Rewizja osobista pana Glempa

16.10.07, 09:42
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4580008.html
Kontrolę przeprowadzili pracownicy straży ochrony lotniska.
Domagalski potwierdził, że "wprowadzili prymasa do osobnego
pomieszczenia, które duchowny opuścił - jak pokazuje zapis kamer -
po kilku sekundach" - zaznaczył.


Buhaha, pewnie leciał incognito i wydał się ochronie podejrzany smile)
Niezłe jajka.
    • grgkh Czy może to ktoś potwierdzić? 16.10.07, 20:36
      W TVN w Faktach o 19:00 dodali, że ten pracownik i, bodajże, jego przełożony zostali zwolnieni. Teraz już nie jestem pewien czy dobrze słyszałem, bo może się przesłyszałem. Czy może to ktoś potwierdzić?
    • grgkh A jednak to prawda - kler jest nietykalny 16.10.07, 20:47
      www.tvn24.pl/0,1525055,wiadomosc.html
      Ochroniarze, którzy w sobotę chcieli na szczecińskim lotnisku przeszukać prymasa kard. Józefa Glempa, poniosą tego konsekwencje. Mogą nawet stracić pracę - donosi dziennik.pl.
      Na razie prezes portu lotniczego Szczecin-Goleniów Maciej Jarmusz zawiesił dwóch ochroniarzy. - Z obydwoma tymi pracownikami ochrony port kończy współpracę - zapowiedział jednak. Pracownik, który dokonywał kontroli został oddany do dyspozycji firmie zewnętrznej, z którą port ma umowę. Ponadto mężczyzna ma zakaz wstępu na lotnisko.

      Z kolei wobec dowódcy zmiany Straży Ochrony Lotniska toczy się postępowanie. Jeśli okaże się, że dopuścił się zaniedbania obowiązków, może stracić pracę. Według zarządu lotniska obaj zachowali się nadgorliwie i podeszli do swoich obowiązków bezkrytycznie.

      Jak wyjaśnia Jarmusz, pracowników ochrony nie tłumaczy fakt, że uregulowania "Krajowego programu ochrony lotnictwa cywilnego" nie obejmują pewnych osób, m. in. hierarchów. - Konieczny jest jeszcze rozsądek - tłumaczył prezes lotniska mówiąc, że takim osobom zwyczajowo na lotniskach przysługuje status VIP-a.

      W sobotę prymas Glemp znalazł się na szczecińskim lotnisku. W pewnym momencie ochroniarze zaprosili kardynała do specjalnej kabiny na kontrolę osobistą. Wypuścili go jednak po kilkunastu sekundach. Po całym zajściu dyrekcja lotniska wysłała do kardynała list z przeprosinami, choć duchowny nie skarżył się. - Prymas się nie skarżył, wręcz przeciwnie dziękował za sprawnie przeprowadzoną kontrolę - rzecznik portu Krzysztof Domagalski. - Na sposób przeprowadzenia kontroli skarżyły się wyłącznie osoby towarzyszące prymasowi - dodał.
      • zawsze.psikutas Re: A jednak to prawda - kler jest nietykalny 18.10.07, 15:09
        z tego wynika ze prymas ma jaja, a CBA nie!!!!!!!!!!!!!!
        • grgkh Rola Brudzińskiego (PiS) w tej sprawie 18.10.07, 16:17
          wiadomosci.onet.pl/1625283,11,item.html
          Sekretarz generalny SLD Grzegorz Napieralski zapowiedział, że złoży interwencję poselską do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego w sprawie powołania komisji, która miałaby wyjaśnić w trybie pilnym okoliczności kontroli prymasa Polski kard. Józefa Glempa na podszczecińskim lotnisku w Goleniowie.
          Jak wyjaśnił, oczekuje, że powołana przez Urząd komisja po zbadaniu sprawy udzieli wszelkich niezbędnych wyjaśnień, szczególnie dotyczących konsekwencji dyscyplinarnych wobec pracowników lotniska, którzy odpowiadali za przeprowadzoną kontrolę hierarchy.

          Polityk SLD chce też, by komisja wyjaśniła okoliczności "interwencji w tej sprawie posła PiS Joachima Brudzińskiego oraz wojewody zachodniopomorskiego Roberta Krupowicza".

          Napieralski podkreślił, że nie można karać pracowników, którzy zgodnie z obowiązującym prawem wykonywali swoje obowiązki. Zaznaczył, że hierarchowie kościołów zgodnie z przepisami podlegają rutynowej kontroli na lotniskach.

          Jak dodał, według jego wiedzy prymas został skontrolowany w sposób "godny" wykrywaczem do metali w osobnym pomieszczeniu, ponieważ z przyczyn zdrowotnych nie mógł przejść przez bramkę na sali odpraw. Zaznaczył też, że kardynał ani nie miał pretensji do służb portu lotniczego, ani też nie skarżył się na sposób odprawy.

          Napieralski zadeklarował, że jest gotów służyć pomocą prawną, pracownikom, których - jak dodał - ukarano.

          Jak informował we wtorek PAP prezes portu Maciej Jarmusz, dwóch pracowników ochrony lotniska zostało zawieszonych w wykonywaniu swych obowiązków po tym, jak w sobotę poddano na lotnisku kontroli osobistej kard. Józefa Glempa.

          Pracownik, który dokonał kontroli, został oddany do dyspozycji firmie zewnętrznej, w której jest zatrudniony i ma zakaz wstępu na lotnisko. Wobec drugiego, dowódcy zmiany Straży Ochrony Lotniska, który miał w tym czasie służbę, toczy się postępowanie. Decyzja w jego sprawie ma zapaść podczas czwartkowego posiedzenia zarządu portu.

          Dyrekcja portu uznała, że kontrola prymasa wynikała z nieuzasadnionej nadgorliwości i bezkrytycznego podejścia do obowiązujących przepisów.

          - To to samo, gdybyśmy poddali kontroli osobistej Dalajlamę czy prof. Władysława Bartoszewskiego - tłumaczył Jarmusz. Konieczny jest jeszcze rozsądek - zaznaczył. Dyrektor wysłał po incydencie do prymasa list z przeprosinami.

          Jak poinformowała rzeczniczka wojewody Agnieszka Muchla, Krupowicz "prosił dyrektora portu lotniczego w Goleniowie o przekazanie mu informacji dotyczącej zajścia na lotnisku oraz wyraził zadowolenie z faktu, iż dyrekcja lotniska zamierza wystosować list z przeprosinami do prymasa Józefa Glempa".

          Wojewoda dodał, że dyrektor portu lotniczego w Goleniowie prowadzi samodzielną politykę kadrową. Muchla przekazała, że Krupowicz nie będzie komentował wystąpień prasowych polityków, którzy startują w zbliżających się wyborach.

          Sekretarz generalny PiS poseł Brudziński przyznał, że rzeczywiście rozmawiał z wojewodą o incydencie, którego był świadkiem.

          - Byłem szczerze zdumiony zachowaniem ochroniarzy, wobec osoby tak zasłużonej dla polskiego kościoła i demokracji, osoby noszącej na swych ramionach majestat prymasowski. Swoim oburzeniem podzieliłem się z wojewodą - wyjaśnił. Nie interweniowałem w sprawie wyrzucenia kogokolwiek z pracy, tym bardziej, że nikt nie został zwolniony - dodał polityk.

          Odmówił komentowania wypowiedzi Napieralskiego, bo "nie ma czasu na głupoty".
Pełna wersja