie zamierzam z Tobą w przyszłości rozmawiać na ŻADNE tematy naukowe, ponieważ Twoim celem jest wyłącznie oczernianie mnie, właśnie w takim kontekście. Co bym nie napisał i tak na mnie naplujesz. Proszę. Tu pod spodem jest trochę miejsca. Wywal z siebie nieco żółci i niech Ci ulży. Mnie w to już NIGDY nie wciągniesz. I to by było na tyle.

          Bye-bye. wink
          • kociak40 Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 06.07.07, 00:18
            grgkh napisał:

            > Pytania trzeba umieć zadawać. Widocznie nie posiadasz tej zdolności. Cóż,
            przec
            > ież ja się tyle namęczyłem (dla Ciebie), a Ty nic z tego nie pojąłeś, więc
            coś
            > w tym jest. Nie zamierzam z Tobą w przyszłości rozmawiać na ŻADNE tematy
            naukow
            > e, ponieważ Twoim celem jest wyłącznie oczernianie mnie, właśnie w takim
            kontek
            > ście. Co bym nie napisał i tak na mnie naplujesz. Proszę. Tu pod spodem jest
            tr
            > ochę miejsca. Wywal z siebie nieco żółci i niech Ci ulży. Mnie w to już NIGDY
            n
            > ie wciągniesz. I to by było na tyle.
            >
            > Bye-bye. wink

            Przeciwnie, własnie doceniam Twój wysiłek dla mnie, a że nie rozumiem tego co
            piszesz, to fakt, coś w tym musi być. Pewno zbyt głupi jestem i co mam zrobic?
            Mozesz doradzić? jest jakaś rada? Tyle lat tej mechaniki sie uczyłem i jak
            okazuje się, nawet nie umiem pytań zadawać, potworne. W jaki sposób energia
            jest przekazywana na odległość, np. ze Słońca na Ziemie? Albo jaki masz ciezar
            w windzie jak sie urwie razem z Tobą? itd. Okazuje się, źe pytania są zle
            zadane, nieodpowiednio, a jak odpowiednio? Przynajmniej napisz jak mają być
            odpowiednio, może się dostosuję, choś wątpie, moja głupota może być wieksza niż
            sam mysle.
    • bing_bang Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 14:39
      Potrafisz tak ględzić na trzeźwo czy też sobie co nieco golniesz.Człowieku
      większej marudy od Ciebie jeszcze nie spotkałem.Nuuuuudny jesteś okropnie.
      Weź trochę się wyłącz,daj innym podyskutować.
      Gadasz,gadasz i gadasz człowieku jak najęty i nic z tej Twojej "gadki" nie
      wynika.
      • stalker011 Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 17:36
        z twojej tym bardziej
    • beretelwi Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 16:12
      Witam
      mechanika relatywistyczna nie jest w stanie opisac swiata organizmow zywych,
      takze nie jest w stanie opisac stanow ekologicznych. Zwroc, prosze uwage, ze by
      zbudowac najprostszy model ekologiczny nalezy uzyc modeli z uzyciem bardzo wielu
      zmiennych i w dodatku nieliniowych (np: sieci neronowe)
      pozdrawiam
      • beretelwi Re: Czy jest Bóg, czy Go nie ma? 05.07.07, 18:25
        chce dodac tylko, ze do opisania swiata istot zywych lepsza jest termodynamika
        fenomenologiczna niz mechanika jakakolwiek
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja