Potrzeby wszystkich

28.10.07, 00:01


Byłem dzisiaj z żoną w ogromnym domu handlowym Tesco. Żona robiła
zakupy żywnościowe, które są poza moją wytrzymałością psychiczną.
Np. jak jest 100 szt opakowań boczku, to zona musi wszystkie
obejrzeć i tak ze wszystkim. Ona już wie, że moja odporność
psychiczna do tego typu zakupów jest zbyt niska i od razu po wejści
kazała mi się oddalic do stoisk, które mnie interesują. Z kolei ona
nie rozumie jak mogę przez godzinę stac przed scianą z telewizorami
LCD i plazmowymi. Chodze sobie własnie przed taką scianą z
telewizorami i nagle podchodzi do mnie pani z ubsługi, w takim jakby
mundurze. "Może mogłabym panu w czymś pomóc?!"
"proszę pani, o ile potrzebowałbym jakiejś pomocy, to wyłącznie
finansowej, ma pani coś "na oku", może pani pomóc?" Jeszcze nie
skończyłem, a z jej ust wyrwał sie spontaniczny okrzyk - "ja też!!!!"
Był tak głosny, że wyrażał tysiące takich pragnień, jak nie więcej.
"O! to mamy wspólny problem pomocy, może razem go rozwiążemy!" O
dziwo, pani była chętna do tego. Zrobiłem jej krótki wykład, że taki
problem radykalnie rozwiązuje, chora, stara i bogata teściowa lub
ksiądz proboszcz w rodzinie. Będzie o tym pamiętać.
    • cytrynka123 Re: Potrzeby wszystkich 28.10.07, 19:39
      odnosnie zakupow.. czesto robie zakupy ze swoim zacnym polowkiem.
      poniewaz nie potrzebuje wilblada ani paczki cameli do ciagniecia
      wozka na kolkach, od razu zwalniam go z obowiazku dreptania za mna i
      znoszenia mojego studiowania paczek z boczkiem. ja mam nature
      logistyka, optymalizacja jakosci, ceny i ewentualnej wartosci
      dodanej raduje moja dusze niezmiernie. zatem czlowiek moj sie
      wybryka w stoisku z wedkami, takie w leclerc na jerozolimskich,
      akurat gdy jestesmy w Polsce, sama zmiote polowe dostepnych przypraw
      ze stoiska azjatyckiego, kilka paletek roznych miesiw, a niemaz jest
      szczesliwy i nic przeciwko zakupom nie ma.
      odnosnie proboszcza... to sie nie sprawdza. w rodzinie mialam nawet
      biskupa i tez nici z tego. nie przeklada sie to na zadne korzysci. i
      jakby potrzebna bylaby mi modlitwa, musialabym placic... ne ma
      znizek i ulg tak, jak w innych grupach zawodowych, gdzie np. rodziny
      kolejarzy maja wolne bilety, szybsze przyjecie przez specjaliste z
      racji lekarza w rodzinie. coz, szczegolnie nie choruje, choc plecy w
      tej dzialce mam, natomiast czasem by sie przydala jakas niewidoczna
      reka, chocby i rynku, co by tak zasilila portfel, ewentualnie
      poprawial humor w zwizku z ciagnaca sie niemilosiernie jesienia....
      • kociak40 Re: Potrzeby wszystkich 29.10.07, 11:14

        "w rodzinie mialam nawet biskupa i tez nici z tego. nie przeklada
        sie to na zadne korzysci." - cytrynka123

        Całkowicie się z tym zgadzam, to musi być proboszcz, nie biskup.
        Biskup jest na "garnuszku" u proboszcza, biskup nie chodzi z tacą,
        nie "uprawia" usług, nie spowiada (jego raczej spowiadają), on jest
        po prostu i tyle. Całe finanse "organizuje" proboszcz, nikt go nie
        kontroluje, nawet nie ma jak. Biskup tylko przekazuje proboszczowi
        swą wolę - "dawaj i dawaj!", może szantażować, że nie mianuje
        prałatem, że odwoła z probostwa itd. To proboszcz decyduje ile ma
        dać biskupowi, ma swoje sposoby obrony.
Pełna wersja