Do Panów kociak40 i grgkh

24.10.07, 15:01
Witam
Szanowny Pan kociak40 prosił mnie o dokonanie oceny, który z dwóch (kociak40 i
grgkh) jest lepszy, jest bardziej zrozumiały.
Ja jako nowa i nieskażona uczestniczka tego forum przedstawiam swoje zdanie,
które oceną nie jest. Nie będę oceniać. Chciałabym jedynie przedstawić parę
spostrzeżeń:
1. Panowie, wyjdźcie z piaskownicy .... tak bez obrazy smile
2. Pozwoliłam sobie przejrzeć archiwum forum i dochodzę do wniosku, że
wnosicie najwięcej do dyskusji
3. Jesteście chyba najbardziej barwnymi uczestnikami tego forum bo kłócicie
się ciągle - róbcie tak dalej!!!!
4. po co grozicie sobie nawzajem, że nie będziecie już tu pisać? to nie jest
do niczego potrzebne
5. Widzę, że jest i było tu bardzo dużo osób, które chciały coś wnieść do
forum ale zostały wyrzucone bądź zakrzyczane
6. Jest tu wiele osób, które nic nie wnoszą do tematu bo ich aktywność
ogranicza się tylko do tak tak tak ....

Panie kociak40:
grgkh chciałby żebyś Pan miał do niego więcej szacunku

Panie grgkh:
buduj Pan krótsze zdania - będziesz bardziej zrozumiały

pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję, że nie uraziłam żadnego z Was

marta
    • wanda43 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 24.10.07, 18:28
      Marketa, podsumowalas obu swietnie.
      Stanowczo powinni zakopac te tomahawki.
    • grgkh Re: Do Panów kociak40 i grgkh 24.10.07, 18:45
      Nie wiem czemu ma służyć ten ranking, ale mi nie przeszkadza. Ja tu naprawdę jestem od przypadku do przypadku, a moim głównym celem jest wykazywanie, jak zła jest religia. To moja misja - osobista rozprawa z religią. Gdyby ten powód zniknął, zapewne i ja bym tu przestał zaglądać. Forów jest bardzo wiele i pisać mogę, i często to robię, także na innych.

      Mówisz: "za długie zdania". Tak, wiem, że tak jest. Staram się to zmieniać, ale nie zawsze pamiętam, by je skracać. Piszę dużo i nie zawsze mam czas, by dokonywać adiustacji tekstu także i pod tym kątem.

      Ale dziękuję Ci za pozytywną krytykę. smile
    • kociak40 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 24.10.07, 20:24

      Szanowna Pani Marketo0

      Ja żartowałem z tą oceną. Jak pobędzie Pani dłużej na forum, to nie
      będzie mnie Pani traktować poważnie, ale tak jak należy.
      Za jej ocenę dziekuję już teraz, jest Pani osobą, która dużo może
      wnieść do tego forum i na mnie nie trzeba zwracać uwagi, tak jak na
      komary w lesie. Pyta się Pani po co "kłócimy" się (ja i grgkh), a z
      kim mam się "kłócić"? Bez sporów forum jest nudne, a to jak "grobowa
      deska" dla niego. Ja bardzo cenię grgkh (on prawdopodobnie wie o
      tym, ale udaje, że nie wie) tylko trochę śmieszy mnie jego zamiar.
      Chce od razu z "grubej rury strzelić" i wyeliminować Boga, a nie ma
      amunicji do tego. Mnie raczej denerwuje sam ceremoniał, mógł Dulski
      chodzić w domu na Kopiec Kościuszki, może i babcia chodzić w domu do
      Częstochowy i nie będą szosy blokowane. W wierze jest wszystko
      umowne. Ceremoniał może być taki, że nie będzie miał wpływu na
      postronnych. Mieszkam obok kościoła (którego tam na planie osiedla
      miało nie być) i muszę wysłuchiwać od rana do wieczora różnych
      melodi kościelnych wygrywanych przez dzwony. A to jakaś msza, a to
      anioł przylatuje o 12:00, jakieś wezwania do modlitw jasnogórskich
      itd. O 21 właśnie proboszcz wydzwania do tych ostatnich modlitw. Ja
      ich nie odmawiam, a jak jakaś babcia o nich zapomni, to co się
      stanie? NMP już tak zna te modlitwy, że jak sądze, ich nie słucha, a
      mnie te dzwony przeszkadzają. Co mam zrobić? Powiesić się, zeby
      jeszcze proboszcz zarobił na pogrzebie? Bóg mi nie przeszkadza tylko
      ten nachalny ceremoniał i "walczę" z nim jak umiem, tak jak grgkh z
      Bogiem, obaj nie mamy szans.

      Pozdrawiam również serdecznie, nie zostałem urazony, a wprost
      przeciwnie, zaszczycony Pani poświęceniem swego czasu dla mnie.
      • dagmama Re: Do Panów kociak40 i grgkh 24.10.07, 22:50
        Osobiście bawi mnie Pana przekonanie, że

        > Chce od razu z "grubej rury strzelić" i wyeliminować Boga, a nie ma
        > amunicji do tego.

        To jest żadne od razu, to jest proces trwający od iluś pokoleń.
        Myślę, ze my, ateiści, jak najbardziej mamy amunicję do udowodnienia
        naszych racji. Przykro mi, że Pana oceniam, ale mam chyba prawo, bo
        pozwolił Pan na to Markecie, ale według mnie Pan najbardziej obstaje
        przy wersji, że "Bóg nie przeszkadza". Ja uważam, że przeszkadza.
        obawiam się, ze to plasuje mnie w "obozie" Grgkh, ale nie poradzę.


        Grgkh uważa, ze religia jest szkodliwa
        • dagmama Re: Do Panów kociak40 i grgkh 24.10.07, 22:58
          Teraz mąż dagmamy:
          Bóg jak bóg. Może i nie przeszkadza. Ale religia przeszkadza na
          pewno. Religia to zabobony, wiara w cuda i inne pierdoły, nie
          wspominając o zabijaniu niewiernych. Bóg nie istnieje w odwrotności
          do religi. I to religia jest groźna, a nie jakiś Zeus czy Jahwe.
          • bloodysunday99 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 24.10.07, 23:04
            Niezle, znowu kotek zaczyna krecic (czytaj: starts to spin). Koty takie wlasnie
            sa, nakarmisz go, a on cie ukasi.
          • grgkh Re: Do Panów kociak40 i grgkh 25.10.07, 00:07
            Dokładnie tak - szkodliwy jest system, religia. Ale ona opiera się
            na bogu. Wykazywanie, że boga nie ma, że jest on urojeniem i chorym
            nonsensem, pomaga ludziom zdystansować się od religii.

            Pozdrawiam. wink
        • kociak40 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 25.10.07, 00:04

          Pani dagmamo

          Za pozwoleniem, to, że Pani tak uważa, tak uważa mąż i grgkh, to nie
          dowód, to tylko wasze odczucie. Wszystkie procesy, jak Pani to
          nazywa, "od iluś pokoleń", tylko zmieniają odniesienie, a nie
          eleminację religii. Były w przeszłosci próby zastąpienia religii
          ideologią - faszyzm, komunizm, było promowanie ateizmu i nic nie
          dało. Religii nie można wyeliminować, bo chcąc to zrobić, potrzeba
          wytłumaczenia jakby naukowego, a tego zrobić nie można. Są tu osoby,
          które zakładają, że Wszechświat istniał zawsze, był, jest i będzie.
          W podręczniku "Fizyka" dla studentow - angielskich autorów - Resnik,
          Holiday (fonetycznie) właśnie kiedyś było takie założenie (wydanie z
          końca lat 60-tych). Wobec tego, że eneria samoisnie jest w tendencji
          do rozpraszania, przy założeniu, że Wszechswiat był zawsze, musiałby
          zachodzić proces odwrotny (inaczej temperatura już dawno by się
          wyrównała i nie mogłoby zachodzić przekazywanie energii). W tym
          podręczniku było na tą okoliczność, wyliczenie prawdopodobieństwa,
          że w upalny dzień zamarznie staw. Po odkryciu, że galaktyki oddalają
          się od siebie, upadła ta teoria, w następnych wydaniach tego
          podręcznika usunięto ten przykład. Obecnie wiemy, że był początek,
          Wielki Wybuch, była chwila powstania Wszechświata. Dla wierzących
          jest to - "niech się stanie!", a dla ateistów nie ma to zadnego
          wytłumaczenia na poziomie nauki (pomijam bzdurne wywody grgkh o
          latających liczbach, strunach, macierzach, informacjach itd., bo nie
          ma to sensu). Ateiści stoją przed takim samym problemem jak
          wierzący - "skąd się to wzięło, jak tego nie było?".
          • grgkh Ble ble ble ;) 25.10.07, 00:13
            kociak40 napisał:

            > Ateiści stoją przed takim samym problemem jak
            > wierzący - "skąd się to wzięło, jak tego nie było?".

            Bzdury. wink))
            Tobie nie przeszkadza brak odpowiedzi na pytanie "skąd się wziął
            bóg, jak go nie było?", po co więc martwisz się o ateistów? Ja oba
            te pytania, jako absurdalne, odrzucam. I luzik. Świat jest, bo jest,
            a boga nie ma, bo po co nam on?
            • kociak40 Re: Ble ble ble ;) 25.10.07, 00:49

              Bardzo dobrze, że tak uważasz, Twoja sprawa, tylko po co chcesz
              innych do tego przekonywać i to takich, co nie chcą tego?
              • grgkh Re: Ble ble ble ;) 25.10.07, 02:25
                Bo religia jest przyczyną największego zła tego świata.
            • kociak40 Re: Ble ble ble ;) 25.10.07, 01:37

              "Ja oba
              te pytania, jako absurdalne, odrzucam. I luzik. Świat jest, bo jest,
              a boga nie ma, bo po co nam on?" - grgkh

              To rozumiem, teraz piszesz to co wiesz, tylko co z tymi Twoimi 100%
              dowodami na nieistnienie Boga się stało? Sam je odrzuciłes już jako
              bzdurne?
              • grgkh Re: Ble ble ble ;) 25.10.07, 02:24
                Rozumiesz? wink Fajnie. Ale dlaczego - na miłość Boga!!! wink - nie do
                końca? "Nie do końca rozumieć", to znaczy "nie rozumieć", a nie -
                "rozumieć". Dobrze rozumuję, Andrzejku, czy nie?

                kociak40 napisał:

                > "Ja oba te pytania, jako absurdalne, odrzucam. I luzik.
                > Świat jest, bo jest, a boga nie ma, bo po co nam on?"
                > - grgkh
                >
                > To rozumiem, teraz piszesz to co wiesz,
                > tylko co z tymi Twoimi 100% dowodami na nieistnienie
                > Boga się stało? Sam je odrzuciłes już jako bzdurne?

                A o brzytwie Ockhama słyszał? wink
                Zbędne odrzucamy. To tak jakbyś chciał dodać 1+2, ale zanim
                otrzymasz wynik stwierdzasz, że niemożliwe jest zsumowanie według
                definicji, bo trzeba najpierw pomnożyć przez 5, a potem przez 5
                podzielić i dopiero wtedy można sumować. Fakt, wynik wyjdzie taki
                sam (wynikiem jest Wszechświat), ale jeśli nie będziemy odrzucali
                zbędnych operacji, to zawsze znajdzie się jakiś taki wariat, który
                każe nam mnożyć i dzielić w nieskończoność, bo jego religia tak
                sobie życzy. Potem ludzie zaczną się zabijać, bo jedna religia mnoży
                i dzieli, a druga podnosi do potęgi i pierwiastkuje, a trzecia
                wymyśliła jeszcze inną kombinację działań. Teoretycznie wynik jest w
                zasięgu ręki, ale wciąż nie można go dojrzeć, bo zamiast zrobić co
                trzeba, to zajmujemy się pierdołami i czcimy zbędne działania.

                Dobry, ale słabo kojarzący człowieku (mam poczucie humoru, prawda?
                prawie pękłem ze śmiechu), nie potrafisz zdefiniować swojego durnego
                bożka - o, to też jest wesołe smile - czyli nie masz nawet jego
                definicji, ale bronisz go jak gaci na tyłku siarczystą zimą. Bronić
                gaci, to rozumiem, one są zdefiniowane, a ich użyteczność jest
                stuprocentowa, ale bożek? Przecież on jest tak samo realny jak
                krasnoludek.

                Czy masz jakąś cechę bożka, którą chcesz razem z nim obronić?
                Proszę. Mów. A ja ją zaraz obalę. A może łatwiej, poszukam Ci jak to
                od wieków robili inni, którzy to już dawno przerobili. Nie ma takiej
                cechy "boskiej", a więc nie ma bogów.

                Najważniejsza jakoby cecha Boga, to kreacja Wszechświata. O
                niemożności istnienia Boga-Kreatora, o warunku, który Go powołuje do
                istnienia piszę i piszę, ale ty wciąż "nie rozumiesz". Ten warunek,
                który uzasadniałby istnienie Boga jest sprzeczny. Jak trzeba być
                zamkniętym na logikę, by nie móc dostrzec sprzecznosci w jednym
                krótkim zdaniu? Jeśli nie ma warunku POWOŁUJĄCEGO Boga do istnienia,
                jeśli nic Go nie powołuje, to Go nie ma. Pojawiający się w
                niektórych głowach, mimo to, Bóg jest urojeniem, ponieważ nie jest
                poddawany logicznej redukcji, ponieważ Jego "właściciele" nie mogą
                lub nie chcą się z tym milusim urojonkiem rozstać. Najgorsze jest
                jednak to, że na tej Bozi konstruują potwornie dla ludzi szkodliwy
                system zbałamucenia i zniewolenia, religię. W zasadzie to nie Bóg mi
                przeszkadza, ale religia, ale zostawiając Boga, zostawiam także
                religię, która jak stugłowa hydra będzie się wciąż odradzała.

                Nie wiem, po co ja tu tracę czas, jeśli Ty i tak tego nie pojmiesz.
                Ale może ktoś inny przeczyta to i zrozumie? smile No to warto
                zaryzykować. wink
                • kociak40 Re: Ble ble ble ;) 26.10.07, 12:42

                  Dość długi tekst, przeczytałem, nie odpowiem, bo muszę zaraz zrobić
                  napad na lodówkę (wróciłem z wyjazdu).
                  Dam taką krótką odpowiedz - Niedawno prof. Bartoszewski miał wykład
                  w TV, jest czynnym i praktykującym katolikiem, ma dalej kierować
                  sprawami zagranicznymi. Może swój tekst skieruj do Ministerstwa
                  Spraw Zagranicznych aby uchronić Polskę?
                  • grgkh Odpowiedzi nie na temat 26.10.07, 16:42
                    To Twoja specjalność... wink Szkoda mojego czasu.
          • dagmama Re: Do Panów kociak40 i grgkh 25.10.07, 10:17
            No tak, my poszliśmy spać, a Wy się jeszcze kłóciliściesad

            kociak40 napisał:


            Ateiści stoją przed takim samym problemem jak
            > wierzący - "skąd się to wzięło, jak tego nie było?".

            Osobiście nie stoję przed takim problemem. Wszechświat, nasz świat i
            ja sama jesteeśmy faktem i to mi wystarczy.

            Problemem jest dla mnie religia, która mi się narzuca drzwiami i
            oknami. W moim własnym mieście nie mogę pójść na festyn, spotkanie
            absolwentów, uroczystość z okazji 1 września, żeby nie było zaraz
            mszy! Jakim prawem sie mnie wyklucza?

            Czy ludzie nie mogą się pogodzic z tym, że są zwierzętami? Nie, oni
            muszą myśleć, że są specjalni, stworzeni przez kogoś wyjątkowego, na
            samym końcu, dla ukoronowania dzieła. Rzyg.
            • kaptur_mnicha Re: Do Panów kociak40 i grgkh 25.10.07, 20:09
              "Osobiście nie stoję przed takim problemem. Wszechświat, nasz świat
              i ja sama jesteeśmy faktem i to mi wystarczy."

              Rokowania sa marne. Caly postep bierze sie z dociekliwosci, ze
              stawianych pytan, z szukania odpowiedzi. Lepiej byloby chyba
              gdybysmy mogli przy pomocy jakiegos "wykrywacza" "zmaterializowac"
              Boga. Inaczej jalowe argumenty beda prezenentowane przez nastepne
              tysiaclecia.

              I na marginesie. Czy droga Pani z mezem wiedza kogo cytuja w swojej
              sygnaturce?
              • dagmama Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 13:37
                kaptur_mnicha napisał:

                > "Osobiście nie stoję przed takim problemem. Wszechświat, nasz
                świat
                > i ja sama jesteeśmy faktem i to mi wystarczy."
                >
                > Rokowania sa marne. Caly postep bierze sie z dociekliwosci, ze
                > stawianych pytan, z szukania odpowiedzi. Lepiej byloby chyba
                > gdybysmy mogli przy pomocy jakiegos "wykrywacza" "zmaterializowac"
                > Boga. Inaczej jalowe argumenty beda prezenentowane przez nastepne
                > tysiaclecia.

                Owszem, postęp bierze się z dociekliwości. Przyjmijmy po prostu fakt
                istnienia świata i badajmy go w spokoju i niech żadne gusła nas nie
                hamują.


                >
                > I na marginesie. Czy droga Pani z mezem wiedza kogo cytuja w
                swojej
                > sygnaturce?

                Proponuję wpisać sygnaturkę do google'a w cudzysłowiu i autor się
                znajdzie.
                • kaptur_mnicha Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 15:05
                  dagmama napisała:

                  >
                  > Proponuję wpisać sygnaturkę do google'a w cudzysłowiu i autor się
                  > znajdzie.

                  Wie Pani co zdumiewajace, ociera sie to o plagiat. "Nikt nie jest
                  samotna wyspa" w orginale angielskim "No man is an island" jest
                  tytulem ksiazki Thomasa Mertona byc moze mniej popularnego w pewnych
                  kregach niz Republika.
                  jesli chcialby Pani dowiedziec sie wiecej o autorze, proponuje Pani
                  to samo co Pani mnie.
                  • dagmama Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 15:12
                    Nic nie wiem o Thomasie Mertonie. W mojej sygnaturce nie
                    jest "samotna" tylko "samoistna", to nie jest to samo.

                    To kawałek wiersza Johna Donne'a:

                    www.poema.art.pl/site/itm_65345.html
                    • kaptur_mnicha Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 17:54
                      dagmama napisała:

                      > Nic nie wiem o Thomasie Mertonie. W mojej sygnaturce nie
                      > jest "samotna" tylko "samoistna", to nie jest to samo.
                      >
                      >Jesli "samoistny" znaczy 1. «istniejący niezależnie od czegoś
                      innego» 2. «tworzący odrębną, niezwiązaną z niczym całość»
                      a "samotny" 1. «żyjący sam, bez rodziny, przyjaciół»
                      2. «znajdujący się w określonej sytuacji, w określonym czasie
                      zupełnie sam» 3. «spędzany, odbywany w pojedynkę, bez towarzystwa»
                      4. «znajdujący się na odludziu» to jednak sa to wyrazy
                      bliskoznaczne.

                      Cytowany poeta to dobry sciagalski jest. Caly wiersz to caly Merton
                      z jego ksiazki. A na zakonczenie bum mocne uderzenie znowu
                      wtorne. "Komu bije dzwon. Bije on tobie". No tym razem chyba autora
                      Pani zna.

                      Pozd.



                      • grgkh Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 18:14
                        Pozwolę się wtrącić.

                        Użycie akordu a-moll (a-c-e), po raz stutysięczny, w jeszcze jednym
                        utworze muzycznym, nie powoduje, ze musimy wiedzieć i wciąż odnosić
                        się do tego, który to zrobił pierwszy raz. Ważne jest, że ten akord
                        funkcjonuje w dobrym kontekście, który dla nas wart jest powtarzania
                        w całości, z całym utworem.

                        Słowa, zdania i myśli nimi zapisane ewoluują. Zmieniają swoje
                        znaczenie. Coś, co kiedyś było zwykłą, mało istotną wypowiedzią,
                        dziś, dla każdego z nas, może znaczyć znacznie więcej lub coś zgoła
                        innego.
                      • dagmama Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 20:12
                        No to już nie kumam, czyś tępy, czy udajesz. John Donne żył trochę
                        wcześniej, więc to on jest autorem tych słów. Zachęcam do
                        googlowania bardziej zaawansowanego.

                        Tytuł Mertona jest cytatem z Donne'a, podobnie jak motto książki
                        Hemingwaya, wszyscy znają ten cytat z "Komu bije dzwon".

                        Uprzedzam, że sądzę, że mnie nabierasz tym czepianiem się (albo
                        jesteś idiotą) cytatu oraz, że wolę być inteligentnie nabierana.
                        • kociak40 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 22:49

                          Uważam, że sygnaturki trzeba samemu wymyślać.
                          • dagmama Re: Do Panów kociak40 i grgkh 26.10.07, 23:23
                            Ach tak?
    • marketa0 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 25.10.07, 15:48
      z biciem serca i niezdrową drżączką dłoni otwierałam forum.
      Stwierdziłam, że mam do czynienia z ludźmi o wysokiej kulturze. Chciałabym wobec
      tego żebyście się kłócili dalej (grgkh + kociak40 + reszta użytkowników), żeby
      każdy mógł swoje "widzimisię" przedstawić i poddać dyskusji.
      pozdrawiam najserdeczniej
      marta
      PS widzę, że nie było błędem zalogowanie się na to forum smile
      • zawsze.psikutas Re: Do Panów kociak40 i grgkh 25.10.07, 17:09
        ty jakaś potłuczona jesteś marto. Nie widzisz, że Zbyszek nie reprezuntuje nic
        czyli zerem jest?
        Jesteś walnięta
    • kapitan.kirk Re: Do Panów kociak40 i grgkh 29.10.07, 09:30
      marketa0 napisała:

      > 5. Widzę, że jest i było tu bardzo dużo osób, które chciały coś
      wnieść do
      > forum ale zostały wyrzucone bądź zakrzyczane
      > 6. Jest tu wiele osób, które nic nie wnoszą do tematu bo ich
      aktywność
      > ogranicza się tylko do tak tak tak ....

      W punkcie 5 zawarłaś też wiele osób, które same sobie poszły
      i rzadko wracają, bo ileż można w końcu spotykać się wyłącznie z
      sytuacją z punktu 6 wink
      Pzdr
      • kociak40 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 29.10.07, 11:43
        kapitan.kirk napisał:

        > marketa0 napisała:
        >
        > > 5. Widzę, że jest i było tu bardzo dużo osób, które chciały coś
        > wnieść do
        > > forum ale zostały wyrzucone bądź zakrzyczane
        > > 6. Jest tu wiele osób, które nic nie wnoszą do tematu bo ich
        > aktywność
        > > ogranicza się tylko do tak tak tak ....
        >
        > W punkcie 5 zawarłaś też wiele osób, które same sobie poszły
        > i rzadko wracają, bo ileż można w końcu spotykać się wyłącznie z
        > sytuacją z punktu 6 wink
        > Pzdr
        >

        Witam Panie kapitanie.krik

        Chociaż nie do mnie ten Pana post, to jednak chciałbym zauważyć, że
        brak jest Pana na tym forum. Do osób z punktu 6, nie należał Pan,
        miał własne zdanie, Pana posty cechowane były spokojem i logiką
        (taką prawdziwą, nie taką jak grgkh) i dlatego forum bardzo starciło
        przez (myślę, że tylko czasową) nieobecność. Każdy człowiek chce
        porozmawiać z mądrym człowiekiem i dlatego na ogół, rozmawia sam z
        sobą, stąd takie posty. Tam jest racja, gdzie są ludzie.

        Pozdrawiam
      • marketa0 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 29.10.07, 13:49
        Witaj
        punkty piąty i szósty to takie luźne spostrzeżenia dt. tego forum. Właściwie nic
        nie wnoszą do tematu. Dziwi mnie, że tak Cię to zainteresowało, aczkolwiek masz
        rację chyba. Nie analizowałam dokładnie wszystkich wypowiedzi, wszystkich
        uczestników. Ograniczyłam się jedynie do wypowiedzi kociaka40 i grgkh. Ale
        jednak coś tam jeszcze w oko mi wpadło ....
        pozdrawiam

        marta
        • kociak40 Re: Do Panów kociak40 i grgkh 29.10.07, 19:24

          Pani marketo0

          To wielki błąd, własnie kapitan.krik zasługuje na uwagę, tak ja
          uważam, więcej takich na forum i byłoby ciekawsze w dyskusji.
          Oczywiście, pań z tego forum nie oceniam, wszystkie są
          bezkonkurencyjne i już sama ich obecność podnosi niebotycznie rangę
          tego forum. Ja oceniam tylko panów, dużo jest na poziomie ale ja
          specjalnie wyrózniłbym naszego administratora (na zadane przeze mnie
          pytanie - od czego zależy przyspieszenie narciarza na skoczni?
          Odpowiedził prawidłowo, co świadczy, że zna mechanikę) za znajomość
          mechaniki, niestety, ma inne zaiteresowania oraz kapitana.krika, za
          spokój, opanowanie, dobre wejścia itd. Grgkh jest u mnie na dalszym
          miejscu, ale jest niezbędny dla tego forum, przynajmniej dla mnie.
          • kapitan.kirk Re: Do Panów kociak40 i grgkh 29.10.07, 19:31
            Bóg zapłać za komplimenty (jeżeli Cię taka formuła podziękowania nie
            obraża ze względów światopoglądowych wink Ja tu tylko tak bardziej
            jak Duch Święty - ot popatrzę sobie z ciekawości, sprawdzę co ludzie
            myślą, prześledzę tok rozumowania, a czasem (rzadko) nawet się do
            kogoś odezwę; tym się tylko różnimy, że w odróżnieniu od DŚ ja tych
            informacji nie archiwizuję w celu wykorzystania na Sądzie ;-P

            Pozdrawiam
            • vitmik a ja to mam inny dylemat 29.10.07, 20:45
              jesli swiat powstal z wielkiego wybuchu to co bylo przed tym
              wybuchem? i skad wiadomo ze cos bylo skoro to wybuchło? i czemu to
              wybuchło?
              skad wiadomo ze wszechswiat sie rozszerza? a jesli tak to co jest
              tam gdzie jeszcze nie dotarło to rozszerzenie?
              oczywiscie nie biore hipotezy o starszym panu z broda ktory siedzac
              na hcmurce zderzyl ze soba jakies rzeczy te pierdykneły i stworzyly
              prawa fizyczne, chemiczne,biologiczne etc etc
              • kapitan.kirk No cóż... 29.10.07, 21:07
                > jesli swiat powstal z wielkiego wybuchu to co bylo przed tym
                > wybuchem? i skad wiadomo ze cos bylo skoro to wybuchło? i czemu to
                > wybuchło?

                Większość astrofizyków przyjmuje, że przedtem istniała tzw.
                osobliwość grawitacyjna, co w przekłądzie na język polski oznacza
                mniej więcej: "diabli wiedzą". Zasadniczo stan osobliwości
                grawitacyjnej zakłada brak czasu jako takiego, a więc
                okreslenie "przedtem" jest niewłaściwe, bo w danej sytuacji nie było
                żadnego "przedtem" (czas zaczął biec w momencie WW). Ostatnio jednak
                pojawiły się teorie lepiej wyjaśniające konieczność stosowania
                stałej kosmologicznej, w myśl których Wielki Wybuch jest zjawiskiem
                cyklicznym, na przemian z okresami - by tak to rzec - Wielkiej
                Zapaści.

                > skad wiadomo ze wszechswiat sie rozszerza? a jesli tak to co jest
                > tam gdzie jeszcze nie dotarło to rozszerzenie?

                Wiadomo dzięki zjawisku ucieczki galaktyk, którego zachodzenie
                stwierdzono niewątpliwie. WW nie jest natomiast eksplozją sensu
                stricto - obecna teoria zakłada, że nie polega on na ekspansji
                materii w przestrzeni, ale na ekspansji samej przestrzeni; stąd też
                nie ma żadnego "tam gdzie nie dotarło rozszerzenie".

                > oczywiscie nie biore hipotezy o starszym panu z broda ktory
                siedzac
                > na hcmurce zderzyl ze soba jakies rzeczy te pierdykneły i
                stworzyly
                > prawa fizyczne, chemiczne,biologiczne etc etc

                Astrofizycy na ogół są zdania, że ów brodaty pan też nie rozumie jak
                to się wszystko dzieje i dlatego własnie dyplomatycznie milczy, żeby
                nie wydać się z tą niewiedzą, bo wtedy Hawking by go wyśmiał wink

                Pzdr
                • trapista_maszynista Re: No cóż... 29.10.07, 21:11
                  Ludzie postanowili, że Boga nie ma. On jednak nie ma obowiązku stosowania się do
                  naszych uchwał

                  Rozum-racjonalnosc nie może być dzielem przypadku,czyli nieracjonalnosci.Rozum
                  ludzki w imie którego czasem neguje się Boga ,swoje uzasadnienie może znalezc
                  tylko i wylacznie w stworczym Rozumie Boga-Benedykt XVI
              • kociak40 Re: a ja to mam inny dylemat 29.10.07, 23:22

                kapitan.krik już to wytłumaczył, ja tylko dopowiem.
                WW to ekspansja materii, energii i czasu z punktu niematerialnego.
                Obecnie sądzi się, że ucieczka galaktyk nie zatrzyma się i ten
                Wrzechświat jest cyklem jednorazowym. Porównuje się do wrzątku, z
                którego wydobywają się pęcherzyki, to powstające Wszechświaty. Na
                pytanie co jest przed WW i co sprawia te jakby "bąbelkowanie"
                Wszechświatów nie ma odpowiedzi i nie będzie. Musi powstać energia,
                a ta z niczego się nie tworzy, może być tylko przekazywana jako fala
                elektromagnetyczna lub forma kwantowa na odległość w kosmosie i musi
                też mieć swoje źródło. Logika praw fizycznych, ich ciągłość i
                oddziaływanie, daje podstawy do osądu, że nie może być to
                przypadkowe, chaotyczne. To "coś", co sprawia, że mamy to co mamy
                jest różnie rozumiane i przyjmowane na wiarę. Jedni nazywają to siłą
                sprawczą, drudzy Bogiem, nawet ateiści (tu daje przykład grgkh), coś
                muszą założyć, że to jest i przyjąć jako dogmat. Grgkh twierdzi, że
                to jest - "informacja" i nie trzeba tego udowadniać, po prostu jest
                i tyle. Słowo "Bóg", "siła sprawcza", jest zastąpiona
                słowem "informacja" i to cała róznica. Można przyjąć,
                że "informacja" może być odpowiednikiem Boga.
                • grgkh Re: a ja to mam inny dylemat 30.10.07, 01:27
                  kociak40 napisał:

                  > Grgkh twierdzi, że to jest - "informacja"
                  > i nie trzeba tego udowadniać, po prostu jest i tyle.

                  Owszem, wszystko trzeba udowadniać na tyle, na ile to możliwe.
                  Faktem fizycznie udowodnionym jest, że takie pojęcia jak materia,
                  energia lub przestrzeń są wtórne, bo są "formą" informacji, tak jak
                  informacją bardziej pierwotną (podstawową) jest określona długość
                  fali elektromagnetycznej, a nasze wrażenie koloru zielonego jest
                  iluzją, wytworem mózgu. I tak samo jest z całą resztą fizyki, która
                  jest opisem przetwarzania informacji o świecie, którego dotyczy.

                  > Słowo "Bóg", "siła sprawcza", jest zastąpiona
                  > słowem "informacja" i to cała róznica. Można przyjąć,
                  > że "informacja" może być odpowiednikiem Boga.

                  Informacja nie jest odpowiednikiem boga. Ona nie TWORZY czegoś jako
                  siła sprawcza, by potem stanąć sobie z boku, poza światem. Istnieje
                  jako "możliwość". Jest jednocześnie i tworzywem, i siłą sprawczą
                  (jako fizyka czyli sposób w jaki od początku do końca wszystko ma
                  się zmieniać). Poza nią nie ma nic.
                  • kapitan.kirk Re: a ja to mam inny dylemat 30.10.07, 08:12
                    > Faktem fizycznie udowodnionym jest, że takie pojęcia jak materia,
                    > energia lub przestrzeń są wtórne, bo są "formą" informacji, tak
                    jak
                    > informacją bardziej pierwotną (podstawową) jest określona długość
                    > fali elektromagnetycznej, a nasze wrażenie koloru zielonego jest
                    > iluzją, wytworem mózgu.
                    (...)
                    > Ona nie TWORZY czegoś jako
                    > siła sprawcza, by potem stanąć sobie z boku, poza światem.
                    Istnieje
                    > jako "możliwość". Jest jednocześnie i tworzywem, i siłą sprawczą
                    > (jako fizyka czyli sposób w jaki od początku do końca wszystko ma
                    > się zmieniać). Poza nią nie ma nic.


                    "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.
                    Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez
                    Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie
                    było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci
                    i ciemność jej nie ogarnęła."

                    Pozdrawiam wink
                    • grgkh Re: a ja to mam inny dylemat 30.10.07, 23:02
                      kapitan.kirk napisał:

                      > "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.
                      > Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez
                      > Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie
                      > było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci
                      > i ciemność jej nie ogarnęła."

                      To pewnie cytat, ale jeśli go przytaczasz, to jest tego wyraźny powód. Domyślam się jaki.

                      Zawartość tego cytatu to... sorry... teologiczny bełkot.

                      Boga nie było, nie ma i nie będzie poza umysłami ludzi, w których się on roi. A Wszechświat powstał sam i od tej pory (według wewnętrznego czasu) całkowicie samodzielnie ewoluuje.
                      • kapitan.kirk Re: a ja to mam inny dylemat 30.10.07, 23:17
                        Po prostu chciałem uświadomić pewną paralelę między koncepcją
                        pierwotnej informacji a jedną z Ewangelii (paralela to oczywiście
                        nie tożsamość smile
                        Pozdrawiam
                      • kociak40 Re: a ja to mam inny dylemat 31.10.07, 13:45

                        "Informacja ... - Jest jednocześnie i tworzywem, i siłą sprawczą
                        (jako fizyka czyli sposób w jaki od początku do końca wszystko ma
                        się zmieniać). Poza nią nie ma nic." - grgkh

                        Jak rozumiem, w niej jest wszystko -zamiar, energia aby
                        się "robiło", plan działania - prawa przyrody jako instrukcja,
                        tworzywo, czyli materia i energia itd. czego trzeba więcej?
                        Jak jest to wszystko co trzeba, to dlaczego eliminujesz
                        taki "drobiazg" jak kontrola działania?
                        • grgkh Re: a ja to mam inny dylemat 31.10.07, 14:44
                          Szkoda mojego czasu na wyjaśnianie. Jesteś "niereformowalny", nie potrafisz się odessać od religijnego dogmatu i sposobu myślenia jakbyś był centrum Wszechświata. Dla siebie bądź sobie nim nadal. Mnie to nie interesuje.

                          A o meritum sprawy rozmawialiśmy już tak wiele razy, że nie wiem, co jeszcze o niej mógłbym innego powiedzieć. Masz archiwum tego forum. Umiesz posługiwać się przeglądarką. Odsyłam Cię do naszych, i nie tylko naszych, wcześniejszych rozmów.
                          • kociak40 Re: a ja to mam inny dylemat 31.10.07, 21:57

                            Nigdy tego nie wytłumaczyłeś więc po co mam szukać i gdzie?
                            Ty jesteś jak widzę już "zreformowany" zrobiłeś sobie dogmat
                            o "informacji", która wszystko może, jest poza nauką, nie trzeba już
                            nic udowadniać (dogmat) i popadłes w "błogostan". Pozostaje Ci tylko
                            jedno, innych w ten "błogostan" wprowadzić, i tu masz problem.
                            • grgkh Re: a ja to mam inny dylemat 31.10.07, 22:37
                              kociak40 napisał:

                              > Nigdy tego nie wytłumaczyłeś więc po co mam szukać i gdzie?

                              A może są tacy, którzy to zrozumieli? Nie wydaje Ci się, że to możliwe? Jednak w dalszym ciągu jesteś tym centrum Wszechświata. Uwaga, oto centrum Wszechświata ogłasza, iż czegoś nie mogło pojąć (no bo nie mogło i już), a więc ono ma rację - "ja nigdy tego nie wytłumaczyłem". Innej możliwości ABSOLUTNIE nie ma, bo centrum Wszechświata jest NIEOMYLNE, NATCHNIONE I JEDNIE ONO JEST UPOWAŻNIONE DO WYDAWANIA SĄDÓW.

                              Centrum Wszechświata - w skrócie CW. Ładna ksywka, Andrzeju? Widzę, że Ci się podoba. Zapamiętaj ją. Może kiedyś jej użyję. Dobrze by było, żebyś wiedział o co chodzi.

                              smile))

                              P.S. A może jest inne wytłumaczenie? Zastanówmy się... Hm... Nie umiesz się posługiwać przeglądarką archiwum GW? wink No cóż. Ja rezygnuję. Nie mam aż takiego talentu, by podołać zadaniom niemożliwym do realizacji... dla nikogo. wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja