adam81w 23.10.07, 20:04 kiedyś napisałeś żeby nie rozpatrywać jakiś kwestii poprzez dobro i zło. dlaczego rozpatrywanie świata poprzez dobro i zło jest złe? co jest złego w tych dwóch pojęciach? i co jeśli nie one? co w "zamian"? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
grgkh Re: do grgkh: dobro i zło 24.10.07, 02:06 adam81w napisał: > kiedyś napisałeś żeby nie rozpatrywać jakiś kwestii > poprzez dobro i zło. > dlaczego rozpatrywanie świata poprzez dobro i zło jest złe? > co jest złego w tych dwóch pojęciach? > i co jeśli nie one? co w "zamian"? Mówimy, że coś jest złe lub dobre (czyn lub jego skutek). Rzeczywistość jednak nie jest taka prosta. Czyn nigdy nie jest dokładnie dwubiegunowy. Jest lepszy lub gorszy, a więc istnieje cały, nieraz bardzo złożony system kryteriów, którymi trzeba by było go oceniać. Czyn także nie dotyczy tylko jednej istoty lub jednego podmiotu tego swiata. Dotyczy pewnego kontekstu. W zależności od wyboru fragmentu tego kontekstu jego kwalifikacja może się zasadniczo zmieniać. Jak wobec tego w świecie, w którym wymaga się od nas przymierzania skutków czynów do wzorców zewnętrznych (na przykład do dekalogu, który nie uwzglednia całej złożonej kontekstowości), mamy wybierać, czy coś jest (było) dobre lub złe? Odrzucając nazywanie dobrem lub złem myślałem przede wszystkim o powszechnym zawężaniu oceny do prostych, prymitywnych wzorców. Czym się posługujemy wtedy, gdy chcemy podjąć jakąkolwiek decyzję? Mamy dwie możliwości. Albo skorzystać z zewnętrznego, uniwersalnego wzorca i nie przejmowac się złożonością kontekstu lub wysilić się nieco na analizę wielokierunkowych skutków (strat i korzyści) i po dokonaniu bilansu wybrać nietypową drogę postępowania. I właśnie tak staram się ja postępować. Nie mówię, że coś jest dobre lub złe, bo nic nie jest białe lub czarne, a widzimy jedynie różne natężenie szarości. Szukam pełni kontekstu, a w nim zysków i strat, KORZYŚCI dla siebie i dla innych podmiotów, i dopiero wtedy decyduję się na wybór. Nie dobro i zło jako czerń, i biel. Raczej bilans korzyści w szerokim kontekście, bilans, który nie daje się jednoznacznie opisać pojęciami dwubiegunowymi. Gdybym sięgnął po tę binarną kwalifikację, zacząłbym zaciemniać prawdziwy obraz. Poza tym wydaje mi się, że ten stosunek do świata wymaga większego wysiłku niż proste odnoszenie się do sztywnego wzorca, a w efekcie pozwala na życie w większej zgodzie ze swoimi zasadami moralnymi, które przecież wcale nie są gorsze od tych prostych, a jednak jakże często łamanych, bo życie jest bogatsze w możliwosci. Co odrzucam? Prymitywizm kwalifikacyjny, to pozorne dobro i zło, które często jest krzywdzącą oceną. Co wybieram? Wysiłek, by naprawdę solidnie oceniać swoje czyny, a w stosunku do czynów innych dopatrywać się raczej ich dobrej niż złej woli. Odpowiedz Link
grgkh Re: do grgkh: dobro i zło 24.10.07, 02:10 Na zbliżony temat wypowiadał się kiedyś Tadeusz Bartoś. To dość długi i polemiczny tekst, ale warto się z nim zapoznać. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=30126236&a=30126236 Odpowiedz Link
zawsze.psikutas Re: do grgkh: dobro i zło 24.10.07, 15:50 Ty jak zawsze gadasz jak potłuczony, nijak Ci do Kociaka40 Odpowiedz Link