0golone_jajka
03.11.07, 09:58
Z okazji ostatnich świąt opowiadałem sporo dziecku o duchach, duszach i temu podobnych rzeczach związanych z przemijaniem i śmiercią oraz z różnymi zwyczajami i obrzędami jakie ludzie uprawiają w związku z tym. Sam twierdziłem, że ja w duchy ani dusze nie wierzę, ale że ludzie różnie na to patrzą. Poleciłem małemu rozmowę z babcią-dewotką. Okazało się, ku wielkiemu zdziwieniu dziecka a także mojemu, że babcia katoliczka wierzy w dusze ale nie wierzy w duchy! A przecież dusza to taki duch - powiedział mój niegłupi synek - Jak można wierzyć w dusze a nie wierzyć w duchy? - zastanawiał się. Przyznam, że tego nie rozumiem, gdyż teoria katolicka zakłada przecież istnienie duchów i demonów i wyraźnie zabrania nawiązywania z nimi kontaktów. Jak głęboko wierząca katoliczka może w nie nie wierzyć? A może moja teściowa wcale nie jest tak głęboko wierząca jak mi się wydaje? Może to, że chodzi do kościoła 2-3 razy w tygodniu wcale nie świadczy o jej głębokiej wierze (i wiedzy religijnej) tylko o mechaniczności tejże?