grgkh
23.10.07, 14:13
"Ogólnopolskich danych pokazujących, jak wygląda dynamika apostazji w Polsce, brakuje."
Brakuje, bo kościół niechętnie przyznaje się do utraty pozycji, o którą zabiega od zawsze. Odejścia to potwierdzenie, że coś jednak nie jest idalnie. Wytłumaczenie dlaczego tak się dzieje wymagałoby przyznania, że istnieje alternatywa dla wiary, a przecież według doktryny religijnej stan wiary jest najwyższym dobrem, którego jakości nie można zanegować. Jakże to, istnieje ta alternatywa? A może, nie daj bóg, jest ona wcale nie gorsza niż poddaństwo dogmatowi? A może akceptacja poprawności także i inności, odbierze kapłaństwu prawo do twierdzenia, że tylko ta droga życia jest dobra? No, bo jeśli inne drogi mogłyby dobre być, to po co poświęcać tyle zachodu religijnym rytuałom? I wszystko zaczyna się walić. I władza absolutna nad ludźmi przestaje taką być...
"- Przyjęliśmy regulacje, które mają rozjaśnić wątpliwości. Przede wszystkim wniosek powinien być składany osobiście w parafii, a do tego w towarzystwie dwóch świadków, najlepiej rodziców lub chrzestnych – mówi Mejer. – Proboszcz dokonuje wpisu w akcie chrztu albo przesyła informację do parafii chrztu danej osoby. A w sprawie wniosków z Niemiec idziemy za zaleceniami Watykanu: proboszcz nie powinien odnotowywać wniosku w księdze chrztów, tylko zachować dokument w księgach i poczekać na możliwość spotkania."
Dlaczego człowiek nie ma prawa OSOBIŚCIE, bez świadków dokonać aktu apostazji? Przecież chrest odbywa się bez woli dziecka, jest jawnym gwałtem dokonanym na osobistej wolności człowieka, którym ma się ta istota dopiero stać. Dlaczego zawłaszczenie odbywa się w ten sposób, a powrót do stanu przed chrztem jest tak idiotycznie sformalizowany? Władza, władza i jeszcze raz władza. Pozory, obłuda i zakłamanie. Statystyki, którymi można się zasłaniać, gdy przychodzi czas, gdy kościół chce mieć argumenty, a innych niż ilość wiernych owieczek, nie potrafi już wyciągnąć. Ta masówka ma świadczyć, że Bóg istnieje.
"Poza tym, stawia pytanie krakowski anarchista, co go łączy z Kościołem rzymskokatolickim? Akt chrztu, podjęty bez jego woli. Czarno-biały obrazek z Matką Boską niezwykłej urody, trzymającą na ramieniu dziecko. Blade wspomnienia komunii i bierzmowania. Modlitwę traktuje jak gusła. Pytał kiedyś rodziców, dlaczego go ochrzcili. Odpowiedź brzmiała: #Bo wszyscy tak robili#. W jego przypadku nie można nawet mówić o rozczarowaniu Kościołem. Kościół po prostu go nie interesuje."
A kościoła, tak naprawdę, nie interesuje, jak bardzo wierzą jego poddani. Jego nie interesuje nawet to, w jak wielkiej zgodzie z zasadami moralnymi, które głoszą, żyją jego kapłani, bo wstydliwe i niewygodne ich odstępstwa od tych zasad, są skrzętnie ukrywane przez łże-elity kościelne. Kościół potrzebuje samej deklaracji i idących za nią profitów - władzy i mamony. A świątynie przecież ZAWSZE służyły wzbudzeniu pokory wobec urzędników boskich, a nie bogów.
Tygodnik_Powszechny