To mi się podoba

15.10.07, 17:00

Jest informacja, że koło Sejn, w jakimś domku letniskowym, dwóch
panów wiodło jakiś spór i ostatecznie obaj użyli do "dyskusji"
szabel. Jeden zginął, drugi zyje i jest pokaleczony, typowy
pojedynek. Panie tego nie zrozumią, to jest poza ich odczuciem, ale
dla panów kwestia pojedynków jest porządana. Tak było kiedyś i to
powinno być przywrócone. Oczywiście z sekundantami, z przepisami
akceptowanymi przez obie strony i prawem wyboru broni przez
pozwanego. Zawsze zachwycały mnie opisy i sceny pojedynków, moimi
ulubionymi opowiadaniami jest - "Wystrzał" Puszkina i "Bohater
naszych czasów" Lermontowa w opowiadaniu - "Księżniczka Mery".
Pojedynki przeprowadzane zgodnie z pszepisami powinny być uznawane
jako honorowe i niekaralne. Ile można by uniknąc konfliktów jakby
np. politycy, mogli swoje "racje" dochodzić na "duel", a jakie to
widowiskowe. Wczesna poranna pora, lekka mgiełka, sekundanci i
pojedynek Donalda z Jarosławem. Jarosław jako pozwany wybrałby
pistolet, ma takie prawo, pistolety takie same, pojedynek
do "pierwszej krwi". Dużo to tańsze niż nowe wybory. Sam czysty zysk.
    • marketa0 Re: To mi się podoba 15.10.07, 17:06
      Bardzo ładny tekst, Panie kociak40
      ale ja mam wrażenie, że Pan Donald nie będzie chciał wyzywać niejakiego
      Kłamczyńskiego na pojedynek.....
      kudy kłamczyńskiemu .....
      marta
      • kociak40 Re: To mi się podoba 15.10.07, 20:06

        Może jeszcze dopiszę, bo nie wiem, czy Pani wie, że Aleksander
        Puszkin zginął w pojedynku z majorem Dantesem (broniąc honoru swojej
        żony), a Michał Lermontow w pojedynku z majorem Martynowem. To były
        czasy gdzie honor miał najwyższą cenę.
    • kociak40 Re: To mi się podoba 16.10.07, 01:28

      Chociaż w innym temacie, ale mój post ma odpowiedni tytuł więc
      przytoczę pewne powiedzenie, które dziś usłyszałem, którego nie
      znałem, a spodobało mi się. Jechałem dzisiaj z pewnym facetem, nie
      znałem go, mieliśmy załatwić pewną sprawę. Więc jadę z nim swoim
      samochodem, mijamy jakieś miejscowości, w małym oddaleniu od szosy
      rozły duże stare drzewa. Facet nic nie mówi, nagle odzywa się -"Ooo!
      czarny kruk już sobie gniazdo wije!!!!". W pierwszej chwili
      pomyslałem - "ho, ho, ale ma wzok, przy takiej prędkosci dostrzec
      kruka na drzewie?". Jednak coś mi nie gra, z tego co wiem, na tych
      terenach nie ma kruków i jeszcze teraz gniazdo sobie by robił?
      Wyrażam więc swoją wątpliwość do tego co powiedział, a on -"to nie o
      ptaka chodzi, nie widział pan, że tam nowy kościół budują, przecież
      przejeżdzaliśmy obok!". Dopiero załapałem i spodobało mi się to jego
      powiedzenie.
Pełna wersja